Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

A+ R A-

Łódź: Łagodne wyroki dla szefów Indesitu

Pięciu szefów z fabryki Indesit zostało dziś skazanych w sprawie śmierci Tomasza Jochana. Sąd wymierzył im kary od roku do dwóch lat więzienia w zawieszeniu. Wyrok jest nieprawomocny.

Tomasz Jochan zginął tragicznie 2 września 2005 r. Prasa do blach, o nacisku 2 ton, zmiażdżyła  mu głowę. Urządzenie uruchomiło się samo, gdy je czyścił.  Wyniki śledztwa wykazały, że prasa i taśma miały zdemontowane zabezpieczenia, co było główną przyczyną śmierci Tomasza. Kierownictwo Indesitu próbowało zrzucić winę na robotników, którzy mieli sami je zdejmować.

Jednak według świadków, oskarżeni wiedzieli o tych zaniedbaniach, ale przymykali na to oko, gdyż zależało im na wyprodukowaniu jak największej liczby komponentów. Zdemontowanie czujników pozwalało na szybszą pracę, bez przestojów i opóźnień. Pracownicy mówili, że cały czas wywierano na nich presję odnośnie i tak wyśrubowanych norm produkcji. Ojciec zabitego mówił: „Mimo karygodnych zaniedbań, dyrektor jedynie przychodził i cały czas ponaglał pracowników do jeszcze szybszej pracy. Wiedzieli i widzieli to również wszyscy kierownicy”.

Prokuratura uznała, że najbardziej zawinili menedżerowie najwyższego szczebla:  dyrektor Antonio S., dyrektor ds. produkcji Krzysztof W., kierownik zmiany Sławomir J. i kierownicy sekcji Bartosz B. i Wiktor S.

Początkowo kierownictwo fabryki próbowało zatuszować sprawę. Żonie Tomasza Jochana która po pogrzebie męża poroniła, zaproponowano „odszkodowania” (Jochan nie został przez firmę ubezpieczony, mimo niebezpiecznych warunków pracy), w zamian za zaprzestanie nagłaśniania sprawy. Po tym jak odrzuciła tę propozycję, zaczęła odbierać telefony z pogróżkami.

Pracownicy nie czekając na wyniki oficjalnego śledztwa wzięli sprawy w swoje ręce, dzień przed pogrzebem zabitego robotnika na wracającego z zakrapianej imprezy kierownika W. zaczaiło się czterech mężczyzn. Kierownik został powalony na ziemię, gdy wysiadał z windy, następnie brzytwą pocięto mu twarz. Sprawcy napaści nigdy nie zostali odnalezieni. W. nazywany przez pracowników Indesitu „esesmanem”, został napadnięty już po raz drugi. Kilka dni wcześniej inny znienawidzony menedżer z zakładu został pobity przez jego pracowników wprost na hali produkcyjnej. Jeszcze innemu podpalono samochód.

W nagłośnienie sprawy zaangażowała się min. Inicjatywa Pracownicza, Komitet Pomocy i Obrony Represjonowanych Pracowników i organizacje lewicowe. Zorganizowano pikietę pod bramą zakładu, w czasie której dyrektor fabryki stwierdził, że manifestacja „nie przyniesie nic dobrego miastu, ani Polsce, jako krajowi otwartemu na inwestycje zagraniczne”. Kierownictwo i w tym wypadku próbowało gróźb, min. do OZZ Inicjatywa Pracownicza kancelaria prawna reprezentująca spółkę, przysłała list, w którym domagała się zdjęcia ze strony internetowej związku artykułu: „Indesit – 10 lat wyzysku”. W razie nie spełnienia ultimatum, firma groziła procesem sądowym: karnym i cywilnym.

Choć oskarżonym kierownikom Indesitu groziło nawet do 5 lat bezwzględnego więzienia, sąd potraktował ich wyjątkowo łagodnie wymierzając kary w zawieszeniu. Sam jednak fakt, że doszło do procesu można uznać za sukces, w wielu podobnych wypadkach prokuratura nie wszczyna nawet śledztwa, lub szybko je umarza, tak stało się min. w przypadku firmy Vobro z Brodnicy, w której jeden z pracowników zginął w podobnych okolicznościach.
Redakcja

Redakcja

Strona www: www.federacja-anarchistyczna.pl E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.