Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Artykuły /
A+ R A-

20 marca odbyła się druga licytacja kamienicy okupowanej przez kolektyw Od:zysk. Kamienicę kupiła Paderewskiego Poznań Sp. z.o.o. Poznań za 8,5 mln czyli za cenę wywoławczą. Z jej KRS-u wynika, że 100 proc. kapitału w tej spółce posiada PW Capital spółka kapitałowa, której prezesem jest Przemysław Paweł Woźny. Ma powiązania z Pomorze Inwestycje Spółka Akcyjna, która posiada przynajmniej trzy centra handlowe min. w Gdyni. Kamienica przejdzie na własność spółki, jeśli wpłaci ona resztę sumy – do tej pory wpłaciła tylko wadium w wysokości 1 mln zł. Inwestor wiedział, że kupuję kamienicę z ludźmi. Zostało to określone w specyfikacji nieruchomości. Licytacja obyła się z majątku właściciela, czyli została przez nowego nabywcę kupiona bez długów wierzycieli.

 

Licytacja była pilnie strzeżona przez policję. Odbywała się w godzinach, kiedy sąd jest zamknięty. Wszyscy chętni, którzy chcieli wejść na salę, zostali dokładnie przeszukani i byli prowadzeni pojedynczo przez policjantów. Nabywca kamienicy nie chciał rozmawiać z mediami, został wyprowadzony osobnym wejściem.

 

W trakcie licytacji ok. 400 osób demonstrowało przed sądem w geście solidarności ze skłotem. Wcześniej zebrali się pod Od:zyskiem, gdzie przemawiali przedstawiciele zaprzyjaźnionych środowisk: min. pracowników galerii miejskiej „Arsenał” oraz Teatru Ósmego Dnia. Powtarzano, że walka o Od:zysk jest walką również o inne dobra wspólne oraz przeciwko traktowaniu miasta jak firmę. Przemarszowi towarzyszyła samba. Pod Okrąglakiem, gdzie znajduje się NeoBank oraz WBK przemawiał członek Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Przypomniał, że w tym miejscu protestuje się już po raz kolejny, gdyż oba banki zamieszane są antylokatorską politykę. Neobank stoi za procederem „czyszczenia” kamienic, a WBK jest jednym z wierzycieli Od:zysku. Skandowano „Neobank – Neogang” oraz „Miasto dla ludzi, nie dla banków!”.

 

Demonstranci swobodnie doszli pod sąd, choć policja trzymała znaczne siły w odwodach (w tym siły prewencji i policję konną). Pod sądem przemawiali przedstawiciele innych skłotów i środowisk wolnościowych min. z Warszawy, Torunia, Szczecina. Głos zabrała jedna z migrantek, która mieszka na skłocie w Warszawie, wspominając że tylko tam znalazła pomoc po przybyciu do Polski. Przemawiały delegatki Inicjatywy Pracowniczej, przypominając, że na demonstracji stoimy razem, jako lokatorzy, skłotersi, pracownicy i razem walcząc o Odzysk, o mieszkania, organizując się w miejscach pracy, tworzymy jeden ruch, które ma różne narzędzia, by walczyć o to, by wyrwać nasze życie spod logiki zysków. Tymi narzędziami jest czasem demonstrowanie, zajmowanie pustostanów, blokowanie eksmisji, innym razem założenie związku zawodowego, organizowanie się w miejscu pracy, organizowanie strajków. Przemawiał również członek redakcji Praktyki Teoretycznej oraz lokatorka z kamienicy Stolarskiej, która pytała się dlaczego pod sądem zgromadzono tak liczne siły policji, a gdy ją nękali czyściciele policja umywała ręce. 

 

Dwie osoby –  w tym jedna z Warszawy, jedna z Poznania – w wyniku prowokacji policyjnej (policja bez powodu zaczęła spisywać uczestników zgłoszonej demonstracji) zostały zatrzymane i przewiezione na komisariat na al. Marcinkowskiego, dokąd w momencie pisania tej relacji kierowali się uczestnicy demonstracji, w geście solidarności z zatrzymanymi.

 

Dzięki pikiecie solidarnościowej w komisariacie przy Al. Marcinkowskiego, wypuszczono dwóch zatrzymanych aktywistów. Postawiono im zarzuty m.in. stawiania czynnego oporu przy zatrzymaniu.

Demonstracja w obronie skłotu OD:ZYSK

oświadczenie

facebook

 

20 marca odbędzie się druga licytacja kamienicy, w której znajduje się Od:zysk i która stanowi dom dla kilkudziesięciu osób oraz oddolnych inicjatyw. Od poprzedniej licytacji cena wywoławcza nieruchomości znacznie spadła, co dla inwestora może być mylącym znakiem, że oferta ta jest bardziej atrakcyjna. Nic bardziej mylnego! Stanowczo informujemy, że kamienica, w której mieści się Od:zysknie jest i nie będzie na sprzedaż.

 

Licytacja naszego domu odbędzie się półtorej godziny po zamknięciu gmachu sądowego, za zamkniętymi drzwiami i w obecności policji. Stosując taki zabieg komornik słusznie przeczuwa, że wzrasta napięcie i społeczny opór skierowany przeciw bezwzględnemu prawu własności, pisanemu pod dyktat bogatych. Słusznie spodziewają się, że nie podłożymy karnie głów pod topór i nie będziemy bierni wobec sprzedaży kamienicy wraz z jej mieszkańcami i mieszkankami.

 

Te podstępne działania wpisują się w dotychczasową, antyspołeczną politykę władz miasta i deweloperów, która ignoruje prawa lokatorskie tysięcy ludzi na rzecz interesów nielicznych biznesmenów i powiązanych z nimi polityków.
Od:zysk nie jest pierwszy. Doskonale znamy historie czyszczonych kamienic przy ulicach Jackowskiego, Strusia, Stolarskiej i wielu innych. Szykanowanie lokatorów poprzez odłączanie mediów, prowadzenie fikcyjnych, pogarszających stan budynków „remontów” czy zastraszanie lokatorów przez rozpylanie gazu na klatkach schodowych, nielegalne wymienianie zamków pod nieobecność lokatorów i administracyjne uchylanie decyzji sądów – to wiele przykładów haniebnej kooperacji inwestorów i władz miasta w bezprawnym usuwaniu mieszkańców z ich mieszkań. Nieludzcy właściciele i czyściciele kamienic nie zwracają uwagi ani na wiek ani stan zdrowia krzywdzonych osób. Interesuje ich tylko zysk.

 

Wiele kamienic wcześniej wyczyszczonych pozostaje nadal pustych. W kamienicy na ul. Podgórze, gdzie stworzyliśmy skłot Warsztat, po 5 miesiącach remontowania i uzdatniania kamienicy, pojawił się właściciel, który wraz z pomocą policji wyrzucił lokatorów. Uzbrojona po zęby policja brutalnie potraktowała osoby protestujące, stosując wobec nich gaz pieprzowy. Co znamienne, właściciel pojawił się dwa dni po ewikcji wraz z ekipą “budowlaną”, która zniszczyła doszczętnie kamienicę – powybijała szyby w oknach, zburzyła niektóre ze ścian, połamała wszystkie meble znajdujące się w środku. Do dzisiaj kamienica stoi pusta i niszczeje.

 

W budynku, w której mieści się Od:zysk mieszka kilkadziesiąt osób. Jako lokatorzy i lokatorki, którym grozi eksmisja na bruk, nie jesteśmy stroną w licytacji. Sprzedawanie budynku wraz z lokatorami jest często spotykaną praktyką na rynku nieruchomości. Czyściciele kamienic bez ogródek nazywają ludzi „mięsną wkładką”, której trzeba się pozbyć.

 

Szacuje się, że tylko w samym Poznaniu znajduje się ponad 30 tysięcy pustych lokali. Część z nich to własność miasta, jednak nie są one przeznaczane na mieszkania komunalne bądź socjalne, często latami czekają puste na wykupienie przez inwestora. Taki stan rzeczy jest na rękę deweloperom, którzy korzystając z ogromnego zapotrzebowania, sztucznie windują wartości nieruchomości. W rezultacie mieszkania osiągają ceny nieprzystępne dla przeciętnego mieszkańca. Władzom miasta nie zależy na rozwiązaniu głodu mieszkaniowego, wręcz przeciwnie – w wyniku ich polityki z roku na rok rośnie ilość eksmisji na bruk i zadłużenie mieszkańców i mieszkanek.

 

Ta sytuacja trwa już od wielu lat i pogarsza się z każdym rokiem, pomimo licznych protestów społecznych przy wsparciu Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów, dziesiątków artykułów w lokalnej prasie, czy setek godzin spędzonych na rozprawach sądowych.
Jako Od:zysk przeprowadziliśmy w ubiegłym roku kilka happeningów i akcji wymierzonych w spółkę developerską Savills oraz w BZ WBK. Są to dwie korporacje szczególnie zainteresowane zyskami płynącymi ze zlicytowania budynku u zbiegu Paderewskiego i Szkolnej. W istocie tożsamość poszczególnych banków czy deweloperów nie ma tutaj znaczenia. Każda z tego rodzaju instytucji wpisuje się w logikę osiągania zysków kosztem ludzi.
Za nasz obowiązek uważamy przeciwstawienie się wszelkim takim praktykom, bez różnicy, czy stoją za nimi WBK, NeoBank, Fabryka Mieszkań i Ziemi, Savills, wspierający ich urzędnicy z ZKZL i Urzędu Miasta czy sam prezydent Grobelny.

 

Dzięki zajęciu kamienicy przez kolektyw Od:zysk dom znalazło kilkadziesiąt osób i kilka bezdomnych wcześniej inicjatyw. To jest droga którą chcemy podążać. Zamierzamy nie tylko walczyć z brutalną polityką władz miasta i deweloperów przeciw mieszkańcom, ale także promować ideę samoorganizacji i zajmowania pustostanów jako lek na pogardę i lekceważenie okazywane ludziom przez władzę i kapitał.

 

Zapraszamy wszystkich na demonstrację 20 marca!

Szczegółowe informacje wkrótce.

Kolektyw Od:zysk

DOŚĆ TERRORU MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI!

Rocznica odzyskania niepodległości po raz kolejny stała się pretekstem do eskalacji przemocy środowisk nacjonalistycznych. "Marsz Niepodległości", organizowany przez starającą się ocieplać swój wizerunek skrajną prawicę, znów okazał się być spektaklem agresji i nienawiści. Pomimo zrzekania się odpowiedzialności za incydenty przez jego inicjatorów, ataki towarzyszące manifestacji wpisują się w głoszoną przez nich retorykę i poglądy.

Mamy dość - sytuacja wymaga zdecydowanej reakcji społecznej. Stanowczo sprzeciwiamy się działalności faszyzujących bojówek na ulicach polskich miast - zarówno 11 listopada, jak i każdego innego dnia. Chcemy, aby w otaczającej nas przestrzeni wszyscy mogli czuć się bezpiecznie.

Apelujemy zatem o poparcie i przyłączenie się do obywatelskiego protestu. Wspólnie zademonstrujmy przeciwko przemocy, wykluczeniu i dyskryminacji. Spotykamy się, na legalnej manifestacji, w piątek 15 listopada o 17:30 pod bramą Uniwersytetu Warszawskiego.

Zapraszamy wszystkich - niech połączy nas troska o wolność i bezpieczeństwo stojąca ponad politycznymi podziałami.


Kontakt dla mediów:
email - Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Facebook wydarzenia

30 października, odbyła się licytacja kamienicy, w której znajduje się skłot Od:zysk. Kamienica nie została sprzedana, ponieważ nie zjawił się żaden kupiec. Nie jest to jednak ostateczna wygrana, bowiem była to dopiero pierwsza próba sprzedaży kamienicy. Mamy świadomość, że czekają nas kolejne licytacje. Dziś udowodniliśmy po raz kolejny, że nie zaprzestaniemy obrony Od:zysku i do końca będziemy stawiać opór.

 

Nasza akcja obrzucenia sali sądowej zepsutymi jajkami miała na celu symboliczne podkreślenie, że w sądzie cały czas „śmierdzi” niesprawiedliwością – kamienica została wystawiona do licytacji bez względu na fakt, iż od niespełna roku mieszka tam kilkadziesiąt osób. Nie satysfakcjonuje nas korzystny obrót, jaki przybrała dzisiejsza sprawa w sądzie, ponieważ żadna licytacja budynku, w  którym mieszkają ludzie nie powinna mieć miejsca. Gdyby dziś jakiś inwestor kupił budynek, wkrótce czekałaby nas zgodna z prawem eksmisja na bruk. Nie zgadzamy się na takie prawo, ani na przedmiotowe traktowanie lokatorów i lokatorek. 

 

Naszą akcją chcemy pokazać, że każda osoba zasługuje na własne mieszkanie, w którym może czuć się  bezpiecznie. Istnieje wiele przykładów pokazujących, że prawo jest konstruowane i egzekwowane w taki sposób, by chronić przede wszystkim interesy właścicieli i kamieniczników. Mieszkańcy wielu kamienic, w Poznaniu i całym kraju, toczą długoletnie procesy z mafiami mieszkaniowymi, którzy działają na granicy prawa, nie respektując społeczności lokalnych. Dla lokatorów i lokatorek życie bez prądu, wody, w ciągłym stresie bywa natomiast namacalną codziennością. Do rangi symbolu urasta fakt, iż w sądzie podczas akcji obecny był czyściciel Piotr Śruba, który przez lata  nękał i nadal nęka dziesiątki lokatorów - w imię łatwego zysku. W jego wypadku ani policja, ani prokuratura nie kwapiły się, by zareagować i wesprzeć gnębionych mieszkańców. Dziś Śruba przechadzał się swobodnie korytarzami sądu, gdy w tym samym czasie działacz lokatorski, Piotr Ikonowicz, trafił za kratki za pomaganie wyrzucanym z mieszkań lokatorom. Czy można to nazwać sprawiedliwością? 

 

Wiele osób przyszło dziś, aby głośno zaprotestować przeciwko licytacji naszej kamienicy. Wszystkim dziękujemy za wsparcie. Stało się tak dzięki temu, że Od:zysk związany jest z różnorodnym poznańskim ruchem społecznym i stanowi siedzibę dla licznych inicjatyw. Jednak większość mieszkańców, którym grozi eksmisja czy licytacja zamieszkanej przez nich kamienicy, próbuje bezskutecznie, indywidualnie stawić czoła swoim problemom. Nierzadko przegrywają, bez obecności wspierających grup społecznych, artystów czy mediów. Pamiętajmy, że razem jesteśmy silniejsi i że wspólnie możemy skuteczniej stawiać czoła czyścicielom, nastawionym na zysk kamienicznikom oraz służącym im przedstawicielom władz. 

 

Nie poddamy się w  walce o Od:zysk będący naszym domem oraz miejscem, w którym wiele osób tworzy otwartą przestrzeń dla oddolnych działań artystycznych, społecznych i politycznych.

Pikieta w obronie skłotu OD:ZYSK

11 października 2013 r. Dział: Wielkopolskie

10 października kilkanaście osób - aktywistek i aktywistów skłotu Od:zysk i poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej - wzieło udział w pikiecie pod siedzibą firmy spółki Savills przy ulicy Wierzbięcice. Pikieta była kolejnym elementem kampanii w obronie zagrożonego skłotu Od:zysk znajdującego się u zbiegu ulic Paderewskiego i Szkolnej w Poznaniu. Kamienica, w której mieści się skłot ma być niebawem zlicytowana, jednym z wierzycieli jest wspomniana spółka Savillas.

 

Savills jest znanym grczem na europejskim rynku nieruchomości zamieszanym w działania spekulacyjne, łamanie praw lokatorów i brutalne eksmisje. Uczestnicy pikiety, którym towarzyszyła grająca na bębnach samba, wznosili hasła w obronie skłotu Od:zysk, przeciwko eksmisjom i łamaniu praw lokatorów. Przechodniom rozdawane były ulotki informujące o przyczynach protestu. Protestujący usiłowali również spotkać się z przedstawicielami spółki Savills, okazało się, że mimo, iż pikieta odbywała się w godzinach pracy biura spółki, nikogo nie udało się w nim zastać. Być może spekulujący nieruchomościami nie mieli ochoty konfrontować się z potencjalnymi ofiarami swojej polityki. Protestujący zapowiedzieli kolejne działania w obronie skłotu Od:zysk. Poniżej publikujemy oświadczenie Kolektywu Od:zysk.

 

Oświadczenie Kolektywu Od:zysk

 

Jednym z wierzycieli, na którego wniosek odbędzie się licytacja skłotu Od:zysk jest spółka Savills – wiodąca agencja doradcza na globalnym rynku nieruchomości. Savills co roku odnotowuje wielomilionowe zyski nawet po tym, jak bańka na rynku nieruchomości nadmuchana w wyniku spekulacji przez tego rodzaju spółki oraz banki, doprowadziła do kryzysu gospodarczego. Kryzys ten przekształcił się w kryzys mieszkaniowy, który dla wielu osób oznaczał utratę własnych domów i wyroki eksmisyjne. Przykładowo, w samej Hiszpanii w ciągu ostatnich 6 lat dach nad głową odebrano ponad 400 tysiącom rodzin. Na tamtejszym rynku znajduje się obecnie ponad 3 miliony pustostanów, którymi banki po „wyczyszczeniu” przestały się interesować.

 

Jednak ludzie, w obliczu masowych eksmisji w całej Europie, zaczęli stawiać opór. Protestowano pod siedzibami spółki Savills, m.in. w Dublinie oraz Londynie. Próby wysiedlenia przez spółkę farmerskiej rodziny w Kildare w Irlandii, doprowadziły do masowych demonstracji przeciwko sztucznemu zawyżaniu czynszów, wysokim opłatom i wyrzucaniu ludzi na bruk. Sytuacja była o tyle dramatyczna, że jeden z farmerów trafił do szpitala z powodu załamania nerwowego. To nie pierwsza ofiara takiej polityki, chociażby Jose Miquel Domingo, który odebrał sobie życie na kilka godzin przed planowaną eksmisją.

 

Bezdomność wzrasta w zastraszającym tempie – w Anglii, gdzie protesty przeciwko spółce Savills są już zauważalne: według oficjalnych danych, dwa lata temu 50 tysięcy rodzin nie posiadało dachu nad głową. W Poznaniu mówi się o 1,5 tysiąca osób bez dachu nad głową, podczas gdy 30 tysięcy lokali stoi pustych. Nie godzimy się na taką sytuację!

 

Stoimy więc w jednym szeregu z ludźmi sprzeciwiającym się temu procederowi na całym świecie – walka o Od:zysk jest też walką o to, by mieszkanie było prawem, a nie towarem. Twierdzimy, że czy to naszemu kolektywowi, czy to każdemu/każdej z nas z osobna, jak i innym oddolnym inicjatywom oraz wszystkim mieszkańcom/mieszkankom Poznania, należy się dach nad głową i miejsce umożliwiające nieskrępowaną realizację pasji, pozwalające podejmować twórcze działania.


Kolektyw Od:zysk

30 października odbędzie się licytacja budynku, w którym znajduje się Od:zysk. Kamienica pod adresem Paderewskiego 1 została przez nas zajęta pod koniec zeszłego roku. Wcześniej przez 10 lat była pustostanem. Oficjalne otwarcie miało miejsce w tym roku, 26 kwietnia i wzbudziło spore zainteresowanie ze strony mieszkańców i mieszkanek Poznania. Przejęcie budynku jest próbą stworzenia samorządnego centrum społeczno-polityczno-kulturalnego, czyli przestrzeni otwartej na różnorakie niehierarchiczne i oddolne inicjatywy skierowane do wszystkich ludzi, bez względu na zasobność ich portfeli. Od:zysk to również dom dla kilkudziesięciu osób, pozbawionych możliwości wynajęcia mieszkań po komercyjnych stawkach.

 

Władze miasta wypróbowały już niemal wszystkie metody, by nas stąd usunąć. Na początku były to usiłowania wtargnięć policji, niezapowiedziane wizyty komornicze, czy częste odwiedziny inspektora budowlanego, które potwierdziły jednak, że użytkujemy budynek we właściwy sposób. Urzędnicy chcieli tę kamienicę wpisać na listę obiektów zabytkowych, przez co wielokrotnie nachodziła nas konserwatorka zabytków. Zaskakujący jest fakt, że władze nagle „zatroszczyły się” o kamienicę, w której znajduje się Od:zysk, niespodziewanie zauważając jej walory lokalizacyjne i zabytkowe oraz martwiąc się stanem technicznym budynku, a także o to, by użytkownikom nic złego się nie stało. Szkoda, że troski tej nie widać, gdy czyściciele kamienic terroryzują i usuwają lokatorów, a budynki są dewastowane. Wtedy Urząd Miasta umywa ręce i twierdzi, że to nie jego sprawa, tymczasem życie i zdrowie mieszkańców czyszczonych kamienic wystawiane jest każdego dnia na szwank. Jest dla nas oczywiste, że wzmożone zainteresowanie wokół kamienicy ma przede wszystkim charakter polityczny, stanowi reakcję na naszą aktywną i krytyczną postawę anarchistyczną.

 

Szacunkowo, w Poznaniu znajduje się do 30 tysięcy pustych lokali. Miasto nie robi nic, by je zagospodarować, wyremontować i oddać w ręce ludzi potrzebujących dachu nad głową. Zamiast tego buduje kontenery socjalne – czyli blaszane puszki, w których chce zamknąć najuboższych mieszkańców i mieszkanki. Młode osoby żyją przeważnie w beznadziejnych warunkach. Jeśli nie masz bogatych rodziców, jesteś skazana/-y na życie w jednym pokoju z kilkoma osobami. Czynsze osiągają horrendalny poziom, a w tym samym czasie wiele lokali jest pustych i niszczeje. Na mieszkania socjalne lub komunalne czeka się kilka lub nawet kilkanaście lat.

 

Skłotując kamienice na Starym Rynku chcemy pokazać, że jedynym rozwiązaniem w obliczu rosnących czynszów, eksmisji i antyspołecznej polityki miejskiej w ogóle, jest stawianie oporu i branie spraw w swoje ręce. Potencjalnym inwestorom mówimy, że ta kamienica nie jest na sprzedaż. Niepotrzebny jest nam kolejny bank, centrum handlowe czy klub go-go – zapewne tego rodzaju miejsce by tu powstało, ponieważ na wynajem lokali w centrum miasta stać jedynie korporacyjne spółki czy inwestorów robiących brudne interesy.

 

Jednym z wierzycieli, na którego wniosek odbędzie się licytacja Od:zysku jest spółka Savills – wiodąca agencja doradcza na globalnym rynku nieruchomości. Savills co roku odnotowuje wielomilionowe zyski, nawet po tym, jak bańka na rynku nieruchomości nadmuchana przez tego rodzaju przedsiębiorstwa oraz banki doprowadziła do światowego kryzysu gospodarczego. Kryzys ten przekształcił się w kryzys mieszkaniowy, który dla wielu osób oznaczał utratę własnych domów oraz wyroki eksmisyjne. Wiele z nich stawiało jednak opór – przykładowo, przed siedzibami Savills w Dublinie i Londynie odbywały się pikiety przeciwko sztucznemu zawyżaniu czynszów, wysokim opłatom i wyrzucaniu ludzi na bruk. Stoimy z tymi ludźmi w jednym szeregu, bo walka o Od:zysk jest też walką o to, by mieszkanie było prawem, nie towarem. Zarówno naszemu kolektywowi, każdemu i każdej z nas z osobna, jak i innym oddolnym inicjatywom oraz wszystkim mieszkankom/-ńcom Poznania należy się dach nad głową i miejsce umożliwiające realizację pasji, pozwalające podejmować twórcze działania.

 

Poprzez Od:zysk pokazujemy, że możemy organizować rzeczywistość na swoich zasadach. Nie musimy się wpisywać w kapitalistyczne reguły gry. Remontujemy kamienicę własnymi siłami. W ciągu pół roku stworzyliśmy/-łyśmy pracownie: rzeźby, malarstwa, litografii oraz scenę teatralną, salę koncertową, punkt wymiany odzieży (Freeshop) oraz bibliotekę. Przystosowałyśmy/-liśmy przestrzeń budynku tak, aby kilkadziesiąt osób mogło tu mieszkać oraz do działania wielu grup: teatralnych, animalistycznych, feministycznych i artystycznych. Organizujemy się oddolnie, na zasadach demokracji bezpośredniej. Każdy/każda może tu przyjść i wziąć udział w kreowaniu tego miejsca razem z nami – zamiast biernej konsumpcji wybieramy aktywne tworzenie. Wraz z budowaniem przestrzeni pojawia się wiele pomysłów; do tej pory odbyły się liczne wykłady, warsztaty, przedstawienia teatralne, pokazy filmowe czy zajęcia jogi. Osoby potrzebujące częstowane są ciepłymi posiłkami w ramach akcji Jedzenie Zamiast Bomb.

 

Jako część ruchu skłoterskiego i lokatorskiego zdajemy sobie sprawę, że nasza działalność przeszkadza miastu i kapitałowi. Nie zdziwi nas więc, jeśli nagle znajdzie się inwestor, który czy to dla spekulacji finansowych, czy dla inwestycji wykluczającej mieszkalną oraz otwartą funkcję, wiążącej się z wyrzuceniem nas z tego budynku, będzie chciał kupić tę kamienicę. Znamiennym jest fakt, że została ona wystawiona na sprzedaż nagle, gdy ją zajęliśmy/-łyśmy. Natomiast wcześniej przez 10 lat stała opustoszała, niszczejąc w samym centrum Poznania. Nikt nie był zainteresowany budynkiem, który dopiero my zagospodarowaliśmy/-łyśmy i stworzyliśmy/-łyśmy w nim nasz dom. Dlatego dobrowolnie go nie oddamy. Będziemy też zajmować kolejne budynki. Solidaryzujemy się z miejscami opartymi na oddolnych strukturach, sprzeciwiającymi się władzy kapitału i państwa. Nie zgadzamy się na świat, gdzie tylko bogaci mają prawo do działania i zaspokajania swoich potrzeb. Walczymy bowiem nie o jedną kamienicę, ale o przestrzenie wolne od dyktatu pieniądza i represji państwa.

Kolektyw Od:zysk

W sobotę skrajni prawicowcy podjęli próbę ataku na jeden z krakowskich skłotów, co zakończyło się wybiciem jednej szyby.
 

Napastnicy pili piwo na ulicy i wykrzykiwali obelżywe hasła. Za cel wybrali sobie miejsce spotkań działaczy ruchu obrony praw lokatorskich oraz wielu przedsięwzięć społecznych o charakterze lokalnym. Ludzie skupieni wokół skłotu sprzeciwiają się neoliberalnemu podejściu obecnego rządu i władz miasta Krakowa. Uważają, że prowadzą one antyspołeczną politykę poprzez zamykanie publicznych szkół, przedszkoli, domów kultury oraz są odpowiedzialne za radykalne cięcia świadczeń socjalnych.

Jako alternatywę środowisko skupione wokół skłotu widzą oddolną samoorganizację, którą wcielają od lat w życie poprzez takie działania jak prowadzenie kooperatywy spożywczej [http://kooperatywy.pl/], wspieranie grup działających na rzecz  zachowania publicznej oświaty, współdziałanie ze środowiskiem lokatorskim, rozdawanie darmowych posiłków potrzebującym, samopomocowe warsztaty rowerowe, komputerowe etc. Sens ataku na siedzibę prospołecznych inicjatyw lokalnych pozostaje niejasny.

Kilka tysięcy osób przeszło ulicami Warszawy w proteście przeciwko likwidacji skłotu Elba. Uczestnicy marszu przy wtórze muzyki i okrzyków przeszli spod stołecznego ratusza na pl. Konstytucji.

"Elba jest odpowiedzią na istniejący od lat w Warszawie problem mieszkaniowy, który zaczyna się na braku jakiejkolwiek wizji władz miasta w kwestii polityki lokalowej, a kończy bandyckimi procesami gentryfikacji" - napisali w zapowiedzi marszu jego organizatorzy.

Demonstracja rozpoczęła się pod siedzibą władz stolicy, następnie przeszła Senatorską, Krakowskim Przedmieściem, Nowym Światem, Żurawią, Kruczą i Hożą do Marszałkowskiej i pl. Konstytucji. Niesiono transparenty: "Elba zostaje", "Skłot nie pod młot" i "Warszawa bez Elby jest jak Wisła bez Syrenki".

Na Krakowskim Przedmieściu, demonstranci zatrzymali się przed kamienicą przejętą przez kamienicznika Mossakowskiego. Przypomniano, że walka o Elbę jest częścią szerszego ruchu społecznego i że Elba pada ofiarą tej samej polityki, która doprowadziła do nędzy dziesiątki tysięcy lokatorów komunalnych.

Na Nowym Świecie odpalono race, petardy i świece dymne. Podczas demonstracji skandowano: "Elba zostaje", "Miasto dla ludzi, nie dla zysku". Po zakończeniu demonstracji doszło do prowokacji policji, która bez wyraźnego powodu zapakowała do radiowozów co najmniej kilka osób. Jak relacjonuje jeden z uczestników "Podczas koncertów na pl. Konstytucji towarzyszących obronie Elby nasza przyjaciółka została zapakowana do radiowozu, gdzie mundurowi obrażali ją, obmacywali i grozili: "Będziesz robić lachę albo pojedziesz na Kolską!". " Organizatorzy proszą o zgłaszanie się osób, które zostały spotkały podobne akty przemocy ze strony "stróżów prawa".

Wcześniej poparcie dla Elby wyrazili w liście do prezydent Warszawy Obywatele Kultury, czytam w nim min. "Obywatele Kultury z niepokojem obserwują sytuację, w jakiej znalazł się warszawski squat Elba, który od wielu lat jest ciekawym i ważnym uzupełnieniem kulturalnej mapy stolicy. Po brutalnej akcji firmy ochroniarskiej wspieranej przez oddziały policji Elbie zdaje się grozić likwidacja. Byłaby to strata dla kulturalnej różnorodności Warszawy. Elba to znane nie tylko w Warszawie i Polsce miejsce, gdzie setki artystów i setki tysięcy uczestników niezliczonych imprez współtworzyło kulturę niezależną. O randze tego miejsca świadczą nie tylko liczby i reakcje występujących w jego obronie mediów, ale też fakt, że przeciw atakowi na Elbę demonstrowano nie tylko w Warszawie, lecz także za granicą. Między innymi przed siedzibą obecnego właściciela terenu w Helsinkach. Mamy świadomość, że nieformalne instytucje kultury, jakimi są m.in. squaty, stanowią wyzwanie dla władzy publicznej. Jesteśmy jednak przekonani, że ich istnienie ma istotne znaczenie nie tylko w społecznym krajobrazie miast, lecz także w procesie tworzenia wielowymiarowej kultury, który ze swej natury wykracza poza formalne ramy."

Pod listem podpisali się min. Agnieszka Holland i Krzysztof Krazue.
My, przedstawiciele Kolektywu Rozbrat z Poznania, wyrażamy swój sprzeciw wobec nielegalnej eksmisji niezależnego centrum społeczno-kulturalnego Elba w Warszawie!

Miejsce to jako oddolny projekt obywatelski powinno być poważnie traktowane przez władze miasta. Tymczasem po raz kolejny władza pokazała jak traktuje ludzi. Dnia 16 marca 2012r. mieszkańcy i sympatycy Elby musieli stawić czoła próbie nielegalnej eksmisji działającego od wielu lat centrum społecznego. Zupełnie ignorując prawo, w działaniach tych brała udział stołeczna policja, która zamiast poważnego dialogu zaoferowała siłowe rozwiązania w postaci pałek i gazu łzawiącego. Zostało złamane konstytucyjne prawo do demonstrowania, które funkcjonariusze policji przedstawili jako nielegalne zbiegowisko. Takimi działaniami władze Warszawy doprowadzają do wzrostu społecznego niezadowolenia.

Z zaistniałej sytuacji ewidentnie wynika, że władze miasta reprezentują interesy wąskiej grupy prywatnych inwestorów kosztem potrzeb reszty społeczeństwa. Kwestia Elby podobnie jak kwestia Rozbratu wpisuje się w dotychczasową politykę zarządzania miastem traktowanym jak firma działająca dla zysku (najczęściej prywatnych inwestorów), a nie organizm społeczny reagujący na potrzeby jego mieszkańców. Ignorancji władzy i jej zupełnego oderwania od rzeczywistość najlepiej dowodzi wypowiedź prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, która nie mając pojęcia o działalności skłotu na ulicy Elbląskiej z matczyną troską zapewnia jej mieszkańców o dostępności miejsc w noclegowni dla  bezdomnych. Co więcej ze „względu na ich własne dobro" siłą chce pozbawić ich dachu nad głową!    

Planowana ewikcja skłotu Elba wpisuje się w politykę prywatyzowania wszelkich dóbr wspólnych. W przypadku mieszkań, najbardziej widocznym przejawem tego procesu jest sukcesywne ograniczanie dostępu do lokali komunalnych i taniego budownictwa czynszowego. Wiąże się to z ciągłym zwiększaniem naszej zależności od właścicieli nieruchomości i deweloperów, objawiające się przede wszystkim skandaliczną wysokością czynszów. W konsekwencji nasila się zjawisko masowych eksmisji i wymuszonych przeprowadzek na peryferia miast. W centralnych dzielnicach, na miejsce starych lokatorów wprowadzają się ludzie coraz bardziej zamożni, co dodatkowo podbija ceny nieruchomości i zwiększa czynsze. Przestrzeń miejska przeistacza się w obszar całkowicie skomercjalizowany i podlegający jedynie „rynkowej" kontroli. Jak widać sytuacja mieszkańców skłotu Elba nie jest odosobnionym przypadkiem lecz elementem złożonego procesu polegającego na prywatyzowaniu przestrzeni i ograniczeniu dostępu do niej niezamożnym grupom społecznym.

Za każdym razem kiedy próbujemy odzyskać jakąś przestrzeń oskarża się nas o kradzież. Tymczasem to my, od setek lat,  jesteśmy sukcesywnie ograbiani z ziemi przez władze i kapitał. Milionom ludzi na całym świecie odbiera się dostęp do przestrzeni, czyniąc z niej narzędzie służące do pomnażania zysków przez nielicznych. Ziemia to jednak dobro publiczne, należące do nas wszystkich. Będziemy walczyć o to, aby na nowo stała się dobrem wspólnym, zarządzanym kolektywnie i umożliwiającym twórczy, oddolny, rozwój wolnych społeczności.

W najbliższy piątek 23 marca 2012 roku wyjdziemy razem na ulice w obronie skłotu Elba tak jak razem walczyliśmy w obronie lokatorów wyrzucanych z kamienic, zwalnianych bezprawnie pracowników i działaczy związków zawodowych.
Solidarność naszą bronią! Elba Zostaje!
Aktualizacja: Około godziny 20:30 odstąpiono od próby nielegalnej eksmisji, ochrona i broniące jej niezgodnych z prawem działań oddziały policji wycofały się. Wcześniej części osób przybyłych na miejsce w celu obrony Elby udało się dostać do otoczonego przez policję budynku.
Stanowisko mieszkańców i obrońców Elby odnośnie wczorajszych wydarzeń

Dziś w okolicach południa na teren warszawskiego skłotu Elba wdarli się ochroniarze firmy SKRZECZ, nie podając żadnej przyczyny swojego wtargnięcia. Część osób zabarykadowała się w środku skłotu, inna grupa pozostała na dachu budynku. Pojawiła się także policja, która próbuje rozgonić ludzi zbierających się pod bramą, tworzących spontaniczne zgromadzenie, obecnie jest około 100 osób, ktorych ciągle przybywa. Ze skłotu wynoszony jest dobytek mieszkańców,  policja używa gazu i paluje grupę ludzi solidaryzujących się ze skłotersami. Na miejscu obecne są media, relacjonujące wydarzenia. Prawnicy z którymi konsultowały się osoby broniące sklotu twierdzą, że został naruszony mir domowy mieszkańców i wkroczenie ochrony i policji jest bez wątpienia nielegalny.

Aktualne informacje o rozwoju sytuacji sa dostępne na serwerze:
https://twitter.com/#!/ElbaZostaje

Firma ochroniarska odpowiedzialna za ewikcje skłotu to:


Skrzecz Group Grzegorz Skrzecz, Rafał Skrzecz spółka cywilna
03-197 Warszawa
ul. Kasztanowa 9
tel. kom. 668-195-648 – Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
tel. kom. 504-857-354 – Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
http://www.ochronaskrzecz.pl/Kontakt.html

Wielokrotnie próbując się dodzwonić do właścicieli firmy odrzucają oni połączenie lub twierdzą, że nie mają ze sprawą nic wspólnego, gdy się ich pyta o przyczynę wtargnięcia  na skłot

SOLIDARNOŚĆ NASZA BRONIĄ!!!!

ELBA ZOSTAJE!!!
Liebig 14 to jeden z najdłużej działających niezależnych projektów mieszkaniowych, od ponad 20 lat będący zarówno przestrzenią dla kolektywnego życia jak i społecznej i politycznej organizacji. Po czteroletnim procesie prawnym właściciele w końcu dostali legalne pozwolenie na przeprowadzenie eksmisji domu. Liebig 14 został zajęty krótko po upadku muru, w opuszczonej dzielnicy Berlina Wschodniego. Próba jego eksmisji jest oznaką galopującego procesu gentryfikacji, który gwałtownie wypiera uboższych mieszkańców z centrum i rozdziera podstawową infrastrukturę miejską.

29 stycznia w Berlinie odbyła się demonstracja w obronie Liebig 14. Wzięło w niej udział ponad 3 tys. osób, w większości stanowiących czarny blok. W demonstracji uczestniczyła kilkunastoosobowa delegacja działaczy poznańskiego Rozbratu i Federacji Anarchistycznej. Marsz rozpoczął się o godz. 15:00 i zakończył przed Liebig 14 o godz. 18:30. Doszło do starć z policją. Przy Liebig zaatakowano i zniszczono odremontowane biuro. Na trasie demonstracji w droższych samochodach, które są traktowane w skłoterskich dzielnicach jako przejaw gentryfikacji, wybito szyby i porysowano je. Po szturmie na biuro policja wbiła się w tłum, zablokowała 4 ulice i wyłapała kilka osób. Po 30 min. sytuacja się uspokoiła, demonstracja dobiegła końca.

Już po zakończeniu protestu, po godzinie 19:00 policja nadal kontrolowała i przetrzymywała ludzi. cały czas zwiększała się ilość suk policyjnych w okolicy skłotu. Około 20 zatrzymanym udzielono wsparcia w postaci pikiety solidarnościowej przed posterunkiem policji. Po 21:40 na wolność wyszli pierwsi z wcześniej zatrzymanych demonstrantów.

Oficjalna eksmisja Liebig 14 planowana jest na środę rano.

2 lutego 2011 policja będzie próbowała eksmitować skłot Liebig 14 w Berlinie Fredrikshain – dla nas to poważny problem. Wisząca nad Liebig 14 eksmisja jest atakiem na nas wszystkich i dlatego nie pozostawimy tego bez odzewu. Nasz gniew obróci się w potężną demonstrację 29.01.2011.


Na 2 lutego władze Berlina planują ewikcję centrum socjalnego Liebig 14 w dzielnicy Friedrichshain. Uczestnicy projektu Liebig 14 w opublikowanym w Internecie oświadczeniu zapowiadają, że przeciwstawią się wszelkimi dostępnymi sposobami próbom usunięcia ich z budynku centrum. Na 29 stycznia skłotersi z Liebig 14 planują demonstrację na ulicach Berlina.

Plany zburzenia centrum socjalnego w dzielnicy Friedrichshain są ich zdaniem kolejnym przejawem postępującej gentryfikacji Berlina i usuwania z miejskiej przestrzeni wszelkich przejawów oddolnej, niekomercyjnej aktywności mieszkańców miasta. Gentryfikacji towarzyszy rozwój sieci miejskiego monitoringu i różnych inicjatyw służących inwigilacji mieszkańców Berlina wprowadzanych pod auspicjami neoliberlanych władz miasta. Polityka władz uderza nie tylko w lewicowe projekty mieszkalne czy kulturalne, lecz przede wszystkim w mieszkańców miasta o niższym statusie materialnym czy imigrantów, wypychanych stale ze śródmieścia do odległych dzielnic przez stale rosnące czynsze.