Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Artykuły /
A+ R A-
W sobotę 25 czerwca miało miejsce w Poznaniu spotkanie z działaczem hiszpańskiego związku zawodowego SAT, Miguelem Sanzem Alcántara. W pierwszej części wystąpienia przedstawił on historię i działania SAT (możesz o tym przeczytać TUTAJ), a następnie prezentacja i dyskusja skupiły się na ostatnich wydarzeniach w Hiszpanii, gdzie od 15 maja trwają spontaniczne (nie kierowane przez związki zawodowe czy organizacje polityczne) wystąpienia społeczne.

Alcántara stwierdził, iż poprzednia wysoka fala wystąpień społecznych w Hiszpanii przybrała w latach 2000-2003, kiedy doszło do demonstracji pracowniczych (w tym strajku generalnego) oraz przeciwko wojnie w Iraku. Niezadowolenie społeczne spowodowało, iż w wyniku wyborów od władzy odsuniętą została prawica, a dominującą pozycję na scenie politycznej zdobyli socjaliści. Jak zauważył działacz SAT, zawiedli oni oczekiwania społeczne, a w odpowiedzi na kryzys prowadzą obecnie jedną z najbardziej brutalnych akcji cięć socjalnych.

Od dwóch lat wywołuje to protesty społeczne, w których biorą udział także związki zawodowe. Dwie największe centrale, socjalistyczna UGT i postkomunistyczna Comisiones Obreras, najczęściej są skłonne iść na ugodę z socjalistycznym rządem (tak jak po wystąpieniach pracowniczych we wrześniu 2010 r.; po podpisaniu porozumień władze zaprzestały stosowania represji wobec działaczy tych związków, gdy inni protestujący zostali pozostawieni sami sobie.

W wyniku tego społeczeństwo traci zaufanie do związków zawodowych, pomimo prób kontynuacji walki przez radykalne organizacje jak CGT, CNT czy właśnie SAT. Dlatego m.in. doszło do narodzin „Ruchu 15 Maja”, w którym wprawdzie biorą udział działacze radykalnych związków zawodowych, ale go nie sygnują.

Obecnie z jednej strony trwa marsz na Madryt, a z drugiej w wielu większych i mniejszych miastach, trwają zgromadzenia sąsiedzkie. Podczas nich otwarcie wyrażane są hasła antykapitalistyczne oraz krytykowana jest demokracja parlamentarna za pozostawanie pod dyktatem rynku i wielkiego biznesu.  Działacze radykalnych związków zawodowych starają się natomiast m.in. powiązać „Ruch 15 Maja”, z protestami wybuchającymi na terenach zakładów pracy. Ruch będzie zmierzał do organizacji strajku generalnego na jesień, który ma być wstrząsem dla elit na skalę dziesięciodniowego strajku generalnego z Francji z 1968 r.

Wizyta Alcántara w Polsce i w Niemczech (na zaproszenie FAU) ma związek z rosnącą falą represji wobec radykalnego ruchu związkowego, w tym wobec SAT. Działacze i działaczki IP zapewnili o pomocy dla SAT, w przypadku ogłoszenia akcji solidarnościowej. Inicjatywa Pracownicza została zaproszona kongres związkowy organizowany przez SAT w grudniu 2011
Praca doświadczana jest różnie w zależności od tego, po której jest się stronie. Dla szefów jest sposobem zdobycia pieniędzy w celu zdobycia jeszcze większych pieniędzy. Dla nas to przykry sposób na przetrwanie. Im mniej nam płacą, tym mniej wytwarzamy... 

Nasze interesy są sprzeczne. W pracy i ogólnie w społeczeństwie opartym na pracy występuje ciągła walka między pracownikami a kierownictwem. Im więcej musimy płacić za czynsz i transport publiczny, tym więcej musimy pracować...

Rząd jest modelem polityki. Politycy reprezentujący różne kraje, regiony czy „wspólnoty” walczą ze sobą. Zachęca się nas do popierania przywódców, z którymi najmniej się nie zgadzamy i nigdy nie dziwi nad to, że ich działania po raz kolejny nie pokrywają się z obietnicami...

Niestety polityka to nie tylko rząd. Przywódcy społeczności, zawodowi działacze i związki zawodowe pragną wejść pomiędzy szefów a pracowników i stać się mediatorami, negocjatorami, narzędziami porozumienia, przedstawicielami, a w końcu – rozjemcami. Walczą o utrzymanie tej pozycji. W tym celu mobilizują w kontrolowany sposób klasę pracującą, aby wywierała presję na politykach bardziej sprzyjających kapitalistom, jednocześnie zapewniając kapitalistom chętną do pracy siłę roboczą. Oznacza to, że kiedy stajemy do walki, muszą nam w tym przeszkodzić. Czasami czynią to drogą negocjacji i ustępstw, innym razem po prostu nas sprzedają…

To fragmenty komiksu „Praca, wspólnota, polityka, walka” który ukazał się nakładem poznańskiej Oficyny „Trojka”. Komiks jest tłumaczeniem wydawnictwa grupy prole.info. W wersji papierowej można otrzymać go na Rozbracie, oraz poprzez zakładowe i środowiskowe komisje Inicjatywy Pracowniczej.

Warunki życia na poznańskich Jeżycach. Raport z badań niezależnych

1. Uwagi metodologiczne

2. Warunki mieszkaniowe. Przeludnienie

3. Struktura własnościowa

4. Ocena zamożności mieszkańców Jeżyc

5. Konsekwencje wzrostu czynszów i opłaty eksploatacyjnych

6. Warunki życia na Jeżycach

7. Zmiana miejsca zamieszkania czy wysiedlenia?

8. Podsumowanie

W grudniu 2010 roku studenci i studentki nauk społecznych, a jednocześnie działacze i działaczki związane z poznańskim środowiskiem anarchistycznym i skłotem Rozbrat, rozpoczęli badania na jednej z dzielnic Poznania – Jeżycach. Przedsięwzięciu przyświecały dwa cele. Po pierwsze chodziło o potwierdzenie przekonania, że problemy ekonomiczne wcale nie dotyczą wąskiego marginesu mieszkańców Poznania, ale dużej jego części tak, iż w istocie powinniśmy mówić o klasowych nierównościach społecznych. Po drugie, badania te nie były zlecone przez żadną instytucję, ani ośrodek władzy (jak ministerstwo, urząd miasta czy wyższa uczelnia). Przeprowadziliśmy je w pełni ze środków społecznych, a jego jedynym celem jest przekazanie wyników mieszkańcom badanej dzielnicy w przekonaniu, że pozwoli to na lepszą ich samoidentyfikację i samodzielne dookreślenie własnych interesów.

W badaniach odkryto szereg problemów, które z pewnością dotyczą mieszkańców także innych poznańskich dzielnic.  Jakość życia na trzydziestotysięcznych Jeżycach dalece odbiega od idealizującego życie w Poznaniu przekazu – „sytego i zadowolonego z siebie miasta”. W przypadku wielu rodzin mamy do czynienia ze zjawiskiem przeludnienia i trudnymi generalnie warunkami lokalowymi.  Wzrastające czynsze i opłaty eksploatacyjne powodują, że w powszechnym przekonaniu badanych, mieszkańcy Jeżyc mają problemy z ich opłaceniem i wielu z nich jest zagrożona utratą zajmowanego lokum, w tym eksmisją. 

Badani mieszkańcy Jeżyc postrzegają siebie nawzajem jako osoby „raczej biedne”, co najwyżej „średnio zamożne”. W tym drugim przypadku tak naprawdę oznacza to jedynie tyle, że część mieszkańców względnie radzi sobie z zaspokajaniem podstawowych potrzeb materialnych. Nadmierny ruch samochodowy i hałas, brak parkingów, brud na ulicach, zdewastowane klatki schodowe i budynki są najważniejszymi bolączkami mieszkania w dzielnicy, na które wskazują badani. Poważny odsetek kobiet uskarża się dodatkowo na brak bezpieczeństwa.

Proces „wyprowadzania się” mieszkańców dzielnicy jest przez badanych mieszkańców Jeżyc dobrze dostrzegalny. Ci którzy twierdzą, że przeprowadzki mają charakter masowy, przyczyn ich upatrują przede wszystkim w wysokich czynszach i eksmisjach. Jedna z badanych osób stwierdziła wprost, że biedniejsi mieszkańcy się wyprowadzają, a bogatsi wprowadzają, choć proces napływu ludzi majętnych (gentryfikacja) nie wydaje się jeszcze tak dobrze widoczny. Zdecydowanie rzadziej, jak wysoki czynsz i eksmisje, wskazuje się, że przyczyną wyprowadzek są złe warunki panujące w dzielnicy, brak bezpieczeństwa, zła sława Jeżyc. Motywem w takim przypadku byłaby dobrowolna chęć zmiany miejsca zamieszkania, czy nawet podniesienia standardu (wskazania, że ludzie zamieniają mieszkania na nowe, lepsze, wyprowadzając się np. za miasto). Wreszcie wskazywano na rotację wśród osób wynajmujących mieszkania w dzielnicy czy wreszcie na proces napływu studentów.













11 lutego w Goleniowie odbyły się dwie pikiety informacyjne przeciwko zwolnieniom działacza i działaczek związkowych Inicjatywy Pracowniczej z fabryki Baltic Spinning w Goleniowskim Parku Przemysłowym. Kilkanaście osób ze Inicjatywy Pracowniczej z Goleniowa i Poznania, w tym działacze poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej, w południe rozdało ulotki na głównym placu Goleniowa, po czym pikietowało pod główną bramą Baltic Spinning.

W mieście Wuzhou w południowych Chinach policja otworzyła ogień do demonstracji około 100 robotników budowlanych, którzy domagali się wypłaty zaległych wypłat. Około 20 osób zostało rannych, w tym 5 ma rany postrzałowe.

Robotnicy zatrudnieni na budowie Wuzhou nie otrzymywali wypłat od wielu miesięcy, podwykonawca firmy developerskiej jest im winien ponad 150 tys. dolarów. 19 stycznia 2011 r., około 100 robotników chciało udać się do siedziby lokalnego rządu, drogę zagrodziły im oddziały prewencji policji, która uznała marsz za nielegalny i otworzyła ogień do nieuzbrojonego tłumu.