Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Przyłącz się /
A+ R A-
Redakcja

Redakcja

Adres witryny: http://www.federacja-anarchistyczna.pl E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Jak informuje brytyjski dziennik The Guardian, londynska prokuratura podjęła decyzję o postawienia zarzutów zabójstwa funkcjonariuszowi londyńskich oddziałów prewencji, Simonowi Harwoodowi. Podczas protestów przeciwko londyńskiemu szczytowi G20 1 kwietnia 2009 roku Harwood uderzył pałką i obalił na ziemię Iana Tomlinsona, 47 – letniego sprzedawcę gazet, gdy ten próbował przejść przez policyjny kordon w drodze z pracy do domu. W wyniku ataku policjanta Tomlinson stracił przytomność i po trzech minutach zmarł.

Londyńska policja dołożyła starań, by śledztwo w sprawie śmierci Tomlinsona nigdy nie zakończyło się postawieniem zarzutów. Najpierw jej dowództwo zaprzeczało stanowczo, że doszło do fizycznego kontaktu sprzedawcy gazet z jej funkcjonariuszami, a jego śmierć nastąpiła na skutek zawału serca. Następnie, gdy nagrania z monitoringu ulicznego i zeznania świadków obaliły tę wersję wydarzeń, policja zaaranżowała sekcję zwłok Tomlinsona z udziałem lekarza, zawieszanego dwukrotnie w prawach wykonywania zawodu z powodu fałszowania dokumentacji medycznej. Dopiero powtórna sekcja, przeprowadzona na żądanie rodziny Iana przez innego lekarza potwierdziła, że przyczyną jego śmierci był wewnętrzny krwotok spowodowany przez cios Simona Harwooda, co było podstawą do jego oskarżenia.
W sklepach i skrzynkach pocztowych na łódzkim osiedlu Radogoszcz Wschód pojawiał się darmowa gazeta, w której anonimowa grupa mieszkańców osiedla wylicza długą listę zarzutów przeciwko zarządzającej mieszkaniami na osiedlu spółdzielni mieszkaniowej.

Zdaniem autorów, administracja osiedla bezprawnie pobiera od nich opłaty za wyłączoną telewizję kablową, narzuca horrendalne opłaty za wodę osobą które nie posiadają jej liczników, zaś tych którzy pragną je zainstalować narzuca korzystanie z usług 'zaprzyjaźnionej z nią firmy, podobnie jak przy montażu przyłączeń do internetu i telewizji kablowej. Kierownictwo spółdzielni przyznaje sobie regularnie wysokie nagrody i premie, finansowane z czynszów mieszkańców osiedla.
W gazecie znaleźć można również link do strony internetowej www.radogoszcz.com na której poza krytycznymi tekstami na temat porządków na osiedlu znajduje się również forum, na którym mieszkańcy osiedla dzielą się doświadczeniami ze spółdzielnią Radogoszcz Wschód.
Właściciel domeny, z którym skontaktowała się dziennikarka Dziennika Łódzkiego, który opisał dziś tę sprawę twierdzi jednak, że nie prowadzi już tej witryny. Wcześniej w związku z zamieszczonymi na niej artykułami 'nieznani sprawcy' obcięli mu kable od telewizji kablowej, i obrzucali jego mieszkanie jajkami. Spotkały go również nieprzyjemności ze strony spółdzielni Radogoszcz Wschód.
Prezes SM Radogoszcz Wschód, Zbigniew Zasada, potwierdził w rozmowie z Dziennikiem że wie, kto jest właścicielem witryny, uchylił się jednak od komentarzy co do represji spotykającej jej właściciela i zarzutów wobec spółdzielni na tej stronie
Przed sądem w mińskiej dzielnicy Zawodski dobiega końca proces piątki mińskich anarchistów, oskarżonych o trwającą przez trzy lata serię zamachów z użyciem koktajli Mołotowa na budynki białoruskich władz, organów represji i instytucji współpracujących z reżimem. Podczas trwającego od 18 maja procesu troje z oskarżonych nie przyznało się do stawianych im zarzutom, dwu innych przyznało się do części z nich i złożyło zeznania obciążające pozostałych.

Dziś zeznania złożyli ostatni świadkowie, swoją końcową mowę wygłosił równiez prokurator. Zarządał w nich wieloletnich wyroków więzienia dla trójki oskarżonych, którzy nie przyznali się do winy i podczas dochodzenia odmówili współpracy z władzami oraz ograniczenia wolności dla tych, ktorzy złożyli zeznania obciążające towarzyszy. W szczególności prokurator zarządał: dla Nikołoja Diedkowa – 6 lat więzienia o zaostrzonym rygorze, dla Aleksandra Franckiewicza – 5 lat więzienia o zaostrzonym rygorze, dla Igora Oliniewicza – 9 lat więzienia o zaostrzonym rygorze, dla Maksyma Wietkina – 4 lat ograniczenia wolności i dla Eugeniusza Siliwonczyka 3 lat ograniczenia wolności.
W sądzie trwają przemówienia obrońców. Ogłoszenie wyroku 27 maja o godzinie 14:00

Na białoruskich Indymediach znaleźć można bezpośrednią relację z mińskiego procesu.
Statek z 61 uchodźcami zatonął na morzu Śródziemnym po odmówieniu mu pomocy. Kilka dni temu przemycający uchodźców statek płynący z Afryki do Europy uległ awarii i zaczął nabierać wodę. Przez kilkanaście godzin nadawał sygnał SOS licząc na pomoc okrętów NATO, które odbywały niedaleko miejsca awarii manewry. Najbliżej znajdował się polski okręt wojennych wchodzący w skład floty patrolowej, który mimo odebrania sygnału nie podjął akcji ratunkowej. W wyniku tych działań utonęli wszyscy znajdujący się na statku uchodźcy. Według prawa międzynarodowego odmowa udzielenia pomocy tonącym jest przestępstwem.

Przed sądem w białoruskim Bobrujsku zapadły wczoraj wyroki w sprawie trójki anarchistów, oskarżonych o próbę podpalenia siedziby KGB w tym mieście i zniszczenie mienia znacznej wartości. Sąd skazał Eugeniusza Waśkiewicza, Pawła Syramałotowa i Artioma Prokopienkę na kary siedmiu lat więzienia o zaostrzonym rygorze. Tymczasem w Mińsku rozpoczął się proces grupy anarchistów, uwięzionych jesienią zeszłego roku pod zarzutem dokonania serii ataków na siedziby wojska, służb bezpieczeństwa i propaństwowych związków zawodowych. Oskarżonym grożą kary do dwunastu lat więzienia. Trwa wala aresztowań i przesłuchań po niedzielnej, nieudanej próbie podpalenia mińskiego sądu, w którym wydano wyrok na jednego z opozycyjnych kandydatów na prezydenta w grudniowych wyborach.

Bobrujskiemu sądowi, który skazał anarchistów przewodniczył sędzia Paweł Karkinin. Podczas ostatniego posiedzenia oskarżenie podało, że straty w związku z atakiem na siedzibę KGB wyniosły jedynie 253 tysiące białoruskich rubli (około 200 złotych!!!) co odpowiada kwocie jaką musieli zapłacić oskarżeni tytułem różnych opłat sądowych. Mimo to prokuratura zażądała dla oskarżonych kar od 7,5 roku kolonii karnej do 8 lat więzienia o zaostrzonym rygorze, twierdząc, że ich wina została udowodniona a straty, do jakich mogło dojść w podpalonym budynku KGB mogły być wielokrotnie wyższe.
Obrońcy oskarżonych zwracali uwagę, że rzeczywiste straty były nieznaczne, intencją oskarżonych nie było zniszczenie budynku, zaś zeznania, złożone przez nich podczas śledztwa wymuszone zostały nieludzkim traktowaniem przez policję. Podczas trwania procesu reżimowa telewizja białoruska nadała film dokumentalny o ataku na bobrujskie KGB, w którym przesądziła o winie oskarżonych.
W swym ostatnim słowie Waśkiewicz stwierdził, że nie żałuje swego udziału w ataku na KGB, którego dokonał w celu obrony zagrożonych przez reżim „białoruskich wartości.” Artiom Prokopienko stwierdził, że żałuje ataku, który nazwał największą pomyłką w swoim życiu, zaś Paweł Syramałotow poprosił o łagodne potraktowanie przez sąd.

Wczoraj, 18 maja w Mińsku rozpoczął się proces grupy anarchistów: Igora Oliniewicza, Nikołaja Diedoka, Aleksandra Franckiewicza, Maksima Wietkina i Eugeniusza Siliwonczyka. Wszyscy są oskarżeni o udział w serii politycznych akcji bezpośrednich, w tym o atak na siedzibę ambasady Federacji Rosyjskiej w Mińsku w sierpniu 2010 roku. Prokuratura przedstawiła im zarzuty z paragrafów: 339 Kodeksu Karnego („chuliganizm”) 218 („zamierzone zniszczenie mienia) i 351 („sabotaż komputerowy”). Grozi im do 12 lat więzienia.
Wśród czynów, przypisywanych anarchistom jest atak z użyciem koktajli Mołotowa na siedzibę reżimowej Federacji Związków Zawodowych Białorusi, siedzibę, Sztabu Generalnego armii białoruskiej, posterunek policji w miejscowości Soligorsk, próba podpalenia ambasady Federacji Rosyjskiej w Mińsku i podobny atak na mińskie kasyno Szangri La.
Proces anarchistówrozpoczął się o godzienie 10 przed sądem w mińskiej dzielnicy Zawodskoj. Sąd zakazał filmowania i nagrywania jego procesu. Podczas wstępnego przesłuchania Diedok, Oliniewicz i Franckiewicz nie przyznali się do zarzucanych im czynów, dwaj pozostali oskarżeni uznali w części swą winę, a podczas śledztwa złożyli zeznania obciążające całą piątkę. Sąd odrzucił prośbę Diedoka, by jego obrońcą w toczącym się procesie został ojciec.

Kolejne rozprawy, pod przewodnictwem sędziego J. Chwojnitskiego, zaplanowano od 19 do 23 maja.
Więcej informacji na:
www.belarus.indymedia.org
www.belarus.avtonom.org
www.avtonom.org / freebelarus
Kontakt:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

info:czsz.bzzz.net

Jak informują angielskie Indymedia, pomimo wydanego przez władze zakazu zgromadzeń i ulewnego deszczu kilka tysięcy osób spędziło ostatnią noc na madryckim placu la Puerta del Sol, okupowanym od 15 maja. W protestach przeciwko ‘antykryzysowym’ reformom obecnego rządu, udział biorą młodzi pracownicy i bezrobotni, jak również emeryci – grupy społeczne najbardziej dotknięte przez poczynania władz. Domagają się oni powstrzymania neoliberalnych reform i polityki opartej o potrzeby społeczeństwa raczej niż o wymogi kapitalistycznej ekonomii.

Jak informuje hiszpański dziennik El Mundo, podczas gdy większość protestujących opuściła plac krótko po północy, kilkaset młodych osób pozostało na nim do rana, prowadząc okupację wzorowaną na protestach na kairskim placu Tahrir. Na placu rozadawane są darmowe posiłki, a choć ze względu na pogodę przełożono zapowiadane na ostatnią noc zebranie ludowe do samego rana toczyły się dyskusje co do dalszych form zainicjowanych 15 maja protestów.
Zdaniem dziennika El Pais, protesty w Madrycie i innych miastach Hiszpanii przybierają na sile. Podczas gdy w poniedziałek i wtorek wzięli w nich udział głównie młodzi ludzie, organizujący się za pomocą portali społecznościowych, w środę dołączyła do nich liczna grupa starszych pracowników jak również emeryci, którzy dowiedzieli się o trwających protestach z mainstreamowych mediów. Zdaniem dziennika, protestujący zachęceni tym sukcesem i bierną postawą władz, które pomimo wydanego wczoraj zakazu nie zdecydowały się na pacyfikację protestu pozostaną na placu co najmniej do niedzielnych wyborów lokalnych.
We wtorek policja usunęła z Puerta del Sol conajmniej 150 osób, jednak wczorajszej nocy obyło się bez interwencji. Protestujący skandowali za to slogany z czasów Rewolucji Hiszpańskiej i hasła wymierzone w obie główne partie Hiszpanii, rządzących socjalistów i opozycjyjną Partię Ludową.
info:czsz.bzzz.net 

Zdominowane przez PO władze Łodzi planują dalsze, neoliberalne reformy w ratuszu. W dniu, w którym głosami rządzących liberałów zlikwidowano 8 miejskich szkół do mediów trafiła z Magistratu informacja o planowanych, drastycznych podwyżkach czynszów w komunalnych mieszkaniach. Władze nie informują, o ile dokładnie wzrosną opłaty, jak twierdzą jednak za sprawą podwyżek czynsze mają pokrywać wszystkie koszty utrzymania komunalnych budynków. Dziś, przy dochodach z czynszów sięgających 161 mln złotych rocznie miasto dokłada do remontów kamienic około 17 mln złotych, co może sugerować podwyżkę o co najmniej 10 – 15%. Ostatni raz czynsze w mieszkaniach komunalnych wzrosły w zeszłym roku.

Teraz stawka za metr wynosi 4,19 zł, a w nowych kamienicach - po rewitalizacji albo niedawno wybudowanych - 6,27 zł. Ze względu na fatalny stan komunalnych budynków mieszkalnych, z których wiele nie spełnia standardów stawianych podobnym obiektom, duża część Łodzian płaci jednak niższe stawki, sięgające 2.18 złotych za metr. Zniżki przysługują, między innymi, za brak gazu w ,mieszkaniu i za korzystanie z toalety na korytarzu. Mimo tych stawek wielu mieszkańców komunalnych budynków nie stać na opłaty – zaległości z tytułu nieściągalnych czynszów sięgają w Łodzi 185 milionów złotych, bez odsetek.
Na pocieszenie miejscu urzędnicy zapowiadają uzależnienie stawki opłat za mieszkania od dochodów ich najemców.
info:czsz.bzzz.net 

Demonstracja Antykongresowa w Katowicach została zalegalizowana zgodnie z wymogami podlegającymi procedurom mówiącym o zasadach bezpieczeństwa ( art. 6 i 7 ustawy z dn. 5 lipca 1990 r. Prawo o zgromadzeniach; Dz. U. Nr 51, poz. 297 z późn, zm. ) Mimo tego, uczestnicy zbierający się pod Spodkiem w Katowicach usłyszeli, iż nie mogą skorzystać z zalegalizowanej trasy przemarszu, ponieważ " jest zablokowana przez patrole policyjne ".
Zaproponowano im trasę odbiegającą od zalegalizowanej o 2 przecznice, co oznaczało zepchnięcie protestu w niewidoczny punkt miasta.
Nietrudno dojść do wniosku, iż było to na rękę władzom.
Uważamy jednak, iż posunięcie służb porządkowych namacalnie zaprzeczyło zasadom demokracji. Zgodnie z wcześniej zalegalizowaną trasą, nie bacząc na autorytarne zachcianki władzy, postanowiliśmy trzymać się wcześniej ustalonego planu.
Napotkaliśmy na naszej trasie na służby prewencji, które siłą starały się zablokować nasz przemarsz.
Jako uczestnicy zalegalizowanego protestu, jesteśmy zbulwersowani łamaniem zasad demokracji przez ramię 'demokratycznego' państwa.

Podczas gdy Polska przygotowuje się do przejęcia prezydencji w UE, dzienniki wszystkich krajów Unii grzmią: „czy 300 tys. uciekinierów z Libii zaleje Europę?”, „imigracyjne Tsunami na Lampedusie”, „fala uchodźców nadchodzi”. Wobec „groźnego żywiołu”, jakim mają być imigranci, rządy europejskie dotąd sięgały po wsparcie krwawych północnoafrykańskich dyktatorów. Na fali legitymizacji ich władzy Polska zawsze się wyróżniała: symbolicznie wyraził to nasz zmarły prezydent, trzy lata temu przyznając Hosniemu Mubarakowi Srebrny Krzyż Zasługi RP. Dziś, gdy dawne umowy imigracyjne padły wraz z autorytarnymi reżimami, władzom Unii ciśnie się na usta jedno słowo: Frontex. Polski plan na przyszłą, półroczną prezydencję, aby przeforsować wzmocnienie reżimu granicznego i poszerzyć kompetencje tej europejskiej agencji deportacyjnej zadowala więc wszystkich partnerów UE. Szef Frontexu, gen. Illka Laitinen już dziś apeluje: potrzebujemy operacyjnej pięści: statków i helikopterów. Czy polskiemu rządowi uda się wypełnić śmiałe postulaty Frontexu? Póki co, Laitinen z pewnością może liczyć na medal.

Nie od dziś jednak Frontex cieszy się powszechnym uznaniem wśród władz UE. Budżet agencji pęcznieje z każdym rokiem, wraz z nowymi obowiązkami, które bez wahania cedują na nią przedstawiciele krajów członkowskich. Rządy UE zgadzają się dziś bowiem co do jednego – o ile „kwestią imigrancką” należy surowo zarządzać, akcje deportacyjne stanowczo szkodzą wizerunkowi. Jeszcze dwa lata temu surowo doświadczył tego rząd Francoisa Fillona: po transmitowanym we wszystkich krajowych mediach zniszczeniu nieformalnego obozu imigrantów w Calais - tzw. Dżungli - i wspólnej, brytyjsko-francuskiej akcji deportacyjnej, w której 27 Afganów odesłano ekspresowo do ogarniętego wojną kraju, większość Francuzów głośno wyraziła swój niesmak. Minister ds. Imigracji i Tożsamości Narodowej, Erric Besson próbował się jeszcze bronić: Trzeba pamiętać, że przymusowe odsyłanie do Afganistanu nie jest nowością. Od 10 lat Francja odsyła ludzi do Afganistanu. Niewielu, to prawda, piętnastu, dwudziestu – zależnie od roku. Nowością jest tylko to, że po raz pierwszy od 2005 roku zorganizowane to zostało w formie lotu grupowego do spółki z Brytyjczykami. Chciałbym dodać, że rząd Jospina wydalił do Afganistanu Afgańczyków nie mających prawa pobytu we Francji. Ten rząd, który popierałem, i nie żałuję, że go popierałem, zrobił to, i to w momencie, kiedy u władzy byli talibowie. Chciałbym, żeby mi wyjaśniono, dlaczego, kiedy władzę sprawowali talibowie, można było odesłać imigrantów do Afganistanu, ale kiedy sprawuje ją zachodnia koalicja walcząca z talibami, nie mamy prawa tego zrobić? [1]
Na nic jednak przydała się jego, bądź co bądź oryginalna argumentacja: szybko przeprowadzony sondaż wyjawił, że 44 proc. Francuzów nie popiera brutalnej decyzji rządu (36 proc. było za). W odpowiedzi na wizerunkowe i logistyczne trudności, Francja zaapelowała więc, aby w przyszłości to Frontex zajmował się organizowaniem regularnych lotów zbiorowych, którymi „nielegalni” imigranci odsyłani byliby do swoich krajów.

Szef Frontexu, Ilkka Laitinen nie musiał czekać długo w swym warszawskim biurze, by jego agencja otrzymała odpowiednie środki na nowy cel. Jak doniósł francuski dziennik Le Monde, 28 września 2010 roku, doszło do pierwszej zbiorowej deportacji przy użyciu samolotu czarterowanego bezpośrednio przez agencję: 56 gruzińskich imigrantów, schwytanych w Austrii, Niemczech, Francji i Polsce zebrano w Warszawie i deportowano ekspresowo do Tbilisi. W samym 2011 roku, FRONTEX planuje zorganizować do 40 takich lotów, w których Warszawa ma pełnić rolę „punktu zbiórki”. Mając na uwadze jak uciążliwe historyczne analogie przywodzą na myśl podobne praktyki, zastępca dyrektora podkreślił, że mandat Komisji Europejskiej do wykonywania podobnych operacji przynosi ulgę dla rządów państw członkowskich, które odtąd nie będą musiały nieść brzemienia negatywnej opinii publicznej, zawstydzenia i niezgody wywołanej procedurami zbiorowych repatriacji. [2]

Mimo iż przedstawiciele rządów w Unii Europejskiej nie muszą już spędzać bezsennych nocy przez niewygodne operacje kontroli granic, ludzie bezpośrednio egzekwujący prawo imigracyjne – strażnicy graniczni - zaczęli bić na alarm z powodu brutalności owych procedur. W grudniu 2010 roku niemiecki tygodnik Spiegel opublikował artykuł o znamiennym tytule „Grecja-Turcja: strażnicy graniczni ścigają uchodźców przez pole minowe”. Artykuł bazował na raporcie przedstawionym Spieglowi przez niemieckich strażników, którzy odmówili przeprowadzania operacji Frontexu po tym, gdy nakazano im strzelać do imigrantów uciekających przez pole minowe. Według niemieckich strażników, podobne rozkazy kłócą się z prawem stanowionym w ich kraju, na co nie zwracali uwagi dowódcy operacji Frontexu.
Jak uniknąć buntu strażników? W sukurs agencji deportacyjnej przyszły m.in. polskie firmy i uczelnie wyższe. Politechnika Warszawska, Telekomunikacja Polska, wraz z innymi krajami UE, Turcją oraz Israeli Aerospace Industries, pracuje od 2008 roku nad wdrożeniem systemu inteligentnej kontroli granic – TALOS, który zastąpić ma patrolujących granice strażników pojazdami bezzałogowymi. Już w przyszłym roku ściganie imigrantów ma się stać przyjemną grą symulacyjną. Odpowiedź na ludzkie słabości wobec nieludzkich rozkazów? Odczłowieczyć procedury.

[1] http://www.rfi.fr/polonais/actu/articles/118/article_9018.asp, data dostępu: 1.05.2011
[2] „L'UE finance un rapatriement collectif de Géorgiens”, Le Monde, 3.10.2010
[3] http://talos-border.eu/

info:czsz.bzzz.net

Na kilka dni przed 1 maja brytyjska policja przeprowadziła cykl operacji przeciwko skłotom i niezależnym centrom socjalnym na południu Anglii i w Londynie, dokonując serii zatrzymań wśród aktywistów. Oficjalnym powodem najazdów było poszukiwanie osób biorących udział w starciach z policją i akcjach przeciwko mieniu korporacji podczas protestów związkowych 26 kwietnia, jednak zdaniem brytyjskich aktywistów i organizacji antyrepresyjnych prawdziwym celem ataków było zastraszenie środowisk anarchistycznych przed ślubem następcy tronu 29 kwietnia i demonstracjami pierwszomajowymi. Policja zarekwirowała też komputery zatrzymanych aktywistów, co wskazywać może na próby dalszego rozpracowania środowisk autonomistów i anarchistów.

W środę 27 kwietnia funkcjonariusze policji z Londynu dokonali rajdów na dwa skotłowane budynki w Brighton i Hove, zatrzymując kilka osób pod zarzutami udziału w konspiracji mającej na celu wywołanie zamieszek podczas demonstracji 26 marca. Zatrzymani zostali przewiezieni do Londynu i po przesłuchaniu zwolnieni do domów.
W czwartek, 28 kwietnia policja dokonała rajdów na centra socjalne Offmarket, Transition Heathrow, Ratstar i Petrosiege w Londynie. Kilka dni wcześniej na budynku na wprost centrum Ratstar zamontowano kamerę CCTV skierowaną wprost na wejście do centrum. W Offmarket zatrzymano jedną osobę, a budynki skłotu zostały przeszukane, z T.H. prwyprowadzono w kajdankach kilka osób, które zostały następnie zwolnione. Do Ratstar specjalne oddziały policji wdarły się przez dach około 7:15 rano. Zatrzymano jedną osobę, która próbowała negocjować z policją. Następnie budynek centrum został przeszukany (pod pretekstem „poszukiwania przedmiotów pochodzących z kradzieży”) zaś funkcjonariusze wybijając okno weszli do sąsiadujących z nim pomieszczeń warsztatu rowerowego i sal przeznaczonych na zajęcia z yogi i sztuk walki. Przeszukano również budynki mieszkalne sąsiadujące z centrum – zatrzymano w sumie kilka osób, pod fałszywymi zarzutami kradzieży prądu (centrum i sąsiednie skłoty mają założone rachunki w elektrowniach).
Policja wtargnęła również do sąsiedniego centrum społecznego Petrosiege, gdzie funkcjonariusze używali specjalnych kart ze zdjęciami uczestników starć 26 marca do rozpoznawania biorących w nich udział aktywistów. Aresztowano co najmniej jedną osobę, zaś pozostali mieszkańcy centrum zostali wyrzuceni z budynku.
Wszyscy zatrzymani w Ratstar i Petrosiege zostali uwolnieni po około 12 godzinach, jednak w następstwie rajdów centrum Petrosiege zostało eksmitowane – rzeczy osobiste skłotterósów zostały w zamkniętym przez policję budynku, a ich odbiór możliwy był dopiero po weekendzie. W centrum Ratstar na żądanie policji zakład energetyczny wyłączył prąd, przecinając kabel zasilający pod chodnikiem (jak twierdzili funkcjonariusze, instalacja elektryczna w budynku „zagrażała bezpieczeństwu jego mieszkańców”).

info:czsz.bzzz.net

Wczorajszą transmisję z beatyfikacji Karola Wojtyły w łódzkiej katedrze zakłóciła obecność dwójki osób z transparentem „To nie jest mój ojciec” i wizerunkiem zmarłego hierarchy. Mężczyźni rozwinęli transparent przed katedrą, gdzie transmisję z Watykanu oglądało około 100 osób. Zostali natychmiast otoczeni przez obecnych na miejscu funkcjonariuszy policji i straży miejskiej, interweniowali również uczestnicy imprezy (którzy próbowali zasłonić niemiły im transparent parasolami) oraz funkcjonariusze kościoła kat. obecni w katedrze.

Pomimo tak zmasowanego kontrataku protestujący odmówili zwinięcia transparentu i zwinięcia się spod kościoła, twierdząc że są artystami i mają prawo manifestować swe poglądy. Na prośbę obawiających się skandalu pracowników Urzędu Miasta policja nie zdecydowała się na usunięcie siłą protestujących, do czego zresztą nie miała jakichkolwiek podstaw prawnych. Zapowiedziała za to skierowanie przeciwko nim sprawy do sądu pod bzdurnym zarzutem „zakłócania przebiegu legalnego zgromadzenia, o czym poinformowała media Joanna Kącka z biura prasowego KWP w Łodzi

info: czsz.bzzz.net 

Na piątkowe spotkanie z wicepremierem i ministrem gospodarki Waldemarem Pawlakiem, odbywające się w auli Wydziału Organizacji i Zarządzania Politechniki Łódzkiej przybyła grupa łódzkich aktywistów antyatomowych. Pomimo obecności znacznych sił policji, w tym funkcjonariuszy po cywilnemu, przybyłym udało się wnieść do auli sześciometrowy transparent: „Czarnobyl 1986, Fukushima 2011, teraz Polska?" który rozwinęli podczas wystąpienia wicepremiera.

 Transparent skupił uwagę tak ponad setki uczestników spotkania, jak i samego Waldemara Pawlaka który skwitował jego rozwinięcie stwierdzeniem: „O widzę że Państwo też tu są...".
W swym przemówieniu wicepremier kilkakrotnie nawiązywał do planów budowy w Polsce elektrowni atomowych, starannie jednak unikał (być może ze względu na obecność przeciwników atomu) zajęcia jednoznacznego stanowiska w tej sprawie. Wskazywał za to na konieczność dyskusji w sprawie przyszłości polskiej energetyki, znaczenie alternatywnych źródeł energii i potrzebę ponownej oceny bezpieczeństwa i ekonomicznych aspektów energetyki atomowej po katastrofie w elektrowni atomowej Fukushima I. Ze względu na to, że możliwość zadawania pytań premierowi miały jedynie 3 osoby wyznaczone przez prowadzących spotkanie pracowników politechniki, aktywistom nie udało się zmusić wicepremiera do zajęcia bardziej konkretnego stanowiska w sprawie budowy elektrowni atomowych w Polsce.
16 maja o godz. 9.00 odbędzie się
Główna Demonstracja Antykongresowa.

Ale to nie wszystko! Wspólnie przez kolejne 2 dni EKG
będziemy świętować, edukować się i protestować przeciwko autorytarnej idei
Europejskiego Kongresu Gospodarczego!!!

 

16 maja (poniedziałek) :

- 9.00 – Demonstracja Antykongresowa.

- 14.00 – Zaraz po smacznym, wegańskim posieleniu szarych
komórek wystawiamy je na odrobinę wysiłku przy projekcji filmu "Doktryna szoku".
Dokumentalna ilustracja ważnej książki Naomi Klein przekonująco opowiada o praniu mózgów neoliberalną ideologią i programowaniu ich na nowo prowokowaniem kryzysów. "Doktryna szoku" Naomi Klein stała się
globalnym bestsellerem. Była to książka ważna, celnie uderzająca w aksjomaty
neoliberalizmu. Dziś jest bodaj jeszcze ważniejsza, bo przecież tezy zarówno
"Doktryny szoku", jak i "No Logo" w kontekście ostatniego wielkiego
kryzysu okazały się w znacznej mierze trafne. W każdym razie trafniejsze niż
dogmaty bezkrytycznych wyznawców wolnorynkowej globalizacji, w rodzaju Alaina
Greenspana czy zaangażowanego w plan Balcerowicza Jeffreya Sachsa, którzy
toczyli zresztą z Klein poważne spory i debaty.

- a wieczorem afterparty!
Music, szaleństwo i rewolucyjne dysputy do samego rana!!! ( DJ Marta ).

17 maja (wtorek) :

- 14.00 – Demonstracja Antyatomowa "Chcemy węgla nie atomu!".
Ze względu na odbywający się w tym samym czasie w ramach EKG Pakiet klimatyczno-energetyczny, wspólnie będziemy demonstrować nasze
niezadowolenie wynikające z rządowego planu budowy w Polsce elektrowni atomowej.
O godz. 14.00 spotykamy się na placu teatralnym pod Teatrem Wyspiańskiego.
WSZYSCY ubrani w białe kombinezony maszerujemy pod siedzibę Katowickiego Holdingu Węglowego! Chemy węgla nie atomu!!!

Weźcie ze sobą antyatomowe banery, flagi i wszystko co nadaje się do antyatomowej propagandy! Białe kombinezony będą rozdawne
uczestnikom przed rozpoczęciem demonstracji, jeżeli masz taką możliwość,
zabierz na demo własny kombinezon.

- 18.00 - jeden z redaktorów "Przeglądu Anarchistycznego" podzieli się z nami wiedzą w charakterze wykładu pt. "Walki globalnej klasy robotniczej w Indiach".

W ciągu ostatnich 20 lat obszar Delhi zmienił się w jedno z największych centrów przemysłowych świata. Budowa kolejnych fabryk wiąże się z równoczesnym rozwojem przemysłowej klasy robotniczej, zachodzącym za fasadą ideologii konsumeryzmu. Wraz z ośrodkami przemysłowymi takimi jak Delta Rzeki Perłowej w Chinach, czy Maquiladoras w północnym Meksyku okręg Delhi stał się centrum formowania globalnej klasy robotniczej.
Wykład i dyskusję uświetni pokaz filmu "Wspólne gniazdo. Proletariackie niepokoje w przemysłowym pasie Delhi".

- wieczorem jeszcze więcej muzyki, zabawy, a dyskusje jeszcze bardziej progresywne!!!

18 maja (środa) :

- 8.30 – Akcja Przeciwko Prywatyzacji.
O godz. 9.00 w Hotelu Monopol ( Sala Cristallo ), w ramach EKG odbędzie się panel "Prywatyzacja". Jednymi z poważniejszych tematów będą m.in.

* Cele rządowego programu prywatyzacji. Bilans
dotychczasowych dokonań i ich długofalowe skutki dla polskiej gospodarki,
* Co zostało do sprywatyzowania? Plany prywatyzacyjne na najbliższe miesiące. Atrakcyjność ofert, inwestorzy, potencjalne zagrożenia,
* Prywatyzacja w sektorach trudnych i społecznie wrażliwych (górnictwo, transport, chemia). Warunki powodzenia.
Weź ze sobą bannery z antykapitalistycznymi hasłami, flagi, wszystko co krzyczy sobą, że prywatyzacja jest do dupy.
Zaczynamy o 8.30 na placu teatralnym pod Teatrem Wyspiańskiego!

- 14.00 - Michał Przyborowski, aktywista od lat wspierający ruch anarchistyczny, wygłosi wykład "Dzieje ruchu anarchistycznego w Polsce od zakonczenia II wojny światowej do czasow obecnych- lata 1945-2011".
a) ruch w latach1945-1980
b) ruch w latach 1980-1988
c) ruch w latach 1988-2011
Poczas wykładu będzie się można dowiedzieć wielu ciekawych informacji na temat dziejów takich grup jak Klub Artystow Anarchistow, Grupa im. Emanuela Goldsteina, Ruch Spoleczenstwa Alternatywnego, Międzymiastowki Anarchistycznej, Federacji Anarchistycznej i innych.

Wszystkie eventy, począwszy od fooda po wykłady i aftery, odbędą się w Autonomicznym Domu Kultury "Berza", na ul. Dworcowej 2 w Rudzie Śląskiej.
Wszystkie wspomniane w rozpisce akcje mają charakter zalegalizowanych protestów.

Terminy prezentacji antykongresowych w poszczególnych miastach:

4 maja - środa - 18:00 - Poznań
Squat Rozbrat - ul.Pułaskiego 21a

5 maja - czwartek - 18:00 - Łódź
Kryzysowa Kawiarnia Sztuki - ul.Piotrowska 83

10 maja - wtorek - Kraków
Kawiarnia Naukowa - ul. Jakuba 29-31

11 maja - środa - Opole
Klub Inicjatyw Niezależnych "Fabryka" - ul. Oleska 35

12 maja - czwartek - 20:00 - Szczecin
Społeczny Infopunkt Alert - ul.Śląska 34

W późniejszym terminie prezentacje odbędą się w takich miastach jak:

Wrocław, Trójmiasto, Lublin

W Twoim mieście nie odbywa się prezentacja antykongresowa?
Napisz na:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. i zarezerwuj termin !

 

23 kwietnia na częstochowskich Kwadratach odbyła się pikieta antynuklearna zorganizowana przez Federację Anarchistyczną Częstochowa.Akcja rozpoczęła się krótko po godzinie 14, jednak jeszcze przed jej rozpoczęciem spotkaliśmy się z dużym zainteresowaniem ze strony przechodniów, którzy z ciekawością przyglądali się hasłom na rozkładanych przez nas banerach. W prawie całkowitej większości deklarowali oni pełne poparcie dla naszej inicjatywy, niejednokrotnie dostało się też obecnemu rządowi ;)
Także podczas rozdawania ulotek (które swoją drogą rozeszły się w zadziwiająco szybkim tempie) przeprowadziliśmy wiele zawziętych dyskusji – zarówno z przeciwnikami, jak i zwolennikami budowy elektrowni atomowej w Polsce.
Rozległa wiedza przechodniów na temat energetyki jądrowej mile nas zaskoczyła – atom okazał się być jedną z tych kwestii, w których nie ma miejsca na bierność społeczeństwa.
Wszystkie wymiany zdań były nadzwyczaj serdeczne (osobiście mam nadzieję, że to nie tylko chwilowy wpływ świąt :) i nawet osoby negujące nasze stanowisko umiały wysłuchać do końca argumentów drugiej strony i potraktować je poważnie – czego niestety często brakuje w rozmowach dotyczących zasadności budowy EA w naszym kraju.
Cała pikieta przebiegła spokojnie – możliwe, że dzięki protestowi, który rozpoczęli tamtego dnia policjanci ze śląskich oddziałów prewencji ;)
Za wsparcie akcji dziękujemy aktywistom Federacji Anarchistycznej Śląsk oraz zupełnie przypadkowym osobom :)
18 czerwca w Sztokholmie po raz drugi odbędą się targi anarchistyczne. W czasie targów swoje publikacje zaprezentują wydawnictwa ze Szwecji oraz innych krajów, ponadto odbędą się dyskusje panelowe i warsztaty, będzie działała „ludowa kuchnia”.

Celem spotkania jest rozwój debaty politycznej, wymiana doświadczeń i rozszerzenie współpracy pomiędzy aktywnie działającymi grupami. Równocześnie organizatorom zależy na zmianie uproszczonego wizerunku anarchizmu i anarchistów. Wydarzenie jest w szczególności nastawione na osoby, grupy czy organizacje z regionu Morza Bałtyckiego i organizowane z zamiarem rozwijania kontaktów, wymiany idei jak też budowy wspólnej sieci współpracy.

Więcej informacji na: http://www.anarchistbookfairsweden.se/?lang=en
Strona 31 z 37