Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Przyłącz się /
A+ R A-
Artykuły w sekcji: MPK

Jak rozpoznać kanara? Jak zachować się gdy kontroler jest agresywny? Do czego mamy prawo? Ale przede wszystkim dlaczego warto obniżyć ceny biletów lub je całkowicie zlikwidować mowa  była podczas wczorajszego “Święcie darmowej komunikacji miejskiej”. Radosną imprezę niestety popsuli funkcjonariusze policji, którzy zatrzymali tramwaj z aktywistami blokując ruch na ulicy Starowiślnej.

 

Na placu Wszystkich Świętych zaaranżowana została scenka typowa dla krakowskiej Komunikacji Miejskiej. Do tramwaju wsiadł kontroler. Gdy tramwaj ruszył od razu przystąpił do sprawdzania biletów. Pasażerka, która nie zdążyła jeszcze zakupić biletu została zwymyślana, inna, która długo nie mogła znaleźć biletu otrzymała od kontrolera propozycję łapówki. Gdy stwierdziła, że jej nie zapłaci ten zaczął ją szarpać… Tym razem wszystko odbywało się na niby.

 

Po odśpiewaniu tramwajowej piosenki i wręczeniu przedstawicielce urzędu miasta biletomatu (które gdy wprowadzona zostanie bezpłatna komunikacja miejska nie będą potrzebne), zgromadzeni ruszyli tramwajem linii numer 1 w stronę Wzgórz Krzesławickich. Niestety obecność kolorowo ubranych ludzi i transparentów nie spodobała się “inspektorowi MPK”, który wezwał “na pomoc” policję. Gdy tramwaj zamknął drzwi by wreszcie odjechać, funkcjonariusze ruszyli w pościg. Ścigając jadący tramwaj z samochodów próbowali zdzierać wywieszone transparenty. Dopadli je jednak dopiero na skrzyżowaniu Starowiślna-Dietla. Tam z postanowili usunąć z wagonu uczestników happeningu. W ten sposób uniemożliwiali odjazd tramwaju, blokując ruch (“ogonek” tramwajów kończył się za Pocztą, powstał też spory korek samochodowy). Utrudnienia spowodowały 2 patrole samochodowe, obsługa “suki” oraz osoby nieumundurowane (tajniacy, ORMO-wcy?) – w sumie kilkunastu pracowników, oczywiście na koszt podatnika.

 

Zdjęcia z akcji mozna obejrzeć na blogu FA Kraków: http://fakrakow.wordpress.com/2013/04/21/o-bezplatna-komunikacje-miejska-dla-krakowa/

Kraków: Biletowe FAQ

28 lutego 2013 r. Dział: Publicystyka

W sieci na nowo rozgorzała dyskusja o niepłaceniu za bilety komunikacji miejskiej, drożyźnie i niewydolności komunikacji miejskiej w Krakowie (ale i wielu innych miastach, szczególnie aktywnie przyłącza się Warszawa :) ). Pytacie, co my na to, czasem rzucacie oskarżenia nieodpowiadające rzeczywistości. Poniżej krótko piszemy o naszych poglądach na te sprawy:


Popieracie to, że ludzie nie kasują biletów, dokładacie do deficytu MPK, wzywacie do kradzieży. Jak można?


Takie akcje są formą protestu. Protest popieramy, formy uznajemy za wymuszone okolicznościami. Debata publiczna, demonstracje – nie są słyszane przez „władze”. Nic dziwnego, że postawy ludzi się radykalizują.

 

Przeciwko czemu ten protest?


Ostatnie podwyżki cen biletów są horrendalne. Prowadzą do tego, że jednych nie stać na komunikację publiczną, inni przesiadają się do aut, bo taniej. Jedno i drugie szkodzi ludziom i całej społeczności. Chcemy, żeby transport publiczny był publicznie dostępny.

 

Bilety muszą być drogie, bo ZIKiT i MPK i tak nie wyrabiają.


Miejskie firmy nie wyrabiają, bo są źle zarządzane. Prywatni przewoźnicy są dużo tańsi mimo korzyści skali wielkiej floty MPK. Polityka cenowa też jest przejawem braku elementarnej wiedzy ekonomicznej. W Rzeszowie obniżka cen spowodowała wzrost przychodów tamtejszej komunikacji. Więcej na ten temat we wcz. artykule.

 

Czyli wystarczy, żeby było taniej?


Mogłoby też być za darmo. Takie rozwiązania w mniejszych miastach stosowane są od dekad, ostatnio duży, półmilionowy Tallin także zniósł opłaty dla mieszkańców (przyjezdni muszą kupować bilety). Wszyscy łożymy na komunikację, wszystkim ona służy, dlatego jest naturalne, że musi być uspołeczniona.

 

Uspołecznienie kosztów komunikacji miejskiej to dopiero prowadziłoby do marnotrawstwa – jest wiele przykładów!


Prawda. Dlatego wraz z uspołecznieniem kosztów transportu zbiorowego musi dojść do uspołecznienia zarządu nad organizacjami realizującymi to zadanie. Każdy mieszkaniec powinien mieć prawo do sprawowania nad nimi kontroli, a ich struktura i metody zarządzania muszą być proste i przejrzyste. Ogół mieszkańców powinien mieć wpływ na zarządzanie tymi organizacjami.

Dziś o godzinie 16.00. ponad 100 osób zebrało się na Moście Teatralnym w proteście przeciwko podwyżkom cen biletów transportu miejskiego, jaka nastąpiła od 1 stycznia 2013 roku. W akcie nieposłuszeństwa cywilnego grupa wsiadła do dwóch tramwajów linii 9 i 16, oraz bez kasowania biletów przejechała cztery przystanki – do ul. Półwiejskiej, gdzie odbyła się dalsza część protestu. Demonstracja miała spokojny przebieg.

 

Poznański Urząd Miasta nie radzi sobie z transportem publicznym i realizacją potrzeb społecznych. Odrzucenie obywatelskiego wniosku zamrożenia cen biletów komunikacji miejskiej potwierdza to, że władze zwalczają wszystkie przejawy solidarności społecznej, które zmierzają do poprawy życia mieszkańców Poznania, a nie do wzrostu zysków zagarnianych przez biurokrację. Obecnie wmawia nam się, że kasa miasta świeci pustkami. Problemem nie jest jednak brak pieniędzy, lecz ich niesprawiedliwy podział.

 

Władze przez lata lekką ręką wydawały setki milionów, które nigdy się nie zwrócą. Wydatki związane z Euro 2012 pochłonęły ponad jeden miliard zł., co doprowadziło do tego, że miasto stoi na skraju bankructwa. Kosztami tej kilkudniowej zabawy władze, chcą obarczyć tych, którzy są zmuszeni do korzystania z komunikacji miejskiej - podwyższając ceny biletów, władze chcą zatkać dziurę budżetową miasta. Oznacza to tylko, że dziury w budżetach domowych po raz kolejny ulegną powiększeniu. Za obecny kryzys miasta odpowiedzialne są jego nieudolne władze, a nie zwykli mieszkańcy, którzy już znaczącą cześć swoich płac przekazują na każdym kroku miejskiej biurokracji, w formie niezliczonych opłat.

 

Różnice pomiędzy bogatymi a biednymi wciąż wzrastają. Wysokie czynsze w centrum i niskie płace prowadzą do rugowania wielu mieszkańców na odległe peryferie. To oznacza, że są oni zmuszeni do korzystania z komunikacji zbiorowej. Osoby o niskich zarobkach, a zwłaszcza rodziny z dziećmi, coraz większą część swoich budżetów domowych przeznaczają na bilety MPK (ZTM). Podwyżka cen biletów oznacza pogorszenie warunków życia w mieście. Oznacza też, że prawo każdego człowieka do swobodnego przemieszczania się jest dzisiaj fikcją, bo uzależniono je od grubości portfela, a on musi być coraz grubszy.

 

Szesnaście lat temu mieszkańcy belgijskiego Hasselt zdecydowali, że nie chcą płacić za bilety komunikacji miejskiej. Poparła ich rada miasta. 1 lipca 1997 r. wprowadzono reformę transportu publicznego pod nazwą „Taryfa zero”. Od tamtego czasu liczba autobusów wzrosła pięciokrotnie, a liczba pasażerów ponad trzynastokrotnie. Jednym z powodów przyjęcia tego programu był niedobór funduszy – gmina nie miała wystarczającej ilości pieniędzy, aby budować nowe drogi potrzebne dla stale rosnącej liczby samochodów. Po wyliczeniach okazało się, że darmowy transport będzie tańszy niż nowa obwodnica. Nową politykę transportową wprowadzono pod hasłem: „Miasto gwarantuje wszystkim prawo do przemieszczania się”. Projekt odniósł natychmiastowy sukces. Hasselt to nie jedyny przykład rozwiązania kwestii transportu publicznego. Głośno ostatnio o Tallinie – pierwszej europejskiej stolicy, która 1 stycznia 2013 roku wprowadziła darmową komunikację miejską.

 

Rządzący chcą przerzucać koszty usług publicznych z instytucji na obywateli. W kwestii transportu publicznego musimy pokazać władzy znak STOP! Stop podwyżkom! Transport publiczny musi być bezpłatny!