Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Sekcje FA /
A+ R A-
F.A. Poznań

F.A. Poznań

Aktywność poznańskiej sekcji FA stanowi szeroki wachlarz działań.

Z jednej strony są to różnorakie formy protestu i agitacji. Można by określić ten rodzaj aktywności jako aktywność doraźną. Charakteryzuje się ona "zewnętrznym" przesłaniem naszej grupy. Działalność ta daje nam możliwość wyrażenia swojego zdania, jest formą nacisku na władzę i inne instytucje oraz stanowi dla nas czynnik propagandowy. W tym zakresie działań mieszczą się zarówno akcje spektakularne takie jak demonstracje, happeningi, akcje bezpośrednie jak te mniej: petycje, plakaty, pisma etc.

Z drugiej zaś staramy się budować naszą rzeczywistość poprzez kreowanie świadomości na co dzień. Tworzymy wolnościową społeczność, która podejmuje działania na rzecz oddolnego, niezależnego i samorządnego życia. Działalność ta jest oparta o Rozbrat nadający grupie charakter stabilny. Federacja Anarchistyczna w roku 1997 otworzyła tu Bibliotekę Wolnościową, a w 2000 Klub Anarchistyczny gdzie znajdują się również biuro FA sekcja Poznań
O aktywności tej stabilnej wynikającej głównie z posiadania swojego miejsca można by pisać jeszcze bardzo dużo. Przede wszystkim Rozbrat daje nam możliwość bezpośredniego i łatwego kontaktu miedzy ludźmi. W oparciu o to miejsce możemy spotykać się z ludźmi mającymi podobny stosunek do otaczającego świata, rozmawiać, dyskutować, pomagać.

Adres witryny: http://www.rozbrat.org E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

20 marca odbyła się druga licytacja kamienicy okupowanej przez kolektyw Od:zysk. Kamienicę kupiła Paderewskiego Poznań Sp. z.o.o. Poznań za 8,5 mln czyli za cenę wywoławczą. Z jej KRS-u wynika, że 100 proc. kapitału w tej spółce posiada PW Capital spółka kapitałowa, której prezesem jest Przemysław Paweł Woźny. Ma powiązania z Pomorze Inwestycje Spółka Akcyjna, która posiada przynajmniej trzy centra handlowe min. w Gdyni. Kamienica przejdzie na własność spółki, jeśli wpłaci ona resztę sumy – do tej pory wpłaciła tylko wadium w wysokości 1 mln zł. Inwestor wiedział, że kupuję kamienicę z ludźmi. Zostało to określone w specyfikacji nieruchomości. Licytacja obyła się z majątku właściciela, czyli została przez nowego nabywcę kupiona bez długów wierzycieli.

 

Licytacja była pilnie strzeżona przez policję. Odbywała się w godzinach, kiedy sąd jest zamknięty. Wszyscy chętni, którzy chcieli wejść na salę, zostali dokładnie przeszukani i byli prowadzeni pojedynczo przez policjantów. Nabywca kamienicy nie chciał rozmawiać z mediami, został wyprowadzony osobnym wejściem.

 

W trakcie licytacji ok. 400 osób demonstrowało przed sądem w geście solidarności ze skłotem. Wcześniej zebrali się pod Od:zyskiem, gdzie przemawiali przedstawiciele zaprzyjaźnionych środowisk: min. pracowników galerii miejskiej „Arsenał” oraz Teatru Ósmego Dnia. Powtarzano, że walka o Od:zysk jest walką również o inne dobra wspólne oraz przeciwko traktowaniu miasta jak firmę. Przemarszowi towarzyszyła samba. Pod Okrąglakiem, gdzie znajduje się NeoBank oraz WBK przemawiał członek Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Przypomniał, że w tym miejscu protestuje się już po raz kolejny, gdyż oba banki zamieszane są antylokatorską politykę. Neobank stoi za procederem „czyszczenia” kamienic, a WBK jest jednym z wierzycieli Od:zysku. Skandowano „Neobank – Neogang” oraz „Miasto dla ludzi, nie dla banków!”.

 

Demonstranci swobodnie doszli pod sąd, choć policja trzymała znaczne siły w odwodach (w tym siły prewencji i policję konną). Pod sądem przemawiali przedstawiciele innych skłotów i środowisk wolnościowych min. z Warszawy, Torunia, Szczecina. Głos zabrała jedna z migrantek, która mieszka na skłocie w Warszawie, wspominając że tylko tam znalazła pomoc po przybyciu do Polski. Przemawiały delegatki Inicjatywy Pracowniczej, przypominając, że na demonstracji stoimy razem, jako lokatorzy, skłotersi, pracownicy i razem walcząc o Odzysk, o mieszkania, organizując się w miejscach pracy, tworzymy jeden ruch, które ma różne narzędzia, by walczyć o to, by wyrwać nasze życie spod logiki zysków. Tymi narzędziami jest czasem demonstrowanie, zajmowanie pustostanów, blokowanie eksmisji, innym razem założenie związku zawodowego, organizowanie się w miejscu pracy, organizowanie strajków. Przemawiał również członek redakcji Praktyki Teoretycznej oraz lokatorka z kamienicy Stolarskiej, która pytała się dlaczego pod sądem zgromadzono tak liczne siły policji, a gdy ją nękali czyściciele policja umywała ręce. 

 

Dwie osoby –  w tym jedna z Warszawy, jedna z Poznania – w wyniku prowokacji policyjnej (policja bez powodu zaczęła spisywać uczestników zgłoszonej demonstracji) zostały zatrzymane i przewiezione na komisariat na al. Marcinkowskiego, dokąd w momencie pisania tej relacji kierowali się uczestnicy demonstracji, w geście solidarności z zatrzymanymi.

 

Dzięki pikiecie solidarnościowej w komisariacie przy Al. Marcinkowskiego, wypuszczono dwóch zatrzymanych aktywistów. Postawiono im zarzuty m.in. stawiania czynnego oporu przy zatrzymaniu.

Demonstracja w obronie skłotu OD:ZYSK

oświadczenie

facebook

 

Zwycięstwo sprzątaczek!

13 marca 2014 r. | Dział: Wielkopolskie

12 marca pięć osób sprzątających uniwersytet w Poznaniu, w których imieniu występowała Inicjatywa Pracownicza, dostały zaległe wynagrodzenia. Przelew na ich kontach wpłynął po interwencji prawnej związku oraz dwa dni po pikiecie na Wydziale Nauk Społecznych.

 

Co ciekawe, pieniądze na ich konta wpłynęły nie od firmy Smith Paper Limited z Londynu, z którym sprzątaczki miały podpisane umowy, lecz z prywatnego konta Marcina Działowskiego. Jest on szefem firmy FMD Marcin Działowski, która wygrała przetarg na UAM oraz kontroluje również wspomnianą firmę z Londynu. Jeszcze przed tygodniem zrzucał z siebie odpowiedzialność – tak samo jak rektor uniwersytetu – tłumacząc, że firma, która wygrała przetarg nie była faktycznym pracodawcą. Inicjatywa Pracownicza otrzymała list od pełnomocnika FMD Marcin Działowski, który pisał: „Działając w imieniu i na rzecz Marcina Działowskiego prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą FMD Marcin Działowski w odpowiedzi na wezwanie do zapłaty wynagrodzeń, wskazuję, że jest ono całkowicie bezzasadne i bezpodstawne”. Pełnomocnik straszył również związek sądem za podawanie fałszywych informacji. Firma FMD Marcin Działowski obsługuje wiele instytucji publicznych, w tym sądy czy biuro rzecznika praw obywatelskich.
W tym wypadku drabina podwykonawstwa służyła do tego, by utrudnić pracownikom dochodzenie swoich praw i roszczeń. Na tym przykładzie widać też, że poza drogą formalną-prawną skuteczną metodą walki o prawa pracownicze jest uderzenie w tę instytucje, która czerpie korzyści z wielokrotnego outsourcingu kosztem pracowników – w tym wypadku UAM. Wywieranie presji na te podmioty – poprzez protesty, opinię publiczną i budowanie szerszych koalicji – przynosi efekty dla tych, którzy stoją na dole podwykonawczej drabiny.

 

Problem jednak nie został rozwiązany całościowo, dlatego że pieniądze otrzymały tylko te osoby, w imieniu których bezpośrednio występował związek. Firma z Londynu jednak zatrudniła blisko 20 osób. Do związku zgłaszają się kolejne poszkodowane osoby. Wciąż nierozwiązana zostaje również kwestia umów śmieciowych oraz tego, że 60 proc. personelu technicznego wykonującego pracę na rzecz uniwersytetu zatrudniona jest przez podwykonawców. W maju 2014 r. UAM ogłosi kolejne przetargi na usługi sprzątające. Inicjatywa Pracownicza zapowiada, że będzie śledzić, jakie warunki pracy zostaną zaoferowane tym razem. Wciąż również będziemy zachęcać pracowników merytorycznych i technicznych pracujących dla i na rzecz UAM do wspólnego organizowania się w miejscu pracy.

 

W imieniu pracownic dziękujemy wszystkim osobom, które je poparły na pikietach oraz poprzez podpisanie Listu Otwartego w sprawie zatrudniania na UAM. Szczególnie ten ostatni – podpisany przez pracowników naukowych – był ważnym gestem solidarności i pokazał, jak pilna jest dyskusja o prawach pracowniczych na uniwersytecie. Razem jesteśmy silniejsi!

Na Wydziale Nauk Społecznych poznańskiego uniwersytetu odbyła się pikieta pod hasłem „Sprzątnąć wyzysk z UAM” - zorganizowana przez Poznańska Komisja Międzyzakładowa Inicjatywy Pracowniczej i Federacje Anarchistyczną - sekcja Poznań. Przypomnijmy, w zeszłym roku jesienią UAM zlecił podwykonawcy FMD Marcin Działowski z Mielca sprzątanie pomieszczeń Wydziału Nauk Społecznych. Sprzątaczki jednak podpisywały umowę z firmą SMITH PAPER LIMITED z siedzibą w Londynie
Miały pracować na umowy o dzieło na kwotę ok. 800 zł miesięcznie. Nie dostały jednak żadnych wynagrodzeń od grudnia 2013 r., po czym część z nich została zwolniona. Zostały bez pracy i dochodu, nie mają również szans na zasiłek. Dla części praca ta była jedynym źródłem utrzymania rodziny, w tym małych dzieci. Do związku zgłaszają się kolejne poszkodowane osoby.

 

Na pikiecie przypominano, że uniwersytet jako ważna instytucja publiczna i jako jeden z największych pracodawców w Poznaniu powinien dawać przykład tego, jak mają wyglądać relacje zatrudnienia. To tego typu placówki wyznaczają standardy stosunków pracy. Tymczasem UAM korzysta z niejasnych i uderzających w pracowników praktyk firm podwykonawczych. Decydenci doskonale zdają sobie sprawę, że największe oszczędności uzyskuje się nie na cięciu kosztów środków czystości, ale pracy, poprzez wprowadzenie np. śmieciowych umów. Zauważano, że personel sprzątający powinien mieć umowę o pracę – wykonuje swoją pracę w wyznaczonym miejscu i czasie, pod kontrolą przełożonych, co wypełnia kodeksową definicję stosunku pracy. Skandowano: „Dość łamania praw pracowniczych”, „UAM wyzyskuje” oraz „Stop umowom śmieciowym”.

 

W imieniu pracowników naukowych, który podpisali „List otwarty w sprawie warunków zatrudniania przez Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu” wypowiedział się doktorant socjologii, zwracając również uwagę na trudną sytuację doktorantów oraz innych akademików, którzy również coraz częściej nie mają stałej umowy o pracę. Sygnatariusze listu piszą: „(...) z całą stanowczością sprzeciwiamy się dopuszczaniu przez Uniwersytet możliwości umywania rąk w sytuacji, gdy szkodę – częściowo za jego własną sprawą – ponoszą członkinie jego wspólnoty. Uważamy, że uniwersytet ma etyczny (nie prawny – z tym się wszak potrafił łatwo uporać) obowiązek zadośćuczynienia za poniżenie zatrudnianych na jego zlecenie pracownic, jak również realnego wsparcia ich działań związanych z odzyskiwaniem niewypłaconych wynagrodzeń i zapewnienia im bezpłatnej pomocy prawnej. Domagamy się także włączenia do warunków ewentualnych przyszłych przetargów obowiązku zatrudniania przez firmy zewnętrzne pracowników na umowy o pracę. Uniwersytet nie może, z jednej strony, wyrażać ustami swego kanclerza oburzenia na istniejący stan prawny, a z drugiej, próbować czerpać z niego zysków. Wprowadzanie dobrych, prospołecznych praktyk powinien rozpocząć od siebie. Potem zaś, zgodnie ze swoją historyczną rolą, dawać przykład innym”.

 

Odczytano również list solidarnościowy od pracowników i pracownic Galerii Miejskiej „Arsenał”, w którym piszą: „Komisja Zakładowa OZZ Inicjatywa Pracownicza przy Galerii Miejskiej Arsenał w Poznaniu wyraża solidarność z pracownicami sprzątającymi pomieszczenia Wydziału Nauk Społecznych UAM w Poznaniu od 1 grudnia 2013 roku. (…) Uważamy, że tak znacząca, również na rynku pracy, instytucja publiczna, jaką jest Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, powinna wziąć odpowiedzialność za niesprawiedliwą sytuację, jaka dotknęła pracowników wykonujących swoje obowiązki na terenie uczelni. Apelujemy do władz Uniwersytetu o pomoc w odzyskaniu przez poszkodowanych zaległych wynagrodzeń oraz wprowadzanie w życie przy kolejnych przedsięwzięciach dobrych praktyk w obszarze relacji pracowniczych i warunków pracy”.

 

Rektor UAM Bronisław Marciniak obiecał sprzątaczkom 26 lutego 2014 r., że załatwi sprawę „po uniwersytecku”. Oznaczało to jednak tylko to, że do tej pory kanclerz UAM, Stanisław Wachowiak, wyraził na piśmie oburzenie praktykami firmy FMD Działowski, jednak nie uznał sprzątaczek za pracowników UAM i zostawił je same stwierdzając, że „roszczenia podwykonawców podlegają rozpoznaniu przez właściwe sądy” (Czytaj oświadczenie kanclerza)

 

Apelowano do pracowników uniwersytetu, naukowych i technicznych, studentów oraz doktorantów o wsparcie personelu sprzątającego i wspólnego organizowania się przeciwko pogarszającym się warunkom pracy. Przypominano, że w wielu przypadkach pracownicy uczelni występowali przeciwko komercjalizacji np. placówek kultury (jak ostatnio Galerii Miejskiej Arsenał), co oczywiście łączyło się z obroną stabilnych i etatowych form zatrudnienia, na jakich pracuje wciąż większość wykładowców i innych pracowników UAM. I słusznie! Dziś jednak, kiedy problem dotyczy uniwersyteckich sprzątaczek, poza osobami które podpisały „List otwarty” głosów oburzenia na UAM jakoś nie słychać. W rozdawanej ulotce można było przeczytać: „Z jednej strony zatem mamy profesora, przeważnie mężczyznę, zatrudnionego na stałą umowę o pracę, zarabiającego 5700 zł miesięcznie, a z drugiej sprzątaczkę, prawie zawsze kobietę, zatrudnioną na „śmieciową umowę”, zarabiającą 800 zł miesięcznie. Różni ich wszystko: władza, zarobki, prestiż i płeć. Czy dlatego sądzicie, że problemy „Waszych” sprzątaczek mogą być ignorowane?!”.

 

Inicjatywa Pracownicza wspiera poszkodowane osoby prawnie i zapowiada dalsze protesty, aż władze UAM nie poczują się odpowiedzialne za zaistniałą sytuację.

Domagamy się:

(1) Wypłaty zaległych wynagrodzeń przez Uniwersytet, który może mieć z tego tytuły roszczenia do swoich podwykonawców;

(2) Zatrudnienia zwolnionych osób;

(3) Uwzględnienia w zapisach dotyczących przetargów wymogu zawarcia umowy o pracę, jak też mechanizmów gwarantujących, że podwykonawcy regularnie wypłacają wynagrodzenia pracownikom lub zaniechania outsourcingu;

(4) Publicznej dyskusji na temat warunków pracy na uniwersytecie, w tym praktyk zatrudniania personelu technicznego na umowach śmieciowych (np. umowach o dzieło i zlecenie).

6 marca odbył się protest antywojenny w Poznaniu, na którym zgromadziła się ponad setka osób. W tonie antywojennym przemawiało kilku studentów z Ukrainy, Rosji i Białorusi, jak i osoby, które uprzednio spędziły czas na Majdanie. Kilkanaście osób z Federacji Anarchistycznej przyniosło transparenty „Wojnie stop” oraz „Nacjonalizm i imperializm prowadzi do wojen”. Odczytano fragmenty stanowiska przyjętego przed FA oraz dystrybuowano ulotkę o poniższej treści: 

 

Nie dla wojny, imperializmu i nacjonalizmu!

 

27 lutego 2014 r. na Krym wkroczyły wojska rosyjskie, wspierane przez oddziały ukraińskiego „Berkutu”. Putin najpewniej nie będzie ograniczał się do kontrolowania Krymu. Władze Rosji chcą wykorzystać zamęt związany z walkami przeciwko dyktaturze Janukowycza i następstwami jego ucieczki, z kryzysem politycznym i zapaścią ekonomiczną Ukrainy, z walką o władze w łonie tzw. opozycji i oligarchów stojących za dawnym ukraińskim reżimem, lecz także działającymi na zapleczu Majdanu.

 

Wojna, która nad nami wisi, to efekt rywalizacji kapitalistycznych oligarchów i międzynarodowych koncernów. To walka o kontrole nad źródłami energii – złożami, ropą, gazem. Jest to wojna, w której ścierają się interesy rosyjskiego Gazpromu z Shell'em i BP, jak i przemysłu zbrojeniowego różnych proweniencji. Narastanie tego konfliktu zagraża nie tylko lokalnej ludności. Rosja jest mocarstwem atomowym, a jej poczynania spotykają się z protestami innych atomowych mocarstw, które będą bronić własnych interesów lub przez wojenną mobilizację będą chciały wyjść z kryzysu. Jeżeli wybuchnie wojna to jej ofiary nie będą umierać za wolną Ukrainę, lecz za miliardowe zyski nielicznych.

 

Nie jesteśmy tylko pionkami w ich grze – stańmy razem, by sprzeciwić się wojnie! Tak jak dawniej występowaliśmy przeciwko imperializmowi amerykańskiemu, który doprowadził do wojny w Afganistanie i Iraku, tak obecnie występujemy przeciwko imperializmowi rosyjskiemu.

 

Tymczasem antyrosyjskie resentymenty odebrały rozum polskim elitom politycznym, które sądzą, że są pępkiem świata. Ich wojenne pohukiwania są żałosnym pokłosiem dawnej polskiej polityki, zgodnie z którą Ukraina należy do polskiej strefy wpływu. Przez stulecia deptano prawa ukraińskich chłopów, faktycznie dając pożywkę dla późniejszego ukraińskiego nacjonalistycznego ludobójstwa, zbrodni polskich i akcji masowych przesiedleń. . Polscy politycy to hipokryci, którym w ogóle nie zależy na „wolnej Ukrainie”, lecz na Ukrainie, która będzie odpowiadać ich neoliberalnym wizjom, podporządkowanej międzynarodowej finansjerze i koncernom, z których czerpią zyski.

 

Każda wojna przynosi zniszczenie, cierpienie i więcej poległych oraz sierot niż bohaterów. Przeciwstawiamy się wojnom i militaryzmowi. Uważamy, że wszystkie postępowe siły na Ukrainie, w Rosji i w Polsce – i gdziekolwiek indziej – powinny krytykować imperialne ambicje Putina. Równocześnie musimy podnosić krytykę wobec nacjonalistycznych i skrajnie prawicowych tendencji części ukraińskiej opozycji, która chce przeprowadzić neoliberalne reformy na wzór polskiej terapii szokowej, przy pomocy min. Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Bicie w wojenne dzwony, histeryczne reakcje i tworzenie straszaka w postaci groźnego wroga zewnętrznego najłatwiej służą elitom do tego, by przekonać (lub zmusić) resztę, by zacisnęli pasa i znieśli ataki na prawa socjalne i pracownicze – tym straszakiem dla władz ukraińskich jest imperialna Rosja, a dla władz rosyjskich – faszystowska Ukraina. To nie jest nasza wojna!

 

Apelujemy do wszystkich z Rosji, Ukrainy, Polski – do każdego! – abyśmy zjednoczyli się w ruchu
przeciw wojnie, który powinien obalić tyranów, którzy ją prowokują. Janukowycz był pierwszym z nich! Dość mamy bestialstw zawodowych morderców w mundurach, tłumaczących się koniecznością wykonania rozkazu w imię obrony narodowych, imperialnych czy ekonomicznych interesów państw i biznesowych elit. To imperialne ambicje, ksenofobiczne nacjonalizmy i kryzysy kapitalizmu zrodziły w przeszłości największe wojny.

 

Solidarność jest w tym świecie przestępstwem, którego nigdy nie przestaniemy popełniać!
Za wolność Waszą i Naszą!

Federacja Anarchistyczna sekcja Poznań, 6 marca 2014 r.

20 marca odbędzie się druga licytacja kamienicy, w której znajduje się Od:zysk i która stanowi dom dla kilkudziesięciu osób oraz oddolnych inicjatyw. Od poprzedniej licytacji cena wywoławcza nieruchomości znacznie spadła, co dla inwestora może być mylącym znakiem, że oferta ta jest bardziej atrakcyjna. Nic bardziej mylnego! Stanowczo informujemy, że kamienica, w której mieści się Od:zysknie jest i nie będzie na sprzedaż.

 

Licytacja naszego domu odbędzie się półtorej godziny po zamknięciu gmachu sądowego, za zamkniętymi drzwiami i w obecności policji. Stosując taki zabieg komornik słusznie przeczuwa, że wzrasta napięcie i społeczny opór skierowany przeciw bezwzględnemu prawu własności, pisanemu pod dyktat bogatych. Słusznie spodziewają się, że nie podłożymy karnie głów pod topór i nie będziemy bierni wobec sprzedaży kamienicy wraz z jej mieszkańcami i mieszkankami.

 

Te podstępne działania wpisują się w dotychczasową, antyspołeczną politykę władz miasta i deweloperów, która ignoruje prawa lokatorskie tysięcy ludzi na rzecz interesów nielicznych biznesmenów i powiązanych z nimi polityków.
Od:zysk nie jest pierwszy. Doskonale znamy historie czyszczonych kamienic przy ulicach Jackowskiego, Strusia, Stolarskiej i wielu innych. Szykanowanie lokatorów poprzez odłączanie mediów, prowadzenie fikcyjnych, pogarszających stan budynków „remontów” czy zastraszanie lokatorów przez rozpylanie gazu na klatkach schodowych, nielegalne wymienianie zamków pod nieobecność lokatorów i administracyjne uchylanie decyzji sądów – to wiele przykładów haniebnej kooperacji inwestorów i władz miasta w bezprawnym usuwaniu mieszkańców z ich mieszkań. Nieludzcy właściciele i czyściciele kamienic nie zwracają uwagi ani na wiek ani stan zdrowia krzywdzonych osób. Interesuje ich tylko zysk.

 

Wiele kamienic wcześniej wyczyszczonych pozostaje nadal pustych. W kamienicy na ul. Podgórze, gdzie stworzyliśmy skłot Warsztat, po 5 miesiącach remontowania i uzdatniania kamienicy, pojawił się właściciel, który wraz z pomocą policji wyrzucił lokatorów. Uzbrojona po zęby policja brutalnie potraktowała osoby protestujące, stosując wobec nich gaz pieprzowy. Co znamienne, właściciel pojawił się dwa dni po ewikcji wraz z ekipą “budowlaną”, która zniszczyła doszczętnie kamienicę – powybijała szyby w oknach, zburzyła niektóre ze ścian, połamała wszystkie meble znajdujące się w środku. Do dzisiaj kamienica stoi pusta i niszczeje.

 

W budynku, w której mieści się Od:zysk mieszka kilkadziesiąt osób. Jako lokatorzy i lokatorki, którym grozi eksmisja na bruk, nie jesteśmy stroną w licytacji. Sprzedawanie budynku wraz z lokatorami jest często spotykaną praktyką na rynku nieruchomości. Czyściciele kamienic bez ogródek nazywają ludzi „mięsną wkładką”, której trzeba się pozbyć.

 

Szacuje się, że tylko w samym Poznaniu znajduje się ponad 30 tysięcy pustych lokali. Część z nich to własność miasta, jednak nie są one przeznaczane na mieszkania komunalne bądź socjalne, często latami czekają puste na wykupienie przez inwestora. Taki stan rzeczy jest na rękę deweloperom, którzy korzystając z ogromnego zapotrzebowania, sztucznie windują wartości nieruchomości. W rezultacie mieszkania osiągają ceny nieprzystępne dla przeciętnego mieszkańca. Władzom miasta nie zależy na rozwiązaniu głodu mieszkaniowego, wręcz przeciwnie – w wyniku ich polityki z roku na rok rośnie ilość eksmisji na bruk i zadłużenie mieszkańców i mieszkanek.

 

Ta sytuacja trwa już od wielu lat i pogarsza się z każdym rokiem, pomimo licznych protestów społecznych przy wsparciu Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów, dziesiątków artykułów w lokalnej prasie, czy setek godzin spędzonych na rozprawach sądowych.
Jako Od:zysk przeprowadziliśmy w ubiegłym roku kilka happeningów i akcji wymierzonych w spółkę developerską Savills oraz w BZ WBK. Są to dwie korporacje szczególnie zainteresowane zyskami płynącymi ze zlicytowania budynku u zbiegu Paderewskiego i Szkolnej. W istocie tożsamość poszczególnych banków czy deweloperów nie ma tutaj znaczenia. Każda z tego rodzaju instytucji wpisuje się w logikę osiągania zysków kosztem ludzi.
Za nasz obowiązek uważamy przeciwstawienie się wszelkim takim praktykom, bez różnicy, czy stoją za nimi WBK, NeoBank, Fabryka Mieszkań i Ziemi, Savills, wspierający ich urzędnicy z ZKZL i Urzędu Miasta czy sam prezydent Grobelny.

 

Dzięki zajęciu kamienicy przez kolektyw Od:zysk dom znalazło kilkadziesiąt osób i kilka bezdomnych wcześniej inicjatyw. To jest droga którą chcemy podążać. Zamierzamy nie tylko walczyć z brutalną polityką władz miasta i deweloperów przeciw mieszkańcom, ale także promować ideę samoorganizacji i zajmowania pustostanów jako lek na pogardę i lekceważenie okazywane ludziom przez władzę i kapitał.

 

Zapraszamy wszystkich na demonstrację 20 marca!

Szczegółowe informacje wkrótce.

Kolektyw Od:zysk

Protesty - Bośniacka wiosna

17 lutego 2014 r. | Dział: Publicystyka

Od 4 lutego 2014r. w Bośni i Hercegowinie trwają protesty, które rozpoczęły się w mieście Tuzla (miasto górnicze, największy ośrodek przemysłowy na terenie Bośni i Hercegowiny) i wkrótce rozlały po całym kraju.  Państwo federacyjne składające się z federacji Bośni i Hercegowiny oraz Republiki Serbskiej od lat boryka się problemami ekonomicznymi, wciąż rosnącym bezrobociem , korupcją władz  i do tej pory nie niewyjaśnionymi konfliktami politycznymi, trwającymi od zakończenia wojny w 1995 roku.

Protesty wybuchły w Tuzli. Niezadowolenie i frustracja społeczna wyrażona przez pracowników fabryk, których właściciele ogłosili bankructwo przerodziła się w ruch społeczny. Wydarzenia mające miejsce w Bośni i Hercegowinie ogłoszone zostały największymi protestami  od roku 1995. Uśpiony kraj obudził się z letargu.

 

W ostatnich latach na terenie Bośni i Hercegowiny, min. w Tuzli zamknięto wiele prywatyzowanych fabryk – spowodowało to znaczny wzrost stopy bezrobocia, która dziś sięga 44 %. Obietnice władz o dofinansowaniu podupadających niegdyś państwowych, a dziś sprywatyzowanych fabryk okazały się fałszywe. Właściciele zakładów przestali wypłacać pensje pracownikom i ogłosili upadłość.

Prywatyzacja, która rozpoczęła się w 1998 roku, doprowadziła do tego, że w liczącej 3,8 mln mieszkańców Bośni i Hercegowinie, 80 procent zakładów zamknięto, pół miliona robotników straciło pracę. Jeden na pięciu mieszkańców tego kraju żyje w ubóstwie (dane wg rozgłośni Deutshe Welle). Rozczarowani i wściekli pracownicy fabryk wyszli na ulice i rozpoczęli protesty, które przerodziły się w ruch łączący nie tylko ich samych, lecz wszystkie grupy społeczne. Ich główną składową, zaraz po  pracownikach fabryk. tworzy grupa młodych bezrobotnych czy też pracujących w zadłużonych przedsiębiorstwach, którzy mają poczucie, że zostali oszukani. Frustracja ludzi żyjących w kraju bez perspektyw sięgnęła zenitu. Rzeczywistość  niewiele się zmienia, bowiem od zakończenia wojny w 1995 roku wszystkie obietnice władz okazały się pustymi słowami. Problemy kraju nie ujawniły się nagle. Stan marazmu utrzymuje się w Bośni od prawie 20-tu lat.

 

Protesty od Tuzli rozlały się do Sarajewa poprzez wszystkie mniejsze miasta BiH – w sumie rozruchy trwają w 33 ośrodkach miejskich w kraju. W obliczu społecznej mobilizacji, podziały polityczne pomiędzy serbskimi Bośniakami a Bośniakami żyjącymi w części Bośniackiej Federacji, okazały się nieistotne wobec oporu przeciwko władzy, która tak samo poprzez realizację antyspołecznej polityki uciska wszystkich obywateli. Ludzie zrozumieli, że konflikty narodowe generowane przez polityczny dyskurs są tematem zastępczym, który ma odwrócić ich uwagę od prawdziwych problemów dręczących kraj i jego mieszkańców.

Protesty nabierają coraz większego rozmachu – demonstranci atakują siedziby rządowe, komisariaty policji. Podkreslić jednak należy, że pomimo spektakularnej charakterystyki wielu działań mających miejsce na ulicach bośniackich miast,  protesty przebiegają  w pokojowy sposób. Do dymisji podała się cześć lokalnych władz m.in. w czterech na dziesięć kantonów, na które dzieli się muzułmańsko-chorwacka federacja Bośni i Hercegowiny

 

Protestujący min. na ulicach Sarajewa jasno określają swoje postulaty,  wśród nich: żądanie dymisji władz obu federacji. Początkowo demonstrowano jedynie niezadowolenie z tego, co wydarza się w kraju – dziś demonstranci  uważają, że celem powinno być obalenie obecnego rządu. Nie są to postulaty wąskiej grupy radykalnych aktywistów, lecz szerokiego ruchu społecznego. Wielu prywatnych przedsiębiorców również przyłącza się do protestów – zamykają swoje sklepy i zakłady usługowe chcąc wspólnie z resztą demonstrantów  wyrazić zdecydowany sprzeciw wobec dotychczasowych poczynań władz. W związku z faktem, że bardzo wielu demonstrantów zostało aresztowanych, podczas ostatnich kilku dni pod komisariatami policji i podczas demonstracji  we wszystkich miastach BiH odbywają się pikiety solidarnościowe, których celem jest wywarcie na władzy presji tak, by wypuściła przetrzymywanych demonstrantów.

 

Uczestnicy protestów ulicznych okazują swoje oburzenie na to jak lokalne media manipulują przekazem, deprecjonując wagę wydarzeń i ich prawdziwe powody. Media głównego nurtu przestawiają protesty jako akcje ograniczające się do chuligańskich wybryków anonimowego tłumu, skupiając się na ukazywaniu obrazów miast pogrążonych w chaosie i ludzi epatujących przemocą. Wartość jaką niosą dla osób biorących w protestach wydarzenia ostatnich dni, została w mediach lokalnych zupełnie zdeprecjonowana.  Nie wspomina się o powodach protestów. Przemilczane zostały  najistotniejsze w tej społecznej mobilizacji, wspólne dla całego kraju postulaty wypowiadane podczas demonstracji, pikiet i na plenach organizowanych oddolnie przez mieszkańców poszczególnych miast. Zaangażowani w protesty Bośniacy wciąż podkreślają, że to co wydarza się w kraju nie jest spontaniczną, kilkunastodniową mobilizacją marginesu społecznego, lecz świadomym działaniem wielu grup społecznych, których postulaty dyktowane są przez doświadczenie życia w kraju pogrążonym w kryzysie.

 

Plena organizowane oddolnie przez protestujących obywateli stały się bardzo istotnym elementem mających miejsce w ostatnich dniach protestów. Te swego rodzaju fora obywatelskie powstały w Sarajewie, Tuzli, Zenicy, Mostarze i Bugojnie – spotkania odbywają się zazwyczaj na uniwersytetach. Publiczne debaty wszystkich osób zaangażowanych w protesty pozwalają wypracować wspólne dla wszystkich grup postulaty i pozwalają na  poddanie refleksji i analizie, temu co dynamicznie wydarza się w całym kraju. W spotkaniach plenum, może uczestniczyć każdy, tak wypowiada się jeden z uczestników plenum odbywającym się na terenie uniwersytety w Sarajewie:„My, obywatele wiemy najlepiej czego chcemy. Wiemy jakie jest nasze położenie, dlatego też sami musimy wypracować dalszą linię działania”.(1) Do udziału w obradach plenum zorganizowanego przez grupę inicjatywną zaproszeni zostali wszyscy mieszkańcy Sarajewa, prócz członków partii i ugrupowań politycznych. „Na spotkaniu  plenum każdy z nas mówi za siebie, każdy będzie wysłuchany. Decydować będziemy co jest dla nas ważne, jak zaplanować kolejne wydarzenia – zastanowimy się, które postulaty są dla nas najuważniejsze, jak je nagłośnić i osiągnąć” (2) mówi Svetlana Nadimović, jedna z inicjatorek plenum w Sarajewie. Na spotkaniu plenum w Sarajewie, wezwano min. do protestów, które mają odbywać się codziennie w samo południe.Bośniakom obiecywano ekonomiczny rozwój i nowe miejsca pracy, zamiast tego kraj doświadcza rosnącego bezrobocia, korupcji i agresywnej prywatyzacji.

Zmiany w kodeksie pracy wprowadzone w ostatnich latach sprawiły, że sytuacja pracowników uległa pogorszeniu. Dodatkowo prawo dotyczące ograniczeń organizowania strajków w zakładach pracy, właściwie uniemożliwia jakąkolwiek walkę o prawa pracownicze. Wszystkie te problemy są obecne w obu federacjach BiH – stąd też podziały polityczne w obliczu frustracji i wściekłości obywateli stały się  dziś nieistotne.

 

Oczy obywateli wszystkich byłych republik Jugosławii zwrócone są w kierunku Bośni i Hercegowiny. Okazuje się bowiem, że sytuacja tych krajów jest podobna. W Serbii, Chorwacji, Macedonii i Czarnogórze odbywają się akcje solidarnościowe. Ruchy anarchistyczne i wolnościowe wzywają do mobilizacji. Oprócz poparcia dla demonstrujących, w BiH obywatele  krajów byłej Jugosławii zaczynają organizować protesty w swoich krajach. Demonstracje solidarnościowe z protestującymi Bośniakami  odbyły się w Zagrzebiu, Belgradzie i Skopje. Wśród haseł wykrzykiwanych podczas demonstracji jednoczącej kilkuset uczestników zorganizowanej w stolicy Chorwacji padały zdania: „Spotkaliśmy się tu aby poprzeć walkę obywateli  Bośni i Hercegowiny, którzy zorganizowali się przeciwko brutalnej kapitalistycznej polityce władz. Walka bośniackich pracowników prywatyzowanych zakładów pracy jest tez nasza walką!” (3). Chorwaci prócz wyrazów solidarności z Bośnią nawoływali również do rozpoczęcia protestów w swoim kraju.

 

Demonstracja solidarnościowa odbyła się także 10 lutego na ulicach Belgradu. Serbowie podkreślali fakt, iż wszystkie kraje bałkańskie mają podobne problemy. Aktywiści nawoływali do tworzenia międzynarodowych sieci oporu. Zgodnie stwierdzili, że nadszedł najwyższy czas aby podjąć szerszą walkę przeciwko władzom, których polityka bez względu na kraj jest tak samo dotkliwa, a życie większości obywateli republik byłej Jugosławii pogarsza się z roku na rok. Rosnące bezrobocie i ubóstwo nie jest bowiem problemem tylko Bośni i Hercegowiny lecz wszystkich krajów ościennych. W związku  z faktem, że BiH jest krajem do dziś dnia monitorowanym przez ONZ, protesty na Bałkanach wzbudziły niepokoje także na arenie międzynarodowej.

 

Aktywiści z belgradzkiej grupy Anarhosindikalistička Inicjativa mówią: „Wzywamy wszystkich pracowników Serbii i całych Bałkanów, by podążyli drogą zapoczątkowaną przez obywateli Bośni i Hercegowiny. Właśnie teraz jest czas abyśmy zbudowali wspólny ruch, który może wpłynąć na poprawę bytu wszystkich pracowników. Za mało jest ugrupowań, który wyrażałyby sprzeciw w imieniu zdezorientowanych i wściekłych ludzi, którzy wychodzą dziś na ulicę” (4).

 

Wsparcie dla uczestników protestów na Bałkanach wyrazili aktywiści z całego Świata. Policja  w Sarajewie, Tuzli i innych miastach przetrzymuje wielu demonstrantów oraz dziennikarzy. Ze strony służb podejmowane są próby grożenia i prześladowania, skierowane w kierunku dziennikarzy i  aktywistów, którzy publikują materiały z zamieszek dokumentujące brutalność bośniackiej policji.

 

Poznańska sekcja Federacji Anarchistycznej wyraża swoją solidarność w walkami prowadzonymi na ulicach miast Bośni i Hercegowiny!  

 

Przypisy
1) http://kontra-punkt.info/kontra-tv/iz-inicijative-za-plenum-u-sarajevu-gradani-dobro-znaju-sta-hoce
2) http://kontra-punkt.info/kontra-tv/iz-inicijative-za-plenum-u-sarajevu-gradani-dobro-znaju-sta-hoce
3) http://kontra-punkt.info/pamflet/podrska-borbi-radnog-naroda-bih
4) http://inicijativa.org/tiki/tiki-read_article.php?articleId=2823

W minionym roku uczestnicy i uczestniczki poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej wspierali działalność na rzecz praw pracowniczych oraz lokatorskich. Konsekwencją społeczno - politycznej aktywności sekcji były mniej lub bardziej dotkliwe formy represji, o których pisaliśmy szerzej tutaj.

Dopełnieniem opisu ubiegłorocznej aktywności środowiska anarchistycznego jest poniższe kalendarium.

 

Styczeń

16 stycznia w ramach protestu wobec antyspołecznej polityki komunikacyjnej władz miasta – prowadzącej do podwyżek cen biletu, realnego odpływu pasażerów komunikacji publicznej, chaosu komunikacyjnego, braku woli do dialogu z mieszkańcami – ogłoszono Wielkopolskie Powstanie Komunikacyjne. W akcie obywatelskiego nieposłuszeństwa, grupa około 100 osób wyruszyła dwoma tramwajami, nie kasując biletów, z przystanku na Moście Teatralnym w kierunku skweru przy ulicy Półwiejskiej, gdzie odbyła się dalsza część akcji. W ramach działań sprzeciwiających się podwyżkom cen biletów, w ciągu całego miesiąca kolportowano plakaty wzywające do protestu.

 

Luty

W ramach akcji na rzecz praw zwierząt wspierano działania Stowarzyszenia „Otwarte Klatki”, m.in. akcje pod hasłem „Wyślij pocztówkę – odeślij futro do historii”

 

Marzec

21 marca zorganizowano solidarnościową pikietę z Ewą Wójciak, dyrektorką Teatru Ósmego Dnia. We wtorek rada miasta zadecydowała o jej odwołaniu. Pretekstem stały się słowa Ewy Wójciak dotyczące nowo wybranego papieża, którego ostro skrytykowała za wspieranie dyktatury wojskowej. Użyła przy tym dosadnego słowa. Sto metrów dalej, pod teatrem, pikietę zorganizowała radna PiS Lidia Dudziak, domagając się od prezydenta usunięcia Wójciak.

23 marca antyfaszyści i antyfaszystki z Poznania – łącznie około 50 osób – wsparli we Wrocławiu paradę antydyskryminacyjną, będąca odpowiedzią na eskalację nacjonalistycznej przemocy w tym mieście

 

Kwiecień

W dniach 4 i 5 kwietnia przedstawiciele Oficyny Bractwa Trojka i FA s. Poznań biorą udział w „Kongresono” czyli Pierwszy Kongres Anarchistyczny zorganizowany przez aktywistów związanych z Warszawską Federacją Anarchistyczną. Pełną relację z tego wydarznia znajdziecie tutaj.

27 kwietnia następuje otwarcie skłotu Od:zysk - określającego się mianem zaskłotowanego centrum społecznego, w którego otwarcie zaangażowane są również osoby z FA-Poznań. Od:zysk mieści się w opuszczonej i niszczejącej od lat kamienicy u zbiegu ulic Padereskiego i Szkolnej.

 

Maj

6 maja ma miejsce pierwsza otwarta debata na terenie skłotu Od:zysk. Spotkanie pt. "Wiosna Ludzi - Wiosna Arabska. Samoorganizacja i opór w Tunezji" wzbudza spore zainteresowanie.

13 maja w tym samym miejscu ma miejsce spotkanie na temat hiszpańskiego ruchu lokatorskiego.

 

Czerwiec

W dniach 1-2 czerwca odbyły się w Poznaniu pierwsze zorganizowane przez środowiska wolnościowe – w tym uczestników i uczestniczki naszej sekcji FA - dni sportów walki. Największym zainteresowaniem cieszyły się pojedynki przeprowadzone w formułach boks i K-1 w ramach turnieju Freedom Fighters. Ponadto można było uczestniczyć w ciekawym wykładzie pt. "Sport w polskim ruchu antyfaszystowskim przed 1939 r." - czytaj 1 , 2. - w nocnym kryterium kolarskim i oczywiście imprezie integracyjnej. Zobacz film.

 

Lipiec

15 lipca z okazji 224. rocznicy wybuchu Wielkiej Rewolucji Francuskiej poznańska sekcja Federacji Anarchistycznej zorganizowała happening: wieszanie poznańskich elit. O godzinie trzynastej wśród murów Starego Rynku rozbrzmiała Marsylianka, a następnie Niewidzialny Głos Rewolucji odczytał długą listę zarzutów, dobosz wybił rytm i jeden po drugim pojawili się na fasadzie budynku znani mniej lub bardziej panowie. W wydarzeniu uczestniczyło wielu poznaniaków i poznanianek. Happpening miał też swój dalszy ciąg w postaci ogłoszenia publicznej aukcji portretów powieszonych tyranów.

 

Październik

10 października kilkanaście osób - aktywistek i aktywistów skłotu Od:zysk i poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej - wzieło udział w pikiecie pod siedzibą firmy spółki Savills przy ulicy Wierzbięcice. Pikieta była kolejnym elementem kampanii w obronie zagrożonego skłotu Od:zysk znajdującego się u zbiegu ulic Paderewskiego i Szkolnej w Poznaniu. Kamienica, w której mieści się skłot ma być niebawem zlicytowana, jednym z wierzycieli jest wspomniana spółka Savillas.
Do kolejnych akcji w obronie Odzysku doszło 25 października oraz w 30 października – w trakcie sądowej licytacji. Licytacja zakończyła się pomyślnie dla skłotersów – nie znalazł się żaden podmiot zainteresowany wpłatą wymaganego wadium i udziałem w licytacji. O działaniach w obronie Odzysku pisaliśmy przy okazji podsumowania represji.

 

Listopad

30 listopada odbyła się druga edycja wolnościowej ligi sportów walki Freedom Fighters. Tym razem odbyło się 9 pojedynków w formułach K-1 Rules, Boks i Grappling, w tym jedna walka kobiet (będąca jednym z lepszych pojedynków). Pełną relację można znaleźć tutaj.

 

Grudzień

12 grudnia uczestnicy i uczestniczki Federacji Anarchistycznej s. Poznań oraz szerokiego środowiska wolnościowego tradycyjnie postanowili uczcić rocznicę wprowadzenia stanu wojennego i oddać hołd ofiarom państwowego terroru.

Zakończenie roku podsumowały dwie akcje anarchistów z manufaktury, jedna odnosząca się do corocznej świątecznej konsumpcji, a druga tycząca sie problematyki lokatorskiej.

Lokatorzy na sprzedaż

04 lutego 2014 r. | Dział: Wielkopolskie

Film przedstawia historię sprzeciwu grupy mieszkańców kamienicy mieszczącej się przy ulicy Stolarskiej w Poznaniu. Dzięki bezpośredniemu oporowi lokatorów po wielu latach udało się zdemaskować proceder nielegalnych, brutalnych wysiedleni, dokonywanych głównie na zlecenia banków i kamieniczników przez tzw. „czyścicieli kamienic".

 

Stolarska jest tylko jednym z przykładów globalnego problemu. Polityka mieszkaniowa, w której lokator jest utożsamiany z towarem i sprzedawany z kamienicą osiągnęła właśnie skrajny poziom dehumanizacji. Wymusza on coraz bardziej radykalne formy obrony -- lokatorzy z ul. Stolarskiej postanowili między innymi zamknąć drzwi kamienicy przed pracownikami spółki zawodowo zajmującej się nękaniem mieszkańców. Dzięki ich oporowi Stolarska stała się symbolem walki z tzw. „mafią mieszkaniową" silnie ugruntowaną w państwowych strukturach.

 

W zamyśle autorów filmu moralne oburzenie na krzywdę lokatorów z ul. Stolarskiej uwidacznia ten problem jednak głównym celem jest sprowokowanie szerszej dyskusji i próba zmiany myślenia na temat przyczyn a nie tylko skutków.

Film zrealizowany został przez niezależną grupę filmową Kontrplan"

KONCERT


Benefit na rzecz Anarchistycznego Czarnego Krzyża
- organizacji pomagającej więźniom i osobom
represjonowanym za anty-autorytarne
przekonania i działalność społeczno-polityczną.

 

CEASELESS DESOLATION - Lublin

http://odpowietrzagloduogniaiwojny.bandcamp.com/
https://pl-pl.facebook.com/Ceaseless.Desolation

 

HOUNDS OF ORDER - Poznań
http://houndsoforder.bandcamp.com/
https://www.facebook.com/houndsoforder

 

KAROSHI - Toruń
http://karoshi555.bandcamp.com/album/-
http://karoshi1312.wordpress.com/


Po koncercie na after zaprasza dj kudłaty (hity z satelity)

 

Tradycyjna już prośba o wsparcie poznańskiej sekcji jedzenia zamiast bomb. Przynosimy przyprawy, kasze, ryże, makarony, maka, olej, strączkowe też mile widziane. wszystko to co uważacie ze może przydać się ekipie do przygotowania ciepłych posiłków.

 

Na koncercie zbierać będziemy również książki i czasopisma, które zostaną przekazane na potrzeby więźniów Aresztu Śledczego w Poznaniu.

 

facebook

Anarchiści i anarchistki w minionym roku nie zaprzestali działań, których - zgodnie z logiką niesprawiedliwego państwa i jego aparatu represji – konsekwencją są sądowe procesy i szykany.


Maj

 

Uparte próby poznańskiej policji, skazania dwojga aktywistów, za rzekome przewodzenie protestowi podczas eksmisji rodziny państwa Jencz (październik 2011r.) zakończyły się porażką mundurowych, występujących na procesie w roli oskarżyciela społecznego [sic!]. Zawziętość poznańskiej policji, która tak licznie asystowała przy samej eksmisji, jak i pozbawiona wszelkich podstaw próba skazania aktywistów ruchu lokatorskiego, wyraźnie pokazują, że służby mundurowe nieprzypadkowo wybierają współpracę z niesławnym czyścicielem kamienic. Pomimo odwołania złożonego przez policję uniewinniający wyrok został utrzymany w mocy, a pełnomocnik oskarżonych wystąpiła o zwrot kosztów zastępstwa procesowego.

 

Czerwiec

 

18 czerwca zapadł wyrok nakazowy Sądu w Berlinie wobec jednego z uczestników poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej. Sprawa dotyczyła uczestnictwa w protestach 1 maja 2012 roku w Berlinie. Oskarżony o udział w szczególnie ciężkim zakłóceniu porządku, próbę poważnego zranienia policjanta i maskowanie się w celu ukrycia tożsamości podczas zgromadzenia publicznego. Ostatecznie po odwołaniu od niekorzystnego wyroku aktywista został skazany za próbę poważnego zranienia policjanta na 7 miesięcy ograniczenia wolności w zawieszeniu na 3 lata

 

W nocy z 24 na 25 czerwca poznańska policja dokonała zatrzymania dwojga aktywistów. Podejrzewano ich o wykonanie kilkudziesięciu szablonów z anarchistycznym hasłem „ANI LEWICA, ANI PRAWICA, WOLNOŚĆ”. Aktywistów zatrzymano na 24 godziny, po czym zwolniono. Oboje odmówili składania wyjaśnień i nie przyznali się do zarzucanych czynów. Taka postawa skutkowała umorzeniem postępowania wobec nich. Zważając na medialną nagonkę na graficiarzy, należy uznać to za duży sukces. Malujcie mury, nie dajcie się złapać, nie dajcie się skazać!

 

Sierpień

 

Taki sam finał – w postaci uniewinnienia – miała sprawa antyfaszysty, którego oskarżono o zniszczenie dwóch radiowozów podczas blokady antyfaszystowskiej, która miała miejsce 17.09.2011.

W czasie przewodu sądowego przesłuchanych zostało trzech świadków – policjantów biorących udział w zabezpieczeniu marszu, organizowanego przez, rozwiązaną po licznych kompromitacjach, brygadę ONR. Zeznania policjantów przedstawiane przed sądem różniły się zarówno między sobą, jak też od zeznań składanych przez nich samych w dniu zatrzymania anarchisty. Niespójności w zeznaniach policjantów, jak i dowody przedstawione przez oskarżonego, pozwoliły uzyskać wyrok uniewinniający.

 

Wrzesień

 

Miesiąc przywitał nas dobrą wiadomością z Białorusi. 3 września jeden z trójki anarchistów - w których sprawie nadal prowadzimy akcję informacyjną – Aleksander Frankiewicz, opuścił ponure więzienne mury. Podobnie jak jego towarzysze Frankiewicz został skazany za „czyny chuligańskie” w sfingowanym i urągającym wszelkim standardom procesie. Ciesząc się z uwolnienia Aleksandra Frankiewicza, przypominamy o losie jego towarzyszy Mikołaja Dziedoka (4,5 roku) oraz Igora Oliniewicza (8 lat). Wspierajcie uwięzionych anarchistów przesyłając do nich listy, przypominające zarówno im, jak i władzy, że za murami są ludzie, którzy pamiętają i okazują solidarność uwięzionym.

 

Październik

 

25 października miała miejsce jedna z kolejnych akcji w obronie zagrożonego ewikcją skłotu Od:Zysk. Pikieta odbyła się pod jednym z oddziałów banku WBK S.A. Bank jest wierzycielem firmy, która wzięła kredyt pod zastaw budynku na ul Paderewskiego, w którym mieści się Od:Zysk. Protest odbywał się przed placówką, jak i w jej wnętrzu – gdzie czworo aktywistów rozstawiając namiot rozpoczęło happening polegający na okupacji placówki. Licznie przybyłe siły policji, spisały większość uczestników protestu. Placówka banku została w pewnym momencie zamknięta przez policję, a przebywających w jej wnętrzu aktywistów skuto i zatrzymano. Po kilkugodzinnym pobycie na komisariacie wszyscy zostali zwolnieni. Postawiono im zarzuty m.in. naruszenia miru domowego [sic!]. Proces w ich spawie rozpocznie się w tym roku.

 

Protest towarzyszył również samej licytacji budynku, w którym znajduje się skłot Od:Zysk. 30 października przed budynkiem Sądu trwała pikieta, mieszkańców skłotu i ich sympatyków. Policja utrudniała mieszkańcom wejście do budynku Sądu, jak i na samą licytację, długotrwałymi rewizjami wchodzących i spisywaniem pojedynczych osób. Licytacja zakończyła się pomyślnie dla skłotersów – nie znalazł się żaden podmiot zainteresowany wpłatą wymaganego wadium i udziałem w licytacji. Protest zakończono rzucając w kierunku sędziny pojemnikiem ze śmierdzącą substancją. Uzasadnienie działań aktywistów i aktywistek można przeczytać tutaj. Dwie osoby zostały zatrzymane i ukarane grzywną, od kary tej zostało złożone odwołanie. Rozstrzygnięcia sprawy można spodziewać się w tym roku. Również jeden z aktywistów biorący udział w solidarnościowej pikiecie przed sądem został oskarżony o przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu. Złożył sprzeciw od wyroku nakazowego. Należy się spodziewać kolejnego procesu.

 

Listopad

 

W związku z zatrzymaniem (30 października) działacza społecznego i aktywisty ruchu lokatorskiego – Piotra Ikonowicza – w dniu 7 listopada uczestnicy i uczestniczki poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej zorganizowali solidarnościową pikietę.

Zamknięcie na 90 dni w areszcie Piotra Ikonowicza jest wynikiem przegranego procesu, w którym był oskarżony o rzekome pobicie kamienicznika podczas blokady eksmisji w 2000 roku. Nie godząc się z niesprawiedliwym wyrokiem skazującym go na prace społeczne, Ikonowicz chciał jasno pokazać, że blokując eksmisję „na bruk”, faktycznie bronił prawa, bowiem paradoksalnie już po skutecznej blokadzie owej eksmisji wyrok Trybunału Konstytucyjnego uznał taką formę eksmisji za niezgodną z konstytucją. czytaj tutaj

Na ręce Wojewody Wielopolskiego – przekazany został list protestacyjny. Ostatecznie po wpłaceniu grzywny przez rodzinę Piotr Ikonowicz opuścił areszt 12 listopada.

 

Grudzień

 

4 grudnia miała miejsce kolejna rozprawa procesu 11 osób, w tym związanych z poznańską sekcją FA, represjonowanych za wyrażenie sprzeciwu na światowej konferencji łupkowej i skuteczne jej zakłócenie. Dzień wcześniej aktywiści zorganizowali konferencję prasową chcąc przybliżyć zarówno powody swojego protestu, jak i jego kontekst.W sprawie wydobycia gazu łupkowego prym wiedzie koncern Chevron, czyli ten sam koncern, który wszelkimi metodami stara się zastraszyć i tym samym zakończyć protest mieszkańców Żurawlowa, niegodzących się na wydobycie gazu przez koncern. Postępowanie procesowe nadal trwa, rozstrzygnięcia można spodziewać się w bieżącym roku

 

5 grudnia policja pobiła i dotkliwie raziła paralizatorami uczestników protestu przeciwko odbywającemu się na Uniwersytecie Ekonomicznym wykładowi pt.: "Czy gender to dewastacja człowieka i rodziny?"
Happening przygotowany przez przeciwników wykładu i jego kłamliwych treści został szybko i brutalnie przerwany przez funkcjonariuszy „w cywilu”. Wobec osób użyto zarówno pałek, jak i paralizatorów. Zatrzymane zostały trzy osoby.
Następnego dnia pod komisariatem policji - w którym nadal przebywali zatrzymani aktywiści – odbyła się spontaniczna pikieta solidarnościowa z zatrzymanymi i przeciw brutalności policji.

Brutalne działania policji były szeroko komentowane, także przez środowiska akademickie – sprzeciwiające się dopuszczeniu przez władze uczelni do interwencji policji na terenie uniwersytetu.
Podobnie użycie paralizatorów – i wymijające wyjaśnienia policji co do zasadności i legalności tych narzędzi przymusu bezpośredniego – zasługują na szczególną uwagę.

Kolejny raz policja chroni swoich brutalnych funkcjonariuszy – prokuratura umarza postępowania wobec nich - karać chce jedynie protestujących. Wobec protestujących bowiem skierowane zostały wnioski o ukaranie m.in. za zakłócenie miru domowego i napaść na funkcjonariusza policji. Również jednej z uczestniczek pikiety solidarnościowej pod komisariatem grodzi proces o przewodniczenie nielegalnemu zgromadzeniu.

 

Podsumowanie

 

Nieprawomocnymi wyrokami skazującymi zakończyła się sprawa związana z blokadą eksmisji w Nowej Soli – w grudniu 2010 roku.

Nie rozstrzygnięta jest również sprawa aktywisty oskarżonego o naruszenie nietykalności policjanta w trakcie eksmisji rodziny Jenczów. Wyroku w tej sprawie można spodziewać się w tym roku.

Trwa postępowanie wobec aktywisty oskarżonego o znieważenie policjanta podczas brutalnej eksmisji skłotu Warsztat w sierpniu 2012 roku.

Od końca lipca intensyfikacji uległa ilość tekstów pojawiających się na stronie ACK, a to dzięki zaangażowaniu nowych osób. Dzięki temu częściej możecie przeczytać o represjach jakie dotykają anarchistów i anarchistki w innych krajach. W ramach analizowania narzędzi represji udało się zorganizować również spotkanie na temat monitoringu CCTV - "Monitoring? Nie, dziękuję!”

O sytuacji w więzieniach starano się również przypominać organizując pokaz filmu dokumentalnego - Bad Boys. Cela 425

W najbliższym czasie planowany jest druk zaktualizowanego poradnika ABC demonstranta – uaktualnionego o nowe przepisy odnośnie do prawa do zgromadzeń – jak i porady odnośnie do zatrzymań przez policję, można go przeczytać tutaj

 

Solidarność jest przestępstwem, którego popełniania nigdy się nie wyrzekniemy!

24 stycznia w Poznaniu blisko 150 osób zgromadziło się na pl. Wolności, aby uczcić pamięć ofiar zabitych przez Berkut w ostatnich dniach w Kijowie. Wyrażano również wyrazy wsparcia dla ruchu społecznego przeciwko represjom oraz prawu ograniczającemu wolność słowa i zgromadzeń. Zapalono setki zniczy, wznoszono hasła po ukraińsku i rozmawiano z mediami.

Na wiecu obecni byli członkowie i członkinie Federacji Anarchistycznej, którzy przynieśli banery z hasłami: „Przeciw dyktaturze i represjom. Za rewolucją społeczną” oraz „Support for left Maidan” (Poparcie dla lewicowego Majdanu). Pojawiły się również hasła przeciwko nacjonalizmowi w każdej postaci (czy to polskiemu, ukraińskiemu czy rosyjskiemu) oraz przemocy policyjnej. Na jednym banerze można było przeczytać: „Policja wszędzie taka sama w imieniu państwa, narodu, rządu – ukraińska, polska, rosyjska, niemiecka – bez różnicy”.

Więcej na temat ostatnich wydarzeń na Ukrainie czytaj tekst Niezależnego Związku Pracowników z Kijowa „ Anarchiści z Ukrainy: Prawicowi radykałowie są "koniem trojańskim" Janukowycza. W najbliższy poniedziałek w Poznaniu odbędzie się spotkanie z ukraińskimi działaczami i działaczkami ACK na temat m.in. ostatnich wydarzeń, represji i ruchu społecznego – więcej o spotkaniu.

Rozbrat na facebooku

20 stycznia 2014 r. | Dział: Wielkopolskie

Zapraszamy do polubienia oficjalnego fanpage`u Rozbratu. Pomimo kontrowersji, związanych chociażby z możliwościami inwigilacji i ograniczania prywatności przez portale społecznościowe, postanowiliśmy uruchomić nasz oficjalny fanpage na facebooku.

 

Znajdziecie tam zarówno informacje, które pojawiają się na stronie rozbrat.org, ale również niusy i wydarzenia związane z działaniami poznańskiego środowiska wolnościowego m.in poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej.

 

Zachęcając do polubienia, jednocześnie zapraszamy do działalności poza gęstymi sieciami portali społecznościowych. Problemów społecznych, arogancji władzy, brutalności policji, neofaszystowskiej propagandy, wyzysku szefów czy eksmisji na bruk nie powstrzymamy poprzez klikanie „lubię to”.

12 grudnia uczestnicy i uczestniczki Federacji Anarchistycznej s. Poznań oraz szerokiego środowiska wolnościowego tradycyjnie postanowili uczcić rocznicę wprowadzenia stanu wojennego i oddać hołd ofiarom państwowego terroru. Poniżej relacja:

W około 30 osób stawiliśmy się z flagami, banerem, na którym widniały podobizny gen. Jaruzelskiego i B. Komorowskiego i hasło "Każda władza jest ślepa. W hołdzie ofiarom państwowego terroru" oraz zniczami pod pomnikiem Poznańskiego Czerwca '56. Podczas przemówień przypomniano o opresyjnym charakterze państwa, o ofiarach aparatu państwowego, o konsekwencjach stanu wojennego, o obecnej coraz bardziej restrykcyjnej polityce, paradoksalnie, utrwalanej przez byłe ofiary generalskiego przewrotu.

Pod Krzyżami pojawiło się też kilku członków stowarzyszenia Republikanie (wcześniej Młodzi Republikanie) i Młodych Demokratów, którzy z niecierpliwością czekali, aby dostać się pod pomnik. W końcu prowadzący ich demonstrację, po konsultacjach z policjantem zażądał, aby anarchiści przerwali swoją "nielegalną" akcję. Nasze wystąpienie nie była zgłoszone. Uważamy, że każdy ma prawo do publicznego głoszenia poglądów, a młodzieżówka jakiejkolwiek partii rządzącej jest ostatnią organizacją, która ma na to wyłączność. Gdy ich groźby okazały się bezskuteczne usiłowali zapraszać nas do udziału w swoim teatrzyku obłudy, z czego oczywiście nie skorzystaliśmy.

Warto dodać, że obecni na zgromadzeniu Młodych Demokratów Republikanie dwa lata temu wraz z istniejącym jeszcze wtedy w Poznaniu ONRem również wezwali przeciwko nam policję.

W tym roku stróże (nie)porządku znakomicie wpisali się w rolę rekonstruktorów ZOMO. W obwodach obecnych było kilkudziesięciu funkcjonariuszy prewencji w pełnym rynsztunku, wóz ze sprzętem do nagrywania oraz co najmniej dwa samochody tajniaków.

Po zapaleniu zniczy opuściliśmy Plac Mickiewicza, jednak po kilkudziesięciu metrach nasza grupa została zatrzymana przez prewencję w związku z "nielegalną demonstracją", pojawił się również policjant nagrywający spisywanych ludzi. Nawet po pouczeniu dowódcy, że jak dotąd bez rozwiązania żadne zgromadzenie nie jest nielegalne nie chcieli odstąpić od spisywania. Działań tych nie można sklasyfikować inaczej niż jako represja i szykany. Tym bardziej że w ostatnim czasie praktycznie po każdym wystąpieniu ludzie obecni na nich wzywani są na przesłuchania, a części z nich stawiane są absurdalne zarzuty. Niebawem opublikujemy film z akcji.

Oprócz akcji na Placu Mickiewicza w Klubo Kawiarni Zemsta wyświetlany był film "Stan Strachu", a na skłocie Od:zysk wywieszono banery porównujące zbrodnie gen. Jaruzelskeigo ze zbrodniami gen. Pinocheta. Jutro na Rozbracie w ramach upamiętnienia rocznicy wprowadzenia stanu wojennego wystąpią poznańskie składy hip-hopowe i raperzy: NAGŁY ATAK SPAWACZA,GŁOVA & SUB CITRUS i ŁYMPA

"Stop przemocy policyjnej!", "Ratunku policja!", „Dość represji za poglądy!”, „Policja kłamie!” - transparenty z takimi hasłami pojawiły się w piątek, 6 grudnia, pod komisariatem na poznańskim Starym Mieście. Trzymali je anarchiści, krzycząc: "Bandyci w mundurach!". Kilkadziesiąt osób protestowało przeciwko arogancji i bezkarnej policyjnej przemocy. Dzień  wcześniej policja, niczym grupa rekonstrukcyjna z okresu stanu wojennego, zaatakowała bardzo brutalnie happening wyśmiewający pseudonaukowy wykład „Gender – zagrożenie dla człowieka i rodziny”, promowany m.in. prze środowiska nacjonalistyczne. Policyjna przemoc spotkała się z ciepłym przyjęciem skrajnej prawicy. Szczególnym okrucieństwem wykazali się tajniacy, którzy używali paralizatorów. Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy poznańskiej policji, do dziś kłamie, że taki sprzęt nie był i nie jest na wyposażeniu policji.
Podczas całego protestu policjanci blokowali wejście do komisariatu, filmowali protestujących. Anarchiści chcieli wejść do środka, gdzie ciągle byli przetrzymywani zatrzymani dzień wcześniej aktywiści (pisaliśmy o tym tu).

W momencie gdy część uczestników pikiety chciała wejść na komisariat – czyli do rzekomo publicznego budynku – celem zdobycia informacji na temat zatrzymanych dzień wcześniej aktywistów i aktywistek - doszło do przepychanek, a także prób naruszenia nietykalności cielesnej protestujących. Policja szczelnie odgrodziła wejście na komisariat  od uczestników pikiety, pokazując po raz kolejny prawdziwe oblicze władzy – i usprawiedliwiając najbardziej radykalne formy „dialogu” z nią. Podczas akcji nie zabrakło tajniaków, którzy tym razem powstrzymali się od „prywatnego” czy „służbowego” użycia paralizatorów, ale oczywiście gorliwie zbierali dane o aktywistach.
Policyjna przemoc  w uniwersyteckiej przestrzeni zszokowała wielu ludzi, którzy dotychczas skłonni byliby usprawiedliwiać „incydentalne przekraczanie uprawnień”  jakimś ogólniejszym „poczuciem bezpieczeństwa i ochrony porządku publicznego”.  Jednoznacznie sprawę przedstawia naoczny świadek użycia broni obezwładniającej, wykładowca z Instytutu Filozofii UAM.
 - Widziałem człowieka, który stał spokojnie, przyglądał się interwencji. Podszedł do niego mężczyzna, zaczął go szarpać. Spytałem, czy jest policjantem. Nie odpowiedział, ale widziałem, jak używał paralizatora – relacjonuje pracownik naukowy.
Do sali wkroczyli wezwani przez uczelnię policjanci w kaskach, z tarczami i pałkami.  Doktor filozofii oburzony podszedł do ich dowódcy.

- W sali jest mężczyzna, który atakował ludzi - wykładowca wskazał na niego palcem.

- To policjant – odpowiedział spokojnie dowódca „bandytów w mundurach”.
Policja nie skomentowała ani swego skandalicznego zachowania, ani spontanicznego zgromadzenia pod komisariatem dzień później. Żaden z  atakujących ludzi policjantów nie spotkał się z jakąkolwiek konsekwencja służbową za swe zachowanie. Happenerom grozi – zdaniem wstępnych szacunków prokuratury nawet do 10 lat więzienia m.in. za domniemaną czynną napaść na funkcjonariusza.

Strona 1 z 15