Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Artykuły / Serwis informacyjny /
A+ R A-
Przeznaczenie pieniędzy na promocję igrzysk olimpijskich w Krakowie i budżet na 2013 głosami koalicji PO i “Przyjaznego Krakowa” (stronnicy prezydenta) przyjęto na wczorajszej sesji Rada Miasta. Podczas sesji protestowali aktywiści i aktywistki Inicjatywy Prawo do Miasta. Poniżej publikujemy list otwarty w tej sprawie do Jacka Majchrowskiego.

Panie Prezydencie,

 

Z oburzeniem przyjęliśmy wiadomość o podpisaniu przez Pana listu intencyjnego w sprawie podjęcia przez Kraków we współpracy ze Słowacją starań o organizację XXIV Zimowych Igrzysk Olimpijskich (ZIO) w roku 2022. Jesteśmy przekonani, że podobnie zareagowała większość mieszkańców Krakowa. Dlaczego? Żeby posłużyć się jedną z najczęściej używanych przez administrację i władze fraz: po prostu nas na to nie stać. Zadłużenie Krakowa zaciągnięte na inwestycje wynosi 2 mld 101 mln złotych, czyli 59,12% dochodów miasta. W połowie 2012 roku dług w przeliczeniu na mieszkańca wynosił 2 tysiące 715 złotych. Również spółki miejskie zadłużone są ponad miarę – ich skumulowane zadłużenie wynosi 1,7 mld zł i o 400 mln zł przewyższa ich kapitał. Trwające od wielu miesięcy balansowanie na granicy dopuszczalnych norm zadłużenia samo w sobie budzi obawy, więc informacja o zaangażowaniu się w tak kosztowne przedsięwzięcie, jakim jest organizacja ZIO, rodzi nasz stanowczy sprzeciw.

 

Dla przypomnienia, jakie kwoty wchodzą w grę: przewidywany budżet na organizację ZIO w Soczi w 2014 roku wynosi 4,8 mld euro, czyli prawie 20 mld złotych! Postrzegamy jako realne zagrożenie, że współfinansowanie przygotowań do tej imprezy pociągnie za sobą kolejne cięcia w ważnych społecznie obszarach oraz dalsze podwyżki podatków i opłat miejskich.

 

Szczególnie bulwersujące jest to, że decyzja pociągająca za sobą tak daleko idące i kosztowne skutki podjęta została bez konsultacji z mieszkańcami, którzy o całej sprawie dowiedzieli się po fakcie. Istnieją liczne dane dowodzące, że organizowanie wielkich imprez sportowych powoduje długotrwałe negatywne skutki dla finansów i jakości życia miast–organizatorów. Poza głoszącym hurraoptymistyczne slogany prof. Szymonem Krasickim nie dopuszczono do głosu ekspertów, którzy mogliby przedstawić niezależne i rzetelne opinie.

 

W związku z powyższym domagamy się przedstawienia opinii publicznej kosztorysu całości inwestycji z uwzględnieniem udziału GMK oraz opartego na rzetelnych i sprawdzalnych danych wyliczenia przewidywanych zysków dla miasta. Domagamy się stworzenia przestrzeni dla merytorycznej debaty, z zapewnieniem równego dostępu do argumentów za i przeciw, a w kolejnym kroku poddanie sprawy pod referendum.

 

Przypominamy, że władzę w mieście sprawują jego mieszkańcy, niech więc oni w sposób wiążący i ostateczny zadecydują o zaangażowaniu się Krakowa w starania o organizację Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 r.

 

Inicjatywa Prawo do miasta, przy wsparciu:

 

Adam Kalita – radny miejski
Anna Grodzka – posłanka na Sejm RP
Anna Lipowska-Teusch – prezeska Towarzystwa Interwencji Kryzysowej
Beata Zadumińska – psycholożka, aktywistka
Cecylia Malik
dr Ewa Majewska – Instytut Kultury UJ
Demokratyczne Zrzeszenie Studenckie UJ
E-splot
Ewa Charkiewicz – Think Tank Feministyczny
Federacja Anarchistyczna – Sekcja Kraków
Federacja Anarchistyczna – Sekcja Czarna Galicja
Fundacja Autonomia
Fundacja Pro Animals
Ha!Art
IbikeKrakow.com
Julia Mach – radna dzielnicy
Klub Młodych Solidarnej Polski – Kraków
Kolektyw Kikimora
Komitet Obrony Pracowników
Krakowska Sieć Antydyskryminacyjna
Krytyka Polityczna – Klub w Krakowie
Krzysztof Wołodźko – Nowy Obywatel
Lewicowa Sieć Feministyczna Rozgwiazda
Magazyn MIASTA
Miasto Mądrych Ludzi
Mirosław Gilarski – radny miejski
Nowe Peryferie
Obywatel Mama
Praktyka Teoretyczna
Res Publica Nowa/DNA Miasta
Solidarna Polska – okręg krakowski
Stowarzyszenie KGI Obrony Praw Lokatorów
Stowarzyszenie Kraków Miastem Rowerów
Stowarzyszenie Mieszkańców Płaszów-Myśliwska
Stowarzyszenie Mieszkanców Sarego
Stowarzyszenie Tygart
Think Tank Feministyczny
Towarzystwo Interwencji Kryzysowej
Zieloni 2004 – koło krakowskie

Radni wynajęli dla siebie parking płacąc za niego z publicznych pieniędzy ponad 31 tysięcy złotych. Wszystko po to by przyjeżdżając na sesję rady miasta nie musieli za parking płacić z własnej kieszeni.


Przed Urzędem Miasta jest zaledwie kilkanaście miejsca parkingowych. Dlatego 29 radnych zwróciło się do przewodniczącego RMK Bogusława Kośmidra o zapewnienie im darmowych miejsc parkingowych nieopodal Magistratu. Przewodniczący przedstawił sprawę na posiedzeniu Komisji Głównej – dowiedziała się Gazeta Krakowska w kancelarii RMK.

 

Radni przyjęli pomysł i na rok 2012 została zawarta umowa najmu z klasztorem oo. franciszkanów na udostępnienie 25 miejsc parkingowych w dniach gdy odbywają się sesje RMK. Opłata jednodaniowy postój 25 samochodów radnych wynosi dokładnie 1 250 zł. Na ten rok zaplanowano 25 sesji, łatwo więc obliczyć że na darmowe parkowanie dla radnych wydamy ponad 31 tysięcy złotych.


Za każdym razem gdy podejmowana jest decyzja o wprowadzeniu darmowego parkingu dla radnych ukazuje się kilka krytycznych materiałów w mediach i… nic się nie zmienia. Bogusław Kośmider rozbrajająco tłumaczy, że takie rozwiązanie są w porządku bo przecież funkcjonuje w Krakowie od lat. 31 tysięcy złotych to niby niewiele, ale niezwykle znamienne jest że zaciskanie pasa i szukanie oszczędności nie dotyczy władz.

Organizacja EURO 2012 w Polsce miała przyczynić się do rozwoju polskich miast. Władze utrzymywały, iż w związku z turniejem nastąpi rozwój drobnej przedsiębiorczości, infrastruktury, turystyki i sportu jak również zwiększenie roli Polski na arenie międzynarodowej. Dobrodziejstwa płynące z organizacji mistrzostw porównywano do tych wynikających z realizacji powojennego Planu Marshalla. Taki medialny przekaz był potrzebny, żeby stworzyć społeczne poparcie dla igrzysk i ukryć ich rzeczywiste koszty.

Dziś wiemy, że to mieszkańcy miast zapłacą za „igrzyska”. Miasta, które inwestowały w turniej stanęły, bowiem na skraju bankructwa. Zadłużenie w związku z kosztami organizacji Euro 2012 sięga miliardów złotych. Na wydatki związane z Euro lekką ręką przeznaczono ok. 96 mld zł. Za sumę wydaną na poznański stadion, czyli 750 mln złotych, można by w ciągu następnych 10 lat opłacać ponad 6 tys. miejsc w żłobkach publicznych.

Przygotowanie Euro wiąże się z nadzwyczajnymi wydatkami, które nie zostaną zrekompensowane przez zagranicznych turystów ani inwestorów. Ekonomiści ze Szkoły Głównej Handlowej, Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Łódzkiego wyliczyli, że dzięki organizacji mistrzostw całkowity, skumulowany przyrost PKB do roku 2020 może wynieść 27,9 mld zł. To jedynie 1/3 kosztów całości imprezy – co z pozostałymi kilkudziesięcioma miliardami?

Nadchodzący kryzys społeczny nie wynika jedynie z wydatków związanych z Euro. Jego przyczyną jest antyspołeczna polityka, prowadzona od początku transformacji ustrojowej. Niemniej organizacja nadchodzących mistrzostw ujawnia hipokryzję władzy i priorytety, którymi się kieruje.

Podczas, gdy na organizację turnieju piłkarskiego wydaje się miliardy złotych, w całej Polsce obcina się wydatki na realizację podstawowych potrzeb społecznych. Zamykane są przedszkola, szkoły i domy kultury, wzrastają opłaty za żłobki, komunikację publiczną i mieszkania. Prywatyzuje się lub zamyka przychodnie, szpitale i zakłady pracy. Brakuje pieniędzy na walkę z bezrobociem, które wciąż rośnie. Znacznie podniesiono opłaty za żywność, gaz, prąd, paliwo, wodę i leki. Ponad to dochodzi do prób podwyższenia wieku emerytalnego, równocześnie ograniczając wydatki na rehabilitację seniorów.

Rosnące koszty utrzymania nakładają się na postępujący w całym kraju kryzys mieszkaniowy. Żeby zaspokoić podstawowe potrzeby ludności Polski, należałoby w najbliższym czasie wybudować około 1,2 mln nowych lokali. Powoduje to, iż rynkowe ceny wynajmu i kupna nieruchomości utrzymują się na bardzo wysokim poziomie. Tymczasem samorządy wyprzedają więcej mienia komunalnego niż budują, przeprowadzając jednocześnie masowe eksmisje. Na bruk wyrzuca się m.in. kobiety z dziećmi, niepełnosprawnych i emerytów, którzy następnie latami oczekują na przydział lokali socjalnych. Dramatyczny brak tanich mieszkań i masowe eksmisje, to tylko część kosztów związanych z obsługą ogromnego zadłużenia miast.

Na Euro 2012 najwięcej zarobi UEFA, która w ramach umowy z polskim rządem zwolniona została z wszelkich podatków, w tym VAT-u i CIT-u, a także podatków lokalnych i cła!

Okazuje się więc, że mistrzostwa generują zyski dla elit, na które składamy się my wszyscy. Ta sytuacja uderza w znaczącym stopniu w kobiety.

To one jako pierwsze narażone są na zwolnienia, niższe pensje i umowy śmieciowe. Nierzadko skazane są na głodowe zasiłki i długotrwałe bezrobocie. Ponadto często zależą od działania publicznych instytucji opiekuńczych lub same w nich pracują. Instytucje te w pierwszej kolejności ponoszą skutki cięć i prywatyzacji. Ograniczenie dostępu do usług opiekuńczo-wychowawczych, czy mieszkań i ciągły wzrost cen energii, żywności, transportu oznacza wykonywanie przez kobiety więcej pracy zarówno w domu, jak również poza nim.

Od dostępności i jakości opieki zależy funkcjonowanie całego społeczeństwa. Dla państwa czy miasta, które zarządzane są jak firmy opieka to zbędny koszt. A jednak, gdyby codzienna praca wykonywana w domu wraz z pracą opiekuńczą nie zostały wykonane, to fabryki, szpitale, urzędy, sklepy i żadne inne instytucje, prywatne bądź publiczne, nie mogłyby działać. Zależność ta w żadnej mierze nie jest uwzględniana w kształcie budżetów miast. Przy obecnym niedofinansowaniu opieka znów staje się prywatną powinnością, a nie obowiązkiem całej społeczności. Matki zostają z dziećmi w domu lub przenoszą ciężar opieki na babcie; opiekunki godzą się na pracę za głodowe stawki, a samotni rodzice oraz osoby zajmujące się chorymi lub niepełnosprawnymi bliskimi pozostają bez wsparcia. W ten sposób zamiast rozwoju generuje się biedę i nierówności.

Polityka państwa i budżety miast nie mogą być podporządkowane jedynie organizacji zawodów sportowych. Nasze społeczności muszą być tak zorganizowane, aby w pierwszej kolejności zaspokoić potrzeby związane z opieką i edukacją. Tylko w ten sposób możemy poprawić warunki życia nas wszystkich. Dlatego domagamy się, aby te właśnie dziedziny stały się politycznym priorytetem, a nie jedynie niewolniczym obowiązkiem kobiet.

Nasze codzienne, powszechne potrzeby można zrealizować na drodze zmiany politycznych priorytetów. Potrzebujemy tanich mieszkań czynszowych, równego dostępu do darmowej edukacji. Potrzebujemy bezpłatnych żłobków i przedszkoli, opieki dla seniorów, sprawnie działających domów kultury, dobrej i ogólnodostępnej służby zdrowia, taniej i sprawnej komunikacji miejskiej. Neoliberalne państwo, czy miasto-firma niszczy prawa obywatelskie, podstawy życia i trwałej lokalnej gospodarki, aby przekierować zyski dla rynków finansowych. Na zadłużeniu miast zarabiają nieliczne grupy uprzywilejowanych decydentów oraz banki, a tracą ich mieszkańcy.

Chcemy odebrać, to co nam zabrano, chcemy mieć wpływ na nasze życie. Oficjalne hasło EURO 2012 brzmi "Razem tworzymy przyszłość". Twórzmy ją razem, ale bez żerujących na nas elit politycznych i biznesowych! One nie są nam do niczego potrzebne. Organizujemy się bez nich zgodnie z własnymi potrzebami!

Strona protestu: www.10czerwca.eu
27 lutego w poniedziałek zapraszamy na pikietę przeciw likwidacji placówek oświatowych, część ogólnopolskiego protestu, pod UM na Pl. Kolegiackim o godz. 17.00.

Sprawy oświaty dotyczą nas wszystkich. Jesteśmy rodzicami, dziadkami, młodzieżą. To będzie pół godziny - można przyjść będąc na spacerze, podjechać rowerem, podejść w przerwie w zajęciach. Idea ogólnopolskiego protestu wzięła się z likwidowania szkół i przedszkoli w całym kraju. Edukacja jest dobrem publicznym! Tym goręcej zapraszamy na protest, że już następnego dnia, 28 lutego, poznańscy radni będą podejmowali decyzje o likwidacji kolejnych szkół. Chcemy rzeczywistej dyskusji o potrzebie podnoszenia poziomu kształcenia, a nie niejednokrotnie nieprzemyślanej, opartej na wątpliwych argumentach likwidacji szkół i przedszkoli. A co choćby w kontekście wyżu demograficznego za kilka lat?

"Restrukturyzacja", która dokonuje się w wielu miastach, miasteczkach i gminach wiejskich Polski to nie podnoszenie jakości kształcenia a oszczędzanie na oświacie. Cięcia dotykają uczniów, rodziców i nauczycieli m.in. w Bytomiu, Krakowie, Warszawie, Radomiu, Gdańsku, Wałbrzychu, Szczecinie. Wszędzie tam dochodziło już do protestów przeciw działaniom władzy, która nie potrafi prowadzić dialogu ze społeczeństwem, a niejednokrotnie używa argumentu siły i straszy, choćby okupujących szkołę uczniów, czy głodujących rodziców.