Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start /
A+ R A-
04 kwietnia 2018 | Dział: Wielkopolskie

 

 

 

3 marca w Poznaniu odbył się Socjalny Kongres Kobiet. Zainicjowały go poznańskie pracownice żłobków, instytucji kultury oraz lokatorki z Warszawy i Poznania. Zorganizowanie Kongresu wynikało z konieczności rozszerzenia walki o wyższe płace i niższe czynsze, którą wspólnie toczymy na gruncie związków zawodowych i stowarzyszeń lokatorskich. Walka ta jest często bezpośrednią odpowiedzą na antykobiecą politykę prowadzoną przez władze samorządowe. Obecne próby zaostrzenia prawa aborcyjnego traktujemy natomiast jako uzupełnienie tej samej antykobiecej polityki, lecz tym razem realizowanej na szczeblu centralnym. W związku z tym my również wychodzimy na ulice, gdyż jesteśmy częścią szerszego ruchu kobiecego. Poniższa lista postulatów nie jest bezpośrednią odpowiedzią na rządowe próby ograniczania dostępu do właściwej opieki medycznej w przypadku niechcianej ciąży. Niemniej brak takiej opieki skutkuje pogorszeniem naszego położenia ekonomicznego, a to wzbudza nasz sprzeciw.

 

 

1. Skrócenie długości tygodniowego czasu pracy do 35 godzin bez obniżenia płacy.


Poza tym, że pracownice zmagają się z obowiązkami zawodowymi, to na domiar złego wykonują darmową pracę w domu. Faktycznie w tygodniu pracują znacznie dłużej niż 40 godzin. Tymczasem ciągły wzrost wydajności pracy w gospodarce umożliwia skrócenie czasu pracy bez obniżenia płac. Jeżeli godziny pracy nie ulegają skróceniu, to na wzroście wydajności zyskuje tylko biznes, a tracą osoby pracujące. Ponadto wzrost wydajności pracy bez powszechnego skrócenia tygodnia roboczego w dłuższej perspektywie powoduje bezrobocie i biedę. Średni roczny czas pracy w Polsce jest o ok. 500 godzin dłuższy niż w Niemczech i należy do najdłuższych w Europie, co świadczy o naszym przepracowaniu. Potrzebujemy więcej czasu wolnego od pracy, w którym możemy realizować własne potrzeby. W przypadku pracownic żłobków i innych zatrudnionych w sektorze opiekuńczym występuje konieczność skrócenia czasu pracy do 25 godzin tygodniowo. Poziom ten obecnie przysługuje opiekunkom przedszkolnym i pozwala na właściwy odpoczynek.

 

 

2. Podwyższenie płac i zatrudnianie na umowy o pracę we wszystkich zakładach finansowanych z budżetu samorządowego lub państwowego.


Zwiększanie zadań instytucji finansowanych z budżetu samorządowego lub państwowego przy równoczesnym ograniczaniu liczby etatów powoduje wzrost obciążenia pracą. Za większą ilością pracy nie idzie jednak wzrost płac. Niskie płace, które są powszechne w miejskich instytucjach, zmuszają nas do „dorabiania” poza czasem pracy etatowej, w weekendy i podczas urlopów. Praca ta czasami jest wykonywana u tego samego pracodawcy, ale w innym zakresie obowiązków. Przepracowanie powoduje pogorszenie zdrowia: urazy, wypadki przy pracy, przewlekłe choroby, choroby zawodowe. Problemy te pogłębia zatrudnienie na umowy śmieciowe i outsourcing, dzięki którym instytucje tną koszty swojej działalności, obniżają płace i pogarszają warunki pracy. Ponadto umowy śmieciowe służą wzmaganiu podziałów pomiędzy pracownicami na te „lepsze” i „gorsze”, przy czym występowanie tych „gorszych” wywiera presję na te, które jeszcze mają stały etat.

 

 

3. Zwiększenie liczby miejsc w żłobkach i przedszkolach miejskich oraz obniżenie opłat za ich usługi.

Wieloletnie niedofinansowanie i cięcia wydatków publicznych, które zredukowały dostęp do żłobków, przedszkoli i innych instytucji opiekuńczych, bezpośrednio uderzają w kobiety. Ich darmowa bądź nisko płatna praca, wypełnia braki spowodowane ograniczonym dostępem do usług, żywności lub złymi warunkami mieszkaniowymi. W praktyce np. starsze kobiety muszą pracować na rzecz swoich dorosłych dzieci, sprawując opiekę nad własnymi wnukami. Niedorozwój publicznych instytucji opiekuńczych np. dla dzieci i osób starszych w rzeczywistości oznacza, przykucie kobiet do pracy w gospodarstwach domowych.

 

4. Wliczenie czasu przeznaczonego na dojazd do miejsca pracy w całkowity czas dnia roboczego.


Wysiłek związany z dojazdami do pracy nie jest traktowany jako praca, mimo że wiele zakładów działa wyłącznie dzięki zatrudnianiu ludzi, którzy nie mieszkają w ich najbliższym otoczeniu. Ludzie ci zmuszeni są do długich dojazdów ze względu na brak możliwości zatrudnienia „u siebie”. Kilkugodzinne dojazdy i praca na pełen etat uniemożliwiają realizację wszystkich obowiązków opiekuńczych w domu, nie wspominając o właściwym odpoczynku. Korzystanie z transportu pracowniczego, nierzadko podlega kontroli i różnym regulacjom, np. w autobusach dowożących pracowników do magazynów Amazona nie można spożywać posiłków ani napojów. Korzystanie z transportu publicznego naraża nas z kolei na opłaty, co jest absurdalną sytuacją. Nie dość, że dojazd do zakładu wiąże się ze stratą czasu i służy jedynie realizacji potrzeb przedsiębiorców, to jeszcze musimy za niego płacić. W konsekwencji tygodniowo oddajemy naszym szefom od kilku do kilkudziesięciu godzin naszego życia za darmo, a niejednokrotnie musimy jeszcze za to płacić.

 

28700806 912225092292256 8615037894583832466 o

 

5. Zwiększenie kontroli społecznej nad finansami i działaniami samorządu.


Finanse miasta nie są przejrzyste dla większości jego mieszkańców. Władze politykę zaciskania pasa uzasadniają względami ekonomicznymi, problem jednak nie jest brak funduszy lecz sposób ich podziału. Zbyt niskie zarobki w instytucjach opłacanych przez samorząd faktycznie wynikają z przyjęcia określonych priorytetów politycznych a nie z  „napiętego budżetu”. Wydatki na opiekę społeczną, usługi komunalne czy kulturę nie przynoszą wielkich zysków biznesowi, z zasady są więc traktowane jako strata, a ich niedofinansowanie jest normą. Natomiast budowa dróg czy stadionu umożliwiają transfer milionów do prywatnych kieszeni i w związku z tym wydatki te określa się jako „inwestycje rozwojowe”. Miejscy politycy w swoich decyzjach np. dotyczących finansowania instytucji kultury kierują się własnym gustem lub trendami politycznymi. W przypadku działalności instytucji opiekuńczych priorytetem jest utrzymywanie ich niewydolności, co zawsze może służyć jako pretekst do ich zamknięcia. My marnujemy nasz czas, głowiąc się nad strukturą budżetu, podczas gdy politycy używają go jako narzędzia do zabierania biednym i obdarowywania bogatych. Im bardziej niejasna struktura budżetu, tym łatwiej wyprowadzić z niego miliony, które trafiają do nielicznych.

 

 

6. Umożliwienie związkom zawodowym kontroli pracowniczej w zakresie norm pracy.


Brak szczegółowych zapisów w kodeksie pracy dotyczących norm pracy umożliwia przedsiębiorcom zwiększanie jej intensywności zgodnie z własnymi potrzebami. Normy, wskaźniki wydajności, ilość produktów na godzinę do wykonania przy liniach montażowych czy ilość dzieci w grupach w przypadku opiekunek żłobkowych, często przewyższa możliwości fizyczne zatrudnionych. Domagamy się kontroli pracowniczej nad regulacją norm, poprzez związki zawodowe lub reprezentacje załóg. Normy nie mogą rosnąć bez uzasadnienia (bez wprowadzania technologicznych usprawnień). Domagamy się zaprzestania zwolnień pod pretekstem niezrealizowania normy. Normy wydajności pracy muszą uwzględniać potrzeby i możliwości pracowników (zwłaszcza osób starszych czy niepełnosprawnych).

 

 

7. Planowanie czasu pracy (np. ustalania harmonogramów, zmian czy przerw w pracy) zgodnie z potrzebami zatrudnionych.


Elastyczne zatrudnienie służy jeszcze większemu usztywnieniu przedsiębiorców pod względem planowania czasu pracy. Spora część zakładów funkcjonuje w trybie 24-godzinnym, mimo że nie ma ku temu innego uzasadnienia niż zwiększenie zysków (nie mówimy o sektorach, które zaspokajają bieżące potrzeby takie jak służba zdrowia). Praca nocna, przymusowe nadgodziny, dodatkowe dyżury, coraz dłuższe okresy rozliczeniowe niszczą nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Zwłaszcza w przypadku pracy nocnej domagamy się dopasowania czasu pracy do naszych potrzeb (tj. możliwości ograniczenia jego długości i możliwości wyboru godzin przeznaczonych na pracę), jak również planowania czasu pracy z co najmniej trzymiesięcznym wyprzedzeniem. Niestabilne godziny pracy uderzają ze zdwojoną siłą w rodziców oraz osoby opiekujące się osobami starszymi lub niepełnosprawnymi. Krótkookresowe umowy agencyjne (np. dwutygodniowe czy miesięczne), na których pracuje się pół roku lub dłużej, służą przerzucaniu ryzyka biznesowego na ludzi pracy. Umowy te skutkują skrajną niepewnością i pracą ponad siły (nawet podczas przechodzenia choroby), aby „zasłużyć” na kolejną umowę. Ponadto przerwy, które są niezbędne, aby móc przepracować cały dzień roboczy, powinny być w całości poświęcone na odpoczynek, a nie na realizację dodatkowych zadań służbowych czy na dotarcie do miejsca samego odpoczynku.

 

28700875 912225188958913 7807619584412411592 o

 

8. Powszechne ubezpieczenie zdrowotne dla wszystkich osób zamieszkałych w Polsce. Zniesienie limitów na specjalistyczne świadczenia medyczne.


Powszechnie panujące niestabilne zatrudnienie i związane z nim częste okresy bezrobocia utrudniają dostęp do bezpłatnego, specjalistycznego lecznictwa i rehabilitacji. Z obecnego systemu ubezpieczeń społecznych mogą korzystać jedynie osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę. Osoby zatrudnione na umowach śmieciowych lub niezarejestrowane jako bezrobotne muszą płacić krocie za prywatną opiekę medyczną i leki. Taki stan w połączeniu z niskimi zarobkami zmusza je do pracy ponad siły. Brak środków na podejmowanie leczenia i profilaktyki powoduje, szczególnie wśród starszych osób, gwałtowne pogorszenie zdrowia. Koszty wynikające z wyniszczenia zdrowia przez pracę powinny ponosić państwo i przedsiębiorcy a nie pracownice, które są zmuszone często leczyć siebie i swoich bliskich metodami domowymi. Niezależnie od tego czy jesteśmy zatrudnione na podstawie umowy o pracę i czy posiadamy polskie obywatelstwo, przymus pracy wyciska piętno na naszym zdrowiu. W związku z tym wymagamy stałego, a nie ograniczonego, dostępu do opieki medycznej.

 

9. Powszechna emerytura na poziomie co najmniej płacy minimalnej.


Gwałtowny spadek wysokości dochodów po przejściu na emeryturę wymusza na seniorach, jeśli pozwala na to ich stan zdrowia, kontynuowanie pracy. Problem ten dotyka zwłaszcza osób samotnych i kobiety, które w okresie aktywności zawodowej są zwykle gorzej opłacane, więc uzyskują niższe emerytury. Zbyt niskie emerytury uniemożliwiają, chociażby opłacenie czynszu lub zakup niezbędnych leków co w dalszej perspektywie skazuje starsze osoby na eksmisję lub wczesną śmierć.

 

10.Rozwinięcie budownictwa komunalnego jako alternatywy dla komercyjnych mieszkań, a nie formy pomocy.


Podstawowy problem dzisiejszej polityki mieszkaniowej sprowadza się do tego, że w ostatnich dwóch dekadach struktura budownictwa mieszkaniowego sukcesywnie ulegała zmianie. W 2010 r. w podmioty uspołecznione oddały do użytku raptem 6,6% ze wszystkich nowych mieszkań, gdy tymczasem deweloperzy oddali ich ponad 40%. Spadek znaczenia budownictwa uspołecznionego jest szczególnie widoczny w miastach. To w nich deweloperzy oddają dziś do użytku 60-65% ogółu mieszkań (w 1995 r. – tylko 6,3%). Równocześnie następuje prywatyzacja komunalnych zasobów mieszkaniowych i gwałtowny spadek ich liczby. Raport NIK ujawnił, że władze miast realizują zapotrzebowanie na lokale socjalne na poziomie 1-2% rocznie! Rozwój budownictwa deweloperskiego i zapaść budownictwa uspołecznionego, w tym także komunalnego, sprzyja jedynie dużym inwestorom, firmom budowlanym i bankom kredytującym budownictwo prywatne. Brak konkurencji doprowadził do monopolu kilku deweloperów, który oznacza nadmierne wywindowanie cen nieruchomości na sprzedaż, jak i cen wynajmu. Celem przeciwdziałania takiej sytuacji konieczna jest zatem dywersyfikacja rynku nieruchomości i rozwój miejskich zasobów lokalowych. Tylko aktywna polityka samorządów, polegająca na wdrażaniu programów budownictwa socjalnego i komunalnego, jest w stanie zapewnić godne warunki mieszkaniowe, zapobiec wyludnianiu miast i wzrostowi nierówności społecznych.

 

11. Zatrzymanie reprywatyzacji nieruchomości i naprawa spowodowanych przez nią krzywd społecznych.


Reprywatyzacja polega na przejęciu w prywatne ręce przedwojennych majątków, w tym miejskiego zasobu lokalowego. W wielu miastach majątki te tworzone były za publiczne kredyty. W Warszawie po wojnie zostały one odbudowane dzięki darmowej i półdarmowej pracy, potrąceniom z pensji pracowników w całym kraju i materiałom z rozbiórki innych miast. Podobnie jak kiedyś „cały naród odbudowywał stolicę”, obecnie wszyscy zrzucamy się na fortuny dla kilku nowych właścicieli reprywatyzowanych nieruchomości. Poza reprywatyzacją tysięcy kamienic władze przeznaczają dziesiątki miliardów złotych na finansowe odszkodowania dla przedwojennych właścicieli. Wyłożenie tak dużych funduszy z budżetu stolicy było możliwe dzięki wprowadzeniu szeregu antyspołecznych reform: ratusz sprywatyzował stołówki szkolne i system energetyki cieplnej (SPEC), podwyższył czynsze w mieszkaniach komunalnych i ceny biletów komunikacji miejskiej. Z tej przyczyny reprywatyzacja jawi się jako największa grabież w historii powojennej Warszawy. Władze unikają jednak odpowiedzialności za społeczne krzywdy wynikające z tego procesu. Naprawa krzywd powinna polegać na: weryfikacji wszystkich przejęć nieruchomości, przywróceniu ich miastu, możliwości powrotu do lokalu komunalnego dla wszystkich lokatorów ze zreprywatyzowanych mieszkań, cofnięciu prywatyzacji i podwyżek usług publicznych oraz odtworzeniu i poszerzeniu zasobu mieszkań komunalnych.

 

12. Oddłużenie lokatorów oczekujących na przydział do lokali socjalnych i zmuszonych uiszczać tzw. karny czynsz (odszkodowanie za bezumowne korzystanie z lokalu).


Ponieważ zasób lokalowy gmin jest zbyt mały, to mieszkańcy po uzyskaniu prawa do lokalu socjalnego, nie mają możliwości z niego korzystać. Wówczas nadal zamieszkują dotychczasowe (najczęściej prywatne) lokale, a gmina wypłaca prywatnym właścicielom comiesięczne odszkodowania. W dalszej kolejności gminy żądają od owych mieszkańców zwrotu odszkodowań. Brak rozwiązania sprawy tzw. regresów (odszkodowań regresowych) powoduje, że za niedobór mieszkań socjalnych płacą lokatorzy. W rzeczywistości prawo do mieszkania ich nie obowiązuje i są obciążani wielotysięcznymi, niemożliwymi do spłacenia długami. Samo oczekiwanie na lokal socjalny zasądzony przez sąd trwa często ponad dziesięć lat. Konsekwencji takiego stanu rzeczy nie mogą ponosić lokatorki, szczególnie że ich prawo do lokalu socjalnego wynika z niskich dochodów i ze złej sytuacji materialnej.

 

28701446 912225068958925 2108180731498091263 o copy

 

13. Wprowadzenie całkowitego zakazu eksmisji do tzw. lokali tymczasowych, które są tylko zakamuflowaną formą eksmisji „na bruk”. Wprowadzenie także całkowitego zakazu traktowania ośrodków dla bezdomnych prowadzonych przez organizacje pozarządowe i gminy, jako lokale zastępcze.


Tzw. lokale tymczasowe dla eksmitowanych to przeważnie pokoje w hotelach pracowniczych opłacone przez władze miasta nie dłużej niż przez miesiąc. Toteż najczęściej po upływie miesiąca osoby eksmitowane i tak trafiają do ośrodków dla bezdomnych. Bywa, że opiekun prawny częściowo ubezwłasnowolnionych osób, zamiast bronić swoich podopiecznych, ułatwia właścicielowi dokonanie eksmisji. Ośrodki dla bezdomnych z zasady są schronieniem w sytuacjach kryzysowych i tak należy je traktować. W żadnym wypadku nie mogą pełnić funkcji lokali zastępczych czy socjalnych.

 

14. Urealnienie kryterium dochodowego przy przyznawaniu mieszkań komunalnych i socjalnych, zniesienie kryterium metrażowego oraz wprowadzenie zasad przyznawania lokali socjalnych odpowiadających realnym potrzebom mieszkańców i mieszkanek gmin.


Jeżeli władze gminy nie chcą wywiązać się z obowiązku dostarczenia odpowiedniej liczby lokali komunalnych i socjalnych, wówczas określają kryteria przydziałów mieszkań w taki sposób, aby ograniczyć uwzględnianie wniosków dużej części potrzebujących. Kryterium dochodowe eliminuje osoby, które osiągają zbyt wysokie dochody, aby starać się o przydział mieszkania komunalnego. Z drugiej strony osoby te zarabiają za mało, aby wynająć mieszkanie na rynku. Kolejnym problemem jest próg metrażowy, który uderza w osoby o niskich dochodach „uwięzionych” w stosunkowo dużych mieszkaniach czynszowych. Ostatecznie np. w Poznaniu zmiana określonych kryteriów uwzględniania wniosków spowodowała wzrost ich liczby i ujawniła dużą grupę potrzebujących.

 

15. Objęcie ochroną „frankowiczów”. Objęcie ochroną osób, które z powodu zadłużenia i niemożliwości spłat kredytu mieszkaniowego utracili prawo do swojego jedynego mieszkania zajmowanego na podstawie prawa własności; wskutek przewłaszczenia stają się bezdomni i nie obejmują ich przepisy ustawy o ochronie praw lokatorów (casus min. tzw. frankowiczów).

Według niektórych danych grupa zadłużonych tzw. frankowiczów liczy ok. 560 tys. osób. Problem zadłużenia związanego z zakupem mieszkania dotyczy całych rodzin, czyli  znacznie większej ilości ludzi.  W 2000 r. wysokość kredytów hipotecznych zaciągniętych przez Polaków i Polki ogółem wynosiła ok. 9,5 mld zł., obecnie jest to ok. 378 mld zł. W ciągu kilkunastu lat zadłużenie z tego tytułu wzrosło zatem o blisko 3900%. Niejednokrotnie zadłużone rodziny ze względu na zaprzestanie spłaty kredytu tracą prawo do zajmowanego lokalu, który jest jedynym miejscem, gdzie mogą zaspokoić swoje potrzeby mieszkaniowe. Utrata płynności finansowej gospodarstw domowych spowodowana jest głównie wysokimi ratami kredytu hipotecznego (często wcześniej denominowanego we frankach). Powody tego stanu rzeczy są różne, np. utrata pracy wskutek choroby czy innych okoliczności niezależnych od dłużników. W przypadku braku płynności spłat następuje licytacja i utrata prawa do zajmowanego lokalu. Nowy właściciel na podstawie aktu nabycia i przywłaszczenia mieszkania może bez konieczności wnoszenia sprawy do sądu od razu rozpocząć postępowanie z udziałem komornika, który automatycznie na jego zlecenie dokonuje eksmisji.

 

16. Podłączenie wszystkich mieszkań komunalnych do c.o., oddłużenie lokatorów zmuszonych do ogrzewania się prądem i wprowadzenie realnej regulacji cen energii.


Pomimo że ogrzewanie prądowe jest najdroższą formą ogrzewania, to w samej Warszawie niemal 70 proc. budynków zarządzanych przez gminę nie jest podłączona do sieci ciepłowniczej. Warunkiem uzyskania przydziału mieszkania komunalnego są niskie zarobki, lecz koszty ogrzewania prądem są wielokrotnie wyższe niż progi zarobków określone przez ratusz. Sytuacja ta jest szczególne trudna dla pracujących matek, które nie są w stanie oszczędzać na ogrzewaniu, gdyż muszą zapewnić dzieciom właściwe warunki. Za zaniedbania władz miast pod względem zapewnienia dostępu do taniej energii płacą więc lokatorki, podczas gdy urzędnicy chowają głowę w piasek. Do czasu podłączenia mieszkań do c.o. należy ulżyć lokatorom skazanym na drastyczne koszty ogrzewania, znosząc opłaty czynszowe. Ponieważ nieproporcjonalne koszty ogrzewania powodują zadłużenie i eksmisje najemców, to w ich wypadku konieczne jest również unieważnienie długów czynszowych i wstrzymanie eksmisji. Obecnie istniejące dodatki energetyczne sięgają 2 proc. realnych kosztów ogrzewania prądem, a w związku z tym należy uruchomić dopłaty wyrównawcze za prąd. Prywatyzacja sektora energetycznego jest przyczyną ciągłego wzrostu cen prądu, które powinny podlegać znacznie większej regulacji.

 

17. Wprowadzenie mieszkaniowych programów wsparcia dla cudzoziemców znajdujących się w niedostatku ekonomicznym, uchodźców i osób ubiegających się o azyl.


Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów od 2013 r. walczy o prawo do mieszkania dla  migrantów romskich, którzy ze względu na złą sytuację materialną zamieszkują np. opuszczone altany działkowe. Romowie nie mają możliwości rejestracji swojego pobytu w Polsce. Co za tym idzie instytucje miejskie jak i podmioty prywatne częściej stosują wobec nich nielegalne wysiedlenia i łamią Ustawę o Ochronie Praw Lokatorów. Niektóre gminy w Polsce odpowiadają za wysiedlenia Romów przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Wysiedlenia i nielegalne wyburzenia wiążą się z wydatkami z miejskich budżetów, które można by przeznaczyć na rozwój mieszkalnictwa. Osoby oczekujące na decyzję o uzyskaniu azylu lub innej formy ochrony, nie mogą podejmować legalnej pracy w Polsce. Ponadto nie mają możliwości uzyskania podstawowej ochrony w postaci mieszkania. W takiej sytuacji są one zmuszone do pracy na czarno, aby opłacić czynsze komercyjne.

 

28827067 912225158958916 2664185878557861203 o

 

18. Wprowadzenie regulacji dotyczących przemocy w rodzinie, polegających na tym, iż to sprawca przemocy zobowiązany jest do opuszczenia mieszkania.


Dotychczasowe formy ochrony ofiar przemocy nie są wystarczające pod względem ochrony praw lokatorskich. Niejednokrotnie to ofiary przemocy są zmuszone do opuszczenia mieszkania i wielomiesięcznego lub wieloletniego oczekiwania na zapadnięcie wyroków sądowych i na możliwość ubiegania się o pomoc mieszkaniową.

 

19. Wprowadzenie całkowitego zakazu budowy substandardów mieszkaniowych w postaci kontenerów socjalnych i baraków oraz wykorzystywanie ich jako mieszkania socjalne lub lokale tymczasowe dla najuboższych.


W Polsce w warunkach substandardowych mieszka około 5,5 mln osób. W 2012 r. Główny Urząd Statystyczny podał z kolei, że płaca przeciętnego mieszkańca Polski, umożliwia nabycie ok. pół metra kwadratowego mieszkania. To niemal dwa razy mniej niż dziesięć lat temu. W kolejce na przydział lokali socjalnych i komunalnych oczekują tysiące osób, natomiast gminy coraz częściej wdrażają mieszkania substandardowe w postaci baraków, kontenerów czy w domów z dykty. Działania te często łamią zapisy prawa budowlanego. Co więcej, lokalizowanie substandardowych osiedli na odseparowanych obrzeżach miast wzmaga segregację społeczną. „Socjalne getta biedy” są też straszakiem wykorzystywanym przeciwko tzw. „trudnym lokatorom”.

 

20.Ukaranie winnych morderstwa Jolanty Brzeskiej oraz winnych zacierania śladów tej zbrodni (policjantów i prokuratorów).


FILM Z POSTULATAMI


27540786 1596540487089211 6093259989704013831 n

 

 

www.rozbrat.org

26 marca 2018 | Dział: Wielkopolskie

minatura-cz.proces3 października 2016r. na ulice wielu polskich miast wyszło dziesiątki tysięcy osób protestujących przeciwko obywatelskiemu projektowi ustawy autorstwa Ordo Iuris, całkowicie zakazującemu aborcji. Demonstracje zorganizowane pod nazwą Czarny Protest odbiły się głośnym echem nie tylko w Polsce, ale też w zagranicznych mediach. Protesty solidarnościowe zorganizowano również m. in. we Włoszech, w Niemczech, Czechach, Norwegii, Chinach i Kanadzie. Nie obyło się też bez represji wymierzonych w środowisko anarchistyczne.

 

Akcje bezpośrednie w Kielcach i Krakowie


W organizacji Czarnego protestu udział wzięli również anarchiści i anarchistki. Przemawiając podkreślali powiązania kapitalizmu z patriarchatem. W podobnym tonie utrzymane były też hasła umieszczone na banerach i potykaczach przygotowanych przez anarchistyczne organizacje. Przeprowadzono  kilka akcji bezpośrednich. W Kielcach zniszczona została homofobiczna „wystawa” zorganizowana przez fundację Życie i Rodzina. Zdjęcia, które za zgodą m. in. wiceprezydenta miasta Andrzeja Syguta, pokazano na kieleckim rynku, opatrzone były hasłami typu:  „Homoseksualizm poważnie szkodzi życiu i zdrowiu” czy „Pedofilia wiąże się z homoseksualizmem”. „Wystawa”  została zerwana i pocięta przez aktywistów i aktywistki uczestniczące w Czarnym Proteście.  Fundacja Życie i Rodzina wniosła w związku z tym oskarżenie przeciwko 4 osobom. Jeden z kieleckich anarchistów otrzymał wyrok zaoczny w postaci 380 zł kary za zniszczenie homofobicznej „wystawy”.  Przeciwko reszcie oskarżonych toczyła się sprawa w sądzie. Ta sama fundacja dodatkowo oskarżyła anarchistę o zniszczenie tejże „wystawy” poprzez naklejenie anarchistycznej wlepki.  16 marca odbyła się ostatnia rozprawa, zakończona wyrokiem skazującym. Anarchista otrzymał karę w wysokości 100 zł + 30 zł kosztów sądowych. Pozostali oskarżeni musieli zapłacić łącznie 500 zł kary, w tym część na rzecz fundacji Życie i Rodzina.

 

W Krakowie natomiast powstał symboliczny skłot – zajęto pustostan należący do kościoła katolickiego. Zawisły na nim czarne flagi i baner z hasłem: „Dom wyjęty spod władzy kościoła. Strajk kobiet” Do drzwi wejściowych przybito manifest zatytułowany „Nasze macice! Nasze ulice! Nasze kamienice! Strajk lokatorek teraz!”

 

Starcia z policją w Poznaniu


Poznański Czarny Protest po oficjalnej części miał też spontaniczny ciąg dalszy pod biurem PiS na ulicy Św. Marcin. Osoby tam zebrane śpiewały „Szydło, niestety, twój rząd obalą kobiety” i skandowały hasła typu: „Solidarność naszą bronią”, „To jest strajk ostrzegawczy”.  W pewnej chwili doszło do nieznacznych przepychanek z policją, która bezmyślnie napierała na wzbierający tłum ludzi. W stronę mundurowych  poleciały w końcu świece dymne i petardy. Policja straciła nad sobą panowanie i wtargnęła w tłum kopiąc i bijąc pałkami przypadkowe osoby i strzelając na oślep z gazu. Cała sytuacja była niezwykle dynamiczna i chaotyczna. Chaos ten swym nieumiejętnym i niebezpiecznym zachowaniem pogłębiała przede wszystkim policja. Wiele osób przewróciło się uciekając przed agresywnymi funkcjonariuszami, a wiele kolejnych potykało się o nie i również upadało. Sytuację tę wykorzystali mundurowi próbując wyciągać z tłumu osoby leżące na ziemi. Wiele z nich udało się „uratować” z rąk policji, dzięki solidarnej postawie innych protestujących. Niestety, nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Zatrzymano 3 osoby – wszystkie związane z poznańskim środowiskiem anarchistycznym. Dwie z nich wyłowiono, gdy podbiegłyby pomóc przewróconym na ziemię osobom. Bezpośrednio po wydarzeniach na Św. Marcinie, około 200 osób zorganizowało akcję solidarnościową pod komisariatem na al. Marcinkowskiego, gdzie przetrzymywano zatrzymanych. Wszyscy zostali wypuszczeni na drugi dzień. Oskarżono ich o udział w zbiegowisku „wiedząc, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na osobę lub mienie” oraz naruszenie nietykalności cielesnej policjanta.

 

Trzy to za mało


Trzy uczestniczki Czarnego Protestu, obecne podczas demonstracji pod biurem PiS, wniosły skargę na działania policji. Zażalenie starszej kobiety, która w wyniku pobicia przez policję straciła przytomność i trafiła do szpitala, zostało odrzucone. Skargi dwóch pozostałych uczestniczek także zostały odrzucone, ale wróciły do prokuratury. Sąd nakazał ich ponowne rozpatrzenie, gdyż według jego rozeznania prokuratura nie podjęła wszystkich kroków niezbędnych do ich prawidłowego rozpatrzenia. Na niewiele się to zdało, gdyż ostatecznie prokuratura nie dopatrzyła się żadnych nieprawidłowości w zachowaniu policji. Oskarżeni i oskarżone dostali kuriozalne uzasadnienie odrzucenia rzeczonej skargi, które omówimy w osobnym tekście. Adwokatka złożyła zażalenie na tę decyzję. Obecnie oczekujemy na reakcję prokuratury, choć już wiemy oczywiście, jaka ona będzie. Od początku było jasne, że skarga zostanie odrzucona – nadużycia ze strony policji niemal nigdy nie są poważnie traktowane i ostatecznie prokuratura, w sprawach dotyczących środowiska anarchistycznego, zawsze je odrzuca. W tym konkretnym przypadku stało się jednak coś więcej – aktywistki składające skargę oraz osoba, którą podano jako świadka, otrzymały status oskarżonych. Nie były wcześniej zatrzymane, ale prokuratura uznała za wystarczające samo to, że znajdowały się na miejscu podczas protestu. W ten sposób z trzech osób oskarżonych zrobiło się sześć i doszło do absurdalnej sytuacji: istnieje bowiem uzasadnione ryzyko, że osoby, które oskarżeni chcieliby powołać na świadków obrony, będą również stawiane w stan oskarżenia! Jak więc mamy się bronić?

Powoli zbliżamy się do odpowiedzi, gdyż pierwsza odsłona tej tragi-komedii odbyła się 26 marca o godz. 9 w sali nr 1 (sąd na ul. Młyńskiej).

 

 

www.rozbrat.org


Solidarność naszą bronią!

25 marca 2018 | Dział: Wielkopolskie

24 marca w samo południe, przy pomniku Starego Marycha na ul.Półwiejskiej w Poznaniu, kilkanaście osób wzięło udział w pikiecie solidarnościowej z Kurdyjkami i Kurdami oraz innymi mniejszościami etnicznymi regionu. Obecnie sytuacja Kurdów zamieszkujących północno-zachodni rejon Syrii – region Afrin jest wyjątkowo dramatyczna. Trwa ofensywa wojsk tureckich, które nie licząc się z losem ludności cywilnej prowadzi regularną wojnę z Kurdami.

 

Do niedawna Kurdowie i Kurdyjki jako jedyni skutecznie stawiali opór działaniom bojowników Daisz (tzw. Państwa Islamskiego). Nie jest tajemnicą, że w tym czasie Turcja twierdząc, że również zwalcza Daisz, faktycznie współpracowała z fundamentalistami, kupując od nich ropę, czy udzielając schronienia i pomocy rannym bojownikom. To wszystko działo się w czasie, kiedy tureckie wojsko szczelnie zamykało granice przed uchodźcami, a także ochotnikami próbującymi wesprzeć Kurdów w nierównej walce przeciw Daisz.
Obecnie reżim Erdogana całkowicie bezkarnie prowadzi działania militarne przeciwko zarówno Kurdom jak i przedstawicielom innych mniejszości etnicznych, które szukały schronienia w rejonie Afrin. Opinia międzynarodowa, nawet jeśli wyraża oburzenie działaniami Turcji w regionie, nie robi nic, by je zatrzymać.



Właśnie dlatego, zebrani na pikiecie uczestnicy i uczestniczki starali się głośno przypomnieć o tragedii, jaka dzieje się na naszych oczach w Afrin. Zabierający głos na proteście podkreślali, że w regionie, choć znajduje się on w stałym zagrożeniu działaniami militarnymi, prowadzone są od lat ważne działania społeczno-polityczne. Kurdowie starają się budować społeczność w oparciu o demokracje bezpośrednią, z poszanowaniem praw kobiet i mniejszości etnicznych, co zapewne dodatkowo naraża ich na gniew tak autorytarnych polityków jak turecki prezydent Erdogan. Starano się również zaznaczyć, jak istotne jest niesienie pomocy i udzielenie faktycznego wsparcia uchodźcom, którzy próbują znaleźć schronienie w Europie. W Afrin trwa regularna wojna, i naszym obowiązkiem jest udzielić wszelkiej pomocy osobom, które uciekają przed jej okrucieństwem.



W trakcie pikiety wznoszono hasła „Solidarność międzynarodowa”, „Świat debatuje, Turcja morduje” „Erdogan terrorysta”. Przechodniom rozdawano ulotki oraz najnowszy numer anarchistycznej gazety ulicznej A-tak, w której zamieszczono sporo informacji o sytuacji w Afrin. Podobne pikiety odbyły się również w innych miastach w Polsce i na świecie w ramach Światowego Dnia Solidarności z Afrin.



Poniżej treść rozdawanej na pikiecie ulotki:

 



Kurdowie i Kurdyjski nie są same. Gele Kurd Ne Tene Ye!
Solidarnie przeciwko terrorowi Turcji i antymigracyjnej polityce UE!

W 2014 roku cały świat z zapartym tchem obserwował bohaterską obronę miasta Kobane w Syrii przed tzw. Państwem Islamskim. Dzięki poświęceniu bojowników i bojowniczek kurdyjskich nie doszło do zbrodni, jakiej wcześniej fundamentaliści islamscy dokonali na Jazydach, mordując mężczyzn, a kobiety porywając jako niewolnice seksualne. Kosztem znacznych ofiar udało się nie tylko obronić miasto, ale nawet zdobyć stolicę samozwańczego kalifatu w Raqqa.

Na wyzwolonych terenach, w tzw. Rożawie, wprowadzany jest wyjątkowy w skali świata system społeczny oparty o równość płci, demokracje bezpośrednią w miejscu zamieszkania i pracy oraz poszanowanie praw mniejszości religijnych i etnicznych. Jego istnienie jest obecnie zagrożone przez turecki reżim prezydenta Edrogana, który najpierw dokonał zbrojnej napaści na region i miasto Afrin, a teraz grozi atakiem na resztę Rożawy.

Położone w północno-zachodniej Syrii Afrin, dotychczas było oazą spokoju w siedmioletniej krwawej wojnie domowej. Tysiące ludzi uciekło tam m.in. ze zrównanego z ziemią Aleppo. Dziś są oni ofiarami czystki etnicznej przeprowadzanej przez naszego „sojusznika” z NATO. To co nie udało się Państwu Islamskiemu w Kobane dokonało się rękami tureckiej armii oraz wspomagających ją bojówek religijnych fanatyków. Prezydent Erdogan w swych wypowiedziach od początku dawał do zrozumienia, że celem jest zmiana struktury etnicznej regionu. Dziś staje się to faktem. Kilkaset tysięcy ludzi musiało uciekać z domów. Ci którzy zostali, są przepytywani ze znajomości Koranu i zmuszani do udziału w upokarzających uroczystościach na część „wyzwolicieli”. Tragedia Afrin wpisuje się w długą listę tureckich zbrodni - historyczne ludobójstwo dokonanego na Ormianach i Grekach i współczesne prześladowania Kurdów, ale również Turków będących przeciwnikami obecnej władzy. Nic nie wskazuję, aby reżim Erdogana na tym poprzestał. Już teraz zapowiada on dalszą inwazję i zbrodnie.

Nie możemy na to pozwolić! Reagujmy za nim będzie za późno!

Wszelkimi sposobami musimy wywierać nacisk nie tylko na władze tureckie, ale również polskie i europejskie, aby interweniowały w tej sprawie.

 

29512214 752388528265132 4808979879736153515 n

29542144 752388371598481 2684032897158093835 n

 

 

www.rozbrat.org

01 marca 2018 | Dział: Wielkopolskie

8 marca – Dzień Kobiet – w swoich początkach upamiętniał demonstracje amerykańskich robotnic, które w 1908 roku domagały się praw pracowniczych i prawa głosu, występując pod hasłem „chleba i róż“. Chcemy kontynuować tę tradycję.

 

Socjalny Kongres Kobiet

 

Z okazji Dnia Kobiet w różnych miastach w Polsce odbędą się Manify. Jako wydarzenie towarzyszące, Inicjatywa Pracownicza w Poznaniu organizuje „Socjalny Kongres Kobiet“ (3 marca). Będzie to pierwsze wydarzenie tego typu, którego celem jest zebranie kobiet i dziewczyn, które walczą głównie na dwóch polach: na polu pracy i na polu lokatorskim. Już dawno zrozumiałyśmy, że problemy pracownicze i lokatorskie – tzn. kwestia wysokości zarobków i czynszów – są ze sobą związane. A dla kobiet, gorzej traktowanych na rynku pracy i zarazem na które zrzuca się większą odpowiedzialność za prace opiekuńcze i domowe, jest szczególnie ważne, by organizować się w tych dwóch obszarach. To się dzieje – od kilku lat widać, że ruchy lokatorskie i komisje związkowe zrzeszone w ramach IP coraz bardziej się feminizują. Kobiety działają aktywnie na pierwszej linii: to one blokują eksmisje, piszą i rozdają przed zakładami pracy ulotki, udzielają porad innym, biorą odpowiedzialność za budowanie i rozwijanie naszych struktur.

 

Czego chcemy?

 

Nazwałyśmy nasz kongres socjalnym z podtytułem „O wysokie płace i niskie czynsze“ – w kontrze do „Kongresu Kobiet“, na którym często występują polityczki czy przedstawicielki organizacji pracodawców. One nas nie reprezentują, nie mówią w naszym imieniu. My chcemy rozmawiać o wspólnych doświadczeniach i potrzebach: o tym, jak się bronić przed pracą, która zmienia nasze życie w koszmar; przed drożyzną, która zmusza nas do jeszcze cięższej pracy; przed politykami i szefami, którzy ignorują nasze potrzeby. Żądamy podwyżek płac i stabilnego zatrudnienia bez względu na to, czy pracujemy w fabryce, instytucji kultury, żłobku czy w markecie. Żądamy opłacania pracy, którą musimy wykonywać za darmo we własnych gospodarstwach domowych. Żądamy skrócenia długości dnia pracy, co oznacza więcej czasu wolnego dla nas i naszych bliskich. Zakończenia eksmisji i powszechnego dostępu do mieszkań, w których nie będziemy marzły zimą. Rozwoju publicznych instytucji opiekuńczych dla dzieci i osób starszych. Darmowej komunikacji miejskiej i nieograniczonego dostępu do opieki medycznej.

Pierwsza część spotkania będzie otwartą dyskusję o problemach, z którymi borykamy się w naszych miejscach pracy i w miejscach zamieszkania. W drugiej części będziemy rozmawiać o planach i o dotychczasowych formach protestu, o tym, jak skutecznie budować kobiece ruchy społeczne, jakie strategie na teraz i na jutro są właściwe.

 

Społeczne walki o prawa kobiet

 

W 2016 r. wybuchły masowe protesty przeciwko drastycznemu zaostrzeniu prawa do aborcji – miały miejsce Czarne Protesty i Strajk Kobiet. Również dla kobiet zrzeszonych w naszym związku było to ważne wydarzenie. Mobilizacje miała miejsce w ponad 150 miastach i miasteczkach, a tam gdzie działamy jako IP, byłyśmy obecne: przemawiałyśmy na wiecach, przygotowałyśmy gazetę, malowałyśmy transparenty. Chcemy jednak, by Strajk Kobiet został wpisany w szerszą historię społecznych walk o prawa kobiet.

Protesty kobiet nie zaczęły się w Polsce w 2016 r. – one toczą się na różnych polach od lat. Przykładowo, dziewczyny ze żłobków z naszego związku organizują się w Poznaniu od 2011 r. – wywalczyły bardzo dużo: podwyżki dla najbardziej zapomnianej grupy pracowników samorządowych, poprawę warunków pracy, ale też zablokowanie prywatyzacji żłobków publicznych. Przez Polskę przelewały się też fale protestów pielęgniarek, niedawno pracownic supermarketów, pracownic socjalnych, opiekunek dzieci niepełnosprawnych i inne. Najczęściej nie etykietowały się one jako protesty feministyczne, ale dla nas było jasne, że poruszają ważne dla kobiet kwestie sprawiedliwościowi społecznej.

Postulaty pracownic żłobków nie ograniczały się tylko do wąsko rozumianych kwestii pracowniczych. Dziewczyny z kilkunastu żłobków w Poznaniu zaczęły wspólnie domagać się zmiany polityki społecznej i budżetowej miasta sprzeciwiając się marginalizacji tych sfer, do których przypisane są kobiety m.in. opieki, pomocy społecznej, edukacji, kultury. Zaczęły też głośno mówić o tym, że to na ich barkach zwykle spoczywają obowiązki domowe związane z utrzymaniem rodziny, dlatego nie przestaną walczyć o powszechnie dostępną służbę zdrowia oraz o możliwość decydowania, czy chcą mieć dzieci czy nie. To właśnie dla nas oznacza feminizm.

 

Zaciskanie pasa uderza w kobiety

 

Gdy w 2016 r. ktoś zapytałby naszych koleżanek ze związku, dlaczego wychodzą na ulicę, usłyszałby: „Ciężko pracujemy, a atak na prawa kobiet dolał tylko oliwy do ognia. Po wielu latach harowania na śmieciówkach, za niskie płace, często na dwa etaty, pracując ponad siły na akord, bez dostępu do usług medycznych, bez dostępu do tanich żłobków. A wszystko w czasach, gdy mówiło nam, że Polska z kryzysu 2008 r. wyszła obronną ręką.”

Przez ostatnie 28 lat w Polsce ograniczano wydatki na szkoły, szpitale, przedszkola, stołówki, świetlice – a to powodowało pogorszenie warunków życia wielu kobiet i rodzin pracowniczych. Między 1990 a 2005 r. liczba publicznych przedszkoli spadła o 38%, a żłobków o 74%. Odsetek dzieci uczęszczających na zajęcia pozalekcyjne zmniejszył się z 50% w podstawówkach i 70% w liceach, do jedynie 10%. Państwo, uchylając się od obowiązku opieki nad osobami starszymi i dziećmi, przerzucało go na barki kobiet.

 

Drastyczne ograniczenie legalnego prawa do aborcji spowodowałoby dalsze pogorszenie sytuacji ubogich kobiet, których nie stać będzie na zabieg za granicą. Już dziś w Polsce kwitnie podziemie aborcyjne, gdzie zabiegi są drogie i nie zawsze bezpieczne. Koleżanki z Inicjatywy Pracownicze z Amazona podkreślały, że oburza je ograniczanie dostępu do badań prenatalnych oraz decydowanie za kobiety. Wiele z nas – mówiły – ciężko pracuje fizycznie, na nockach, podnosząc paczki, wyrabiając normy, pod stałą presją, chodząc wiele kilometrów dziennie. Musząc dojeżdżać długie godziny do pracy nie dosypiamy. Charakter pracy ma wpływ na nasze zdrowie, może rosnąć ryzyko ciąż zagrożonych albo niebezpiecznych dla naszego zdrowia czy życia. Trudno nam sobie wyobrazić, że możemy mieć państwo policyjne, które będzie nas pilnować, jeśli któraś z nas zajdzie w taką niechcianą ciążę.

 

Codzienny strajk kobiet

 

Kobiety w Polsce od dawna po swojemu strajkują – nie rodząc zbyt dużo dzieci. Mamy jeden z najmniejszych wskaźników dzietności w Europie. I bez względu na to, jakie zorganizowane siły polityczne będą się angażować w walkę o prawa kobiet, to ta odmowa rodzenia przez masy kobiet jest kluczowa. To ona doprowadziła do tego, że wprowadzono 500+ czyli dość wysoki dodatek dla dzieci, aby skłonić nas o rodzenia.

„Strajk kobiet” to dobre hasło mobilizacyjne, które służy wyrażeniu gniewu i podkreśleniu jego ekonomicznego tła. Strajku Kobiet nie przeprowadziła – i nie może przeprowadzić – żadna sformalizowana organizacja. Strajk jest formą nacisku stosowaną przez pracowników, w tym wypadku kobiety, odmawiające wykonywania narzuconych obowiązków. Strajk zwraca uwagę na podporządkowanie naszego życia regułom pracy, także pracy reprodukcyjnej (opiekuńczej i domowej).

To bardzo ważne, że to właśnie idea strajku – nawet gdy w rzeczywistości miały miejsce wiece, protesty, przemarsze, czasem po pracy, podobnie będzie 8 marca – poruszyła tłumy i przemawia również do nas. To odróżnia ruch kobiet od ruchu kierowanego przez liberalne elity, którego jedynym celem jest przejęcie władzy obecnie sprawowanej przez PiS. Protesty przeciwko zaostrzeniu prawa do aborcji przez długi czas organizowane były w sposób niehierarchiczny, z udziałem bardzo wielu różnych środowisk i osób, bez wyraźnych liderek.

 

Przeciwko wykorzystywaniu oddolnego oporu kobiet

 

Jednak od dwóch lat liberałowie, którzy utracili władzę, próbują wykorzystywać niezadowolenie kobiet, aby ponownie zdobyć poparcie społeczne. Głosowanie nad projektem “Ratujmy Kobiety” dobitnie potwierdziło, ile warta jest liberalna opozycja. My nie potrzebujemy polityków i polityczek. Hasło “władza jest kobietą” to fałsz.

Czy nasza sytuacja uległa zmianie od kiedy w parlamencie pojawiło się więcej kobiet? Czy nasze płace są wyższe, kiedy to kierowniczki a nie kierownicy nadzorują naszą pracę? Co jest przyczyną niskich płac kobiet, cięć zabezpieczeń społecznych, zakazu aborcji – brak kobiet u władzy czy system gospodarczy, który działa tylko dzięki utrzymywaniu nierówności społecznych? Dla nas szczególnie irytujące było to, że opozycja przyklejała się do kobiecych protestów przez długi czas, część skutecznie wchodziła w oddolne struktury i próbowała je zmonopolizować, dziś np. działa organizacja „Ogólnopolski Strajk Kobiet“, który według nas przestał być oddolną strukturą i próbuje zawłaszczyć dorobek oddolnego ruchu.

My nie jesteśmy przedstawicielkami biznesu, czy polityki. Nie chcemy występować w roli ekspertek, liderek czy businesswomen. Działamy w związkach zawodowych, organizacjach lokatorskich, w stowarzyszeniach edukacyjnych i innych grupach walczących z wyzyskiem, biedą i brakiem wpływu na otaczającą nas rzeczywistość.

 

Nasza odpowiedź: to my mamy siłę!

 

Masowy ruch przeciwko zaostrzenia prawa do aborcji pokazał nam, jaką mamy siłę. Chcemy iść dalej i wiązać żądania feministyczne z żądaniami pracowniczymi i socjalnymi. Wspólnie zorganizowane stanowimy realne zagrożenie dla władzy. Nie ma praw kobiet bez godnych warunków pracy, bez dostępnych instytucji opiekuńczych, bez dachu nad głową.

Nasze koleżanki ze związku – które nigdy wcześniej nie brały udziały w ruchu pro-choice –  teraz głośno mówią: „Każda z nas ma swoje sumienie i będzie się sama ze sobą rozliczała z własnych wyborów. Kobiety muszą jednak mieć coś do powiedzenia: to one ponoszą trud i konsekwencje ciąży i porodu, przez długie lata. Poza tym żyjemy na półperyferiach Zachodniej Europy, gdzie politycy chcą, abyśmy rodziły, ale później już się nami nie interesują, a nasza praca nie jest dobrze płatna".

Bardzo wiele kobiet w Polsce pracuje na śmieciówkach, przez agencje pracy, podwykonawców, za mniej niż 2 tys. na rękę, spędzając czas na dojazdach do odległych zakładów pracy, bo w małych miastach nie ma pracy. Przykładowo, do Amazona ludzie dojeżdżają codziennie nawet 100 km w jedną stronę. Opowiadamy sobie te historie codziennie w pracy: o braku tanich mieszkań, o rosnących cenach, o braku terminów na badania lekarskie, o tym, że znów któraś z nas nie zdążyła przed pójściem na nockę uściskać dziecka, o lęku przed zajściem w ciążę w takich okolicznościach, zastanawiając się, czy nie wyjechać za granicę. Pracownice, które mają dzieci, wracają z nocki do domu o 7 rano, często od razu idą odprowadzić dzieci do szkoły, po powrocie gotują, piorą, śpią między 10 a 13, odbierają dzieci i o godz. 15 muszą wychodzić na autobus pracowniczy. Nie chcemy tak żyć.

Dlatego organizujemy się w ramach IP, aby zwiększyć naszą siłę przetargową, jest dla nas jasne, że zasługujemy na wyższe pensje, ale też coraz częściej mówimy o tym, że chcemy pracować krócej, i też pod mniejszą presją. Zarówno dziewczyny ze żłobków mówią o tym, że dzieci w grupach jest zbyt dużo, a w Amazonie powtarzamy, że za wysokie są normy. Dla nas więc walka o prawa kobiet jest ściśle związana z walką o prawa pracownicze, prawa lokatorskie i inne prawa socjalne. Działamy na różne sposoby: w sytuacji pracownic samorządowych jest to wywieranie nacisku na władze lokalne, przez pikiety na sesjach rady miejskiej, budowanie koalicji z rodzicami. Oczywiście IP korzysta z narzędzi, jakie daje nam ustawa o związkach zawodowych: wchodzimy w spory zbiorowe, organizujemy referenda strajkowe i protesty, prowadzimy dyżury związkowe, działamy w komisjach bhp, budujemy sojusze ponadnarodowe, rozwijamy nasze lokalne struktury. I będzie nas więcej!

 

Organizatorki Socjalnego Kongresu Kobiet
12 lutego 2018 | Dział: Wielkopolskie

W minionym roku działania poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej skupiały się głównie na kontynuacji własnej aktywności, jak i wspieraniu takich inicjatyw jak Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów, Komisja Międzyzakładowa OZZ IP, Poznaniacy Przeciwko Myśliwym czy Jedzenie Zamiast Bomb Poznań

18 lutego w ramach walki z lobby myśliwskim uczestniczyliśmy w happeningu i akcji informacyjnej w trakcie targów myślistwa "Knieje 2017" na terenie MTP

Duże znaczenia miało również dalsze zaangażowanie w walkę o prawa kobiet, w związku z wcześniejszym zaangażowaniem w Czarny Protest.

W marcu uczestniczyliśmy zarówno w przygotowaniach, jak i przebiegu poznańskiej Manify. Przygotowano wspólnymi siłami okolicznościową gazetę Strajk kobiet trwa!

W miarę możliwości wspieraliśmy również międzynarodowe akcje antyfaszystowskie m.in. Blokadę marszu neofaszystów w Lipsku oraz te krajowe – w Bydgoszczy i w Warszawie.

Konsekwencją nieprzejednanej antyfaszystowskiej postawy były ataki miejscowych neofaszystów. Najczęściej sprowadzały się one do malowania symboli neofaszystowskich na murach miasta i w okolicy skłotu Rozbrat. W marcu doszło jednak do bezpośredniego ataku na Anarchistyczną Klubo Księgarnie Zemsta. Miał on miejsce tuż po demonstracji Młodzieży Wszechpolskiej. Kolektyw księgarni wydał oświadczenie po ataku.

Odpowiedzią naszego środowiska, nie tylko wobec ataku na Zemstę, ale także wobec ataków na obcokrajowców czy osoby związane ze środowiskiem LGBT, do jakich doszło w Poznaniu, oraz wobec wyraźnego wzrostu nastrojów rasistowskich i ksenofobicznych w kraju, było przygotowanie antynacjonalistycznego protestu. W przygotowanie demonstracji staraliśmy się zaangażować różne środowiska, w tym m.in. akademickie. Właśnie, dlatego zwróciliśmy uwagę na zachowanie władz UAM, które starały się utrudniać zaangażowanie zarówno studentów i studentek, jak i pracowników naukowych w propagowaniu demonstracji.

W sobotę 8 kwietnia odbyła się demonstracja „Nacjonalizm nie przejdzie”. Był to protest zorganizowany przeciw wzrastającej od miesięcy fali przemocy na tle rasistowskim i homofobicznym. Demonstracja wzięła sobie za cel pokazanie tej fali jako skutku wyzysku, jaki niesie system gospodarczy. Demonstrację wsparły różne środowiska, od mieszkających w Poznaniu cudzoziemców po organizacje feministyczne, LGBTQIA+, środowisko akademickie i ludzi kultury. Łącznie uczestniczyło w niej ok. 800 osób. Demonstracja rozpoczęła się pod centrum handlowym Starym Browar, jednym z miejsc rasistowskiego ataku na polskiego obywatela pochodzenia syryjskiego. Po odczytaniu oświadczenia „Nacjonalizm nie przejdzie” demonstracja została zaatakowana przez kilku nacjonalistów. Bardzo szybko na atak zareagowali sami uczestnicy i uczestniczki demonstracji. Efektem był nokaut jednego z agresorów, pozostawionego przez swoich kompanów. Jednym z atakujących był Remigiusz Stalewski, właściciel „patriotycznego” sklepu ”Narodowy” znajdującego się przy pl. Cyryla Ratajskiego w Poznaniu. Policja wykazała się całkowitym brakiem przygotowania i najpierw dopuściła do ataku nacjonalistów, później de facto ułatwiła im ucieczkę. Próbowała też zatrzymać antyfaszystów, chcących odeprzeć atak..
Atak ten nie przeszkodził jednak w dalszym przebiegu demonstracji. Do kolejnej próby jej zakłócenia doszło w pobliżu biura PiS na ul. Św. Marcin. Funkcjonariusze zaatakowali kilkoro demonstrantów i demonstrantek znajdujących się przed główną grupą protestujących. Policja użyła pałek (które razem z tarczami częściowo pogubiła), gazu, w pogotowiu też dzierżąc broń gładkolufową. Kolejny raz ich działanie można odebrać jedynie jako próbę rozbicia legalnego protestu. Funkcjonariusze prewencji – najwyraźniej pozbawieni wsparcia swoich dowódców, czy choćby tak często obecnego na demonstracjach policyjnego „Zespołu Antykonfliktowego”, (którego tym razem zabrakło) – wyraźnie dążyli to eskalacji przemocy. Blokowano trasę legalnego protestu, wstrzymując sam protest oraz ruch tramwajowy i samochodowy na sąsiednich ulicach i nadal usiłując zatrzymywać osoby uczestniczące w demonstracji. Zatrzymano łącznie siedem osób. Pomimo działań policji i nacjonalistów udało się doprowadzić przemarsz do końca, czyli pod Anarchistyczną Klubo Księgarnie Zemsta. Dzięki solidarnej postawie uczestniczek i uczestników pokazano, że nie ma zgody na działania nacjonalistycznych bojówek w Poznaniu, a wszelkie ataki z ich strony spotkają się ze zdecydowaną reakcją.

26 kwietnia delegacja Federacji Anarchistycznej Poznań oraz Międzyzakładowej Komisji Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, upamiętniła symbolicznie wiązanką kwiatów, cześć dziewięciu poznańskich kolejarzy zamordowanych 97 lat temu przez endeckie władze Poznania.

W maju wsparliśmy logistycznie, organizacyjnie i fizycznie kolejną edycję wydarzenia sportowego, czyli już 9 edycję wolnościowej ligi sportów walki Freedom Fighters.

9 czerwca współorganizowaliśmy razem z grupą Poznaniacy Przeciwko Myśliwym protest w związku z trwającą wycinką w Puszczy Białowieskiej. Blisko dwieście osób jasno i głośno wykrzyczało swój sprzeciw wobec działań Ministra Środowiska - Jana Szyszki i jego popleczników.

W lipcu wraz z szeroką międzynarodową koalicją aktywistów i aktywistek braliśmy udział w protestach przeciw spotkaniu i polityce grupy G20 w Hamburgu w Niemczech.

W sierpniu wspieraliśmy nowo powstałą Komisji Międzyzakładowej OZZ IP przy Volkswagen Poznań.

We wrześniu braliśmy udział i współorganizowaliśmy 23 urodziny Rozbratu. Skłot Rozbrat od wielu już lat służy swoją przestrzenią również na spotkania Federacji Anarchistycznej.

Uczestnicy i uczestniczki Federacji Anarchistycznej przez cały czas angażowali się również w działania przeciw wycince w Puszczy Białowieskiej, przebywając w Obozie Dla Puszczy i biorąc udział w jego działaniach. Konsekwencją tego zaangażowania było pobicie przez Straż Leśną jednego z poznańskich aktywistów związanego z Federacją Anarchistyczną blokujących wycinkę w Puszczy Białowieskiej.

W listopadzie przedstawiciele i przedstawicielki pojechali do Warszawy, by wziąć udział w okupacji siedziby Lasów Państwowych. Był to kolejny element walki w obronie Puszczy Białowieskiej. Za udział w tej akcji wielu jej uczestników, w tym osoby z naszego środowiska, ma postawione zarzuty. Podobnie jest w przypadku naszego udziału w bezpośrednich blokadach wycinek w Puszczy Białowieskiej.

W środę, 15 listopada w ramach koalicji Poznań Przeciwko Nacjonalizmowi organizowaliśmy protest przeciwko wizycie w naszym mieści Roberta Winnickiego. Powodem zgromadzenia „Nacjonalizm nie przejdzie #2. Wygwizdujemy Winnickiego”, było pokazanie niezgody środowisk poznańskich na wzrastający nacjonalizm, ataki rasistowskie i neonazizm, który coraz bardziej jest obecny na polskich ulicach. W Poznaniu nie ma miejsca dla posła siejącego nienawiść, podsycającego nagonkę na uchodźców i odwołującego się wraz ze swoją organizacją do tradycji przedwojennych faszyzujących ugrupowań. Winnicki, znany między innymi z nieudanego ataku na romskie koczowisko we Wrocławiu, stał się twarzą faszyzującej skrajnej prawicy. Ostatecznie spotkanie z faszystowskim posłem było wielokrotnie przerywane, a hałas generowany przez zgromadzenie zagłuszał jego bełkot.  Protest ten dziś nabiera dodatkowego znaczenia, w związku z kolejnym ujawnieniem powiązań Roberta Winnickiego z neofaszystami. Poseł miał nawet interweniować w prokuraturze by ta, nie ścigała szerzących neofaszystowską propagandę. Związek Ruchu Narodowego czy Młodzieży Wszechpolskiej z wielbicielami Hitlera, tak oczywisty dla antyfaszystek i antyfaszystów, został też wreszcie dostrzeżony przez szerszą opinię publiczną i media głównego nurtu.

Konsekwencją prowadzonej działalności są również zatrzymania przez policję i sprawy prowadzone wobec aktywistów i aktywistek. W czerwcu rozpoczął się proces anarchisty, który został zatrzymany w wyniku działań funkcjonariuszy policji, po zakończeniu demonstracji przeciwko uwięzieniu Łukasza Bukowskiego w dniu 7 maja 2016 r.
W trakcie działań policji na kwietniowej demonstracji „Nacjonalizm nie przejdzie”, został zatrzymany również jeden antyfaszysta, wobec którego postawiono zarzut udziału w bójce, jego sprawa rozpoczęła się w listopadzie, więc na jej rozstrzygnięcie będziemy musieli jeszcze poczekać. Na rozpoczęcie czeka również sprawa aktywistki i aktywistów zatrzymanych po demonstracji w ramach Czarnego Protestu w październiku 2016 roku – łącznie sześć osób

W przypadku represji ze strony policji i aparatu (nie)sprawiediwości staramy się zawsze wspierać osoby zarówno własną wiedzą i doświadczeniem, jak i fachową pomocą prawną. Zachęcamy też do stałego wspierania aktywności ACK również poprzez benefity.

W ciągu całego roku nie zapomnieliśmy również o działaniach propagandowych. Wielokrotnie organizowaliśmy akcje plakatowe, kolportowaliśmy również vlepki, czy ulotki.
Współtworzymy pismo A-tak, do którego kolportażu i zaangażowania w jego redagowanie zachęcamy. W minionym roku można było również sięgnąć po kolejne książki wydane w ramach Wydawnictwa Bractwa Trojka.

Zachęcamy do stałego angażowania się w działania poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej. Zapraszamy do czynnego uczestniczenia w spotkaniach w każdy wtorek o godz., 19 w Klubie Anarchistycznym na Rozbracie (ul.Pułaskiego 21a).

24 stycznia 2018 | Dział: Wielkopolskie

W 2017 r. Wielkopolskiemu Stowarzyszeniu Lokatorów przy wsparciu działaczy i działacze z Federacji Anarchistycznej udało się zablokować 8 eksmisji, udzielono pomocy interwencyjnej w 34 przypadkach (ok. 200 rodzinom), przeprowadzono do mieszkań wspólnych 25 rodzin, udzielano ciągłego wsparcia 100-150 osobowej grupie Romów pochodzenia rumuńskiego. W dalszym ciągu blokowaliśmy ściąganie tzw. regresów (430 przypadków) i wysiedlenia z rodzinnych ogrodów działkowych.

 

1. Regresy
W sprawie regresów w zasadzie panuje sytuacja zawieszenia (patrz sprawozdanie WSL za rok 2016). We wrześniu okazało się, że miasto ponownie uruchomiło procesy przeciwko zadłużonym osobom, które latami musiały oczekiwać na przydział mieszkań socjalnych od miasta i naliczano im tzw. karny czynsz (odszkodowanie za bezumowne korzystanie z lokalu). Prywatni właściciele obciążali nim miasto, które z kolei rozpoczęło dochodzić ich od lokatorów. W 2016 roku rozpoczęliśmy w tej sprawie kampanie. Problem dotyczy prawdopodobnie ok. 430 przypadków. Po wznowieniu procesów WSL zorganizowało pikietę pod urzędem miasta i wydało oświadczenie. Miasto złożyło deklaracje, że nie zostaną uruchomione egzekucje i podpisze korzystną dla lokatorów ugodę, a długi starsze niż 3 lata uzna za przedawnione. Wznowione procesy także zakończą się ugodą. Wymiernym efektem tego jest to, że kilka milionów złotych zostanie w kieszeni lokatorów i lokatorek.

 

2. Eksmisje Stop
Można przyjąć, że w 2017 roku udało się zablokować 8 eksmisji. Rok 2017 był też kolejnym, w którym odnotowaliśmy znaczący spadek liczby eksmisji z zasobów komunalnych. Jest to efekt presji, jaka od lat organizuje WSL dla zaprzestania eksmisji i masowych wysiedleń.
tabelka

3. Przeciwko ewikcjom mieszkańców ogrodów działkowych
Przypomnijmy, że na przełomie 2015 i 2016 roku podjęliśmy współpracę z mieszkańcami ogrodów działkowych. Ustalono wspólną strategię w celu nagłośnienia problemu mieszkańców działek w kontekście nowej ustawy o Rodzinnych Ogrodach Działkowych, która zabrania zamieszkiwania na działkach, nakazuje rozbiórkę tzw. nadmetrażowych altan oraz umożliwia wysiedlenia dotychczasowych mieszkańców. Głównym kierunkiem działań w 2017 roku była organizacja współpracy z innymi ośrodkami niezależnych działkowców. W tym celu odbyło się szereg ogólnopolskich spotkań. Pierwsze z nich miało miejsce 26 listopada 2016 roku w Poznaniu, kolejne 28 stycznia 2017 roku w Warszawie, 26 marca 2017 r. – także w Warszawie oraz 4 czerwca 2017 r. w Zielonej Górze.
Doprowadzono także do zorganizowania konferencji działkowców w Sejmie na temat konieczności zmian ustawowych w tym względzie, która odbyła się 29 listopada. Rafał Zawadzki z Poznania, działkowiec i jednocześnie członek WSL, przedstawił w tej sprawie swój referat.
Wydano także specjalną broszurę z dokumentami przyjętymi podczas spotkań niezależnych działkowców w celu rozkolportowania ich decydentom (m.in. parlamentarzystom i radnym wybranych ośrodków miejskich)


działkowcy



4. Imigranci romscy
Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów w roku 2017 kontynuowało współpracę z rodzinami cudzoziemskimi zamieszkującymi ogródki działkowe w Poznaniu. Miniony rok stanowił próbę rozwiązania kwestii formalno-prawnych związanych z barierami w rejestracji pobytu oraz dostępu do systemu opieki zdrowotnej dla rodzin zamieszkałych w Poznaniu. W wyniku wcześniej podjętych działań, m.in. raportu diagnozującego sytuację na poziomie ogólnopolskim i zaangażowaniu biura RPO w Poznaniu powstała grupa przy UM Poznań składająca się z różnych podmiotów i instytucji, która ma na celu wypracowanie spójnej polityki migracyjnej, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji imigrantów romskich pochodzenia rumuńskiego.
Mamy nadzieje, że w 2018 roku w jednej ze szkół podstawowych znajdujących się w sąsiedztwie koczowiska powstanie nowa klasa wraz ze stanowiskami asystentów romskich, tak by więcej dzieci mogło korzystać w praktyce z prawa do edukacji.
W roku 2017 odbyło się kilka spotkań w sprawie równoprawnego korzystania z edukacji, rynku pracy i służby zdrowia przez Romów pochodzenia rumuńskiego zamieszkałych w Polsce. Spotkania odbywały się na poziomie lokalnym (przy udziale m.in.: Wydziału Zdrowia, Edukacji i Oświaty, Wydziale ds. Cudzoziemców, Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, Pełnomocniczki ds. Przeciwdziałania Wykluczeniu, Szkoły Podstawowej nr 26), jak również ogólnopolskim – 20 marca odbył się międzysektorowy zjazd, w którym udział wzięły grupy z Poznania, Wrocławia oraz Gdańska.
Aktywiści i aktywistki WSL w minionym roku interweniowali w 4 przypadkach ataków na koczowisko i jego społeczność. Podczas ataków Romom wybijano w nocy okna płytami chodnikowymi, zastraszano i grożono – również dzieciom.
Przez cały rok kontynuowane było wsparcie prawne dla jednego z mieszkańców koczowiska. Zostało złożone odwołanie od krzywdzącego wyroku, który sąd wydał bez udziału oskarżonego (pozytywnie rozpatrzone przez sąd wyższej instancji). W drugiej sprawie mógł liczyć na wsparcie w kontakcie z adwokatem, podczas badań lekarskich i podczas rozpraw.
W grudniu 2017 roku dwie rodziny zamieszkałe na terenie byłych ogródków działkowych skorzystały z oferty miast w zakresie wprowadzenia się do tzw. mieszkania wspólnego.

 

uw-1

 

5. Program mieszkań wspólnych ze wsparciem
W roku 2017 ruszył pilotażowy program „Mieszkań socjalnych ze wsparciem treningowym”, przez nas nazywanych „mieszkaniami wspólnymi”, w którym działaczki WSL biorą czynny udział. Od początku roku powstała komisja opracowująca zasady, regulamin i sposób rekrutacji do tych lokali. W maju ogłoszono konkurs na operatorów tych mieszkań. Obecnie WSL wprowadziło lokatorów i lokatorki do 25 lokali. W mieszkaniach zamieszkały głównie samotne kobiety z dziećmi z różnych ośrodków dla bezdomnych (12), starsze kobiety z wyczyszczonych kamienic (6),wielodzietne rodziny i trzech mężczyzn, którzy wprowadzą się w styczniu 2018 r. Mieszkania te znajdują się na Wildzie i Łazarzu, w centrum miasta, w starych kamienicach, niejednokrotnie dziś odnowionych. Rejony te (zwłaszcza Łazarz) w przeszłości były (i są) miejscem „czyszczenia kamienic” i  masowych wysiedleń rodzin o niższym statusie materialnym. Obecnie część z nich powraca do swoich danych dzielnic.
Mieszkania są wyremontowane i wyposażone w podstawowe meble. Każdy uczestnik programu ma do dyspozycji prawnika, psychologa, pracownika socjalnego i wsparcie działaczy i działaczek WSL. Mieszkania są wyposażone w pralki w łazienkach, pokoje w lodówki oraz wspólną kuchnię całkowicie umeblowaną.

 


6. Interwencje bezpośrednie WSL
Do najważniejszych działań, obok wymieszonych wyżej  blokad eksmisji, możemy zaliczyć w sumie 34 przypadków interwencji indywidualnych i w sprawach całych czyszczonych kamienic. Dotyczą one przede wszystkim takich kwestii jak:
* Próby wywarcia nacisku na lokatorów do „czyszczenia kamieniec” włącznie (np. Kościelna 48/Jeżycka 1, Kolejowa 46, Małeckiego 25, Małeckiego 21, Winklera 36, 28 Czerwca 166, Pamiątkowa). W sprawach tych wsparcie otrzymało ok. 100 rodzin. Najwięcej miejsca w 2017 r. zajęła sprawa  Małeckiego 25 i czyszczenie prowadzone przez jednego z kamieniczników; obecnie wszyscy (3 rodziny) zostali wyprowadzeni, uzyskali pomoc i wsparcie w uzyskaniu lokali od miasta.
* Podwyżki czynszów i próby zadłużania lokatorów (np. Lodowa 29, 28 Czerwca 181, Fabryczna, Głogowska 45, Chwiałkowskiego 5, 28 Czerwca 187, Wawrzyniaka 32, Jeżycka). Pomoc polegała przede wszystkim na zakwestionowaniu podwyżek (kilkanaście przypadków)
* Pomoc w otrzymaniu lokalu (np. Poznańska 5, Prądzyńskiego 13, Wierzbięcice 43, Jeżycka, 23 Lutego, itd.).
* Ciężkie remonty i odłączanie mediów (np. Kantaka 8/9, Samarzewskiego 28). W sprawie Kantaka 8/9 uzyskano wstrzymanie ciężkich robót budowlanych w kamienicy do czasu wyprowadzenia zagrożonych lokatorów z powodu złego stanu budynku, części lokatorom udzielona pomocy w przyznaniu lokalu w trybie pilnym. W innym przypadku przywrócono – po interwencji WSL – prąd.
* Inne interwencje i pomoc prawna (Matejki 6, Limanowskiego 12, Górna Wilda 94, Czechosłowacka 75, Kosińskiego 25, Kossaka, Sucha 4, Kościelna 15)
1 Jednocześnie udzielono licznych porady, monitorowano każdą ze spraw aż do jej zakończenia, negocjowano z ZKZL, wypisywano wnioski mieszkaniowe, pomagano przy zbieraniu potrzebnej dokumentacji, udzielano podstawowej pomocy prawnej.
2 Do tego należy dodać trzy pikiety:
*  17 lipca pod Urzędem Wojewódzkim w sprawie czyszczenia kamienic i osób, które jako właściciele mieszkań, tracą prawo do zajmowanego lokalu i nie są chronieni przez ustawę o ochronie praw lokatorów;
*  18 września pod Urzędem Miasta Poznania w sprawie tzw. regresów i wznowienia procesów w tych sprawach;
*  14 października pikieta pod kurią w sprawie rodziny z ulicy Zielonej.

 

7. Oświadczenia i stanowiska
WSL wydało także szereg oświadczeń min.: w marcu 2017 r. w sprawie materiałów prasowych na temat społeczności imigrantów romskich pochodzenia rumuńskiego w Poznania; w maju opublikowaliśmy dokument pt. "Mieszkania w ręce potrzebujących lokatorów i lokatorek", w sprawie mieszkań wspólnych; w lipcu w sprawie osób, które jako właściciele mieszkań, tracą prawo do zajmowanego lokalu i nie są chronione przez ustawę o ochronie praw lokatorów; we wrzesień – w sprawie tzw. regresów; wreszcie w grudniu WSL wydał uwagi do dokumentu: „Polityka mieszkaniowa Miasta Poznania na lata 2017-2027”.

 

konfa1 copy

 

8. Współpraca krajowa i międzynarodowa
W październiku 2017 roku nasze Stowarzyszenie było organizatorem ogólnopolskiego spotkania „Miasta dla ludzi – nie dla zysku”; do Poznania przyjechali działacze lokatorscy z Warszawy i Lublina. Podczas spotkania podjęto decyzje na temat współpracy międzymiastowej w kwestii kampanii dotyczącej ubóstwa energetycznego, eksmisji i polityki mieszkaniowej.
W dniach 8-12.11.2017 odbyła się kolejna konferencja Europejskiej Koalicji na rzecz Prawa do Mieszkania i Miasta (European Action Coalition for the Right to Housing and to the City), w której skład wchodzi również Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów. Spotkania koalicji odbywają się co pół roku, w listopadzie 2015 gospodarzem zjazdu było poznańskie WSL. Od kilku lat, co pół roku 20 grup z różnych krajów europejskich spotyka się w celu wymiany doświadczeń, koordynowania międzynarodowych działań i kampanii. Tym razem gospodarzami zjazdu była cypryjska grupa Movement Against Forecloseusers (ΚΙΝΗΜΑ ΕΝΑΝΤΙΑ ΣΤΙΣ ΕΚΠΟΙΗΣΕΙΣ). WSL wysłał na Cypr dwójkę delegatów. Zjazd członkiń i członków koalicji, umożliwił również lokalnej grupie naświetlenie problemów lokatorskich i wzmocnienie lokalnych działań w ramach kampanii #HandsOffOurHomes Campaign! Organizowanie się przeciwko finansjeryzacji, prywatyzacji zasobów mieszkaniowych, wysiedleniom i spekulacjom na rynku mieszkaniowym min. poprzez aktywną współpracę z tożsamymi grupami w całej Europie wzmacnia nasze lokalne walki dając możliwość większego nacisku na decydentów, jak i pojedyncze instytucje. Jednocześnie wymiana wiedzy i doświadczeń pozwala na lepsze formy organizacji.
Podczas kilku dni dyskutowano nad większą koordynacją międzynarodowych działań, ulepszeniem strategii działania, jak i współpracą z innymi podmiotami (np. związkami zawodowymi). Procesy takie jak gentryfikacja, finansjeryzacja, wysiedlenia, czy spekulacje na rynku mieszkaniowym występują wszędzie, jednak ich przebieg jest uwarunkowany od lokalnego kontekstu. Dlatego też ważne jest by poszczególne przykłady tych procesów oraz prowadzonych walk umieć połączyć, nadając zachodzącym zjawiskom globalny kontekst. W tym celu wewnątrz koalicji istnieje kilka grup roboczych, WSL znajduje się w grupie zajmującej opracowywaniem badań. Nasza następna publikacja będzie dotyczyć substandardów mieszkaniowych w neoliberalnym mieście. Poszczególne grupy (min. grupa badawcza, medialna, mobilizacyjna) wyznaczyły sobie cele i zadania na kolejne miesiące działalności.
Dla WSLu współpraca międzynarodowa jest istotną i potrzebną częścią działalności, dzięki której walka prowadzona lokalnie może tylko i wyłącznie zyskać. W planach na 2018 rok jest wydanie wspólnej broszury dot. substandardowych warunków mieszkaniowych w języku polskim i angielskim.


manifa-1

 

www.rozbrat.org

31 grudnia 2017 | Dział: Wielkopolskie

Około 200 osób, pracowników samorządowych oraz instytucji i placówek podlegających miastu, demonstrowało w Poznaniu, domagając się wyższych płac. Tego samego dnia odbywała się sesja rady miasta, podczas której decydowały się losy budżetu, a zatem samych podwyżek. Pikietę zorganizowały wspólnie związki zawodowe: Solidarność, OPZZ, ZNP oraz Inicjatywa Pracownicza. Łącznie  reprezentują one interes 9200 pracowników, których wynagrodzenia zależą od decyzji miasta, a ściślej prezydenta – Jacka Jaśkowiaka. Na pikiecie obecni byli m.in. przedstawiciele Geopozu, Biblioteki Raczyńskich, Zespołów Żłobków, Teatru 8 Dnia, Teatru Muzycznego, MOPR, Centrum Kultury Zamek i wielu innych.



Wcześniej w poniedziałek 18 grudnia ok. 500 osób przyszło do ratusza wręczyć prezydentowi list, w którym wyrażano rozczarowanie z powodu fiaska rozmów płacowych. Związki domagają się od dłuższego czasu, by za kadencji Jacka Jaśkowiaka nastąpiły podwyżki w wysokości 700 zł brutto do podstawy wynagrodzenia. Z tej kwoty pracownicy otrzymali do tej pory 300 zł.

Jednak na ostatni, czwarty rok kadencji Jaśkowiaka zaplanowano jedynie podwyżkę w wysokości 100 zł brutto. Kwota ta nie zadowoliła związków zawodowych, które domagają się zwiększenia zaplanowanych na 2018 r. podwyżek do wysokości 400 zł.

Zarząd miasta zapowiedział obecnie, że dołoży jeszcze do zaplanowanych podwyżek jeden milion złotych oraz półtora miliona z tytułu poczynionych oszczędności (jeżeli one wystąpią), z przeznaczeniem dla osób, których zarobki są najniższe (mowa łącznie o 1700 etatach). Dotyczyć to ma niektórych placówek kultury i opiekuńczo-wychowawczych. Jednak związki uznają tę kwotę w dalszym ciągu za niewystarczającą. Pensje wielu pracowników i pracownic oscylują w granicach 2000 zł na rękę, chociaż zdążają się także dużo niższe.



Związki zawodowe zapowiadają dalsze protesty w tej sprawie.

 

pikieta pod UM 2017

16 listopada 2017 | Dział: Wielkopolskie

 

W środę, 15 listopada o godzinie 18:00 w Poznaniu przy ul. Rybaki odbyła się pikieta „Nacjonalizm nie przejdzie #2. Wygwizdujemy Winnickiego”. Organizatorem akcji było porozumienie Poznań Przeciwko Nacjonalizmowi. Mieszkańcy Poznania udowodnili, że nie dadzą zastraszyć się faszystom podającym fałszywe informacje na temat wydarzenia - faszystowska strategia polegająca na budowaniu napięcia i atmosfery strachu nie zadziałała! Na antyfaszystowskiej pikiecie stawiło się około 700 osób.

 

 

Wbrew masowo produkowanym przez prawicę kaczkom dziennikarskim, stolica Wielkopolski nie została zdemolowana przez bojówkarzy z „Antify”. Wszyscy ci, którzy usiłują tworzyć symetrię między postawą antyfaszystowską, a faszyzmem, nacjonalizmem czy homofobią, muszą czuć się rozczarowani.

 

 

Powodem zgromadzenia „Nacjonalizm nie przejdzie #2. Wygwizdujemy Winnickiego”, było pokazanie niezgody środowisk poznańskich na wzrastający nacjonalizm, ataki rasistowskie i neonazizm, który coraz bardziej jest obecny na polskich ulicach. W Poznaniu nie ma miejsca dla posła siejącego nienawiść, podsycającego nagonkę na uchodźców i odwołującego się wraz ze swoją organizacją do tradycji przedwojennych faszyzujących ugrupowań. Winnicki, znany między innymi z nieudanego ataku na romskie koczowisko we Wrocławiu, stał się twarzą faszyzującej skrajnej prawicy. Do Poznania przyjechał tego dnia po to, by spotkać się z lokalnymi wszechpolakami w jednej z piwnic przy poznańskich Rybakach. Swój sprzeciw postanowiły wyrazić: Poznań Wolny Od Nienawiści, Grupa Stonewall, Łańcuch Światła Poznań, Federacja Anarchistyczna s. Poznań i wiele innych grup. Obecność „ważnego gościa” to próba legitymizacji bandyckich działań nacjonalistów. Przykłady faszystowskiej działalności Młodzieży Wszechpolskiej w Poznaniu to m.in. napady na demonstracje, w tym Marsze Równości, lokale działaczy LGBT, Anarchistyczną klubo-księgarnię Zemsta. Głośno było także o organizowanych przez nich publicznych seansach nienawiści przeciw uchodźcom i migrantom. Ostatnie dni dodatkowo przyniosły potwierdzenie tego wizerunku. Rzecznik prasowy MW określił poglądy tej grupy jako „separatyzm rasowy”, a nacjonaliści szli podczas sobotniego Marszu Niepodległości pod hasłem „Europa Będzie Biała Albo Bezludna”.

 

 

Licznie zgromadzeni manifestanci przynieśli ze sobą gwizdki, maski z karykaturą Roberta Winnickiego i własnoręcznie zrobione potykacze z hasłami antyfaszystowskimi. Nie zabrakło nadającej całości odpowiedni rytm Samby oraz masowo skandowanych okrzyków: „Faszyzm stop”, „Nacjonalizm won z Poznania”, „Raz, dwa, trzy, cztery – dość z Winnickim do cholery”, „Wolność, Równość. Pomoc wzajemna”.

 

 

Ostatecznie spotkanie z faszystowskim posłem było wielokrotnie przerywane, a hałas generowany przez zgromadzenie zagłuszał jego bełkot.

 

 

Licznie zgromadzeni uczestnicy i uczestniczki manifestacji złożyli na koniec wydarzenia białe róże, symbolicznie wyrażające sprzeciw wobec wzrastającej fali neonazizmu. Biała Róża była niemiecką organizacją antyhitlerowską, działającą w latach 1942 – 1943.
 

NACJONALIZM NIE PRZEJDZIE!
POZNAŃ WOLNY OD NACJONALIZMU!

 

13 listopada 2017 | Dział: Wielkopolskie

 

 
 

miniaturaRelacja aresztowanej anarchistki  


09.11.2017 r. wraz z aktywistami Obozu dla Puszczy weszłam do budynku generalnej dyrekcji lasów państwowych w Warszawie, aby rozpocząć okupację prowadzącej grabieżczą politykę leśną instytucji. Po wkroczeniu do budynku rozwiesiliśmy banery z hasłami: "Ostatni taki las w Europie. Stop wycince!", "Puszcza nie jest surowcem", "Wycofajcie harwestery";  w drzwiach postawiliśmy beczkę, do której przykuli się aktywiści. Wewnątrz mafijnej instytucji założyliśmy drugą blokadę  - ekolodzy przykuli się do barierek za pomocą rur, kajdanek i u-locka. Po około 20 minutach w budynku zjawiła się policja, która wezwała posiłki. Państwowe służalczyki wraz z bojówkarzami lasów państwowych (straż leśna) otoczyły demonstrujących w środku kordonem, oddzielając nas od osób przebywających na zewnątrz. W tym czasie policjanci oglądali narzędzia służące do przykuwania i planowali akcję likwidacji blokady. LP wydelegowały do negocjacji państwowego łgarza, którego zadaniem było straszenie aktywistów przemocą, która ich spotka, jeśli dobrowolnie nie opuszczą instytucji. Podjęte negocjacje od początku były wciskaniem nam kitu - druga strona nie zamierzała niczego pertraktować, kryminalizowano nasze działania i grożono nam konsekwencjami. Znany ze swojego cholerycznego zachowania dyrektor lasów państwowych Jan Tomaszewski okazał się tchórzem - nie dotarł na rozmowę z unieruchomionymi aktywistami.

 

Ok. godz. 16.30 zakończyliśmy zewnętrzną blokadę ustawioną przed drzwiami budynku uznając, że ważniejsze jest utrzymanie wewnętrznej okupacji. Około godziny 17.30 policjanci przystąpili do usuwania naszej blokady. Na początku aparatczyki ostrzegły nas, że użyją siły wobec protestujących, a następnie zaczęły wyszarpywać ludzi robiących tzw. sitting. Do przykutych ekologów wysłano "specjalistów" wyposażonych w nożyce do cięcia prętów. Policyjni sadyści jak zwykle wykazali się bezmyślnością - rozciągali przypiętych rurami ludzi, tak by sprawiać im jak największy ból. Po jakimś czasie postanowili rozkuć u-locka, którym przykułam się do barierki. Gdy uznali, że nie wykręcą barierki z podłogi przystąpili do przecinania metalowego pręta za pomocą raka. W żaden sposób nie zabezpieczyli mojej szyi i twarzy przed ewentualnymi urazami. Jeden z policjantów podciągnął rowerowe zapięcie w górę, tak że przez cały czas byłam podduszana; drugi policjant trzymał mnie za głowę, w którą wcześniej zostałam uderzona łokciem, a trzeci przecinał pręt. W trakcie działań słyszałam: "sama tego chciałaś". Po przecięciu u-locka zostałam wyniesiona przez pięciu policjantów, wciąż w rowerowym zapięciu na szyi. Podczas aresztowania policjant skuł mnie kajdankami i nakłaniał, bym stanęła na nogi, a wtedy inny aparatczyk przetnie u-locka tak, by mogli go usunąć ze szyi. Odmówiłam, gdyż zachodziła obawa, że metal wbije mi się w szyję. Jeden z policjantów chwycił wówczas końcówkę u-locka, a drugi rozszerzając rozcięcie przeciskał mi pręty przez szyję. Mówiłam, żeby tego nie robili, bo narażają moje życie i zdrowie, ale w żaden sposób nie reagowali na moje prośby. Następnie zostałam odprowadzona do radiowozu i przewieziona na komisariat.

drugie

Co w tym czasie działo się na zewnątrz?
Relacja anarchistki uczestniczącej w blokadzie na zewnątrz budynkuProtestujący, którzy nie przypięli się do beczki ustawionej na zewnątrz w drzwiach wejściowych oraz nie uczestniczyli w blokadzie wewnątrz budynku, wymiennie przemawiali, trzymali bannery, robili hałas gwizdkami, rozdawali ulotki. W pewnym momencie policja, która coraz liczniej przybywała na miejsce okupacji nagle odcięła kordonem osoby będące na zewnątrz od reszty ludzi, okupujących budynek w środku.

 

Widząc to dobiegliśmy do aktywistów przypiętych do beczki i szczelnie się z nimi oplatając i jednocześnie domagając zaprzestania działań policji. W odpowiedzi policja szarpała ludzi, jedna osoba dostała cios w twarz. Wywleczono nas poza drugi kordon, który ustawił się przed budynkiem, oddzielając w ten sposób od wszystkich przypiętych protestujących. Pomimo wszelkich starań, nikogo nie dopuszczono do nich przez kilka godzin, natomiast na miejsce przybywały kuriozalne ilości policji, formujące się w kolejne kordony. Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta. Kiedy przerwano blokadę wewnątrz budynku i podstawiona więźniarka chciała wywieźć protestujących, utworzyliśmy siting z przodu i z tyłu pojazdu, solidaryzując się z zatrzymanymi. Wtedy policja wpadła w kompletny szał. Rozerwała brutalnie ludzi siedzących z przodu, a z tyłu otoczyła kółkiem, z którego dzięki presji uczestników protestu udało mi się wydostać. Policja cały czas nas przewracała, szarpała. Przypadkowo wyłapana dziewczyna została przygnieciona do ziemi przez kilku funkcjonariuszy i zatrzymana. Dostała absurdalny zarzut naruszenia nietykalności oraz naruszenia miru domowego, mimo że w ogóle nie przebywała w środku budynku (sic!). W końcu chaotyczne zachowania funkcjonariuszy osłabły na tyle, że mogliśmy opuścić miejsce blokady I przenieść się pod komisariat, na który zawieźli zatrzymanych, aby tam rozpocząć akcję solidarnościową.

 

trzecie

 

Nieadekwatna do sytuacji reakcja policji i bezkrytyczne współdziałanie z korporacją LP nie są dla nas żadnym zaskoczeniem. W Warszawie spotkaliśmy się z modelem działania znanym nam już z Puszczy Białowieskiej. Nasz prosty postulat wystosowany podczas protestu, aby w następnym tygodniu spotkać się z kimś z dyrekcją LP spotkał się z dosadną odpowiedzią: przemocą policji i postawieniem zarzutów popełnienia przestępstwa oraz wymownym milczeniem korporacji LP. Wydarzenia, które miały miejsce dobitnie świadczą o tym, jak ściśle powiązane są ze sobą instytucje „państwowe” i prywatne firmy, ochrona LP (straż leśna) z policją, oraz jakie jest stanowisko władzy wobec społeczeństwa, które chce bezpośrednio zamanifestować swój sprzeciw. Jest ono brutalnie pacyfikowane i kryminalizowane, policja pozostaje bezkarna, a agresja i inwigilacja ze strony aparatu władzy cały czas postępuje.

 

pierwsze

Komisariat
Relacja aresztowanej anarchistki - kontynuacjaNa komisariacie usłyszałam, że jestem "zwierzyną łowną" zatrzymującego mnie policjanta. Policjanci przez cały czas pozwalali sobie na seksitowskie uwagi wobec zatrzymanych aktywistek, zwracali się do nas na "ty" i wydawali komendy "idzie!", "siedzi!", "podpisze!". Podczas przeszukania usłyszałam: "Z recydywą nie trzeba się cackać". W trakcie kontroli osobistej odebrano mi bieliznę, gdyż wg policjantki zachodziło prawdopodobieństwo, że "zatrzymana powiesi się w areszcie", sprawdzano, czy nie ukrywam przy sobie żyletek i innych ostrych narzędzi. Policjanci wciąż powtarzali, że są "wkurwieni", bo przetrzymaliśmy ich w pracy. W odwecie ciasno skuwano ręce kajdankami i  wprowadzano w błąd twierdząc m.in., że adwokat, który do nas przyszedł, nie jest "naszym" adwokatem. Część osób odmówiła wówczas widzenia się z prawnikiem.

 

22 aktywistów rozlokowano w aresztach na terenie całej Warszawy. Skuci, byliśmy przewożeni do aresztów, gdzie przyjęcia trwały do wczesnych godzin rannych. Na "dołku" nie podano nam wody. Niektórzy dostali suchy chleb, zupki chińskie i surówkę, gdy odmówili spożycia niewegetariańskich posiłków. Po 24 godzinach 15 osób usłyszało zarzut popełnienia przestępstwa z art. 193 kk., a dwie inne o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza. W trakcie naszego aresztowania pod komendą na ul. Opaczewskiej wciąż odbywała się akcja solidarnościowa. Wypuszczanym aktywistom dawano ciepłe posiłki i napoje.

 

Jednego jesteśmy pewni - skoro zaszliśmy tak daleko, nie ma możliwości, byśmy się poddali i zrezygnowali z walki o dobro wspólne, jakim jest Puszcza Białowieska. Lasy państwowe mogą być pewne, że protest będzie kontynuowany do czasu, aż decyzyjność w sprawie przyrody nie powróci w ręce społeczeństwa.
WYCIĄĆ WŁADZĘ, A NIE PUSZCZĘ!www.rozbrat.org

02 listopada 2017 | Dział: Wielkopolskie

Federacja Anarchistyczna s. Poznań stanowczo przeciwstawia się wspólnemu pomysłowi poznańskich radnych PiS i PO nazwania jednej z kluczowych ulic miasta imieniem prezydenta USA Ronalda Reagana. Postać ta jest symbolem neoliberalnej polityki w sferze ekonomicznej i konserwatywnej polityki w sferze społecznej. Polityka ekonomiczna Reagana miała na celu jedynie interesy amerykańskiej gospodarki, co doprowadziło w połowie lat 80. do kryzysu ekonomicznego w wielu krajach, licznych wystąpień społecznych w Ameryce Łacińskiej i masowego głodu w krajach biednego Południa.

 

Administracja Reagana popierała też zbrodnicze reżimy w Ameryce Południowej, sankcjonując tym samym dokonywane przez nie mordy polityczne (m.in. w Argentynie). W tym przypadku deklaracje Reagana w sprawie polskiej i wprowadzenia stanu wojennego 13 grudnia 1981 r. nie były podyktowane troską o poszanowanie praw człowieka i obywatela, a jedynie strategią geopolityczną mającą umocnić czy utrzymać wpływy USA i amerykańskich korporacji na świecie. W tym kontekście Ronald Reagan nie zasługuje, aby jego imieniem uczcić jedną z ulic miasta Poznania. Byłoby to nie tylko przejawem pogardy dla praw człowieka i obywatela na świecie, akceptacji polityki ekonomicznej, której ton nadają amerykańskie koncerny, ale także wyrazem wiernopoddańczej względem USA postawy polskich postsolidarnościowych elit.

 


Uważamy, że jeżeli ulica Roosevelta ma zmienić nazwę, to powinna to być ulica Jolanty Brzeskiej, zamordowanej działaczki Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Padła ona ofiarą czyścicieli kamienic, a jednocześnie była działaczką, która wytrwale walczyła o prawa innych gnębionych najemców. I dlatego musiała zginąć. Zmiana nazwy ulicy na imienia Jolanty Brzeskiej byłaby symbolicznym odcięciem się władz miast Poznania od „dzikiej prywatyzacji” zasobów lokalowych, „czyszczenia kamienic”, „afer testamentowych” itd. Stanowiłoby to też symboliczne zadośćuczynieniem wobec tych mieszkańców i mieszkanek Poznania, które były przymusowo wysiedlane ze swoich domów, gnębione i poniżane, a na których los władze miasta Poznania długo pozostawały obojętne. Uważamy, że Jolanta Brzeska zasługuje na upamiętnienie także i z tej przyczyny, że zmaskulinizowana rada naszego miasta na patronów ulic przeważnie wybierała mężczyzn, tak iż na każdych dziesięć męskich nazwisk przypada niespełna jedna nazwa dedykowana kobiecie. Czas, aby te proporcje zmienić i docenić znaczenie kobiet oraz ich walki o prawa społeczne i polityczne.

 

6c8abc65f4819d95c757ca1caa9a42d2

 

 

 

www.rozbrat.org

04 listopada 2015 | Dział: Mazowieckie

Już za 3 dni odbędzie się jedna z najważniejszych demonstracji w tym roku - współorganizowaną przez warszawską sekcję FA "Solidarność zamiast nacjonalizmu". Zapraszamy na nią wszystkich, którzy nie godzą się na obecność skrajnej prawicy na scenie publicznej i w sejmie.

http://federacja-anarchistyczna.pl/index.php/artykuly/zapowiedzi/item/1027-warszawa-demonstracja-solidarno%C5%9Bc-zamiast-nacjonalizmu-07112015

Dla chętnych spoza Wawy zorganizowany jest transport, wystarczy napisać:

Lublin:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Poznań:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Śląsk:

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Konin:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Wpadajcie! Pokażmy im, że jesteśmy i że faszyzm nie przejdzie!

Warszawska Federacja Anarchistyczna

03 czerwca 2015 | Dział: Mazowieckie

KONGRESONO 2015

Dziękujemy Wam wszystkim serdecznie za udział w tegorocznym Ogólnopolskim Kongresie Anarchistycznym! Dziękujemy zarówno prelegentom i prelegentkom, jak i wszystkim uczestniczącym w ciekawych i burzliwych dyskusjach. Dziękujemy organizatorom i organizatorkom targów książki i tym, którzy nas wspierali i pomagali nam, a bez których to wydarzenie nigdy nie doszłoby do skutku.

Tegoroczne wystąpienia pozwoliły poznać między innymi analizy funkcjonowania gospodarki i alternatywy dla kapitalizmu, rolę śmiechu w kulturze czy znaczenie kooperacji społecznej. Zastanawialiśmy się nad naszą rolą w budżecie partycypacyjnym, nad tym, czym jest antyfaszyzm i jak działa, jaka jest relacja między queerem a anarchizmem i dlaczego te pojęcia wzajemnie się uzupełniają. Mówiliśmy o walce o prawa pracownicze w dzisiejszych czasach, o zagrożeniach jakie niesie ze sobą umowa TTIP i o jej antyspołecznych konsekwencjach, o teoriach anarchistycznych i ich zastosowaniu, o sytuacji ruchu anarchistycznego na Ukrainie w obliczu konfliktu zbrojnego, o tym, jak ważna jest współpraca międzyludzka, solidarność i empatia w codziennym życiu i o tym, jak dbać o relacje grupowe i przeciwdziałać wypaleniu aktywistycznemu.

Chcemy wyraźnie podkreślić, że w tych wystąpieniach przebijał się jeden bardzo ważny wniosek: środowisko wolnościowe jest różnorodne. Nasza aktywność rozciąga się od walki o prawa pracownicze, poprzez skłoting i ruchy lokatorskie, ekologię i weganizm, aż po ruchy queer, happeningi i sztukę. Mieliśmy okazję zobaczyć, że ludzi myślących nieszablonowo, chcących tworzyć alternatywną rzeczywistość jest dużo i razem mamy ogromne możliwości. Kongresono było merytoryczną, inkluzywną inicjatywą, skierowaną do osób zarówno już działających w ruchu anarchistycznym, jak i do tych, które dopiero chcą się o nim czegoś dowiedzieć. Udało nam się pokazać, jak bogaty w treści i praktyczne metody działań jest cały ruch. Jak wielu jest współczesnych myślicieli anarchistycznych w naukach politycznych, filozoficznych, socjologicznych, ekonomicznych czy psychologicznych; jak dużo jest stref oporu i jakie sukcesy osiąga oddolna współpraca ludzi.

Przykro nam, że podczas drugiego dnia kongresu doszło do nieprzyjemnego incydentu. Mamy nadzieję, że ci, którzy słusznie poczuli się zniesmaczeni tą sytuacją, nie zrażą się do anarchizmu i nie przestaną szukać możliwości zmiany opresyjnego status quo.

Kongresono nie jest jednorazowym wydarzeniem. To inicjatywa, którą będziemy kontynuować. Naszym celem jest przedstawienie wielu możliwości jakie daje anarchizm w budowaniu społeczeństwa opartego o zasady dobrowolności i równości, wymiana doświadczeń między uczestnikami i uczestniczkami ruchu anarchistycznego oraz stworzenie szansy wzajemnego poznania się. Pierwszym krokiem, który podejmujemy po tegorocznym Kongresonie jest wydanie biuletynu z tekstami wystąpień i fragmentami dyskusji. W nadchodzących miesiącach będziemy organizować imprezy benefitowe na nasz kolejne spotkanie. Potrzebujemy Waszej pomocy, by nasz projekt trwał. Zróbmy to razem!

Trzymajcie się!

Zachęcamy do przesyłania nam Waszych opinii i komentarzy o Kongresonie. Chętnie usłyszymy też, co moglibyśmy zmienić, by następnym razem było jeszcze lepiej.

Śledźcie nas na stronie www.kongresono.bzzz.net i na Facebooku (www.facebook.com/kongresono), piszcie na adres: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

22 stycznia 2015 | Dział: Mazowieckie

Federacja Anarchistyczna ma przyjemność zaprosić wszystkich na kolejne spotkanie w ramach Kongresona – ogólnopolskiego kongresu anarchistycznego, po raz drugi odbywającego się w Warszawie.

Wstępny termin to połowa maja (15/16/17). Na konspekty z tematami czekamy do 1 marca (standardowy rozmiar konspektu to minimum 0,5 strony A4. Oczywiście mogą być także dłuższe teksty.) Ponieważ – jak w przypadku pierwszej edycji – formuła spotkania jest otwarta, czekamy również na inne propozycje manifestów, performance'ów, warsztatów oraz sposobów wyrażenia własnego zdania, krytyki systemu lub anarchistycznych idei.

Chmurą, w której należy się poruszać, jest bezkompromisowy anarchizm – nie chcemy propozycji w rodzaju z kim należy wchodzić w układy; nie chcemy politykowania (co najwyżej z jego radykalną krytyką), żadnych romansów z ideami o totalitarnym odchyleniu.

Nadesłane propozycje zostaną przedyskutowane oraz pogrupowane w odpowiednie bloki. Wyrażamy nadzieję, że naszym spotkaniem zainteresują się nie tylko aktywiści, ale również postronni dotąd ludzie. Słowem- zapraszamy wszystkich do współpracy i pomocy.

Kontakt: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
w temacie maila prosimy wpisać “konfresono/propozycja”

O wszelkich decyzjach i postanowieniach będziemy odtąd informować w podobnych komunikatach oraz na niebawem ruszającej stronie Kongresona oraz WFA.

Z @ pozdrowieniami, wolnościowcy

 

08 listopada 2014 | Dział: Mazowieckie

Aktualizacja - Aktywista z Poznania został już zwolniony. Postawiono mu zarzut z Art.222 tj. o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza policji.

Dziś, w przeddzień Międzynarodowego Dnia Walki z Faszyzmem i Antysemityzmem odbyła się w Warszawie demonstracja antyfaszystowska pod hasłem „razem przeciwko nacjonalizmowi”. Licznie brało w niej udział poznańskie środowisko anarchistyczne.

 

Poprzez przemarsz przez stolicę upamiętniono ofiary Nocy Kryształowej atakowane przez faszystów oraz potępiano przemoc stosowaną przez skrajną prawicę i nacjonalistów współcześnie. Ponad tysiąc osób niosło transparenty i wznosiło hasła: „Broń wolności. Zwalczaj nacjonalizm”, „Razem przeciwko faszyzmowi”, „Warszawa wolna od faszyzmu”.

 

Przeciwko demonstrantom zgromadzono liczne siły policyjne. Już na samym początku doszło do brutalnej interwencji policji i zatrzymania poznańskiego anarchisty. Funkcjonariusze agresywnie zaczęli przepychać zgromadzonych ludzi. Kilkoro policjantów powaliło członka Kolektywu Rozbrat na ziemię, dociskając go kolanami, mimo że leżał i nie stawiał oporu wykręcano mu ręce i głowę. W efekcie tuż po zatrzymaniu antyfaszysta trafił do szpitala. Mimo że to on stał się ofiarą policyjnej agresji, to jemu zostaną przedstawione zarzuty czynnej napaści na funkcjonariusza. Aresztowany działacz wciąż przebywa w warszawskim areszcie.

 

Film z zatrzymania

 

Jest to kolejny przykład nieuzasadnionego zatrzymania i stosowania represji wobec środowiska antyfaszystowskiego ze strony policji. Domagamy się natychmiastowego wypuszczenia zatrzymanego oraz oczyszczenia z wszelkich zarzutów!

 

Apelujemy o wykonywanie telefonów na komisariat przy ul. Wilczej w Warszawie. Dzwoniąc i dopytując się o status i stan zdrowia wywieramy nacisk na policjantów. Muszą wiedzieć, że zatrzymany nie jest sam i że będziemy pilnie śledzić, co będzie się z nim działo w kolejnych godzinach. W przeszłości efektem takich solidarnościowych było lepsze traktowanie czy wypuszczenie zatrzymanej osoby. Dzwoniąc, pytajcie o osobę z Poznania, która była podczas zatrzymania przewieziona do szpitala. Oficer dyżurny KRP na ul. Wilczej: tel. 22-603-70-55, tel. 22-621-89-09

 

Atakując jednego z nas, władza atakuje nas wszystkich!

Solidarność naszą bronią!

Nasze miasta wolne od faszyzmu!

24 marca 2012 | Dział: Mazowieckie
Kilka tysięcy osób przeszło ulicami Warszawy w proteście przeciwko likwidacji skłotu Elba. Uczestnicy marszu przy wtórze muzyki i okrzyków przeszli spod stołecznego ratusza na pl. Konstytucji.

"Elba jest odpowiedzią na istniejący od lat w Warszawie problem mieszkaniowy, który zaczyna się na braku jakiejkolwiek wizji władz miasta w kwestii polityki lokalowej, a kończy bandyckimi procesami gentryfikacji" - napisali w zapowiedzi marszu jego organizatorzy.

Demonstracja rozpoczęła się pod siedzibą władz stolicy, następnie przeszła Senatorską, Krakowskim Przedmieściem, Nowym Światem, Żurawią, Kruczą i Hożą do Marszałkowskiej i pl. Konstytucji. Niesiono transparenty: "Elba zostaje", "Skłot nie pod młot" i "Warszawa bez Elby jest jak Wisła bez Syrenki".

Na Krakowskim Przedmieściu, demonstranci zatrzymali się przed kamienicą przejętą przez kamienicznika Mossakowskiego. Przypomniano, że walka o Elbę jest częścią szerszego ruchu społecznego i że Elba pada ofiarą tej samej polityki, która doprowadziła do nędzy dziesiątki tysięcy lokatorów komunalnych.

Na Nowym Świecie odpalono race, petardy i świece dymne. Podczas demonstracji skandowano: "Elba zostaje", "Miasto dla ludzi, nie dla zysku". Po zakończeniu demonstracji doszło do prowokacji policji, która bez wyraźnego powodu zapakowała do radiowozów co najmniej kilka osób. Jak relacjonuje jeden z uczestników "Podczas koncertów na pl. Konstytucji towarzyszących obronie Elby nasza przyjaciółka została zapakowana do radiowozu, gdzie mundurowi obrażali ją, obmacywali i grozili: "Będziesz robić lachę albo pojedziesz na Kolską!". " Organizatorzy proszą o zgłaszanie się osób, które zostały spotkały podobne akty przemocy ze strony "stróżów prawa".

Wcześniej poparcie dla Elby wyrazili w liście do prezydent Warszawy Obywatele Kultury, czytam w nim min. "Obywatele Kultury z niepokojem obserwują sytuację, w jakiej znalazł się warszawski squat Elba, który od wielu lat jest ciekawym i ważnym uzupełnieniem kulturalnej mapy stolicy. Po brutalnej akcji firmy ochroniarskiej wspieranej przez oddziały policji Elbie zdaje się grozić likwidacja. Byłaby to strata dla kulturalnej różnorodności Warszawy. Elba to znane nie tylko w Warszawie i Polsce miejsce, gdzie setki artystów i setki tysięcy uczestników niezliczonych imprez współtworzyło kulturę niezależną. O randze tego miejsca świadczą nie tylko liczby i reakcje występujących w jego obronie mediów, ale też fakt, że przeciw atakowi na Elbę demonstrowano nie tylko w Warszawie, lecz także za granicą. Między innymi przed siedzibą obecnego właściciela terenu w Helsinkach. Mamy świadomość, że nieformalne instytucje kultury, jakimi są m.in. squaty, stanowią wyzwanie dla władzy publicznej. Jesteśmy jednak przekonani, że ich istnienie ma istotne znaczenie nie tylko w społecznym krajobrazie miast, lecz także w procesie tworzenia wielowymiarowej kultury, który ze swej natury wykracza poza formalne ramy."

Pod listem podpisali się min. Agnieszka Holland i Krzysztof Krazue.
05 grudnia 2011 | Dział: Mazowieckie
Na przełomie listopada i grudnia 2011, prezesi największych spośród koncernów wydobywczych, przybyli do hotelu Intercontinental w Warszawie na konferencję "Shale Gas World Europe 2011". Grupa ludzi sprzeciwiających się działalności koncernów łupkowych przerwała fetę, skutecznie blokując inauguracyjną przemowę konferencji. Poniższy film nie chce być jedynie dokumentacją zdarzenia- wolą autorek jest zainspirowanie ludzi do aktów obywatelskiego nieposłuszeństwa wobec erozji demokracji w kraju. *** Wydobycie gazu łupkowego ("szczelinowanie"), zostało zakazane w wielu regionach wobec szkód społecznych i środowiskowych, jakie przynosi. Moratorium na szczelinowanie ogłoszono m.in. w Quebecu (Kanada), amerykańskich stanach Nowy Jork, Maryland, New Jersey, Delaware, a także we Francji, RPA, itd. Oszacowano, że Polska ma największe pokłady gazu łupkowego w Europie. Stąd, międzynarodowe korporacje znane z łamania praw człowieka na całym świecie, wywierają ogromny nacisk na nasze władze i lokalne społeczności w celu zmiany prawa na swoją korzyść i maksymalizacji zysków. Protesty mieszkańców są ignorowane.
29 listopada 2011 | Dział: Mazowieckie
Zatrzymano 11 osóby, w tym trzy z Rozbratu związane z poznańską sekcją Federacji Anarchistycznej. Grupie działaczy lewicowych i anarchistycznych, w tym kilkoro z Poznania, udało się zablokować rozpoczęcie konferencji o wydobywaniu gazu łupkowego. Interweniowała policja. Protestujących siłą usunięto z sali w warszawskim hotelu Intercontinental. Główne obawy przeciwników gazu łupkowego to ekologiczne konsekwencje metod wydobywczych.

Według naszych informacji zatrzymano 11 aktywistów i aktywistek, w tym troje zwianych z Rozbratem, Zostali przewiezieni na komisariat przy ulicy Wilczej, gdzie natychmiast zorganizowano akcję solidarnościową. Zatrzymny zarzucono naruszenia miru domowego i prawdopodobnie nie rozejście się na wezwania policji.

W Warszawie trwa zamknięta międzynarodowa konferencja dotycząca wydobycia gazu łupkowego, gdzie spotykają się przedstawiciele firm z całego świata wydobywających ten surowiec. Jak podają  ogólnopolskie media, grupa ekologów rozpoczęła okupację sali. Zablokowano konferencję na dwie godziny. Główne obawy przeciwników to ekologiczne konsekwencje metod wydobywczych polegających na wstrzykiwaniu chemikaliów do wnętrza ziemi, by w ten sposób uwalniać gaz. Oprócz tego protestujący sprzeciwiają się wchodzącym od stycznia nowym regulacjom w prawie górniczym ułatwiającym koncernom wydobywczym pracę w Polsce. Według nich zdejmą one z firm odpowiedzialność, oraz pozwolą na zminimalizowanie kosztów choćby przez użytkowanie za darmo wody, która do wydobywania gazu łupkowego potrzebna jest w wielkich ilościach i na długo pozostaje zanieczyszczona.

Akcja bezpośrednia przeciwko wydobyciu gazu łupkowego - oświadczenie

Zrobimy wszystko, żeby protesty społeczne

nie powstrzymały wydobycia gazu łupkowego w Polsce.

- Bernard Błaszczyk, wiceminister środowiska.
Korzystanie z wód kopalnianych dla zaspokojenia potrzeb

koncernów wydobywczych jest bezpłatne.

- prawo geologiczne i górnicze, art. 20,

Konferencja korporacji dzielących się zyskami z wydobycia gazu łupkowego w Warszawie zablokowana przez inicjatywę Stop Szczelinowaniu.
Dnia 28.11.2011 ruszyła w Warszawie konferencja Shale Gas World Europe 2011 - spotkanie największych energetycznych korporacji świata, które z dala od kamer i dziennikarzy, w ukryciu przed opinią publiczną, dzielą spodziewane zyski z eksploatacji gazu łupkowego w Polsce.
Mieszkańcy regionów Polski, gdzie doszło do pierwszych odwiertów, od razu odczuli skutki metody hydraulicznego szczelinowania (fracking) na własnej skórze. Od Lubelszczyzny po Kaszuby ludzie próbują wszystkiego - protestów, skarg prawnych, akcji bezpośrednich - by zapobiec zniszczeniu ich życia i środowiska naturalnego.
Inicjatywa Stop Szczelinowaniu zablokowała główną salę konferencyjną w hotelu InterContinental, zmuszając przedstawicieli korporacji do zgromadzenia się w holu. Blokujący zorganizowali w tym czasie alternatywną konferencję, na której zabrali głos solidaryzując się ze społecznościami w różnych rejonach Polski, gdzie pomimo zorganizowanych protestów odbywają się odwierty i szczelinowanie.
Dwanaście protestujących osób zostało usuniętych z sali konferencyjnej przez policję przy użyciu środków przymusu bezpośredniego i przewiezionych na komendę na ulicy Wilczej w Warszawie. Wszystkim zatrzymanym osobom zostały postawione zarzuty naruszenia miru domowego, za co grozi pozbawienie wolności do roku.
Jest to zarzut kuriozalny. Podczas gdy aktywistom i aktywistkom przedstawiane są zarzuty, to właśnie korporacje burzą spokój mieszkańców odwiertami, które powodują pękanie ścian ich domów i zatrucie wód gruntowych. Najbardziej skrajną formą naruszania miru domowego lokalnych społeczności jest wywłaszczanie ich i wyrzucanie z domów w imię korporacyjnego zysku. Wszystko to usankcjonowane jest prawnie w nowej ustawie o geologii i górnictwie.
Lokalne samorządy i społeczności na mocy znowelizowanej ustawy o prawie geologicznym i górniczym zostały wyłączone z procesu podejmowania decyzji: wydobycie gazu łupkowego uznano za "istotny interes publiczny", a wywłaszczanie ludzi z ziemi, wjeżdżanie ciężkim sprzętem na działki rolników, stało się zgodnie z nowymi przepisami szybką i prostą procedurą. Opinie ludzi, którzy ponoszą w praktyce koszty szczelinowania, zbywane są zaś jako "niewystarczająco poparte teorią z zakresu geologii".
Wobec coraz węższej gamy instrumentów prawnych, zagrożeni przez korporacje i pozostawieni przez władze, ludzie w Polsce, tak jak wcześniej w innych krajach, zmuszeni są do wzięcia inicjatywy w swoje ręce. Mimo absurdalnych szykan o "działanie wbrew interesom narodu", do tej pory okazuje się to jedyną szansą na zatrzymanie lokalnych tragedii. To protestów społecznych najbardziej obawiają się władze pokroju wiceministra Błaszczyka, a także międzynarodowe koncerny.

Inicjatywa Stop Szczelinowaniu

09 października 2011 | Dział: Mazowieckie
Podczas warszawskiego spotkania Porozumienia 11 Listopada ogólnopolska Federacja Anarchistyczna przystąpiła do koalicji, organizującej tegoroczną blokadę marszu neofaszystów i środowisk skrajnej prawicy w Warszawie w dniu polskiego święta niepodległości.

Uczestnicy i sekcje Federacji Anarchistycznej już w latach ubiegłych brali aktywny udział w warszawskich blokadach neofaszystowskich marszy, jak i w pracach koalicji organizującej te wydarzenia.

11 lipca 2011 | Dział: Łódzkie

W budowę liksusowego kompleksu apartamentów w Łodzi, przy Piotrkowskiej 235/241, która doprowadziła trwającego od miesiąca protestu okolicznych mieszkańców przeciwko likwidacji zadrzewionego skweru w miejscu, gdzie ma powstać apartamentowiec, i  nielegalnej wycinki większości rosnących na nim drzew zaangażowana jest spółdzielnia mieszkaniowa, która zobowiązała się do zniszczenia przeszkadzającego w budowie skweru i dwie prywatne firmy: inwestor, i przedsiębiorstwo budowlane nielegalnie wycinające drzewa na Piotrkowskiej 235/241.

 
Spółdzielnią mieszkaniową, która planuje sprzedać teren pod budowę pomimo protestów własnych członków, i uparcie odrzuca oferty wymiany działek z miastem, umożliwiające uratowanie spornego skweru jest SM Śródmieście, kierowana przez prezesa Krzysztofa Diducha:

 Spółdzielnia Mieszkaniowa „Śródmieście” w Łodzi

Sienkiewicza 113, 90-301 Łódź

Tel.: 42 636-12-43

Fax: 42 636-45-88

 

Głównym inwestorem, zamierzającym wybudować apartamentowiec wraz z nadziemnym parkingiem przy Piotrkowskiej 235/241 jest łódzka spółka komandytowa Real Development, dysponująca kapitałem własnym ponad 36 milionów złotych. Firma jest jednym z liderów gentryfikacji w Łodzi, oferując luksusowe mieszkania w cenach, przekraczających wielokrotnie możliwości finansowe zwykłych mieszkańców miasta. Reklamując na swej stronie internetowej mieszkania w mającym powstać w miejscu zlikwidowanego skweru apartamentowców nie pozostawia wątpliwości, do jakiej klienteli kieruje swą ofertę:

„PIOTRKOWSKA PRESTIGE to luksusowy, o najwyższej klasie apartamentowiec, który powstanie w pięknym otoczeniu zielonego skweru z fontanną, w samym centrum Łodzi, w odległości zaledwie kilku minut spacerem do kompleksu Silver Screen, Galerii Łódzkiej i deptaka przy ul. Piotrkowskiej.
PIOTRKOWSKA PRESTIGE to wielkie przeszklenia, duża ilość naturalnego kamienia i stali nierdzewnej. Luksusowo urządzone wejścia i korytarze, komfortowe windy, klimatyzacja w każdym apartamencie, rozbudowany system zabezpieczeń, nowoczesne bezsłuchawkowe wideodomofony z kolorowym wyświetlaczem, dzrwi antywłamaniowe z zamkiem elektronicznym - to tylko niektóre z udogodnień czekających na przyszłych domowników. Wyposażona sala klubowa ze stołem bilardowym oraz sauna pozwolą mieszkańcom nie tylko zrelaksować się po pracy, ale może także zawrzeć nowe przyjaźnie”

REAL Development Świeboda i Wspólnicy Spółka Komandytowa
91-336 Łódź, ul. Gliniana 29/31 (wjazd i wejście od ul. Rumuńskiej 24)
tel. 42 659-55-66

fax: 42 659-56-66
Pracuje od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00-16:00.

 (http://www.realdevelopment.pl/):

 

Według dostępnym informacji wycinką drzew na skwerze zajmuje się najprawdopodobniej, pod opieką przez opłaconych przez spółdzielnię ochroniarzy, przedsiębiorstwo budowlane Maxbud z Kleszczowa pod Bełchatowem, kierowane przez Krzysztofa Rutkowskiego. Firma działa od 1995 roku. Na początku swej działalności firma realizowała inwestycje na terenie województwa łódzkiego, głównie usługi ogólnobudowlane i remontowe. Stopniowo zwiększała zakres wykonywanych prac, obecnie jej działalność prowadzona jest na terenie całego kraju.

MAXBUD - Przedsiębiorstwo Budowlano Usługowe

Krzysztof Rutkowski

ul. Główna 44

97-410 Kleszczów

tel./fax: (044) 731-33-65

http://www.maxbud-kleszczow.pl/

 

Strona protestu przeciwko likwidacji skweru na Piotrkowskiej:  http://www.facebook.com/Ratujmy.skwer.przy.Piotrkowskiej

09 lipca 2011 | Dział: Łódzkie
Pomimo decyzji sądu o wstrzymaniu wycinki drzew na skwerze przy Piotrkowskiej 241 do czasu rozpatrzenia wniesionej przez obrońców skweru sprawy w sobotę około 5:30 rano przy Piotrkowskiej 235 pojawili się pilarze z firmy Max Bud w towarzystwie ponad 50 ochroniarzy, i przystąpili do wycinania drzew, nie zważając na zaparkowane pod nimi samochody mieszkańców okolicznych bloków, i przewód wysokiego napięcia zawieszony na jednym z nich. Na miejscu pojawili się protestujący przeciwko likwidacji skweru mieszkańcy okolicy, na następnie zaalarmowane przez nich: policja i miejscy oficjele z wiceprezydentem Łodzi Markiem Cieślakiem. Około 9 wycinka została wstrzymana, do tego czasu pracownicy Max Budu wycięli jedno z drzew i ponacinali pnie 6 innych tak, że prawdopodobnie nie da się ich uratować. Ocalały jedynie dwa.

 Walka w obronie skweru, na którym ma powstać apartamentowiec i wielopoziomowy parking trwa od 18 czerwca. Wspierani m.in przez łodzkich anarchistów mieszkańcy okolicznych bloków kilkakrotnie blokowali wycinkę drzew na skwerze, doszło do starć z ochroną i policją, w których kilku protestujących zostało poturbowanych. Ostatecznie władze miasta zaproponowały spółdzielni mieszkaniowej Śródmieście, do której należy skwer, wymianę gruntów pozwalającą na uratowanie skweru i budowę apartamentowca w innym miejscu, jednak rada nadzorcza spółdzielni nie zgodziła się na takie rozwiązanie. Wtedy mieszkańcy wnieśli skargę do łódzkiego Sądu Okręgowego, a ten 5 lipca wydał postanowienie, które wstrzymuje wycinkę drzew do czasu wyjaśnienia sytuacji.Trwa również zlecony przez magistrat audyt dokumentacji, w tym pozwoleń na budowę i wycinkę drzew na skwerze, wydanych przed dwoma laty. Nie powstrzymało to jednak inwestora od nielegalnej likwidacji skweru w sobotę wczesnym rankiem.

Z nielegalnej wycinki drzew próbował tłumaczyć się właściciel firmy Max Bud, Mariusz Rutkowski, który przyjechał na miejsce wraz z robotnikami i ochroną:
- 22 czerwca 2011 roku dostaliśmy pismo ze spółdzielni, w którym wzywano nas do rozpoczęcia prac - mówi Mariusz Rutkowski. - W piątek skontaktowaliśmy się ze spółdzielnią mówiąc, że w sobotę wchodzimy na teren budowy. Spółdzielnia zabezpieczyła nam ochronę i lawety, na których mieliśmy wywieźć samochody z parkingu. Nic nam nie mówiła o jakimkolwiek wyroku sądu, który by wstrzymywał wycinkę.

Po interwencji policji prace wstrzymano, zaś w poniedziałek pracownicy zieleni miejskiej mają zabezpieczyć linami uszkodzone drzewa, za co rachunek zostanie wystawiony firmie prowadzącej wycinkę.
Nielegalną likwidację skweru potępił przybyły na miejsce wiceprezydent Cieślak:
Na miejsce przyjechał też wiceprezydent Marek Cieślak, który jeszcze w poniedziałek 4 lipca słyszał zapewnienia od prezesa Diducha, że wycinki nie będzie.
- Takiej głupoty to ja jeszcze nie widziałem.- To prowokacja. Do wycinki przystąpiono, mimo słowa danego przez prezesa, że poczeka do wyników audytu dokumentów i znalezienia terenu zastępczego, i mimo wyroku sądu. Nie tylko zniszczono drzewa. Do wycinki przystąpiono przy parkingu pełnym samochodów. Tu złamano prawo. W poniedziałek zgłosimy zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Do poniedziałku tego terenu będzie pilnowała straż miejska. Przyjrzymy się też możliwości wywłaszczenia spółdzielni z tego terenu.
Prezes spółdzielni mieszkaniowej Śródmieście Krzysztof Diduch był w sobotę niedostępny dla mediów.

KOMENTARZ: Łódź – miasto przyjazne inwestorom
Jeszcze nie opadł pył po secesyjnej willi przy ulicy Zgierskiej, zburzonej przez prywatnego inwestora na dwa dni przed uprawomocnieniem się decyzji o wpisaniu jej do rejestru zabytków, by zwolnić miejsce pod komercyjną inwestycję a kolejna łódzka firma kpi w żywe oczy z prawa, o świcie wycinając chronione decyzją sądu drzewa na Piotrkowskiej 235.

Po nagłośnionym przez lokalne media wyburzeniu na Zgierskiej władze miasta zapewniały solennie, że to już ostatni raz, że nigdy więcej zabytkowe budynki czy chronione przez prawo tereny nie padną ofiarą deweloperów, metodą faktów dokonanych wydzierających miastu kolejne miejsca, służące dotychczas wszystkim jego mieszkańcom bądź posiadające historyczną wartość. I wyszło jak zwykle – drwale ochraniani przez prywatną firmę przez prawie trzy godziny bezkarnie dewastowali skwer na Piotrkowskiej 235, chroniony przed wycinką przez decyzje sądu, zaś połowa magistratu wraz z komendantem jednego ze śródmiejskich posterunków policji przyglądali się temu bezradnie zza ogrodzenia. Teraz miejskie władze udają oburzenie i obiecują ukaranie winnych , co zapewne oznacza mandat 500 PLN dla kierownika Max Budu – niewielka cena za pozbycie się drzew, blokujących wartą miliony złotych inwestycje. Niestety, wycięte drzewa od tego nie odrosną, nie ma skweru – nie ma problemu, budowa może ruszyć, do kieszeni inwestorów wkrótce popłynie strumień pieniędzy za luksusowe apartamenty w centrum miasta.

Na Piotrkowskiej 235 zostały dwa ostatnie drzewa – mieszkańcom okolicznych bloków, od miesiąca bez względu na guzy i mandaty broniącym ostatniego zadrzewionego miejsca w okolicy radzę powiesić na nich krzyż, i ogłosić, że na skwerze objawiła się jednemu z nich Matka Boska – najlepiej z prezydentem Kaczyńskim w klapie. W końcu jesteśmy w Polsce – gdzie prawo gówno znaczy, jeśli staje na drodze pieniądzom, za to krzyża nikt nie ruszy.
30 czerwca 2011 | Dział: Łódzkie
Pomimo protestów okolicznych mieszkańców, trwających od ponad tygodnia blokad miejsca budowy (w ktorych udział biorą łódzcy anarchiści, w tym osoby z FA Łódź) i apeli prezydent miasta, która zaproponowała alternatywne miejsce budowy władze łódzkiej spółdzielni mieszkaniowej Śródmieście nie zrezygnowały z planów wycięcia drzew na skwerze przy ulicy Piotrkowskiej 235 pod budowę apartamentowca i podziemnego parkingu.

Podczas dzisiejszego zgromadzenia przedstawicieli członków spółodzielni, na które przybyli protestujący,  prezes Śródmieścia Krzysztof Diduch wycofał się ze złożonych publicznie deklaracji, że zgodzi się na proponowaną przez miasto wymianę działek ze spółdzielnią. Dzięki niej skwer przy Piotrkowskiej 235 przeszedł by na własność miasta, zaś rosnące na nim drzewa zostały by uratowane, zaś nowy, luksusowy blok powstał by w innym miejscu.  Zdaniem prezesa, zerwanie kontraktu na budowę przy Piotrkowskiej 235 naraziłoby spółdzielnię na wielomilionowe kary.
Na dzisiejsze zebranie przedstawicieli, zwołane przez prezesa Diducha w ośrodku wczasowym Prząśniczka w Arturówku przybyło około 60 delegatów, jak również grupa ponad 40 protestujących członków spółdzielni z okolic spornego skweru. Pomimo zapisów statutu spółdzielni, zgodni z którymi zebrania przedstawicieli są otwarte dla wszystkich spółdzielców, wynajęci przez Diducha ochroniarze przez ponad 2 godziny nie wpuścili protestujących na salę obrad. Doszło do przepychanek, interweniowała policja której funkcjonariusze wynegocjowali wejście na salę 3 delegatów protestujących - jednak pozbawionych na mocy statutu prawa do zabierania głosu.
Zebranie przedstawicieli spółdzielni nie ma prawa decydowania o inwestycjach ani dysponować gruntami spółdzielni, stanowi to jedno z uprawnień rady nadzorczej spółdzielni która ma zebrać się w najbliższych dniach. Jej przewodnicząca odmawia jak na razie zajęcia jednoznacznego stanowiska w sporze, a dziś nie odbierała telefonów od dziennikarzy lokalnych mediów.
Na sali obrad byli obecni przedstawiciele łódzkiego SLD, który rozdawali protestującym partyjne ulotki. Ci nie kryli jednak swojego rozczarowania nieobecnością lokalnego lidera Sojuszu, który wcześniej zaangażował się w spór i negocjacje między protestującymi a władzami spółdzielni.

W związku ze zmianą stanowiska spółdzielni i  pogłoskami o planowanej w najbliższych dniach wycince drzew na skwerze przy Piotrkowskiej 235 mieszkańcy okoliczych bloków wznowili patrole okolicy i zapowiadają kolejne blokady miejsca budowy apartamentowca. Zwracają się równocześnie z apelem do wszyskich osób i środowisk wspierających ich akcję o pomoc w pilnowaniu skweru i blokadzie wycinki drzew.

Aktualne informacje o sytuacji na Piotrkowskiej na profilu łódzkiej blokady na Facebooku:
http://www.facebook.com/Ratujmy.skwer.przy.Piotrkowskiej
08 maja 2011 | Dział: Łódzkie
Na piątkowe spotkanie z wicepremierem i ministrem gospodarki Waldemarem Pawlakiem, odbywające się w auli Wydziału Organizacji i Zarządzania Politechniki Łódzkiej przybyła grupa łódzkich aktywistów antyatomowych. Pomimo obecności znacznych sił policji, w tym funkcjonariuszy po cywilnemu, przybyłym udało się wnieść do auli sześciometrowy transparent: „Czarnobyl 1986, Fukushima 2011, teraz Polska?" który rozwinęli podczas wystąpienia wicepremiera.

 Transparent skupił uwagę tak ponad setki uczestników spotkania, jak i samego Waldemara Pawlaka który skwitował jego rozwinięcie stwierdzeniem: „O widzę że Państwo też tu są...".
W swym przemówieniu wicepremier kilkakrotnie nawiązywał do planów budowy w Polsce elektrowni atomowych, starannie jednak unikał (być może ze względu na obecność przeciwników atomu) zajęcia jednoznacznego stanowiska w tej sprawie. Wskazywał za to na konieczność dyskusji w sprawie przyszłości polskiej energetyki, znaczenie alternatywnych źródeł energii i potrzebę ponownej oceny bezpieczeństwa i ekonomicznych aspektów energetyki atomowej po katastrofie w elektrowni atomowej Fukushima I. Ze względu na to, że możliwość zadawania pytań premierowi miały jedynie 3 osoby wyznaczone przez prowadzących spotkanie pracowników politechniki, aktywistom nie udało się zmusić wicepremiera do zajęcia bardziej konkretnego stanowiska w sprawie budowy elektrowni atomowych w Polsce.
27 kwietnia 2011 | Dział: Łódzkie
W godzinach popołudniowych łódzkie środowiska anarchistyczne i ekologiczne rozpoczęły już po raz trzeci w ostatnich dniach akcje przeciwko planom budowy elektrowni atomowej w Polsce. Kilka dni wcześniej odbyła się pikieta i spotkanie w jednym z łódzkich klubów z weteranem protestów antyatomowych, Januszem Waluszką. Tym razem przeciwnicy zgromadzili się w centrum miasta na Placu Wolności, gdzie przemawiano do zgromadzonej publiczności i Łodzian, informując o zagrożeniach i kosztach inwestycji atomowej w naszym kraju. Następnie pochód ruszył ul. Piotrkowską symbolicznie wywożąc na taczkach atomowe beczki, za którymi niesiono transparent „Czernobyl 1986 Fukushima 2011 teraz Polska?". Pochód po 40 minutach przy dźwiękach samby dotarł do pasażu Rubinsteina, gdzie ponownie odbył się odczyt i rozdawanie ulotek przechodniom. Po kilkunastu minutach zgromadzeni w tym miejscu rowerzyści ruszyli karawaną rowerową do Rogoźna, gdzie wieczorem odbyło się ognisko i impreza integracyjna.
19 marca 2011 | Dział: Łódzkie

W sobotnie popołudnie kilkudziesięcioosobowa grupa aktywistów protestowała w Łodzi przeciwko budowie elektrowni atomowej w Polsce. Część uczestników miała na twarzach maski przeciwgazowe i rozdawała łodzianom ulotki informujące o niebezpieczeństwach energetyki atomowej. „Chcemy poinformować społeczeństwo o skutkach, zanim decyzje zapadną i rząd zdecyduje o budowie elektrowni. Wbrew temu, co mówią eksperci, nie będzie ona ani nowoczesna, ani w pełni bezpieczna. W każdym reaktorze są pierwiastki promieniotwórcze, które mogą skazić środowisko” - mówił przez megafon Łukasz Nawrot z Federacji Anarchistycznej Łódź. Aktywiści żądali ogólnokrajowej debaty a następnie referendum, które dałoby odpowiedź czy społeczeństwo rzeczywiście chce budowy tak niebezpiecznego źródła energii.

16 lutego 2011 | Dział: Łódzkie
Łódzka biblioteka anarchistyczna "Słowo" znowu działa!!! Jak piszą twórcy projektu na jego nowej stronie internetowej, www.biblioteka.bzzz.net :
"Biblioteka "Słowo" funkcjonuje od kilku lat przy łódzkiej sekcji Federacji Anarchistycznej. Nazwa pochodzi od anarchistycznej Spółdzielni Wydawniczej "Słowo" powstałej w Łodzi w 1946 roku, które zajmowało się publikowaniem dzieł klasyków anarchizmu.Na początku 2011 roku Biblioteka przeszła remont - zmieniła stronę, lokalizację, ułatwiła wgląd w swe zbiory. Unowocześniła się.

02 stycznia 2011 | Dział: Łódzkie
W Łodzi otwarta została biblioteka z literaturą poświęconą szeroko pojętemu anarchizmowi i prawom zwierząt. WYZWOLENIE, taką nazwę nosi nowa inicjatywa, mieści się w sklepie wegetariańskim Bliżej Natury przy ulicy Wschodniej 64 (jest też wejście przez bramę od Piotrkowskiej 44), czynna jest od poniedziałku do piątku w godzinach 10 – 18 i w soboty od 10 do 14.

13 grudnia 2010 | Dział: Łódzkie

W niedzielę 13 grudnia na łódzkim Pasażu Rubinsteina zebrało się około 50 przedstawicieli łódzkich środowisk anarchistycznych, lewicowych i antyfaszystowskich wspierani przez gości z Niemiec i warszawską sambę, która wspólnie z łódzkim Rythms of Resistance rozgrzewała uczestników protestu. Protest przeciwko przemocy państwa, zwołany w przeddzień rocznicy wprowadzenia stanu wojennego miał związek z zabójstwem 46 – letniego Łodzianina przez pijanego funkcjonariusza wydziału kryminalnego łódzkiej policji, w zeszły czwartek.

22 lipca 2017 | Dział: Podkarpackie

„Posługując się językiem lewicowego chrystianizmu, a także korzystając z jungowskich archetypów, mogę powiedzieć, że jeśli autorytaryzm i kapitalizm są dziełem Szatana, to socjalizm jest dziełem Chrystusa, a anarchizm humanistyczny stanowi pełne dzieło Boga”, to zdanie z książki "Mój anarchizm" Tymoteusza Onyszkiwicza, której promocja odbyła się 15.07.2017 r. w Rzeszowie.

 

Tym razem w murach prowadzonej przez rzeszowskie Stowarzyszenie Pogranicze galerii TO TU, spotkaliśmy się z Tymkiem, by porozmawiać o jego najnowszej książce. W otoczeniu wiszących na ścianach prac malarskich Jerzego Wojciecha Bieleckiego z Olsztyna, kilkanaście osób wysłuchało wypowiedzi autora.

 

We wprowadzeniu do dyskusji autor opowiedział o genezie powstania publikacji, w której znaczącą rolę odegrały dyskusje i sugestie w szczególności krakowskiego środowiska anarchistycznego, wspomniał również o swoich związkach i rozterkach z ideologią anarchistyczną. Poruszył wiele istotnych kwestii z doktryn klasycznej myśli anarchistycznej i filozoficznej, orbitujących wokół stosowania przemocy w walce politycznej. Negatywnie odniósł się do wydarzeń i postaw z historii ruchu anarchistycznego, gdzie przemoc odegrała kluczową rolę. Usprawiedliwiając je jedynie tym, że „Anarchista i anarchistka mogą, powodowani rozpaczą, nędzą, chęcią zemsty, dopuścić się aktu przemocy, ale akt ten nie tworzy anarchizmu, nie wzmacnia jego ideowej siły, ale ją osłabia”. Pomimo tego, że „Gdy Życie stoi na drodze do tworzenia kolejnych fortun, jak w Czeczenii, Syrii, Iraku, Afganistanie, wówczas jest bezlitośnie niszczone za pomocą pocisków, bomb i broni chemicznej – za pomocą buldożerów, pił łańcuchowych i policyjnych pałek” autor książki wierząc w człowieka, dobro utożsamiane z absolutem, postuluje stosowanie anarchizmu humanistycznego, który oparty na myśli Tołstoja, Fromma, Thoreau, Gandhiego, ma dokonać zmiany wizerunku anarchizmu i świata, dzięki „odpowiedniej zmianie sposobu myślenia, pozwalającej na dostrzeżenie swej „wolnościowej natury”, która nastąpi poprzez stanowczą, świadomą walkę taktykami nie stosującymi przemocy fizycznej.

 

Tezy zawarte w wystąpieniu autora i samej książce wywołały żywą dyskusję, w której przywoływano niedawne wydarzenia w Hamburgu przy okazji G20, odnoszono się do przywoływanych cytatów i sformułowań z książki, zmuszając autora do wyjaśniania kwestii zawartych w książce.

Niewątpliwie, ta niewielka, dwuczęściowa publikacja wywołała w rzeszowskim środowisku spore emocje i jeszcze długo będzie stanowić przedmiot rozmów i rozmyślań.

 

Zbyszek – FA Rzeszów

 

15 lipca 2017 | Dział: Podkarpackie

Solidaryzujemy się z wszystkimi represjonowanymi i aresztowanymi podczas protestów przeciwko szczytowi G20 w Hamburgu. Nie chcemy by cyniczni politycy i biznesmeni decydowali o nas bez nas. Uważamy, że w wyniku aktualnej sytuacji społecznej, stworzonej przez rządzących i kapitalistów, walki uliczne są najstosowniejszą, choć nie jedyną, formą sprzeciwu wobec grabieżczych podatków, opłat, zezwoleń, biurokracji, inwigilacji stosowanych wobec pracownic i pracowników. Winimy uczestników G20 za kryzys uchodźczy, głód i biedę krajów globalnego Południa, degradację środowiska naturalnego, trwające wojny, dyktatury, wprowadzane w imię zysków, interesów i chciwości garstki ludzi.

 

Federacja Anarchistyczna sekcja Rzeszów

 

 
http://rzeszow-news.pl/rzeszowscy-anarchisci-bronia-protestujacych-szczytu-g20-hamburgu/

 

14 czerwca 2017 | Dział: Podkarpackie

 

Oświadczenie Federacji Anarchistycznej sekcja Rzeszów:

 

Oświadczamy, że walka o Puszczę Białowieską trwa i przybiera na swej radykalności. Jest ona wynikiem ignorancji władz. Pomimo takiej postawy rządzących nie mamy zamiaru biernie przyglądać się wycince prowadzonej przez Lasy Państwowe. W pełni popieramy aktywistów i aktywistki, którzy stworzyli w Puszczy Białowieskiej obóz i codziennie zatrzymują sprzęt ciężki niszczący las. Dołożymy wszelkich starań, by protest ten odbywał się również w Rzeszowie.
Postulujemy o:
- natychmiastowe wstrzymanie cięć w Puszczy,
- wycofanie ciężkiego sprzętu z puszczańskich nadleśnictw,
- cofnięcie zakazu wstępu do lasu, który od kilku tygodni obowiązuje w nadleśnictwach Hajnówka i Białowieża,
- udostępnienie Puszczy społeczności lokalnej i turystom,
- respektowanie okresu ochronnego ptaków,
- a także rozpoczęcie prac legislacyjnych zmierzających do powiększenia Białowieskiego Parku Narodowego na teren całej polskiej części Puszczy Białowieskiej.
Nawołujemy wszystkich Rzeszowian do wyrażania swej dezaprobaty dla wycinania drzew w Puszczy Białowieskiej w dowolnej formie. Interweniowania w biurach posłów PiS, wspierania walczących w Rzeszowie i całym kraju. Zapowiadamy, że w przypadku niezrealizowania naszych postulatów protest będzie się radykalizował i zaostrzał nie tylko w Rzeszowie.

Kiedy niszczy się Puszczę tnąc drzewa, nie ma już czasu na szukanie kompromisu i rozmowy, a za doprowadzenie do takiej sytuacji obwiniamy rząd Prawa i Sprawiedliwości. Walka trwa.

 
Federacja Anarchistyczna Rzeszów

 

 

Relacje medialne i pozostałe zdjęcia z Rzeszowa:

http://supernowosci24.pl/anarchisci-z-rzeszowa-przeciwko-wycince-puszczy-bialowieskiej/

http://rzeszow-news.pl/rzeszowscy-anarchisci-protestuja-przeciwko-wycince-puszczy-bialowieskiej/

http://rzeszow.wyborcza.pl/rzeszow/7,34962,21949740,transparent-na-podkarpackim-urzedzie-wojewodzkim-federacja.html?disableRedirects=true

http://www.nowiny24.pl/wiadomosci/rzeszow/g/wytnij-rzad-ocal-puszcze-w-rzeszowie-pojawily-sie-banery-przeciwko-wycince-puszczy-bialowieskiej,12170820,24249566/

10 czerwca 2017 | Dział: Podkarpackie

Po wielu trudach, o których dziś już nikt nie pamięta, odbył się 4 czerwca 2017 r. w Rzeszowie Zjazd Czarnej Galicji. Organizatorzy, sekcje krakowska i rzeszowska Federacji Anarchistycznej, przewidzieli trzy bloki tematyczne tyczące się historii, strategii, praktyki oraz dyskusję podsumowującą.

22 kwietnia 2017 | Dział: Podkarpackie

Spotkaliśmy się w skromnym gronie i dość specyficznym czasie tj. według tradycji chrześcijańskiej w wielki piątek 14 kwietnia 2017 r., by rozważać o sensie stosowania przemocy.

Pomimo, że treść naszego wydarzenia nie nawiązywała do powyższej tradycji to zbieżność dat i sam temat mógł nasuwać pewne skojarzenia.

Rozpoczęliśmy od energetycznej i osobliwej monorecytacji Talal Fleischmann, który zaprezentował w autorskim wykonaniu cztery utwory z projektu DK of CollageCore zatytułowane: „Evelyn McHale”, „Katolickie kurewstwo”, „Smród Przewidywalnego Miasta”, „Konsumencka Schizofrenia”.

Prelekcja Tymoteusza Onyszkiewicza rozpoczęła się od krótkiego wprowadzenia, po czym nastąpiły właściwe treści skupione wokół przemocy, jej historycznego rysu w dziejach anarchizmu, funkcji jaką pełniła, formy stosowanych przemocy, jej negatywnym, w perspektywie czasowej, oddziaływaniu społecznym, jak również przemocy jako formie samoobrony w bezpośrednim zagrożeniu zdrowia i życia.
Sam autor prezentacji uznał, że jedynie próbuje określić się, nie rozstrzygnąć, dość trudną kwestię stosowania przemocy w działaniach społecznych i politycznych. Jednak z prezentowanych argumentów i sposobów interpretacji przedstawionych treści można było odczuć, że prelegent opowiada się, za co najmniej zminimalizowaniem przemocy do stosowania jej jedynie w formie samoobrony w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia. W szerszym jej stosowaniu widzi zaś więcej negatywów i niebezpieczeństw. Przyznaje, że „nieuzasadniona samoobroną przemoc rodzi jeszcze większą eskalację zjawiska, które w konsekwencji nie służy żadnej ze skonfliktowanych stron”. Ofiary przemocy widzi zarówno po stronie sprawczej jak i krzywdzonej. Jako alternatywną formę oddziaływań społecznych Tymoteusz Onyszkiewicz podaje szeroko rozumiany dialog społeczny, obywatelskie nieposłuszeństwo, bierny opór i unikanie opresyjnych sytuacji. Nie bez znaczenia według Tymka jest sposób w jaki jednostka reaguje na przejaw przemocy, na ile jest przygotowana świadomościowo i jakie posiada sposoby radzenie sobie z nią. W czasie wystąpienia starał się zwrócić uwagę, że anarchizm jako alternatywa dla ociekającego przemocą systemu kapitalistycznego, powinien obrać kierunek zdecydowanie przeciwny co do używania przemocy. W takiej postawie widzi wręcz możliwość szerszego propagowania idei wolności, dla której przemoc wydaje się zaprzeczeniem.

W dyskusji po prelekcji podejmowanych było wiele wątków ściślej lub luźniej związanych z prezentowanym tematem. Poruszano m.in. problematykę skuteczności postawy bezprzemocowej, rozważano na ile przemoc klas krzywdzonych spowodowała ustępstwa ze strony grupy posiadającej władzę, omawiano propagandowy aspekt przemocy, sabotaż i dywersję skierowaną na obiekty infrastruktury kapitalistyczno-publicznej, sytuację w krajach rażąco łamiących prawa i potrzeby człowieka (Białoruś, Indie). Dyskutujący próbowali rozgraniczyć przemoc fizyczną od innych jej form, doprecyzowywano stosowanie uzasadnionej przemocy i samoobrony.

Pomimo, że wywołany temat wykazał wiele różnic i kontrowersji, to podejmowanie go jest uzasadnione w warunkach narastającej wokół nas agresji i przemocy. Prelekcja i dyskusja w Rzeszowie nie wyczerpała tego obszernego i dość kontrowersyjnego zagadnienia, pozwoliła jednak zauważyć różnice w postawach wobec zjawiska przemocy.

 

 

Zbyszek - FA Rzeszów

05 marca 2017 | Dział: Podkarpackie

Od kilku dni na przystankach MPK w Rzeszowie rozdawane są ulotki apelujące o ustanowienie w Rzeszowie darmowej komunikacji miejskiej. Organizatorem kampanii jest Koalicja Bezpłatna Komunikacja Miejska Rzeszów, w skład której wchodzi inicjująca kampanię Federacja Anarchistyczna sekcja Rzeszów oraz Ruch Obywatelskiego Nieposłuszeństwa składający się z mieszkańców popierających akcję.
Organizatorzy informują: „Żądamy darmowej komunikacji miejskiej, która i tak w znaczącej większości finansowana jest z pieniędzy podatników, przesunięcia potrzebnych środków z wydatków na administrację publiczną - w szczególności z wydatków związanych z funkcjonowaniem sejmu i radnych. Zaspokojenie potrzeby sprawnego i możliwie bezpiecznego dla środowiska przemieszczania się w miastach uważamy za równie ważne jak zdrowie i edukację. Miasto widzimy zarządzane w znacznie większym stopniu przez mieszkańców, a nie wybranych przez mniejszość przedstawicieli.”
Zawarte w rozdawanych ulotkach informację mają nakłonić mieszkańców do nacisków na władze miasta do wprowadzenia, wzorem niektórych miast w Polsce, darmowej komunikacji miejskiej.

 

https://www.facebook.com/Bezp%C5%82atna-Komunikacja-Miejska-Rzesz%C3%B3w-1245916328787383/

01 lutego 2017 | Dział: Podkarpackie

Z okazji 27 stycznia, w Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu postanowiliśmy przygotować ulotkę na temat eksterminacji Żydów w czasach II wojny światowej, a także tego w jaki sposób dzisiaj niektóre grupy etniczne są piętnowane z powodu swojej narodowości.
Tego samego dnia w Rzeszowie odbywały się obchody Dnia Pamięci, które mimo, iż były otwarte, skupiały się jednak przede wszystkim wokół środowisk akademickich. Dlatego wydrukowane przez nas ulotki zdecydowaliśmy się skierować do reszty mieszkańców, którzy mogli nie być w ogóle świadomi z czym wiąże się 27 stycznia. Nasze materiały rozdawaliśmy w miejscu bardzo mocno związanym z Holokaustem, w ścisłym centrum miasta, nieopodal synagogi – na pl. Ofiar Getta, w którym w czasach II wojny światowej mieściło się getto żydowskie.

21 września 2016 | Dział: Podkarpackie

Na Wędrowny Obóz Wolnościowy wyruszyliśmy z pewnymi obawami. W szczególności o pogodę, jak i nową formę aktywności w sekcji rzeszowskiej.

Po sprawnym dotarciu na miejsce i rozbiciu namiotów, postanowiliśmy wyruszyć na bieszczadzkie wzniesienia. Osiągniętym celem była Mała i Wielka Rawka. Sąsiadujące z sobą szczyty przywitały nas mocnym wiatrem i widoczną już jesienną aurą, a mgły dodawały uroku tym miejscom.

Zarówno wyjście, jak i zejście obfitowało w wielorakość wątków dyskusji rozpoczętych jeszcze w autobusie. Ich apogeum osiągnięte zostało przy wieczornym ognisku, do którego prócz nas, dołączyli pozostali w schronisku amatorzy bieszczadzkich szlaków. Wielu zaciekawionych naszymi informacjami i koncepcjami dopytywało o szczegóły, stronę internetową, kontakty. Nawiązane zostały nowe znajomości, a niektórzy z nas spotkali starych znajomych, którzy na jakiś czas związali się z tą krainą lub wędrowali jak my. Jak to w bieszczadzie, śpiewom i dyskusjom nie było końca, znoszone z lasu drzewo co rusz znikało w płomieniach i dopiero chłodny przedświt zapędził nas do namiotów.
Późny poranek przyniósł niespodziankę, jak się okazało, sprawcą której był grasujący w okolicy lis chytrusek. Nie był to jego pierwszy wyczyn, a w naszym przypadku podprowadził pozostawioną w namiocie żywność. Śniadanie uskuteczniliśmy wspierając się tym co zostało.
Tego dnia podziwialiśmy widoki z i sam masyw Połoniny Caryńskiej, a po późnym obiedzie w Ustrzykach Górnych, w trakcie powrotu do bazy, zostaliśmy zroszeni słabym deszczem i zaczęliśmy odczuwać trudy wędrówki.

Pomimo od czasu do czasu padającej mżawki, wieczór nabrał rozmachu w schroniskowej świetlico-jadalni, gdzie dość ciasno stłoczeni wędrowcy, pijąc różnorakie płyny, śpiewali, dyskutowali, a nawet udało się rozegrać kilka partii szachów. Jak i w poprzedni wieczór, tak i w ten dyskusje weszły głęboko w noc i nasze jestestwa.
W skromnym, kilkuosobowym gronie, bo nie wszystkim udało się dojechać, wróciliśmy w niedzielę z nowym zapałem i pomysłami do dalszych zmagań z rzeczywistością. Mamy nadzieję, że czekają nas kolejne wyjazdy w ramach Wędrownego Obozu Wolnościowego. Więc do zobaczenia.

 

 

FA Rzeszów

28 sierpnia 2016 | Dział: Podkarpackie

Kilka osób z sekcji rzeszowskiej FA wybrało się z ulotkami i anarchistyczną gazetą uliczną (A)-tak na organizowany w Straszęcinie koło Dębicy Czad Festiwal (https://czadfestiwal.pl/). To chyba druga co do wielkości impreza plenerowa w naszej okolicy.

Ulotka zawierała krótką informację z kontaktami na sekcję rzeszowską i uatrakcyjniona została graficznie logiem sekcji, a ideologicznie cytatem Bakunina. Ostatni numer (A)-tak zawierał szerszą informację i artykuły poświęcone problematyce ruchu anarchistycznego.

W trakcie dystrybucji zdarzały się krótkie rozmowy z osobami bliżej lub dalej związanymi z anarchizmem. Ogólnie uczestnicy festiwalu przyjęli nas pozytywnie, co zaowocowało rozdaniem 150 szt. gazety i 400 szt. ulotek.

W następnym roku planujemy powtórzyć akcję, jednak ze znacznie większą ilością materiałów.

 

FA Rzeszów

23 sierpnia 2016 | Dział: Podkarpackie

Jeszcze we mnie gdzieś pobrzmiewa szum górskich strumieni, przesuwają się obrazy gór i twarzy przy ognisku, a tu już zakończył się pobyt na tegorocznym Obozie Anarchistycznym.

Z Rzeszowa pojawiliśmy się w kilka osób, niektórzy pierwszy raz. Nie wszystkim dane było pozostać na cały obóz i musieli wracać do codziennych spraw.

Jak było? Dużo deszczu i dużo słońca, tak pół na pół. Dość chłodne noce i ciepłe towarzyskie pogawędki. Wspólne posiłki, wykłady i wieczorne dyskusje przy ognisku. Niektórzy wybrali się na majaczącą w zarysie horyzontu Babią Górę i byli pod wrażeniem.

Dowiedzieliśmy się co u kogo i jak tam leci. Prelegenci i prelegentki opisali nam sytuację w rosyjskich więzieniach, na Białorusi i Turcji. Była możliwość posłuchania gorzkich refleksji nad małą radykalnością ruchu, jak i indywidualną sytuacją jednostki uwikłanej w realia kapitalistycznej codzienności.

Każdy dzień kończył się upiększonymi humorem dyskusjami, a chwilami fantasmagorycznymi wywodami poszerzającymi obszary poznawcze. Bywało, że zabrakło drzewa przed świtem, a sen ustępował miejsca płomiennym wypowiedziom.

Ci co byli pewnie nie żałują, Ci co nie byli niech próbują za rok, może to miejsce i czas też jest dla nich.

 

FA Rzeszów – Zbych

26 października 2016 | Dział: Zachodniopomorskie
FA Szczecina wspierała "Czarny Protest" kobiet. Pojawiliśmy się z takim transparentem, a także
z herbatą przygotowaną przez kolektyw Food Not Bombs, która była rozdawana dla wszystkich
protestujących.

 
24 lutego 2011 | Dział: Zachodniopomorskie
W czwartek 24 lutego odbyła się akcja informacyjna dotycząca warunków panujących w zakładach na terenie Goleniowa i w okolicach. Akcja organizowana była komisje Inicjatywy Pracowniczej z Poznania i Goleniowa, brali w niej udział działacze poznańskiej Federacji Anarchistycznej.

O sytuacji w zakładach Swedwood można przeczytać więcej na witrynie Inicjatywy Pracowniczej. Do działaczy pikietujących pod Swedwoodem wyszli przedstawiciele działającego na terenie przedsiębiorstwa związku zawodowego „Budowlani” (OPZZ). W rozmowie zgodzono się, że trzeba podjąć energiczne kroki w kierunku  polepszenia warunków pracy i płacy w zakładach.

12 lutego 2011 | Dział: Zachodniopomorskie
11 lutego w Goleniowie odbyły się dwie pikiety informacyjne przeciwko zwolnieniom działacza i działaczek związkowych Inicjatywy Pracowniczej z fabryki Baltic Spinning w Goleniowskim Parku Przemysłowym. Kilkanaście osób ze Inicjatywy Pracowniczej z Goleniowa i Poznania, w tym działacze poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej, w południe rozdało ulotki na głównym placu Goleniowa, po czym pikietowało pod główną bramą Baltic Spinning.

16 września 2011 | Dział: Pomorskie

 

Co z mieszkaniami i pracą?

 

W ostatnich dwóch tygodniach media raczą społeczeństwo wyborczą papką. Gazety i telewizja żyją dyskusją o dyskusjach czy i kiedy odbędzie się debata Tuska z Kaczyńskim. Mniej ważna jest kwestia, co mogliby powiedzieć nam politycy. Wielkim tabu odbywającego się spektaklu jest sprawa sytuacji mieszkaniowej w Polsce. Nie słyszeliśmy dotychczas, żadnej ciekawej deklaracji ideowej ani propozycji wyborczej w sprawie mieszkań i rynku pracy. Rząd Tuska kilka dniu temu, co prawda ogłosił raport o sytuacji młodych Polaków odkrywając z przerażeniem sprawę umów śmieciowych. Jednak wątpię, aby ktokolwiek nabrał się na autentyzm troski polityków w tej sprawie. Ogłoszenie konieczności załagodzenia tej sytuacji, jakiej doświadcza wielu młodych ludzi w tym kraju na kilka dni przed wyborami nie można nazwać inaczej jak kiełbasą wyborczą Platformy Obywatelskiej skierowanej do młodszej części elektoratu PO. Trudno uwierzyć w to, że rząd nie mógł w tej sprawie działać wcześniej. I nie ma się, co dziwić, że wspomniane tematy są niewygodne dla rządzącej ekipy. W tej kwestii obecny rząd oraz obsadzone przez PO samorządy w Polsce konsekwentnie wiele psuły, udając teraz zdziwienie i troskę zachowują się trochę jak zamachowiec, który w trakcie przeprowadzania akcji mającej zniszczyć przeciwnika w pewnym momencie stwierdza z przerażeniem: A CO JEŚLI ICH ZABIJEMY?! Ale o tym poniżej…

 

Na lewicy (nie mylić z SLD) zorientowanej na tworzenie społeczeństwa obywatelskiego wspomniane tematy pozostają na szczęście nadal w centrum uwagi. I tak niedawno miałem przysłuchiwać się dyskusjom w Gdańskim szczycie społecznym odbywającym się pod hasłem „O mieszkanie i godną pracę”. Udział w spotkaniu wzięli działacze związków zawodowych, Federacji Anarchistycznej, lokatorzy oraz członkowie gdańskiej Grupy Nic o Nas bez Nas.

Spotkanie otworzył Grzegorz Ilnicki z Konfederacji Pracy. Tytułem wstępu przedstawiono tło wdrażania gdańskiej reformy komunalnej. Na kilka dni przed debatą Paweł Adomowicz (prezydent Gdańska) zamieścił na swoim blogu wpis: „Ponad połowa badanych respondentów (56,9%) wszystkich osób wspólnie gospodarujących jest nieaktywnych zawodowo.” Wniosek ten prezydent Gdańska oparł na zamówionym raporcie o sytuacji w zasobie komunalnym. Niemniej jednak w raporcie możemy przeczytać, iż większość zalegających z opłatami to ludzie pracujący, których nie stać na utrzymanie mieszkań (patrz str.15 http://www.adamowicz.pl/wp-content/uploads/2011/08/MOPS-raport-komunalny.pdf). Przykład okazuje się być symptomatyczny dla atmosfery wprowadzania podwyżek czynszów mieszkań w całej Polsce. Neoliberałowie wmawiają społeczeństwu tezę o mieszkalnictwie komunalnym jako artefakcie poprzedniego systemu, w którym schronili się ludzie, którzy nie chcą pracować.

 

Szczyt podzielony był na dwa bloki tematyczne. Pierwszy: blok lokatorski skupiał się na omówieniu polityki mieszkaniowej w Polsce. Z kolei w drugiej części podjęto dyskusję nad stabilnością zatrudnienia w naszym kraju.

 

Łukasz Muzioł z Grupy Nic o Nas bez Nas przedstawił sposób wdrażania tzw. „reformy” komunalnej w Gdański. Podkreślał, że słowo reforma w tym przypadku ma wymiar propagandowy i oznacza jedynie podwyżkę czynszów o 150% obecnej stawki. Mówił, że trudno nazwać nowy projekt polityki nad zasobem komunalnym reformom rozumianą jako poprawę obecnej sytuacji lokatorów - w przypadku, gdy za podwyżką nie idzie w parze zmiana wielkości budżetu, który miasto chce przeznaczyć na remonty mieszkań.

Gdańsk wzoruje nową ustawę o mieszkalnictwie komunalnym na reformie przeprowadzonej w Białym Stoku, która jednak pomimo wielu kontrowersji miała na celu zwiększenie budżetu na gospodarowanie podlegającym magistratowi lokalom.

 

Ta niesamowita inżynieria społeczna ma swojego architekta Pawła Lisickiego (zastępca prezydenta Gdańska odpowiedzialny m.in. za mieszkalnictwo komunalne), który uprawia politykę szykan i oszczerstw będącą częścią kampanii przygotowującej do reformy. Urzędnikom nie przeszkadza sprzeczność mówienia o tym, że w mieszkaniach komunalnych mieszka wielu zamożnych obywateli będących jednocześnie patologią niepłacącą czynszów, nadającą się do kontenerów. Przyglądając się tej polityce nie mogę odmówić jej strategii. Ktoś mógłby powiedzieć, aby się władze Gdańska zdecydowały czy w zasobie komunalnym mieszkają bogaci czy patologia. Ale przecież o to chodzi, aby w tym schizofrenicznym przekazie dotrzeć do tych, co nie lubią bogatych i do tych, co gardzą patologią. W końcu ciężko byłoby wprowadzać radykalne podwyżki za pomocą czytelnych i spójnych komunikatów: GDAŃSK NIE LUBIMY TU BIEDNYCH.

 

Przedstawicielka Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej Agata Nosal opowiadała o rządowym projekcie zmian w ustawie o ochronie praw lokatorów. I tutaj rząd ma się jednak, czym chwalić w przygotowanych zmianach w ustawie pojawiają się zapisy umożliwiające eksmisje na bruk, brak możliwości dziedziczenia mieszkań socjalnych, umowy najmu na czas określony oraz komercjalizacja czynszów.

 

Mamy także w Polsce nowy standard mieszkalnictwa komunalnego, który inspiruje wiele Polskich miast. O polityce kontenerowej i jej skutkach społecznych opowiedziała Katarzyna Czarnota z Federacji Anarchistycznej. Coraz więcej polskich miast stawia na obrzeżach aglomeracji kontenery mieszkalne. Standardy tych pomieszczeń dyskwalifikują je jako całoroczne mieszkania. Czarnota jako naoczny świadek tego, jak wygląda życie w kontenerach zwraca uwagę na zjawisko gettoizacji najbiedniejszych oraz na urągające ludzkiej godności warunki w nich panujące – grzyb, wilgoć, brak wentylacji pomieszczeń kontenerowych powodują, że zaczynają one gnić po 3 m/c od zamieszkania. Kolejnym problem jest ogrzewanie kontenerów w okresie zimowym, które z uwagi na przepisy BHP można ogrzewać jedynie prądem. Lokatorzy, którzy trafiają do kontenerów z powodu zadłużenia mieszkań komunalnych są wpędzeni przez gminy w pętlę zadłużenia. Mając do wyboru płacić czynsze czy ogrzać za kilkaset złotych prądem kontener wybierają to drugie, co też nie zawsze jest możliwe z powodu wielkości opłat za dostarczenie mediów do pomieszczeń z blachy i plastiku.

 

Gminy mające już kontenery czy dopiero planujące wprowadzić ten nowy standard mieszkalnictwa socjalnego (np. Gdańsk) prowadzą tę politykę przy akompaniamencie retoryki gróźb i kar. Mówiąc, że do kontenera zsyłana będzie patologia i najgorszy element społeczny mylą swój mandat społeczny: ustawodawczy i wykonawczy z sądowniczym.

 

Warszawa z kolei ma swój sposób na reprywatyzacje mieszkań. Piotr Ciszewski z Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów opowiedział o zjawisku „odzyskiwania” kamienic przez firmy specjalizujące się w odnajdywaniu spadkobierców właścicielu przedwojennych kamienic. Od których następnie wykupywane są roszczenia do budynków, z których pozbywa się lokatorów wprowadzając drakońskie podwyżki. W jednym z przypadków było to ustalenie czynszu w wysokości 100,00 zł na m2 mieszkania. Ciszewski stawia tezę, iż firmy te muszą działać za cichym przyzwoleniem władz gdyż głównie urzędnicy mają dostęp do informacji, kto był właścicielem kamienic przed wojną.

Krytyka Polityczna pisała niedawno o jednej z ofiar tej polityki zmarłej tragicznie w niewyjaśnionych okolicznościach Jolancie Brzeskiej, nękanej w ostatnich miesiącach życia przez firmę chcącą pozbawić jej prawa do mieszkania.

 

W bloku poświęconym stabilności zatrudnienia w Polsce pierwszy zabrał głos Jarosław Urbański z Inicjatywy Pracowniczej. Omówione zostały wady i zalety stabilności i elastyczności zatrudnienia. Urbański zauważył, że w Polsce mamy do czynienia z sytuacją, w której pracodawcy skutecznie dyktują warunki zatrudnienia a dominują umowy na czas określony. Zwrócił jednocześnie uwagę na złożoność walki o stabilność pracy, która to nie zawsze musi być korzystna dla pracowników.

 

Grzegorz Ilnicki z Konfederacji Pracy polemicznie do wystąpienia Urbańskiego wyjaśniał, dlaczego jedynie forma umowy o pracę na czas nieokreślony w obecnej sytuacji prawnej gwarantuje stabilność zatrudnienia. W przypadku takich umów pracodawcę obowiązuje 3 m/c okres wypowiedzenia oraz w przypadku zwolnienia konieczność podania konkretnej weryfikowalnej i zrozumiałej dla pracownika przyczyny. W obecnym ustawodawstwie pracodawcy unikają podpisywania umów dających osłonę prawną pracownikom wykorzystując niewiedzę zatrudnionych do naruszania ich interesów. Pomimo to, że w wielu sytuacjach charakter wykonywanej pracy implikuje podpisanie umowy o pracę pracodawcy proponują umowy śmieciowe. W takich sytuacjach w przypadku zwolnienia z pracy pracownik ma szansę ustalić w sądzie faktyczny stosunek pracy i żądać wypłaty należnych nadgodzin, pensji czy przywrócenia do pracy.

 

O zagrożeniach płynących z outsourcingu opowiedział Jarosław Niemiec ze Związku Zawodowego Górników w Polsce. Outsourcing sam w sobie nie jest złem, jeśli jest wykorzystywany zgodnie ze swoim przeznaczeniem jako jednorazowe lub okresowe świadczenie usług dla firmy, która, na co dzień trudni się działalnością odmienną niż ta, którą oferuje firma zewnętrzna. Problem w tym, że firmy ouotsourcingowe stają się w swojej działalności nieprzejrzyste i przenikają na rynku pracy coraz więcej przedsiębiorstw. Taka tendencja powoduje odpływ stabilnych etatów z firm na rzecz elastycznie świadczonych usług przez pracowników zatrudnianych w agencjach pracy tymczasowej. Aby zrozumieć skalę niebezpieczeństwa wystarczy zauważyć, że na 280 zarejestrowanych w Polsce firm outsourcingowych wartych 4 miliardy złotych, firmy te wykazują jedynie 100 tyś. zatrudnionych osób na umowę o pracę.

 

Karolina Montygierd (z Grupy Nic o Nas bez Nas) przedstawiła sytuację wolontariatu w Gdańsku. Opowiedziała jak wolontariat rozumiany kiedyś jako bezinteresowna pomoc bliźniemu zostaje przewartościowany w miejsce płatnych etatów, na których Gdańsk próbuje zaoszczędzić. I tak w ofercie wolontariatu znajdziemy prace biurowe w urzędzie miasta czy też przymusowe uczestnictwo uczniów szkół podstawowych w przeprowadzeniu próby przeciwpożarowej na nowopowstałej PGE Arenie.

W sytuacji, w której rząd dyskutuje o wprowadzeniu wynagrodzenia za staże i praktyki może warto byłoby także, przyjrzeć się działalności administracji i jej wpływowi na przemieszczanie się płatnych miejsc pracy w miejsce nieodpłatnej. Przy takiej ofercie rynku pracy młodzi ludzie są skazywani na brak perspektyw i uniki ze strony pracodawców zatrudnienia pracowników. Obecna sytuacja zachęca do nieustannej wymiany praktykantów i przepływu wolontariuszy przez miejsca dawniej zarezerwowane dla odpłatnej pracy.

W pierwszej fali kryzysu gospodarczego mieliśmy do czynienie z uspołecznieniem strat i prywatyzacją zysków czyżby kolejnym etapem miało być ucharytatywnienie płatnej pracy i prywatyzacja zysków?

 

Na koniec bloku o stabilności zatrudnienia Bartosz Kantorczyk z Inicjatywy pracowniczej omówił plusy i minusy związków zawodowych. Mówił między innymi o upolitycznieniu i zagubieniu interesów pracowniczych wśród dużych związków zawodowych oraz niezależności małych związków okupionej ciężarem istnienia ciągłego konfliktu miedzy związkowcami a pracodawcą. Następnie omówił ryzyko nagłaśniania medialnego sporów między pracownikiem a zakładem pracy. Podkreślał, ze ta strategia ma jedynie sens w sytuacji dużej pewności wygranej pracownika i poparcia ze strony związku w innym przypadku pracownik naraża się na utratę pracy, ostracyzm ze strony pracodawców i brak perspektywy zatrudnienia z powodu etykietki „związkowca i zadymiarza”.

 

W zdesubstancjalizowanej polityce nie będziemy mieli okazji usłyszeć, żadnej konkretniej propozycji na wskazane wyżej problemy. Najbliższe dni pokażą czy politycy w ogóle odważą się podjąć temat stabilności zatrudnienia i mieszkań w Polsce. Pewnie SLD i PIS-owi przyjdzie łatwiej składać w tej sprawie obietnice z uwagi na niewielkie szanse tych partii na wejście po wyborach do rządzącej koalicji. W Polsce jeszcze długo będziemy oglądać rozgrywki karteli politycznych w zamkniętym obiegu tych samych ludzi między tymi samymi partiami. Byłoby naprawdę beznadziejnie gdyby tak jak tego chcą politycy na tym się kończyło. Demokracja na szczęście to nie tylko oddanie, co cztery lata głosu na któregoś z polityków. Jest jeszcze polityka oddolna i społeczeństwo obywatelskie, które stawia opór organizuje się i jak pokazał Gdański Szczyt Społeczny również ze sobą dyskutuje.

 

16 września 2011 | Dział: Pomorskie
Widzowie telewizji CNN International na całym świecie mieli dziś okazję aby dowiedzieć się o gdańskich podwyżkach czynszów. W nadawanym na żywo z Długiego Targu programie „Eye on Poland” wystąpili aktywiści NONBN prezentujący przetłumaczony na język angielski napis „Stop podwyżkom czynszów w Gdańsku”.

Tematyka mieszkaniowa była niespodzianką dla ekipy CNN, która swój program planowała poświęcić głównie przygotowaniom do mistrzostw Europy w piłce nożnej (wczoraj filmowano m.in. stadion w Letnicy). My jednak postanowiliśmy zaprezentować światu koszty rzekomych „sukcesów” Gdańska w tej dziedzinie.

Jeśli miasto nie wycofa się z najbardziej kontrowersyjnych zapisów „reformy” mieszkaniowej, to podobne akcje promocyjne będziemy przeprowadzać przy każdej nadarzającej się okazji. Szczególnie przed i w trakcie EURO2012.

26 lipca 2011 | Dział: Pomorskie
W niedzielę 28 sierpnia o godzinie 12:00 pod Złotą Bramą rozpocznie się czwarty już Marsz Pustych Garnków przeciwko podwyżkom czynszów i antyspołecznej polityce władz Gdańska. Zapraszamy do udziału mieszkańców lokali komunalnych, jak też wszystkie inne osoby mające dość ponoszenia kosztów decyzji podejmowanych ponad głowami społeczeństwa. Razem wyjdźmy na ulicę i pokażmy, że mieszkańcy Gdańska nie będą biernie poddawać się kaprysom Pawła Adamowicza i jego dworu!

1 września wchodzą w życie nowe stawki czynszowe w mieszkaniach komunalnych, które dla zdecydowanej większości najemców oznaczać będą drastyczną podwyżkę opłat, nawet o 150%. Podwyżka o takiej skali bez wątpienia stanie się przyczyną dramatu wielu rodzin, które nie będąc w stanie regulować należności popadną w długi i staną przed widmem utraty mieszkań. Przewidując zwiększoną liczbę eksmisji, władze miasta dopuszczają nawet budowę podmiejskiego osiedla kontenerowego, do którego będą wykwaterowywać dłużników. Sprzedaż zabranych lokatorom mieszkań pomoże łatać rosnącą miejską dziurę budżetową, co zdaje się być głównym celem planowanych podwyżek.

Skutki polityki zadłużania miasta dziś ponosić mają najemcy mieszkań komunalnych, ale prędzej czy później dotkną one nas wszystkich. Nasze miasto, na skutek megalomanii jego władz oraz pazerności krążących wokól nich biznesmenów coraz szybciej podąża ścieżką niekontrolowanego zadłużania się, której koniec jest zawsze taki sam – koszty spłaty gigantycznych zobowiązań ponosi społeczeństwo. Pierwsze objawy już widzimy w postaci coraz wyższych opłat, zamykania niedochodowych szkół, przymusowego przekształcania miejskich instytucji socjalnych w finansowane z grantów organizacje „pozarządowe”, czy obcinania funduszy na projekty społeczne kiedy brakuje kilkuset milionów na prowadzący do nikąd tunel. W miare powstawania kolejnych stadionów, hal sportowych, ECSów czy Teatrów Szekspirowskich zjawiska te będą się tylko nasilać.

Musimy już teraz głośno powiedzieć STOP takiej polityce, jeśli chcemy w Gdańsku uniknąć scenariusza greckiego, w którym wierzyciele przejmują publiczny majątek, bogacze uciekają z nagromadzonym kapitałem, a zwykłym ludziom każe się zaciskać pasa.  Jeśli dziś pozwolimy władzom miasta ograbić naszą sąsiadkę-emerytkę z „komunałki” wyższym czynszem, to jutro ograbią i nas.

Dlatego w niedzielę 28 sierpnia wszyscy solidarnie przyjdźmy pod Złotą Bramę z garnkami i łyżkami. Niech ten marsz będzie największą do tej pory demonstracją niezadowolenia z polityki zadłużania miasta kosztem społeczeństwa. Niech dźwięk pustych garnków przypomni Adamowiczowi, że władza ma służyć mieszkańcom, a nie odwrotnie!

13 czerwca 2011 | Dział: Pomorskie
Jedni nieśli w rękach flagi z logo Platformy Obywatelskiej, inni transparenty z hasłami przeciwko niej i kartony. Pod Ergo Areną, w której odbywa się kongres PO spotkało się kilka grup protestujących. Wśród nich było aktywiści z grupy NIC O NAS BEZ NAS.
Trwała budowa
domów z kartonów.Na barierkach, które skutecznie odgradzały nieproszonych gości od Ergo Areny zawisły transparenty:"Patologia na swoje miejsce. Lisicki do kontenera" oraz "Budyń Szkodzi!". W ten sposób grupa NONBN po raz kolejny zamanifestowała swoje niezadowolenie z podwyżek czynszów w mieszkaniach komunalnych, które w Gdańsku zaczną obowiązywać od września.
15 maja 2011 | Dział: Pomorskie
"Sześć osób odurzonych gazem zabrała karetka, kilkanaście innych, poturbowanych odeszło o własnych siłach. Tak zakończył się Marsz Pustych Garnków, który przeszedł przez centrum Gdańska pod hasłem “Solidarnie przeciwko podwyżkom czynszów”. Marsz odbywał się podczas wizyty prezydenta Bronisława Komorowskiego w Gdańsku.

Władze miasta, które w sobotę , o tej samej porze, brały udział w uroczystościach wmurowywania kamienia węgielnego pod budowę Europejskiego Centrum Solidarności, od protestujących mieszkańców odgrodziły się barierkami. Za nimi stała cała armia policji i straży miejskiej. Funkcjonariusze jednak nie zareagowali i stali w oddali z założonymi rękami, podczas gdy pracownicy firmy ochroniarskiej Taurus taranowali tarczami i metalowymi barierkami m.in. starsze kobiety stojące w pierwszym rzędzie. Mimo, że marsz był pokojowy, ochroniarze jego uczestników potraktowali gazem. Jedna z osób zemdlała."
22 kwietnia 2011 | Dział: Pomorskie
Nieformalna Grupa „26 kwietnia” zawiesiła w Gdańsku Wrzeszczu na wiadukcie kolejowym w pobliżu Galerii Bałtyckiej kilkumetrowy transparent nakłaniający do udziału w demonstracji przeciwko budowie w Polsce elektrowni jądrowej. 26 kwietnia wypada rocznica katastrofy w Czarnobylu i tego dnia o godz. 17.00 w Gdańsku jak i w innych miastach Polski planowane są demonstracje. Właśnie 26 kwietnia warto przypomnieć, że elektrownie atomowe nie są w pełni bezpieczne. Czarnobyl, Fukushima czy niedawne kłopoty w elektrowni w Czechach dowodzą, że awarie w elektrowniach nuklearnych są nieuniknione. Według raportów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej od początku lat 70–tych na świecie zdarzyło się ok. 400 wypadków tzw. poważnych.

Zarówno w Czarnobylu jak i w Fukushimie władze bagatelizowały początkowo rozmiar katastrofy nie informując w pełni obywateli o zagrożeniu i i skali skażenia powstałego w wyniku awarii. Podobnie zachowują się władze w Polsce, które wmawiają teraz obywatelom, że w Fukushimie nic się nie stało, a wcześniej bez publicznej debaty podjęły arbitralną decyzja o budowie elektrowni nuklearnej. Podczas gdy kolejne kraje jak Włochy czy Niemcy po awarii w Fukushimie wycofują się z programu energetyki jądrowej, rząd w Polsce wciąż nieugięcie stoi na stanowisku, że jest to technologia bezpieczna i opłacalna. Tymczasem dyskusji publicznej czy analizy krytycznej projektu, jak nie było, tak nie ma, a jedyne z czym mamy do czynienia to finansowana przez rząd z publicznych pieniędzy proatomowa propaganda.

Dlatego zachęcamy do udziału w demonstracji w Gdańsku o godz 17 na placu przy kinie Krewetka wszystkich tych, którzy uważają, że energetyka jądrowa nie jest ani bezpieczna, ani ekologiczna, ani tania. Zapraszamy wszystkich tych, którzy sądzą, że inwestowanie w energetykę ze źródeł odnawialnych, zmodernizowanie linii przesyłowych
to alternatywy wobec kosztownych i niebezpiecznych planów budowy elektrowni jądrowej w Polsce.

RIOT NOW! OR NEVER

07 kwietnia 2011 | Dział: Pomorskie
W niedzielę 27 marca odbył się drugi Marsz Pustych Garnków, który przeszedł ulicami gdańskiej Starówki, między innymi pod oknami jednego z mieszkań należących do prezydenta miasta Pawła Adamowicza. Wszystkim uczestnikom dziękujemy za wspólny protest i wiarę w to, że razem zatrzymamy podwyżki czynszów. Następnym razem będzie nas jeszcze więcej!
23 lutego 2011 | Dział: Pomorskie

W poniedziałek koło południa wysłaliśmy do trójmiejskich mediów informację o organizowanej przez Grupę Inicjatywną “NIC O NAS BEZ NAS” serii spotkań informacyjnych w sprawie podwyżek czynszów. Trzy godziny później, Biuro Prasowe Urzędu Miasta Gdańska wystosowało oficjalny komunikat prasowy pt. “Akcja dez-informacja”, w którym rozpoczyna się słowami:

W związku z rozesłanym przez grupę inicjatywną zaproszeniem na cykl „Spotkań informacyjnych ws. podwyżek czynszów” raz jeszcze przypominamy, że grupa ta nie posiada pełnych i wyczerpujących informacji dotyczących wprowadzanych zmian i tym samym nie ma legitymacji do prowadzenia jakiejkolwiek kampanii informacyjnej.

W dalszej części tekstu (całość tutaj) przedstawiciele miasta zapewniają, że podwyżki wejdą w życie nie wcześniej niż w drugiej połowie roku i będą poprzedzone kilkumiesięczną kampanią informacyjną na temat “działań związanych z wprowadzeniem nowych regulacji polityki czynszowej dotyczącej lokali komunalnych”. Tłumacząc na polski: miasto w końcu poinformuje mieszkańców o podwyżkach czynszów. Tylko dlaczego każe czekać na taką informację już ponad rok od kiedy podwyżki zostały uchwalone przez Radę Miasta?

Próby wmawiania Gdańszczanom, że strona społeczna “nie posiada pełnych informacji” na temat podwyżek to kpiny porównywalne z zapewnieniami libijskiego dyktatora Kadaffiego, że prawdę o sytuacji w kraju pokazuje wyłącznie jego telewizja. Pełna informacja o nowych stawkach czynszów znajduje się w obowiązującym wieloletnim planie gospodarowania gminnym zasobem mieszkaniowym i nie jest żadną tajemnicą. Jedyne, co wnieść może planowana przez miasto kampania informacyjna, to owinięcie podwyżek w bawełnę zgodnie z zasadami “pijaru”, dzięki którym będą one łatwiejsze do przełknięcia dla niekumatych. Dlatego właśnie włodarze miasta są tak wściekli, że ktoś ich ubiega i zamiast medialnej propagandy podaje ludziom gołe fakty na temat tego, co ich czeka za sprawą “regulacji” Adamowicza i Lisickiego.

I tak jak kolejne kłamstwa dyktatorów tylko zwiększają gniew arabskiej ulicy, tak my spodziewamy się coraz większej frekwencji na naszych spotkaniach – najemcy lokali komunalnych to nie idioci i doskonale wiedzą, że skoro miasto tak desperacko próbuje zablokować informację o podwyżkach, to znaczy że będą one wyjątkowo drastyczne. Potwierdziło się to dziś w Nowym Porcie, gdzie rozpoczęliśmy naszą serię spotkań informacyjnych. Sala miejscowej Rady Osiedla z trudem pomieściła wszystkich mieszkańców przybyłych, aby dowiedzieć się prawdy o podwyżkach. A to dopiero początek.

Chodzą słuchy, że Paweł Adamowicz remontuje ulicę Słowackiego głównie po to, żeby w razie czego móc szybko ewakuować się na lotnisko. Póki co nie wiadomo, czy Arabia Saudyjska zgodzi się udzielić mu azylu politycznego.

12 lutego 2011 | Dział: Pomorskie
W dniu 8 lutego 2011 roku mieszkańcy dzielnicy Jelitkowo spotkali się z prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem w celu przedstawienia argumentów przemawiających za umożliwieniem im wykupu najmowanych mieszkań komunalnych. Miasto odmawia wykupu, planując przeznaczenie nadmorskiego terenu Jelitkowa “dla turystów” i jednocześnie drastycznie podnosi czynsze w mieszkaniach komunalnych – nawet o 150% – tłumacząc, że ma to “zachęcić ludzi do wykupu”. Przedstawiamy zapis audio ze spotkania.
10 lutego 2011 | Dział: Pomorskie
Jak podaje maszemiasto.pl w Gdańsku wybuchła dyskusja wokół projektowanej wystawy zdjęć przedstawiających warunki panujące w osiedlu kontenerowym w Bydgoszczy. Radna Jolanta Banach poprosiła przewodniczącego Rady Miasta Gdańska o wyznaczenie miejsca na ekspozycję. Odmówiono jej, ewidentnie uchylając się od rzeczowej debaty na temat sensowności tego typu rozwiązań.

09 maja 2017 | Dział: Dolnośląskie

1 Maja zorganizowaliśmy demonstrację pierwszomajową, mającą upamiętnić walkę XIX-wiecznego ruchu pracowniczego. Chcieliśmy tym również zaznaczyć, że święto pracy ma anarchistyczne korzenie. Pod hasłem “pracownicy zjednoczeni są niezwyciężeni” w ok. 200 osób przeszliśmy przez Wrocław świętując nasz dzień, dzień ludzi pracy. Agitowaliśmy za samorządnością w zakładach pracy, samoorganizacją pracowników w celu polepszenia swego bytu materialnego, solidarnością międzyludzką. Demonstracja odbyła się w ramach anarchistycznej majówki, podczas której odbył się również poprzedzający manifestację ogólnopolski kongres anarchistyczny Kongresono. Po wydarzeniu w Centrum Reanimacji Kultury Jacek Zawadzki wystawił spektakl “Moskwa-Pietuszki”, a po nim działacze Związku Syndykalistów Polski nakreślili zainteresowanym jak skutecznie prowadzić walkę w miejscu pracy. Późnym wieczorem odbył się koncert wieńczący program całej majówki.

Zaproszenie na demonstrację
„Po co 1 maja?”. Przemówienie z demonstracji pierwszomajowej we Wrocławiu
„Walka klasowa, nie narodowa!”. Przemówienie z demonstracji pierwszomajowej we Wrocławiu
Strona kongresu anarchistycznego Kongresono

Relacja TVP Wrocław

Więcej filmów można znaleźć na stronie wydarzenia. Fotorelacja znajduje się na stronie wrocławskiej sekcji Federacji Anarchistycznej.

11 marca 2017 | Dział: Dolnośląskie

Zebraliśmy się tutaj, by wyrazić swój sprzeciw wobec władzy – władzy, której ordynarna i przemocowa polityka stara się obedrzeć kobiety z ich fundamentalych praw. Władzy, która uosabia się nie tylko w postaci polityków, ale też kościoła katolickiego oraz kapitalizmu.
Od miesięcy widzimy narastającą agresję państwa, który kolejnymi ustawami chce zepchnąć kobiety do roli wyłącznie biologicznej i podporządkowanej patriachalnemu systemowi. Warunki są dyktowane przez instytucje kościoła i przekuwane w pseudopolityczny ton, który przejął narrację w mediach. To kościół chce odebrać nam godność, odbierając nam wolność wyboru – zarówno w kwestii aborcji, jak i antykoncepcji. Państwo jednocześnie uderza w rodziny – odmawiając im pomocy w finansowaniu zabiegów in vitro, marginalizując kwestię przemocy domowej i ustalając jedyny słuszny schemat rodziny.

Od najmłodszych lat dzieciom narzuca się narodowokatolicką edukację, obrzydzenie do własnych ciał i seksualności, nienawiść do osób homo- i transeksualnych. Edukacja seksualna praktycznie nie istnieje, a jeśli już, przemawia ona takim właśnie językiem.

Sprzeciwiamy się działaniom tej instytucji, która jest synonimem hipokryzji, demagogii oraz nienawiści.

Władza, której przeznaczeniem nie jest „służba obywatelom”, ale ochrona własnych interesów oraz podporządkowanie i zastraszenie społeczeństwa, sprzyja tej narracji. Zasypując kolejnymi projektami ustaw i nowelizacji odbiera kobietom człowieczeństwo, fundamentalne prawo do decydowania o sobie i swoim ciele. Nie możemy dopuścić, by przeczono albo w jakikolwiek sposób zaniżano naszą zdolność do myślenia, podejmowania decyzji lub stawiania oporu. Dlatego pokazujemy swoją solidarność i siłę.

Władza nie nienawdzi tylko kobiet – władza nienawidzi wszystkich ludzi, którzy walczą o swoją wolność i którzy ujawniają brutalność jej postępowania. Zawsze będzie próbowała nas zniewolić i zawsze będzie próbowała odebrać nam głos. Społeczeństwo oparte na hierarchii, kapitalizmie i religijnym fundametalizmie – to społeczeństwo oparte na strachu i poczuciu winy, posłuszne i nieświadome swojej siły.

Dlatego dzisiaj znów wyszłyśmy na ulice, by wspólnie powiedzieć NIE – nie dla prób przejęcia kontroli nad naszym życiem i naszymi wyborami. Nie dla systemu, który przelewa falę nienawiści na jakąkolwiek grupę społeczną, by skłócić ze sobą społeczeństwo. Występujemy przeciwko nietolerancji, hierarchizacji i przeciwko państwu.

http://wolnywroclaw.pl/relacje/manifa-2017/

02 lutego 2017 | Dział: Dolnośląskie
Zapraszamy do Wrocławia w długi weekend kwietniowo-majowy.

 

W ciągu trzech dni (29.04-01.05) w naszym mieście odbędzie się seria wydarzeń, mających na celu promowanie idei anarchistycznych. Będziemy rozmawiać na temat teorii i sposobów praktyki anarchistycznej. Dążymy do umocnienia więzi i wymiany doświadczeń wewnątrz ruchu wolnościowego.

 

Pierwsze dwa dni skupią się na III Kongresie Anarchistycznym KONGRESONO. Jego celem jest stworzenie przestrzeni dla spotkań w jak najszerszym gronie, dyskusji na nurtujące nas tematy, zaprezentowanie idei anarchistycznych, odniesienie się do aktualnej sytuacji politycznej oraz problemów ruchu i zastanowienie się nad przyszłością naszych działań, ich celami, skutkami i możliwościami aktywizmu.
 
Trzeciego dnia spotykamy się wspólnie na demonstracji pracowniczej. Wracamy do tradycji pierwszomajowej, która, mimo że w Polsce kojarzy się głównie z okresem PRL, jest o wiele starsza. Odwołujemy się do tradycji ruchów pracowniczych, walczących o ośmiogodzinny dzień pracy, prawo do zwolnień lekarskich, etc. Mimo że od kiedy zaczęliśmy walkę o te podstawowe prawa minęło przeszło sto lat, dziś nadal są nam wydzierane. Będziemy manifestować naszą pracowniczą dumę, agitować za samoorganizacją oraz samorządnością w zakładach pracy. W najbliższym czasie opublikujemy oficjalne zaproszenie na wrocławski Dzień Ludzi Pracy.

 

Aktualne informacje na temat wydarzenia można znaleźć na stronie www.wolnywroclaw.pl/majowka

21 lipca 2016 | Dział: Dolnośląskie

FA Wrocław zaprasza wszystkich na Święto Policji 24.07.
https://www.facebook.com/events/1626317034350723/

W dniu tak ważnego dla wszystkich święta, drogie Policjantki i Policjanci życzymy Wam wszystkiego najlepszego. Jesteśmy pełni podziwu, że tak wspaniale pielęgnujecie tradycję. Niewielu potrafi tak jak Wy przenosić najważniejsze jej elementy do współczesności.  Duma i radość rozpiera nasze serca na myśl ile dla Was znaczy etos Granatowych Policjantów. Podobnie jak oni podczas II Wojny Światowej błyskawicznie rozprawiali się z Żydami pilnując gett , Wy także każdego dnia dbacie o czystość na naszych ulicach. Rozumiemy z jakiego powodu puszczacie oko do praworządnych neofaszystów. Słusznie, że  zwykle trochę później wkraczacie do akcji kiedy bici są obcokrajowcy i malowane swastyki na murach. Tak musi być. To zrozumiałe, że kolor skóry i pochodzenie jest dla Was istotne. Dość już panoszących się cyganów i kolorowych dość imigrantów i wykolejeńców. Wystarczy zboczeńców chorujących na gender.  Rozumiemy to, tradycja to rzecz święta.  Pamięć i duma. Duma i radość tych słów nigdy za wiele. Jesteśmy pod wielkim wrażeniem, że nie zapomnieliście również o dzielnych Milicjantach z niebieskich radiowozów, agentach Służby Bezpieczeństwa łamiących życiorysy i funkcjonariuszach Zmechanizowanych Oddziałów Milicji Obywatelskiej. Wiemy, że bez ich nauki nie było by Was tu dzisiaj. Któż lepiej nauczyłby młodzież niż starsi koledzy. Nikt nie wie lepiej tego, że policyjna pałka  potrafi wyprostować skrzywiony życiorys. Lata praktyki i oddanie pracy każdemu noszącemu mundur  pozwoli na opanowanie tych kilku prostych zasad. Nigdy po nerkach, najlepiej przez książkę telefoniczną, zawsze z kolegą, tylko bez świadków.
Starsi koledzy to do Was ten apel. Pomóżcie młodszym i wybaczcie pomyłki. Świeżo po szkole pełni nadziei na zmianę świata z mlekiem pod nosem i tą śmieszną wrażliwością jeszcze nie potrafią mocno przyłożyć. Dajcie im więcej czasu i cierpliwości. Tylko o to prosimy. Wkrótce i oni zaczną myśleć regulaminowo. Bez zadawania zbędnych pytań wykonają każdy rozkaz .
Nasi obrońcy i Stróże Prawa!!!  My rozumiemy, że czasem trzeba wrócić  z komendy po pijaku samochodem. Kielicha komisarzowi się nie odmawia, zwłaszcza na służbie. I nawet jeśli jest już za późno bo wypić trzeba o ósmej rano my o Was pamiętamy. Alkoholizm to narodowa choroba, każdy ją zna. Pamiętajcie, że ośrodki terapeutyczne są w każdym mieście, to żaden wstyd zapiąć się w pasy. Dellirka trwa kilka dni, później na pewno będzie lepiej.
Wiemy jak ciężka jest Wasza praca dlatego spokojnie. Możecie bić nie tylko w pracy. Katujcie żony, lejcie pasami własne dzieciaki. Na pewno im się należało. Posłuszeństwo, karność i bark dyskusji. Bo panie Policjancie tak między Bogiem a prawdą gdzie się najlepiej pierze brudy  jeśli nie w domu?
My wiemy, że tylko tak można wychować przyszłe pokolenie. Być może za klika Wam podziękują i kolejny mundur usiądzie do obiadu w niedzielę. Wtedy nic tak nie uskrzydli prawdziwego ojca policjanta jak wspólny toast z synem w mundurze.
Wiele nas smuci i o tym również trzeba dzisiaj powiedzieć. Dlaczego dzieci wciąż wybierają strażaków  i skąd ta niechęć do Waszej służby. Martwi nas także, ze się nie wysypiacie skuleni w radiowozach na ogródkach działkowych. Trapi nas brak amunicji i rzadkie strzelanie i że rowery tak skrzętnie znaczone nigdy się nie odnajdują. Z troską myślimy o Policjantkach które ścieżkę kariery muszą zaczynać w łóżku przełożonego. Nie rozumiemy braku szacunku i arogancji.  Czasem myślimy o Was z żałością, że Wasze matki strasznie się wstydzą i że ta praca zmienia człowieka tworząc maszynę gotową na wszystko.
Dosyć już tego. Święto to święto więc się radujmy. Wiwat Policja !!!

21 listopada 2014 | Dział: Dolnośląskie

Konferencja podczas zjazdu FA była niezwykle różnorodną i inspirującą prezentacją postaw wolnościowych, pełną pomysłów i wiary w przyszłość.

Niezwykle ciekawe wykłady i bardzo pozytywni ludzie, niecodzienne historie, niezwykłe doświadczenia. Dostaliśmy potężną motywację aby działać dalej, jeszcze prężniej i skuteczniej niż dotychczas.

Pierwszego dnia odbyło się spotkanie „Stara-Nowa ekonomia. Spółdzielczość, odpowiedzialność, etyka w wyborach konsumenckich”. Na początku Tomek z Federacji Anarchistycznej przedstawił etykę systemu kapitalistycznego, oraz metody multikorporacji, które tworzą pozorną konkurencję, tak naprawdę sprawiając, że rynek ekonomiczny jest zupełnie nie przychylny innym formom działalności (małe firmy, spółdzielnie).

 05

Następnie Paulina z Wielobranżowej Spółdzielni Socjalnej PANATO przedstawiła zasady na jakich działają spółdzielnie, plusy i minusy takiej formy działalności oraz zarys podstaw prawnych. Gdyby ktoś był zainteresowany tematem to można się kontaktować: biuro@panato.org.

http://www.panato.org/

W tym tygodniu można także zasięgnąć darmowej porady jak zakładać firmę bądź spółdzielnię we wrocławskim stowarzyszeniu „W tonacji serca”:

https://www.facebook.com/pages/W-Tonacji-Serca/295988320460100?ref=ts&fref=ts

Kolejną prezentacją był projekt COHOTO, który służy pomocy przy funkcjonowaniu lub tworzeniu wspólnot colivingowych oraz cohousingowych.

https://cohoto.net/glowna

Romek opowiedział także o projekcie Okrągłego Miasteczka, które w założeniu ma być dobrowoną wspólnotą ludzi, budujących domy kopułowe, pomagających sobie nawzajem w codziennych czynnościach. Projekt dopiero się rozpoczął, o jego idei można przeczytać na stronie:

http://okraglemiasteczko.cohoto.net/okragle-miasteczko/

Następny prowadzący: Jasiek z ruchu TZM przedstawił prezentację dotyczącą automatyzacji i całkowitej robotyzacji pracy zarobkowej, który może spowodować koniec kapitalizmu i sprawiedliwe wykorzystywanie zasobów, bez udziału walut wymiennych.

http://tzmpolska.org/

Na zakończenie obejrzeliśmy wywiad z Marcinem z Kooperatywy Spożywczej, który zachęca do wspólnych zakupów, wspierania rolników ekologicznych i lokalnych.

http://kooperatywawroclaw.wordpress.com/

video: http://www.dailymotion.com/video/x2afx0a_kooperatywa

W przerwie mieliśmy możliwość zjeść posiłek przygotowany przez Food Not Bombs:

https://www.facebook.com/fnbwro

Spotkanie odbyło się w Utopii w Centrum Reanimacji Kultury.

http://crk.wroclaw.pl/

W niedzielę zamiast pójść na wybory wysłuchaliśmy kilku ciekawych wykładów:

Antoni Kamiński opowiedział o pobycie Bakunina we Wrocławiu oraz o napisanych przez siebie książkach o Bakuninie „Życie i Myśl”:

http://www.bractwotrojka.pl/index.php?option=com_virtuemart&page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=3001&Itemid=116

oraz o zbiorze cytatów i aforyzmów zebranych przez wydawnictwo Trojka: „Myśli”

http://www.bractwotrojka.pl/index.php?option=com_virtuemart&page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=3694&Itemid=116

Kolejna osoba: Tymoteusz Onyszkiewicz przedstawił swoje wspomnienia z lat 80tych i 90tych, które pełne są bohaterskich czynów, walk ulicznych i happeningów, a dzieją się w Warszawie. (Wydane przez Wydawnictwo Nowy Świat)

http://www.bractwotrojka.pl/index.php?option=com_virtuemart&page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=3903&Itemid=116

Xavier z ZSP opowiedział o sile akcji bezpośrednich w walkach pracowniczych współcześnie (http://wroclaw.zsp.net.pl/), a Magda z Krakowa przedstawiła metody i techniki przesłuchań policyjnych stosowane w Polsce.

Na zakończenie Metys z poznańskiej Federacji Anarchistycznej opowiedział o 25 latach istnienia FA, ideach i wartościach, które zmieniały się, dorastały i przenikały tworząc to czym zajmujemy się obecnie.

Podczas spotkania można było obejrzeć materiały prasowe i fotografie z wystawy FUCK89, a także zakupić książki od Bractwa Trojka

http://www.bractwotrojka.pl/

oraz zaopatrzyć się na stoisku Planu W:

http://www.planw.pl/01

02

03

04

05 maja 2014 | Dział: Dolnośląskie

Demonstracja wystartowała o godz. 13.00 z placu 1 Maja i przeszła przez całe centrum miasta zatrzymując się pod agencją pracy tymczasowej Work Service, pod siedzibą PO, w okolicy Uniwersytetu. Działacze i aktywistki z różnych ugrupowań, z Federacji Anarchistycznej, z Inicjatywy Pracowniczej, ze Związku Syndykalistów Polski, a także Q Alternatywie wygłosili przemowy, omawiając aktualną sytuację pracowników w Polsce. Udział w demonstracji wzięły różne ugrupowania, część anarchistów szła w czarnym bloku. Po demonstarcji odbyła się posiadówka na CRK a wieczorem koncert i impreza. Food Not Bombs przygotowało ciepły posiłek. Wszystkim uczestnikom bardzo dziękujemy za miłą atmosferę!

fawroclaw.wordpress.com/2014/05/02/1-maja-2014-we-wroclawiu/
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.700437016679048.1073741862.179726758750079&type=1

30 kwietnia 2014 | Dział: Dolnośląskie

DOŁĄCZ DO NAS!

Przyjedź na ogólnopolską demonstrację do Wrocławia 1-ego maja.

Zapraszamy do uczestnictwa w bloku radykalnym podczas demonstracji!

 

Zapraszamy na obchody 1 Maja we Wrocławiu!

 

W tym roku maszerujemy pod hasłami:

Czas na strajk Generalny!

Odbierzmy nasze prawa pracownicze!

 

Zaczynamy o godz. 13.00, na pl. 1 Maja (aktualnie pl. Jana Pawła II,  fontanna pod Lwami).

 

Trasa przemarszu: Pl. Jana Pawła II – ul. Ruska (przystanek przy Work Sevice) – ul. Kazimierza Wielkiego – ul. Szewska (platforma zatrzymuje się, uczestnicy dochodzą na ul. Oławską przy biurach poselskich) – powrót do ul. Szewskiej – następnie uczestnicy zatrzymają się przy ul. Wita Stwosza – dalej ul. Szewską – ul. Grodzka (przystanek przy Uniwersytecie); przejście chodnikami: most Uniwersytecki; ul. Drobnera, ul. Łokietka, pl. Św. Macieja (rozwiązanie zgromadzenia).

 

Po demonstracji zapraszamy na piknik na podwórku Centrum Reanimacji Kultury (ul. Jagiellończyka 10 c). Udamy się tam zaraz po zakończeniu demo. W planach: ciepła strawa z FNB, gry zespołowe. O godz. 20.00 koncert: zagra dla nas ROOTS CONTROLA SOUNDSYSTEM (Utopia CRK)

 

Dlaczego demonstrujemy?

 

W lutym 1886 roku trwał strajk w jednej z fabryk w Chicago. Robotnicy domagali się poprawy warunków pracy i wprowadzenia 8-godzinnego dnia pracy. Strajk zakończył się lokautem, zwolniono wszystkich robotników, a na ich miejsce zatrudniono nowych. W geście solidarności organizowano wiece i demonstracje, w których brało udział ponad kilkadziesiąt tysięcy osób. Podczas jednego z tych protestów, na początku maja, policja zaczęła strzelać do robotników, zginęło kilka osób. By upamiętnić te wydarzenia II Międzynarodówka uznała 1 Maja Świętem Pracy. W 2013 roku rząd podwyższył wiek emerytalny do 67 roku życia i wprowadził 12-miesięczny okres rozliczeniowy. Musimy pracować dłużej za te same płace. Dziś, podobnie jak pod koniec XIX w. znowu musimy walczyć o 8-godzinny dzień pracy, a także o wiele innych kwestii wcześniej wywalczonych przez ruch robotniczy, a obecnie stopniowo odbieranych przez kolejne rządy: jak powszechna opieka zdrowotna, zabezpieczenia emerytalne, rentowe i od utraty pracy, publiczne żłobki i przedszkola, ogólnodostępne i darmowe szkolnictwo i kulturę. Śmieciowe warunki pracy i pensje oraz ograniczanie dostępu do usług publicznych dotyczą nasz wszystkich. Dlatego 1 maja we Wrocławiu po raz kolejny wychodzimy na ulice, by przypomnieć, że czas już na strajk generalny!

Po demonstarcji zapraszamy wszystkich na wspólne pisanie listów do władz miasta. Jeżeli chcieliście zapytać o coś prezydenta, macie dość wydawania naszych pieniędzy, macie dość wycinania drzew, stawiania nowych apartamentowców macie okazję to zrobić! Spotykamy się na CRK ul. Jagiellończyka 10c/d

09 marca 2014 | Dział: Dolnośląskie

W tym roku FA Wrocław uczestniczyła w Manifie pod własnym banerem, jednak idee anarchistyczne słychać było w wielu przemówieniach różnych grup. Główne hasło tegorocznej Manify brzmiało “Przeciw Przemocy Władzy”.

Manifa rozpoczęła się o godz. 14.00 w rytmach Podwórkowej Samby, było słonecznie i kolorowo. Flagi anarcho-feministyczne obok tęczowych, a także sporo rodziców z dziećmi. Problemy, które zostały poruszone nie tylko na transparentach, ale także w przemowach to głównie problemy społeczne: niskie emerytury i płace, brak usług publicznych takich jak żłobki i przedszkola, nadużywanie umów śmieciowych, wyzysk w miejscach pracy, utrudnianie działalności związkowej. Oprócz tego zwrócono uwagę na problem nietolerancji w mieście, która prowadzi do wykluczeń społecznych, nie tylko względem Romów, ale każdego kto wygląda bądź zachowuje się inaczej niż większość społeczeństwa.

Oberwało się głównie władzy miejskiej, za stadiony, złą gospodarkę mieszkaniową, uciekanie przed problemami. Niszczenie miasta nie tylko politycznie ale także czysto wizualnie. Tegorczna Manifa pokazała, że walka o miasto bez przemocy to głównie walka z władzą polityczną, z elitami, także z kapitalizmem.

Manifa przeszła bez zakłóceń, po wcześniejszej “antymanifie” nie było ani śladu. Praktyczie wszyscy zachowali formę “No Logo”, pokazując to co nas łączy, a nie dzieli.

Tutaj można przeczytać całość oświadczenia Wrocławskiej FA: http://federacja-anarchistyczna.pl/index.php/artykuly/dzialania-fa/dolnoslaskie/item/904-przeciw-przemocy-wladzy

08 marca 2014 | Dział: Dolnośląskie

Drogie przyjaciółki i przyjaciele!!!

    8 marca powinniśmy się na chwilę zatrzymać, przypomnieć, wskazać i zrobić widoczną tą część społeczeństwa która ponosi główny ciężar neoliberalnych przemian i jest częstym obiektem seksistowskich ataków werbalnych, zaczynając od reklam a kończąc na bezpośredniej przemocy fizycznej. Tą część społeczeństwa która staje się ofiarą każdej wojny i aktorem każdej odbudowy. Nie tylko w Polsce, ale i na Świecie. Jest to ta część społeczeństwa, która w Europie na co dzień ma być niewidzialna wówczas kiedy ponosi widoczne ciężary nieopłaconej pracy w zakresie wychowania, pielęgnowania i opieki zdrowotnej. Ma być niewidoczna, gdy za tą samą pracę otrzymuje połowę pensji. Ma być niewidoczna gdy mówimy o sprawach socjalnych. Ma być niewidoczna gdy mówimy o równych szansach w podnoszeniu kwalifikacji zawodowych. Ma być niewidoczna gdy europejska polityka oszczędnościowa obniża standardy społeczne we wszystkich krajach. Ma być niewidoczna gdy faszyści, antysemici, patrioci i inni szowiniści próbują wtłoczyć swoje połamane role matki-polki i skostniały podział obowiązków.
    Ten podział, to podział władzy. Ten podział to podział przemocy. Wyzwolenie kobiet jest także wyzwoleniem mężczyzn z ich współuczestnictwa w tej przemocy.

Przyjaciele!!!

Ile razy w ciągu ostatniego roku z niemałym trudem odkładałyście i odkładaliście ostatnie pieniądze, aby kupić za nie lekarstwa, najpotrzebniejsze rzeczy dla dzieci. Ile razy odmawialiście sobie drobnych przyjemności. Ile razy zalegaliście ze spłatą kredytu. Ilu z waszych znajomych tego nie wytrzymało i popełniło samobójstwo.  
Czy zastanawialiście się kiedykolwiek dlaczego wysocy urzędnicy państwowi, prezesi dużych korporacji, wybrani przez was politycy i duchowieństwo nie mają takich problemów?
Jeśli pojawiły się wśród was takie pytania ja zadam kolejne: Dlaczego nigdy nie będzie was stać na podróż życia? Dlaczego galerie handlowe mogą wam zaoferować jedynie bezpłatną toaletę? Dlaczego wasze dzieci pomimo własnych zdolności nigdy ich nie zrealizują? Dlaczego nie będą choć bardzo chcą jeździć konno, pływać trzy razy w tygodniu na basenie i grać na fortepianie wspaniałe melodie zachwycając zebranych gości?
Jestem przekonany że pod skórą znacie odpowiedz. Życie z godnością, prawdziwe wynagrodzenie pracy, przyjemności, smaki życia, marzenia i spokój, zarezerwowane są tylko dla wybrańców.
Pewnie nie raz uwierzyliście w polityczne zapewnienia, że dobrobyt będzie waszym udziałem. Wypowiadali je ludzie których ręce są gładsze niż dłonie dziecka.  Technokraci którzy nie znają trudów życia. Wyuczone frazesy zawsze przynoszą skutek. Wybory i cztery lata spokoju. Później wszystko wraca do normy.
Jacek Kurski z PiS-u może sobie pozwolić na to aby skwitować to jednym zdaniem „Ciemny naród wszystko kupi” Mirosław Drzewiecki z PO doda do tego „Polska to dziki kraj” Donald Tusk bezceremonialnie podczas konferencji dotyczącej wydobycia gazu łupkowego zrobi reklamę Biedronce oddając przysługę potężnemu lobbyście z Portugalii, Rafał Dutkiewicz w wężowej kurtce i gangsterskich pantofelkach będzie się wdzięczył podczas otwarcia nowej restauracji w Rynku. Nikt mu nie zabroni za nasze pieniądze zostać mecenasem kultury i sportu. Nikt mu nie zabroni odbyć szereg fascynujących podróży do najodleglejszych miejsc Świata, za łączną kwotę 91 tysięcy złotych. Bynajmniej nie swoich – Naszych. Wypracowanych przeze mnie i przez was.
Niestety jesteśmy nikim, masą która jedynie podpisuje listy, uwiarygadnia tych którzy od zawsze byli politykami.  Sponsorujemy ich ekscesy, łożymy na darmowe przeloty z Wrocławia do Warszawy, aby przez 20 minut zaistnieć w programie Babilon, Kawa na Ławę i innych telewizyjnych produkcjach.
Ci których wybraliście mają was w dupie. Realizują tylko program wyborczy swojego wodza. Kropka
Zrozumcie, każda władza deprawuje, zmienia ludzi. Znacie Zegana, wrocławskiego boksera, społecznika i zapalonego propagatora sportu. Czy sprawdzaliście co się z nim stało? W którym narożniku zostawił własne przekonania i jak małpa powtarza frazesy.
Władza, politycy, partie, programy, obietnice, papka medialna którą was karmią żeby o tym nie mówić. Znamy to na pamięć.
Kryzys wyborczy, niska frekwencja wyborcza mówią same prze siebie. Mamy ich dosyć. Wiele razy z pewnością mówiliście – Nie ma alternatywy. Jest. My nią jesteśmy, Wy nią jesteście. Wasza samodzielność i zaradność, wasza wrażliwość i pomoc wzajemna. To nasza siła. Aby żyć godnie nie potrzebujemy struktury państwa. Nie musimy pracować na darmozjadów z wiejskiej i Sali plenarnej wrocławskiego ratusza. Wszystko może się zmienić. Wszystko możecie zmienić.  
Anarchia, to brak rządu, Anarchizm to ty i ja razem, bez premiera, prezydenta, króla i ministra. Federacja Anarchistyczna to struktura która jest, oddycha, krzyczy, czuje, myśli, kocha i nienawidzi władzy.
Szczególnie dziś 8 marca musimy jasno powiedzieć o tym co przynosi każdy kolejny dzień. Każdy dzień pełen szarości, zmęczenia, zniewolenia i umniejszania. Władza która krzyczy do nas z nagłówków tabloidów, idiotycznych programów, społecznych oczekiwań, seksistowskich reklam, jest władzą powstałą tu, w tym społeczeństwie.
Tworzą ją kobiety które uwierzyły że rola im przypisana jest jedyną, tworzą ją mężczyźni którzy dla własnej wygody, z własnej niemocy , w szumie pogoni za materialnymi  przyjemnościami zapomnieli o godności własnych żon, matek, kochanek i sióstr.
Jeśli mówimy o odpowiedzialności społecznej, o heroicznej walce, o wyrzeczeniach, mówimy o kobietach. Mówimy o nas samych. Bohaterstwo przypisywane mężom stanu jest taką samą manipulacją jak pojęcie feminizmu jako kaprysu stworzonego dla zabicia czasu.
Cała odpowiedzialność tego zepsutego Świata spada na nas, to my musimy opatrywać rany, organizować żywność, kształcić dzieci i zapewniać im miłość, podczas gdy świetnie przygotowani do swojej roli samców alfa mężczyźni walczą na wojnie toczonej w korporacji.
Jeśli mówimy o ponoszeniu kosztów, o rezygnacji z planów, rezygnacji z rozwoju, zamknięciu w wąskim oczekiwaniu na spełnienie roli matki, kucharki, sprzątaczki, nauczycielki i kochanki mówimy o nas samych.
Jednak tu, i teraz jest czas i miejsce aby przekroczyć wody Styksu. Aby wyjść z krainy śmierci obronną ręką. Jest czas aby koszty decyzji politycznych właścicieli korporacji, polityków i duchowieństwa przenieść na nich. I tylko na nich.
Anarchistki i Anarchiści muszą zrozumieć w jakim impasie tkwimy od końca lat 90-tych. Musimy postawić pytanie o stosunki władzy na nowo, i opuścić subkulturowe zabawy tkwiące w kulturowych maskaradach. Musimy odkryć na nowo materialne stosunki społeczeństwa w jakim żyjemy, i zbudować pomost do społeczeństwa. Musimy zakończyć izolację i reprodukowanie tych samych struktur władzy przeciwko którym występujemy,
Żeby to zmienić musimy zacząć od zmiany naszego stosunku do tej części społeczeństwa, która w zamierzeniu władzy ma być niewidzialna.

13 grudnia 2013 | Dział: Dolnośląskie

 

 

Od wydarzeń w 2011 roku, Narodowe Święto Niepodległości stało się jednym z najgorętszych wydarzeń medialnych jesieni. Konfrontacja Marszu Patriotów z Kolorową Niepodległą przy niemałym udziale policji oraz dziennikarzy, odbiła się szerokim echem w społeczeństwie.

 

Nacjonaliści związani z organizacjami o różnorakim prawicowym charakterze, odnieśli w tej materii spektakularne zwycięstwo. Owe podzielone i zmarginalizowane grupy, urosły w dyskursie społecznym do rangi istotnej siły politycznej.

 

Można wskazywać tutaj wiele przyczyn, w czym zresztą prześcigali się różnoracy komentatorzy. Nie zostało jednak wystarczająco wyszczególnione to, że pod sztandarem patriotyzmu swój interes zaczęły realizować różnorakie prawicowe i „antysystemowe” organizacje.

 

Udział w Marszu Patriotów grup kibiców Legii i Polonii Warszawa (które to grupy na zakończenie marszu pobiły się wzajemnie) był podyktowany nie tyle pobudkami ideologicznymi lecz wojną, którą kibice wypowiedzieli rządowi Donalda Tuska po zaostrzeniu prawa dotyczącego przepisów bezpieczeństwa w czasie imprez masowych.

 

Akty przemocy, do których doszło w Warszawie w blasku fleszy, zostały przypisane działaniu lewicowych prowokatorów, antify, policji i organizatorów Kolorowej Niepodległej. Organizatorzy w iście polityczny sposób odcięli się od kibiców na tyle ostrożnie, aby nie skonfliktować się z owym pożytecznym sprzymierzeńcem. Tym czasem we Wrocławiu podobne wydarzenia obyły się wyłącznie w blasku pochodni, niesionych przez członków i sympatyków Narodowego Odrodzenia Polski.

 

 

 

Narodowe Odrodzenie Polski w marszu organizowanym przez Młodzież Wszechpolską oraz Obóz Narodowo Radykalny nie bierze udziału. Historia konfliktu sięga 2006 roku, w którym MW doniosła na policję w sprawie pikiety antyhomoseksualnej organizowanej przez NOP. W związku z tym wydarzeniem, z okazji 11 listopada swoje marsze NOP urządza w stolicy Dolnego Śląska.

 

Wrocław stał się domem dla nacjonalistów nie bez przyczyny. Skrajna prawica od zawsze posiadała tutaj silną pozycję. Z Wrocławia wywodziła się czołówka nacjonalistycznych i neonazistowskich zespołów – Honor, Konkwista 88, czy znany na scenie metalowej Graveland. To z wrocławskich list wyborczych startuje przy każdej możliwej okazji Adam Gmurczyk – zamieszkały w Warszawie ojciec założyciel NOPu, dzięki czemu zebrać może więcej wyborczych okruszków niż w swoim rodzimym mieście.

 

Skrajna prawica nie jest więc we Wrocławiu młodym wynalazkiem. Posiada swoją długą tradycję, jednakże nie stanowiła ona obiektu większego zainteresowania mediów głównego nurtu. Sytuacja ta zmieniła się jednak na przestrzeni ostatnich lat, kiedy NOP skutecznie wypracował sobie alians z neopogańską Zadrugą oraz kibicami Śląska i Sparty Wrocław, którzy na własnym podwórku przyłączyli się do walki politycznej, a raczej antyrządowej kampanii pod przebraniem nacjonalistycznym.

 

To właśnie na fali owego przymierza doszło w naszym mieście do kilku dość spektakularnych aktów przemocy. O ile jeszcze bez większego echa przeszły incydenty z Synagogą pod Białym Bocianem i wegetariańską restauracją Złe Mięso, o tyle napaść na Wagenburg bezpośrednio po marszu 11 listopada oraz próba zakłócenia wykładu Zygmunta Baumana znalazła się w czołówkach programów telewizyjnych. Dutkiewicz przyznał, że przegapił moment, w którym grupy te urosły w siłę. Media rozpisywały się o wzroście tendencji neofaszystowskich. Widmem neonazizmu stał się Roman Zieliński, którego ogłoszono omalże ideologiem wrocławskiej skrajnej prawicy.

 

Dla Narodowego Odrodzenia Polski była to nie tylko darmowa reklama i forma nobilitacji. Dutkiewicz w swojej naiwności roztrąbił w mediach dofinansowanie policji, mającej skuteczniej rozprawiać się neofaszystowskim zagrożeniem, przez co pogłębił tylko antagonizację stanowisk i utwierdził w przekonaniu Kibiców Śląska, że są ofiarami walki politycznej z opozycją antyrządową. Zieliński odniósł podwójne zwycięstwo – nie tylko zyskał darmową reklamę swojej napisanej przed laty ksiązki, ale także obnażone zostało dyletanctwo dziennikarzy, którzy bez jej lektury powoływali się na sam jej tytuł, wypełniając doskonale założenia prowokacji. Narodowe Odrodzenie Polski, będąc grupą o marginalnym popraciu społecznym i potencjale kadrowym przybrało postać polskiego „Złotego Świtu”.

 

 

 

Zauważalne wzmożenie ruchów nacjonalistycznych na polskich stadionach, nie jest w istocie niczym dziwnym. Podobne zjawiska miały miejsce w Anglii oraz są wciąż żywe wśród wielu ekip kibicowskich za granicą. Przykład angielski daje nam jednak najciekawsze porównanie. W latach reform gospodarczych za rządów Thatcher i polityki zaciskania pasa, brytyjski National Front prowadził szeroko zakrojoną kampanię wśród kibiców angielskiej piłki.

 

Podobna sytuacja ma miejsce obecnie na naszym podwórku. O ile specyficznie rozumiane prowadzenie polityki historycznej przez kibiców w Polsce oraz zdecydowane nastawienie antykomunistyczne stanowiło część krajobrazu sceny kibicowskiej od wielu lat, o tyle grupy te miały charakter w istocie apolityczny.

 

Kibice (także Śląska Wrocław) prowadzili różnorakie akcje popierania określonych sił politycznych (także liberalnych), jeżeli mieli w tym interes dotyczący ich futbolowego światka. Poszerzenie pola walki nastąpiło wraz z obostrzeniem przepisów bezpieczeństwa na stadionach, prewencyjnym aresztowaniem Piotra Staruchowskiego w Warszawie oraz wzmożonym medialnym spektaklem zagrożenia porządku społecznego ze strony kibiców.

 

Opozycja parlamentarna w osobie niektórych polityków Prawa i Sprawiedliwości, postanowiła cynicznie wykorzystać ów wzrost napięcia do ataku na rząd Donalda Tuska. Atak ów wyrażony został w kategoriach patriotycznych, powielających znane od czasu dyskusji nad integracją europejską argumenty dotyczące suwerenności i interesu narodowego.

 

W tej właśnie niszy umiejscowili się nacjonaliści różnej maści – od korwinistów, poprzez Młodzież Wszechpolską na Narodowym Odrodzeniu Polski skończywszy. Można powiedzieć, że sprawą zainteresowali się profesjonalni i profesjonalizujący się politycy oraz ideowcy mający nieco szersze interesy niż swobody obywatelskie w czasie rozgrywek piłkarskich. Podobnie jak w latach siedemdziesiątych w Anglii, dzisiaj polscy nacjonaliści budują sobie poparcie na polskich stadionach. Jak widać na przykładzie wrocławskim, zdarza im się robić to skutecznie, choć nie bez przeszkód.

 

Odtrąbiony w mediach rozłam pomiędzy kibicami a NOPem, jaki rzekomo miał nastąpić na trybunach Śląska Wrocław okazał się w istocie niewielkim zgrzytem i efektem trać wewnętrznych w grupach kibiców. Część środowiska bardzo szybko określiła powiesznie antynopowskiego baneru na trybunie prowokacją służb i próbą rozbicia jednośći wśród kibiców. Wydarzenie to obnażyło jednak pewną tendencję w obrębie grup kibicowskich – brak zgody na jednoznaczną interpretację historii Polski i kwestii martyrologii, oraz brak zgody na polityczne wykorzystywanie środowiska kibicowskiego.

 


 

Pomijając to, kto próbował podłożyć ogień pod omawiany sojusz, interesująca jest sama kwestia tego jakie argumenty faktycznie przyczyniły się do owego rozbicia stanowisk wewnątrz grupy o rzadko spotykanym w naszych czasach stopniu spójności. Argumentem tym była współpraca Narodowego Odrodzenia polski z ukraińską „Swobodą”, organizacją nacjonalistyczną popierającą czystki etniczne na Ukrainie, których ofiarami byli między innymi Polacy. Co ciekawe tąpnięcie musiało być na tyle silne, że stronnicy wrocławskiego NOPu – ustami między innymi Zielińskiego w przykładny polityczny sposób obrócili problem ze „współpracy” na „rozmawianie”.

 

Owych „rozmów” NOP prowadził więcej. Zanim bowiem rozpoznali oni swojego sojusznika wewnątrz kraju, poszukiwali oni aliansu z różnymi środowiskami nacjonalistycznymi w Europie. Przykładów hipokryzji - charakterystycznej dla wszystkich ugrupowań politycznych poszukujących popracia wśród innych grup odnaleźć można na stronie NOPu wiele. Każdy zainteresowany w łatwy sposób znajdzie opisy rozmów z organizacjami, które wielokrotnie występowały przeciwko Polakom – jak chociażby wspomiany już brytyjski National Front, który prowadził kampanię przeciwko polskim emigrantom. Wybiórczość polskich nacjonalistów nie przeszkadza im jednak, w byciu nacjonalistami na emigracji i płaceniu podatków na rzecz wspierającego znienawidzoną przez nich lewacką politykę wielokulturowości i ochrony mniejszości rządu brytyjskiego.

 

Wybiórczość jest zresztą podstawową cechą charakteryzującą nacjonalistów z NOPu. Przejawia ona się w wielu kwestiach dotyczących filozofii polityki, koncepcji narodu, etniczności, obyczajowości oraz etosu ulicy. Granicę śmieszności wyznacza tutaj podtrzymywanie postawy antypolicyjnej (zapożyczonej na okazję współpracy z kibicami) przy jednoczesnym, zawartym w programie głoszeniu konieczności utworznie silnej i wysoce dofinansowanej policji, oraz okazjonalnym składaniem przez NOP doniesień do prokuratury w sytuacjach, w których naruszono prawa i interesy organizacji.

 

W ciekawym świetle wyglądają także pozostałe postulaty nopowskich nacjonalistów – ich antykapitalistyczne poglądy gospodarcze w postaci dystrybucjonizmu, negowanie procesu transformacji ustrojowej oraz demokracji parlamentarnej w ogóle, radykalna postawa antynarkotykowa, chrześcijańskie podwaliny definicji państwa i narodu czyli w istocie treść przekonań politycznych stanowi tło dla tego, z czego NOP jest znany – antysemityzmu, ksenofobii, czy homofobii.

 

Narodowcy są jednak na tyle świadomi źródeł swojego potencjalnego poparcia społecznego, że starannie starają się ukryć ową właściwą, polityczną treść swojego ruchu. W warunkach polskich wiadomym jest, że więcej osób przyjdzie protestować przeciwko homoseksualistom niż powstaniu nowej restauracji McDonalds. Promowanie dystrybucjonizmu nie ma żadnego sensu w obliczu możliwości przywołania argumentów dotyczących żydowskiego kapitalizmu i manipulacji przez ową mniejszość mediami. Podobnie jak negowanie demokracji parlamentarnej i Unii Europejskiej nie przeszkadza narodowcom w systematycznym braniu udziału w wyborach do obydwu instytucji. Wreszcie radykalna postawa antynarkotykowa również nie znajdzie podatnego gruntu w środowiskach kibicowskich, wśród których legalne i nielegalne postaci stymulantów stanowią codzienność i źródło dochodu pewnych grup.

 

Ów powszechnie spotykany, polityczny pragmatyzm czyli zwyczajna hipokryzja nie jest niczym wyjątkowym i ideologom nacjonalistycznym również nie przeszkadza wybiórczość na drodze do narodowej rewolucji, która jest celem ostatecznym. Problem jednak w tym, że ideologia owej rewolucji wyrażona jest w kategoriach etnicznych. To zaś, czym jest naród i kto jest Polakiem stanowi jeden z największych problemów NOPu.

 

To zaś czym jest naród i co oznacza bycie jego częścią jest kwestią arbitralną. Zależność tą doskonale opisał B. Anderson, twierdząc, że narody są wspólnotami wyobrażonymi. Nie wchodząc tutaj w zawiłości antropologii etniczności, warto zauważyć w jaki sposób ową wspólnotę wyobrażają sobie nacjonaliści. Nie ma ona bowiem nic wspólnego ze wspólnotą instytucjonalną, którą konstytuuje kwestia obywatelstwa. I w tym miejscu znajduje się największy błąd intelektualny ideologów Narodowego Odrodzenia Polski. Postrzegając naród i państwo jako byty absolutne o podłożu religijnym, praktykują oni wizję narodu i państwa w sposób arbitralny i wyobrażony. Mianem Polaka nie mogą mienić się ateiści, osoby o przekonaniach lewicowych, mniejszości seksualne, liberałowie, czytelnicy Gazety Wyborczej, narkomani, komuniści i inni wrogowie polskości.

 

Ci ostatni jednakże także podlegają kwestii wyboru moralnego. Próżno szukać działań NOPu, które wymierzone byłyby w prawdziwe środowiska neonazistowskie. Wręcz przeciwnie, Blood and Honour jest stałym gościem NOPowskich manifestacji 11 listopada, i co oczywiste znajdują się tam na własne życzenie, oczywiście bez oficjalnych deklaracji wzajemnych sympatii. Z dwojga totalitaryzmów, które doprowadziły do zniszczenia II Rzeczypospolitej, wystepuje się wprost jedynie przeciwko komunistom, często podnosząc argument, że Stalin jest odpowiedzialny za śmierć większej ilość jednostek niż Hitler.

 

Jednocześnie wspólnotą wyobrażoną są także mityczni „komuniści”, którzy zależnie od interesu politycznego są albo członkami i władzami Platformy Obywatelskiej, właścicielami TVNu, czytelnikami Krytyki Politycznej, ateistami lub – co z naszego punktu widzenia najzabawniejsze – anarchistami. Tymczasem próżno by szukać jakiegokolwiek sprzeciwu członków NOPu przeciwko dawnym aparatczykom PZPR (oprócz Jaruzelskiego) czy byłym funkcjonariuszom SB (np. zabójcy księdza Popiełuszki), których pełno jest np. w firmach ochroniarskich. Starzy komuniści i esbecy żyją sobie spokojnie, nie niepokojeni przez „prawdziwych patriotów”, gdy ci polują na plastikowe tygrysy.

 

Sprawy religijne także nie stanowią szerszego problemu moralnego dla nacjonalistów, którzy wyłącznie dzięki podobnej definicji wroga, ochoczo współpracują z pogańską Zadrugą, a osoba Mariusza Szczerskiego, autora antychrześcijańskiej retoryki zespołu Honor – legendy wrocławskiego nacjonalizmu, także nie przychodzi z trudem do zaakceptowania na mocy klasyka gatunku.

 

Zamiast tego na celowniku narodowców znajduje się rewizjonista marksistowski Zygmunt Bauman, który w istocie jest ziszczeniem czarnego snu narodowca – pracownik służb PRL, morderca Żołnieży Wyklętych, komunista i Żyd. Sęk w tym, że pierwszą instytucją, która doprowadziła do wyrzucenia Baumana z Polski była PZPR i rozłamy wśród funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, który rozpętał nacjonalistyczną i antysemicką nagonkę na żydowskich intelektualistów w 1968 roku.

 

Pokazuje to w dobitny sposób istotny pewien fakt, za który NOP i jego poplecznicy nie są odpowiedzialni i którego zapewne nie są do końca świadomi. Polska w sposób prakyczny przerabiała okres nacjonalizmu nie w dwudziestuleciu międzywojennym, gdzie ruch ów był częscią sceny politycznej, ale w czasach komuny. Przywołując znaną powszechnie metaforę – rządy komunistyczne jakkolwiek głoszące internacjonalizm i połącznie proletariuszy wszystkich krajów – były jak rzodkiewki. Czerwone na zewnątrz i białe w środku. W czasach Zbrodniczego Systemu Komunistycznego, realizowano faktyczną politykę nacjonalistyczną, ksenofobiczną, homofobiczną i anysemicką. I podobnie jak w przypadku NOPu afiszowano się inną ideologią niż ta, którą faktycznie realizowano.

 

Nikt inny jak nacjonaliści zogniskowani w Zjednoczeniu Patriotycznym Grunwald poparli Jaruzelskiego i stan wojenny 1981 roku. I nikt inny jak NOP i nacjonaliści powtarza te same argumenty i odwołuje się do tej samej ideologii, tylko że ubranej w inne szaty.

 

 

Federacja Anarchistyczna Wrocław

 

 

08 marca 2018 | Dział: Śląskie

W sobotę 3 marca, o godz. 11:00 w dwóch strategicznych miejscach Katowic, odbyła się pikieta solidarnościowa pod hasłem Solidarność to broń, której nigdy się nie wyrzekniemy – stop torturom rosyjskich aktywistów!

Fala aresztowań i tortur wezbrała na terenie Rosji wraz ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi i mistrzostwami świata w piłce nożnej.

Podczas pikiety mówiliśmy o sytuacji Wiktora Filinkowa, Igora Szyszkina, Ilja Kapustina, czy Jewgienija Karakaszewa, rozdawaliśmy materiały informacyjne, oraz gazetę anarchistyczną A-TAK.

Tym symbolicznym gestem, jakim jest pikieta informacyjna, chcieliśmy pokazać naszą solidarność ze wszystkim zatrzymanymi.

Nie dalej niż przedwczoraj obchodziliśmy rocznicę zabójstwa założycielki i działaczki Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów – Jolanty Brzeskiej, której zwęglone zwłoki znaleziono porzucone w lesie. Tak, jak nie zapomnieliśmy o Jolancie Brzeskiej, tak nie mamy zamiaru milczeć w sprawie torturowanych towarzyszy.

W Rosji, gdzie Putin nie zawaha się przed najbardziej obrzydliwymi ruchami, by nadal sprawować władzę, w Polsce, gdzie ludzie umierają na komisariatach, a władcami życia i śmierci okazuje się mafia czyścicieli kamienic, na całym świecie – władza i jej organy są takie same. Nie pozwolimy, by jej okrutne akty przeszły bez echa. Wspieramy i czekamy na wieści od rosyjskich aktywistów.

Solidarność Naszą Bronią!

Federacja Anarchistyczna Śląsk

 

19 listopada 2017 | Dział: Śląskie

Po wydarzeniach z 19 kwietnia 2015 , kiedy akcja okupacyjna pustostanu zorganizowana w ramach Antykongresu zakończyła się wezwaniem na miejsce jednostki antyterrorystycznej, sąd rejonowy w Katowicach dopiero w lutym 2016 dostarczył zatrzymanym akt oskarżenia. Oskarżono nas o naruszenie miru domowego - " wdarcie się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia..".

Wyznaczono termin pierwszej rozprawy, na którą oprócz oskarżonych przyszło kilkanaście osób w charakterze publiczności w celu okazania wsparcia. Osoby te nie zostały wpuszczone na salę obrad.

Po kilku miesiącach postępowania 15 z zatrzymanych wtedy osób, zdecydowało się przyjąć warunkowe umorzenie postępowania. Jednak 5 z nich nie zgodziło się na kompromis, dla nich walka  się nie skończyła - nie przyznali się do winy.

Na pierwszą rozprawę ws. pozostałej piątki przybyło wiele osób nie tylko po to, aby zademonstrować wsparcie dla aktywistów, ale też aby pokazać władzy, że represje wobec oddolnych ruchów społecznych zawsze spotykają się ze stanowczą reakcją ze strony ruchu anarchistycznego. Każdy z zatrzymanych złożył oświadczenie.  Nikt nie przyznał się do winy, każdy podkreślił polityczny charakter akcji. W trakcie rozprawy osoby obecne na publiczności rozwinęły wielki baner z napisem Solidarność Nasza Bronią. Policja zaczęła wyrzucać osoby z sali, szarpiąc je i wypychając siłą. Sędzia zakończyła rozprawę przed czasem wyznaczając cztery kolejne posiedzenia. W ich trakcie mieli zostać przesłuchani wszyscy policjanci, którzy wzięli udział w akcji na Mariackiej. Zażądaliśmy też odpowiedzi na pytania, kto wydał polecenie użycia jednostki antyterrorystycznej, czyją własnością jest kamienica na Mariackiej, czy policja została rozliczona po całej akcji i jakie były jej koszty dla budżetu publicznego.

Wyznaczono kilka rozpraw w ciągu najbliższego miesiąca, każdy z oskarżonych pracował,  jeden musiał dojeżdżać aż z Poznania,  podzielono się więc tak, żeby na każdej rozprawie ktoś z nich był obecny. Jednocześnie planowaliśmy kolejną akcję na nadchodzącą rozprawę tak, żeby ponownie zachwiać spokojem w budynku sądu. Niestety wymiar "sprawiedliwości" po raz kolejny pokazał swoje prawdziwe oblicze. Na drugiej z wyznaczonych 4 rozpraw sąd oświadczył, że po konsultacjach z prokuratorem wspólnie ustalono, iż niema zasadności dla przeprowadzania kolejnych posiedzeń sądu ponieważ sprawa jest jasna, nie budzi żadnych wątpliwości sądu i prokuratora, a dalsze jej prowadzenie będzie przeciąganiem całej sprawy i świadczyć będzie o przewlekłości postępowania. Dlatego sąd orzekł o winie 5 uczestników protestu i zasądził im prace społeczne w wymiarze około 40godz., zaś jednemu z oskarżonych zasądził grzywnę 550zl (ze względu na jego niezdolność do pracy). Taki obrót sprawy był dla nas zaskoczeniem. Przygotowywaliśmy się na dalszą walkę, do przesłuchania policjantów, przygotowywaliśmy kolejną akcję, jednakże sąd i prokuratura ucięli sprawę nie dając nam szans na obronę.

Każdemu wyznaczono kuratora i wymiar prac społecznych - 40 godzin rozłożono na 4 miesiące. Jest to najlżejszy wymiar kary. Oczywiście nikt nie podjął prac społecznych. Według nas jest to tożsame z przyznaniem się do winy. Dlatego po kilku miesiącach policjanci zaczęli poszukiwać oskarżonych w ich domach rodzinnych. Nie udało się ustalić ich miejsca pobytu, uznano że ukrywają się przed "wymiarem sprawiedliwości". Dlatego w ciągu ostatnich kilku miesięcy odbyły się posiedzenia, na których sąd zarządził zmianę prac społecznych na pozbawienie wolności. Jako, że konstrukcja naszego prawa jest absurdalna, pozbawiając kogoś wolności zasądza mu się połowę wymiaru prac społecznych. I tak z najlżejszego wyroku jednego z aktywistów (40 godzin do odrobienia w ciągu 4 miesięcy) zasądzono 2 miesiące aresztu! Za 40 godzin do odpracowania, za grzywnę w wysokości 550zl nasi Towarzysze mogą pójść do aresztu na ponad 60 dni.

Oto skutki policyjnego terroru w trakcie Antykongresu:

- 21 protestujących zatrzymanych,

- 3 osoby odwiezione do szpitala,

- 10 osób obciążonych dozorem policyjnym, w tym dwie dozorowane dwa razy w tygodniu,

- wejścia do domów zatrzymanych i ich rodzin,

– nachodzenie lokalu organizacyjnego,

- zastraszanie aktywistów.

Jednocześnie Antykongres okazał się dla nas nie tylko szeregiem bezpośrednich ulicznych akcji i wykładów z alternatywnych teorii. Zaistniałe sytuacje wytworzyły w nas poczucie wspólnoty, które rezonować będzie jeszcze długo, napędzając kolejne działania. Dziękujemy wam za akcje solidarnościowe! Po raz kolejny przekonaliśmy się na własnej skórze o brutalności policji - mamy ma prawo się bronić, zaś protest jest formą obrony przed władzą!

27 maja 2017 | Dział: Śląskie

Polskie władze chcą zmienić ustawę regulującą funkcjonowanie żłobków m.in. zwiększając dopuszczalną ilość przebywających w  nim dzieci o 30%. Przy wzroście obciążenia pracą o 30%, nie mówi się o wzroście płac opiekunek.

26 maja w Dzień Kobiet, wsparliśmy inicjatywę Komisji Międzyzakładowej OZZ IP przy Zespołach Żłobków w Poznaniu, w Miejskim Przedszkolu nr 1 w Bytomiu. Rozdając materiały informacyjne i rozmawiąjąc z rodzicami odbierającymi dzieci z placówki, żądaliśmy i nadal będziemy żądać:

- maksimum 5 dzieci na jedną opiekunkę,

- maksymalnie 25 dzieci w grupie,

- zwiększenia ilości miejsc w żłobkach, poprzez zwiększenie finansowania sektora opieki,

- doprecyzowania pojęcia: 'dziecko szczególnej opieki'.

- skrócenia czasu pracy,

- zmiany nazewnictwa z opiekun dziecięcy, na opiekunka dziecięca.

11 maja 2017 | Dział: Śląskie

Śląscy anarchiści w ramach protestu przeciwko Europejskiemu Kongresowi Gospodarczemu odbywającemu się w Katowicach przeprowadzili akcję plakatowania, rozrzucania ulotek oraz zabarwili na czerwono wodę w fontannie obok centrum kongresowego.

“10 maja 2017 po raz 9 w Katowicach odbywa się festyn wolnego rynku, Europejski Kongres Ekonomiczny. Wezmą w nim udział światowej klasy zbrodniarze i złodzieje. Rozmowy w tym doborowy towarzystwie będą dotyczyć nowych strategii zdobywania bogactw i poszerzania dominacji ekonomicznej nad ludnością Europy. Wszystko to oczywiście przepięknie usprawiedliwione nazwiskami celebrytów wolnego rynku, profesorów wyzysku, władców osiągających duże sukcesy w okradaniu tych, którym mówią, że służą, gwiazd charytatywności i oczywiście ekologów, którzy dla władzy i zysku starają się umieścić środowisko naturalne na giełdzie. Wszystko ku chwale naszego nowego boga – kapitalizmu.

Jednym z głównych tematów kongresu jest bezpieczeństwo energetyczne. Możliwe, że nawet dojdzie do przedstawienia 2 rożnych wizji: czy energia będzie bezpieczna w rękach państwa, czy w rękach wielkich prywatnych firm. Bezpieczna oczywiście oznacza tyle co jak najlepiej nie doprowadzić do sytuacji, w której mogłaby się stać dobrem wspólnym, zarządzanym przez wszystkich. Wątpimy czy to ma jakiekolwiek znaczenie dla nas, zwyczajnych zjadaczy chleba, bo czym ma znaczenie dla okradanego jakie imię nosi złodziej?

Inna kwestia jest równie „interesująca” co poprzednia – cała seria paneli na temat moralności w biznesie według współczesnych piewców wolnego rynku. Etyczne prowadzenie interesów, w sposób oczywiście pokazowy, staje się opłacalne. Znamy przecież takie przykłady ze współczesnego świata, niejedna wielka korporacja w naszym Pierwszym Świecie lansuje się na odpowiedzialną i uczciwą, a jednak wyzyskuje ludność i niszczy środowisko naturalne w krajach Trzeciego Świata. Kongresmeni będą sobie nawzajem przedstawiać różne sposoby okłamywania nas i wyzyskiwania naszych braci w innych miejscach globu.

Rozmowy będą się również toczyć na temat dosyć niepokojący, szczególnie w kwestii naszej prywatności. Dotyczyć będą efektywnego zbierania i wykorzystywania naszych danych, które niestety sami często oddajemy w internecie. Kongresmeni chcą efektywniej je wykorzystywać, by wciskać nam ich nikomu niepotrzebne produkty, tak, aby nas przekonać, że tego właśnie chcemy. Chcą również wiedzieć jak nas lepiej szpiegować, by w odpowiednim momencie móc tych, którym nie podoba się aktualny stan rzeczy na świecie, unieszkodliwić. Wszystko to można oczywiście usprawiedliwić mówiąc o zagrożeniu terrorystycznym, jednak warto się zastanowić, kto tu naprawdę tym terrorystą jest.

To tylko część z wielu powodów, dla których jesteśmy przeciwko kongresowi ekonomicznemu. Namawiamy do protestowania przeciwko niemu, ale nie z powodu samego faktu, że się odbywa, lecz by pokazać swój sprzeciw wobec nieuczciwości możnych tego świata. Nawet jeśli nie jesteśmy w stanie się ich pozbyć, to przynajmniej spróbujmy ograniczyć ich chęć bogacenia się i poszerzania swojej władzy, by przestały w końcu płynąć rzeki krwi mordowanych i wykorzystywanych robotników, niewinnych, ale mających pecha mieszkać w „złej” części naszej planety. Zatrzymajmy chociaż własne morza łez wylewanych z racji niepewnej sytuacji ekonomicznej i wmówionych nam potrzeb , którym nie jesteśmy w stanie podołać.”

28 marca 2017 | Dział: Śląskie

Wczoraj, tj. 27 marca, odbyła się w Katowicach pikieta solidarnościowa z przebywajacymi w areszcie białoruskimi anarchistami.

Wierzymy, że trwające od 17 lutego białoruskie protesty są nie tylko wyrazem sprzeciwu wobec ustawie o pasożytnictwie społecznym, ale że są aktem i próbą sił wymierzonymi przeciwko Łukaszence, urzędnikom, milicji, służbom specjalnym i reszcie prawdziwych pasożytów, wysysających witalność z białoruskiego społeczeństwa.

Po Gdańsku, Krakowie i Warszawie i my pokazaliśmy, że solidarność, tak ważna dla anarchistów nie zna granic, nie ugina się przed dyktatorami i nie ucieka przed policjantami, którzy czekali już na nas gnieżdżąc się w suce w asyście starży miejskiej w drugim aucie, oraz funkcjonariuszami po cywilu i w mudurach, tuż koło Placu Teatralnego. Akcja była niezalegalizowana, świetnie wiedzieć, że nasz profil na Facebooku ma aż tak zróżnicowanych odbiorców. Sprawdzono tylko dowód osobisty jednego z uczestników pikiety.

Rozdaliśmy mnóstwo ulotek, a przechodnie z zaciekawieniem słuchali przemówień - wszak mieli ikazję dowiedzieć się o rzeczach, o których nie usłyszą w mediach.

Ślemy wyrazy poparcia dla naszych towarzyszy na Białorusi, tych na wolności jak i tych w areszcie. Wiemy o strajkach głodowych i czekamy na dalszy bieg wydarzeń.

Solidarność naszą bronią!

24 listopada 2016 | Dział: Śląskie

W Sądzie Rejonowym w Katowicach odbyła się rozprawa 5 z 21 zatrzymanych podczas Antykongesu 2015 przez AT anarchistów. Obecna była widownia, solidaryzująca się z oskarżonymi. Poniżej oświadczenie wygłoszone na sali rozpraw. Oczekujcie video z wydarzenia.

My, anarchiści i anarchistki, postanowiliśmy wykorzystać sposobność, która nadarzyła się w Katowicach podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w 2015 r. i zaprotestować przeciwko niemu, jednocześnie tworząc alternatywę dla tego wydarzenia. Wystąpiliśmy wtedy między innymi przeciwko międzynarodowej umowie TTIP, chcieliśmy w teorii i praktyce udowodnić, że poprzez samoorganizację i radykalne działanie społeczeństwo jest w stanie przeciwstawić się dyktaturze biurokracji i pieniądza, reprezentowanej przez uczestników kongresu. Chcieliśmy stworzyć otwartą przestrzeń dyskusji dla wszystkich tych, którym korporacyjno-rządowe elity odmawiają prawa głosu, pokazać, że nie ma naszej zgody na dalsze rządy skompromitowanej oligarchii.
Administracja państwa próbując ukarać nas za nasze działania, które miały na celu aktywizację społeczeństwa poprzez zwrócenie uwagi na zaistniałe problemy ekonomiczne, jasno pokazuje że nie ma w Polsce miejsca dla inicjatyw oddolnych.
Nasza odpowiedź na zarzuty zakłócenia miru domowego, które zostały nam przedstawione, dotyka prawdy o wiele głębszej. Jako oskarżeni, stajemy przeciwko machinie przestępczej władzy, posługującej się policją i sądem. Mamy na to dowód - jest to opuszczony budynek, który zarówno wtedy jak i dzisiaj stoi pusty i zaniedbany. Władzy zależało na tym, żeby tego dnia do opinii publicznej nie przedostała się żadna informacja o proteście przeciwko organizowanemu spotkaniu biznesowemu, kuriozalnie zwanym Forum Ekonomicznym.
W związku z tym oczekujemy odpowiedź na nasze pytania :
- KTO WYDAŁ POLECENIE UŻYCIA GRUPY ANTYTERRORYSTYCZNEJ
- CZYJĄ WŁASNOŚCIĄ JEST KAMIENICA NA MARIACKIEJ
- CZY POLICJA ZOSTAŁA ROZLICZONA ZA CAŁĄ AKCJĘ I JAKIE BYŁY KOSZTY UŻYCIA JEDNOSTKI AT.
Pewne jest, że władza upozorowała zakłócenie miru domowego, użyła swoich paragrafów by stłumić protest stricte polityczny.

Wyznaczono terminy kolejnych trzech rozpraw. 

Video z wydarzenia: 
1. https://www.youtube.com/watch?v=p-xBqN6zJYs
2. https://www.youtube.com/watch?v=sPr-c2_r9IY

13 stycznia 2016 | Dział: Śląskie

Władza próbuje kontrolować nas coraz bardziej i szuka o nas coraz więcej informacji. W sejmowym zaciszu przy wyłączonych kamerach i poza uwagą społeczeństwa, likwiduje się resztki wolności i pozory demokracji. Niedawno do Sejmu trafił nowy projekt ustawy, która pozwala policji i służbom specjalnym na szpiegowanie każdego i to bez powodu. To nie pierwszy raz, kiedy władze chcą się dobrać do naszych telefonów i łączy internetowych (patrz ACTA). PiS robi to samo, co poprzednie ekipy rządzące, próbuje jednak radykalnie zwiększyć możliwość szpiegowania obywateli. Lobby policyjne zaciera ręce.

Co chce dać służbom nowa władza? Wg nowej ustawy, policjanci i agenci będą mogli śledzić każdego przez nadajnik GPS np. w telefonie i nie będą musieli uzyskać na to zgody sądu. Służby specjalne będą mogły przechowywać pozyskane tajemnice zawodowe, osobiste i nie będą musiały ich niszczyć. Funkcjonariusze systemu będą mieć możliwość poznania, co mówimy w tajemnicy adwokatowi, czy lekarzowi. Policja będzie mogła nas “billingować” i obserwować, co robimy w internecie bez konkretnego powodu (prawdopodobnie będą wykorzystywać programy szpiegujące).

Władza pokazała swoje oblicze… i bardzo dobrze – zmobilizuje nas to do działania. Tak, jak zablokowaliśmy ACTA, tak teraz powstrzymamy zakusy władzy na naszą prywatność. Musimy się bronić przed coraz bardziej brutalnym i rozpasanym molochem policyjno-kontrolnym. Tendencje do szpiegowania widoczne są na całym świecie – Rosja, USA, azjatyckie dyktatury, a i w Unii Europejskiej służby policyjne w coraz większym stopniu posługują się technikami inwigilacji obywateli. Państwo wykorzystuje coraz chętniej techniki inwigilacji do tłumienia obywatelskich protestów i szantażowania tych, którzy nie godzą się na ich działania. Polski rząd pilnie uczy się zamordyzmu.

Pierwszą akcje protestacyjną mamy już za sobą. 09.01 Śląsk zapoczątkował pikietą w Katowicach ruch protestacyjny. Wydarzenia, które miały miejsce przy okazji ostatniego wiecu wołają o pomstę do nieba - rozbicie demonstracji, zatrzymanie jednego z organizatorów i osób biorących w niej udział, gazowanie uczestników, którzy chcieli się dowiedzieć co z zatrzymanymi. Jednak tak samo jak nie damy się uciszyć w internecie, tak samo nie skończymy stawiać oporu na ulicach, póki nie osiągniemy celu.

Niezgadzamy się na bezkarność policji! Dlatego w dniach 18.01 do 24.01 wzywamy wszystkich do obywatelskiego oporu i protestów przeciwko nowym pomysłom inwigilacji społeczeństwa! Zablokujmy politykom możliwość szpiegowania nas. Uczyńmy te dni tygodnie protestu przeciwko inwigilacji. Łapy precz od naszego życia!

NIE ZGADZAMY SIĘ NA TWORZENIE PAŃSTWA POLICYJNEGO!
DOŚĆ BEZKARNOŚCI POLITYKÓW TWORZĄCYCH PRAWO!
ZABLOKUJMY PRAWO POLICJI DO SZPIEGOWANIA!

Federacja Anarchistyczna Śląsk

09 lutego 2015 | Dział: Śląskie

W czwartkowe popołudnie na ul. Dworcowej w Bytomiu odbyła się pikieta solidarnościowa z górnikami protestującymi w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Podczas trwania pikiety działacze i działaczki Federacji Anarchistycznej Śląsk oraz OZZ Inicjatywa Pracownicza rozdali 300 ulotek informująych o sytuacji w JSW oraz nawołujących do solidarności z górnikami.

13 czerwca 2012 | Dział: Śląskie

Uczestnicy częstochowskiej Federacji Anarchistycznej i Związku Zawodowego Federacja Pracownicza w dniu 9 czerwca zorganizowali kolejną pikietę solidarnościową z pracownikami salonów empiku. Rozkolportowano kilkaset ulotek skierowanych do pracowników i klientów. Mimo niesprzyjającej aury akcja cieszyła się dużym zainteresowaniem i przebiegła bez zakłóceń.

03 czerwca 2012 | Dział: Śląskie
(FA s. Częstochowa / ZSP s. Górny Śląsk / ZZ Federacja Pracownicza)

Akcje solidarnościowe z pracownikami Empiku - zwycięzcy konkursu „Najgorszy Pracodawca Roku 2011". W pierwsza sobotę czerwca miały miejsce dwie akcje ulotkowe skierowane zarówno do pracowników, jak i klientów salonów Empik w Katowicach (Empik przy ul. Księdza Piotra Skargi oraz Empik w Silesia City Center). W sumie wśród klientów i pracowników Empiku rozdano ponad 400 ulotek. W pierwszym z miejsc akcja przebiegała bez zakłóceń. W centrum „Silesia", pod koniec akcji, do jej uczestników wyszedł ochroniarz w cywilnym ubraniu i roztrzęsionym głosem domagał się zaprzestania działań na terenie salonu. Oświadczył też: „ulotki możecie sobie rozdawać poza salonem Empiku". W międzyczasie - w trakcie tej pogawędki - udało się rozkolportować resztę ulotek. Kiedy akcja była już zakończona, pojawiła się ochrona Silesia City Center. Wychodzący w tym momencie spokojnym krokiem z centrum „Silesia" uczestnicy i uczestniczki, dosłownie otarli się w drzwiach z przybyłą prewencją ochrony Silesia City Center. Gratulujemy ochroniarzom bystrości;)!

Treść kolportowanych ulotek:

„Empik" czyżby pełna kultura?
DO KLIENTÓW „EMPIK-u"

„Empik" posiada w całej Polsce sieć salonów, gdzie sprzedawana jest prasa, multimedia oraz książki. Za eleganckim wizerunkiem salonów sprzedaży kryje się smutna prawda o warunkach w jakich są zatrudnieni pracownicy sieci „Empik". A prawda jest taka, że zysk jest tam ważniejszy, niż prawa pracownicze. O to przykłady łamania tych praw udokumentowane w wielu salonach Empik:

1. Brak ewidencji godzin (bezpłatne nadgodziny).
2. Nie pokrywanie kosztów prania odzieży firmowej.
3. Zmuszanie pracowników do wykonywania zadań za innych, w tym rozkładanie ciężkich kontenerów.
4. Brak właściwego ogrzewania w miejscu pracy.
5. Likwidacja funduszu socjalnego.
6. Brak prawdziwych szkoleń BHP.
7. Brak szkoleń dotyczących sprzedawanych towarów.
8. Brak płatnych zwolnień chorobowych, groźby zwolnienia w razie zachorowania.
9. Mobbing, strasznie zwolnieniami.

Tak wygląda praca w sieci sprzedaży, której hasłem jest: Pełna kultura. Jeżeli tak wygląda kultura pracy w wykonaniu tej sieci, to warto sobie zadać pytanie: czy sam chciałbyś/chciałabyś pracować na takich warunkach? Na umowie śmieciowej, nie wiedząc, czy zostanie przedłużona, w ciągłej niepewności i pod presją groźby zwolnienia, bez żadnych osłon socjalnych ze strony firmy, bez zwolnienia na czas choroby, pracując w nadgodzinach bez dodatkowego wynagrodzenia... Kolejny raz, „Empik" zdobył nagrodę Najgorszego Pracodawcy Roku, w konkursie organizowanym przez Związek Syndykalistów Polski. W tym roku zdobył pierwsze miejsce!

Powyższe dowody mówią same za siebie. Zastanów się, czy warto tu kupować swoją ulubioną grę, gazetę, czasopismo, film czy książkę. Nie wspieraj wyzysku pracowników! Twój wybór ma znaczenie!

Związek Syndykalistów Polski – www.zsp.net.pl
Federacja Anarchistyczna / ZZ Federacja Pracownicza

Prawda o pracy w „Empiku"
DO PRACOWNIKÓW „EMPIK-u"

Salon „Empik" jest miejscem Twojej pracy. Czas jaki w nim spędzasz poświęcasz klientom, obsłudze kas, wypakowywaniu towaru z kartonów i umieszczaniu go na odpowiednim miejscu. W wielu salonach pracownicy w zamian otrzymują brak ewidencji godzin (bezpłatne nadgodziny), nie pokrywanie kosztów prania odzieży firmowej, zmuszanie do wykonywania zadań za inne osoby, w tym rozładowywanie ciężkich kontenerów, brak ogrzewania w salonach, co naraża Twoje zdrowie. W wypadku zachorowania w wielu salonach grozi się zwolnieniami.

W relacjach z przełożonymi wielu z Was ma do czynienia z mobbingiem i groźbą wyrzucenia z pracy, bo przecież jak mówią przełożeni „jest tylu chętnych na Twoje miejsce". Wielu skarżyło się na brak szkoleń BHP i funduszu socjalnego. Wielu z Was pracuje na umowach, które niczego Wam nie gwarantują. Czy chcesz, żeby było tak nadal? W milczeniu złościć się i dalej znosić takie traktowanie? Właściciele „Empik-u" zwiększają zyski, oszczędzając na Tobie. Jeżeli nie wierzysz, to zajrzyj na fora internetowe, a wtedy przekonasz się, że nie jesteś odosobnionym przypadkiem.

Możesz jednak walczyć o swoje prawa w miejscu zatrudnienia. Nie bądź bierny, bo właśnie na bierności oparty jest wyzysk, z którym masz do czynienia!

Twoi pracodawcy nie myślą o Tobie, ale wyłącznie o swoim własnym interesie. A na ich sukces pracujesz Ty, w zamian powinieneś mieć zapewnione godne wynagrodzenie oraz godne warunki pracy.

Związek Syndykalistów Polski – www.zsp.net.pl
Federacja Anarchistyczna / ZZ Federacja Pracownicza
24 marca 2016 | Dział: Małopolskie

Krakowska krwawa wiosna to historia pracowników zakładów cukierniczych i przemysłowych, którzy w 1936 r. wobec głodowych pensji upomnieli się o podwyżki i zaprzestanie wydłużania czasu pracy, a także zażądali przywrócenia zwolnionych związkowców. Niektórzy z nich przypłacili to życiem.
2 marca 1936 r. rozpoczęła się okupacja Polsko-Szwajcarskiej Fabryki Czekolady „Suchard”, a 18 marca do protestu dołączyli robotnicy Polskich Zakładów Gumowych „Semperit”. W nocy z 20 na 21 marca policja przystąpiła do krwawego tłumienia strajku.
23 marca 20 tysięcy osób zebrało się, aby zamanifestować swoją solidarność z załogami „Suchardu” i „Semperitu” walczącymi o pracownicze prawa. Policja jeszcze raz wykazała się niezwykłą brutalnością, otworzyła ogień do zebranych robotników, zabijając 8 osób, a raniąc 45.

Federacja Anarchistyczna sekcja Kraków i komisja środowiskowa Inicjatywy Pracowniczej przyszły 23 marca pod pomnik Krakowskiego Czynu Rewolucyjnego, by oddać hołd zamordowanym robotnicom i robotnikom; tym, których życie nie zakończyło się 23 marca, tak jak chcieli tego policjanci oddający do tłumu salwę. Chcąc wymazać nieposłusznych, którzy walczyli o swoją godność, brutalna władza tylko ich unieśmiertelniła. Bo kto dziś pamięta o zhańbionych, którzy bezmyślnie słuchali rozkazów? Nikt. Za to zamordowani robotnicy żyją w naszej pamięci. Niech wybrzmią ich imiona:

Józef Cieślik
Jan Jędrygas
Janina Krasicka
Andrzej Proc
Jan Szwed
Jan Szybiak
Piotr Wrona
Antoni Żłobiński

Przychodzimy tu i przychodzić będziemy rokrocznie, by złożyć kwiaty i zapalić znicz, by nie zapomnieć o nich, o męczennikach i męczennicach ruchu robotniczego, o tych, którzy walczyli o lepszy świat. Takimi okolicznościami łączymy historię, pokazujemy prawdę naszego dziedzictwa. Oni nie żądali, aby ich chwalono, czynili wszystko z prostego poczucia solidarności, z potrzeby walki o sprawiedliwość, o wspólną godność; o to wszystko, do czego i my dziś dążymy.

Areszty, przemoc i groźby – to wszystko na co było stać – jakże dziś idealizowaną – sanację. Sojusz kapitału i państwa potrafił robotnikom zaoferować jedynie ucisk, bezrobocie i ogólną nędzę. Robotnicy przeciwstawili temu strajk i solidarność. Pokazali nam, że nasza siła jest siłą wspólnoty. Ruch pracowniczy musi dziś tworzyć właśnie tak szlachetną wspólnotę. Walka trwa.

26 stycznia 2016 | Dział: Małopolskie

Stop POPiSowej inwigilacji” – pod takim hasłem przeszliśmy ulicami Krakowa w ubiegłą niedzielę. Z Rynku Głównego, ulicą Floriańską pod Urząd Wojewódzki przemaszerowało około 150 osób. Demonstracja była spontaniczną odpowiedzią na nowelizację ustawy o policji. Wprowadzone przepisy poszerzają zakres możliwości inwigilowania społeczeństwa przez władzę.

 

Poniżej publikujemy treść jednego z wygłoszonych podczas demonstracji przemówień:

Przyszliśmy dziś tutaj wszyscy, by zaprotestować przeciwko niegodziwości władzy, która raz po raz odsłania swój łeb. Tym razem jest to łeb agenta, łeb szpiega, który zamierza śledzić każdy nasz ruch. Nowa ustawa policyjna to zamach na podstawowe prawa każdego człowieka – na jego wolność, na nasze prawo do prywatności. To, na czym nam wszystkim tak bardzo zależy. Oczywiście rządzący mówią nam, że jest to robione dla "bezpieczeństwa". My jednak pytamy: "czyjego?". O czyje bezpieczeństwo chodzi, jeżeli nie o bezpieczeństwo rządzących? Mówię o tych, którzy uważają się za "wolę narodu", za "suwerena", a tak naprawdę kompromitują siebie, próbując do tej kompromitacji wciągnąć i nas! My mówimy głośno i wyraźnie: "nie reprezentujecie nas!". Nie pozwolimy na inwigilację! PIS wprowadzając tę ustawę dobrze wie co robi, tak jak dobrze wiedziało PO, gdy szykowało taką ustawę już za swoich rządów. Nie dajmy się zwieść fałszywej opozycji! Tym bardziej fałszywej opozycji PO do PIS-u! Oni również chcieli zawiesić na nas swój wzrok i położyć na nas swoje łapska. Bądźmy przezorni! Nie powinniśmy dać się zwieść PO, nie powinniśmy dać się zwieść PIS-owi, nie powinniśmy dać się zwieść komukolwiek, kto przyjdzie po nich!

Na zakończenie chciałbym wspomnieć - chyba wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę - że dzisiejszy protest nie jest ani początkiem, ani końcem pochodu oporu, który wielu z nas prowadzi od bardzo dawna. Walka trwa, a my nie możemy się poddawać! Naszą naczelną zasadą powinno być "nie ustawaj". Joe Hill, bard amerykańskiego ruchu związkowego, na swoim łożu śmierci powiedział: "Nie traćcie żadnego czasu na żałobę! Organizujcie się!". Powinniśmy wziąć te słowa za nasz drogowskaz. Nie dajmy się zniewolić pod czujnym okiem Wielkiego Brata!

17 stycznia 2016 | Dział: Małopolskie

Każdego roku, 19 stycznia, w rocznicę zabójstwa Anastasii Baburowej i Stanisława Markiełowa, w Rosji i w wielu innych krajach odbywają się wydarzenia przypominające nie tylko o ich śmierci w 2009 roku, ale o wszystkich osobach, które straciły życie w wyniku działań rasistów i neonazistów. W ostatnich latach byli to m.in. antyfaszyści: Iwan Chutorskoj, Fiodor Fiłatow, Ilia Dżaparidze.

 Nasze towarzyszki i towarzysze zostali zabici przez rosyjskich neonazistów. Ludzi, których ani w Rosji, ani w ogóle na świecie być nie powinno. Wciąż nie zatarła się pamięć o tym, ile osób zginęło z ich rąk w ubiegłym wieku, a jednak nazizm wciąż istnieje.

W ciągu ostatnich dziesięciu lat ponad 600 osób zostało zabitych z powodu nienawiści rasowej i ksenofobii. Stracili życie tylko dlatego, że mieli „niewłaściwy kolor skóry”, „niewłaściwy kształt oczu”, „niewłaściwe pochodzenie” czy „nieprawidłowe poglądy”.

Obecnie przemoc na ulicach rosyjskich miast jest już zjawiskiem o mniejszej skali, ale wydaje się to być tylko pozorną zmianą. Dalej kwitnie ksenofobia wśród zwykłych obywateli, urzędników państwowych i przedstawicieli organów ścigania. Przejawia się to na wiele sposobów: uchodźcy nie dostają azylu, nawet jeżeli pochodzą z krajów, w których panuje wojna, odbywają się regularne naloty przeciwko migrantom, dzieci migrantów bez meldunku nie mogą uczyć się w szkołach, podpisywane są tysiące aktów wydalenia.

 W październiku tego roku w Petersburgu zmarł pięciomiesięczny Umarali Nazarow, który został odebrany swoim rodzicom; przyjechali oni z Tadżykistanu i oskarżono ich o nielegalny pobyt w kraju. Matka Umaraliego została wydalona. Wersja oficjalna mówi, że nikt nie jest winny śmierci dziecka, że jest to jedynie wynik choroby. Jednak mały Umarali zawsze był okazem zdrowia.

Po tym wypadku nie było demonstracji, żadnych poważniejszych fal protestu – to, co się wydarzyło, nie przeszkadza większości obywateli. Obojętność jest chorobą każdego społeczeństwa, które nie zauważa, jak szybko powiększa się liczba osób społecznie odrzucanych.

 Większość milczy, gdy wprowadzane są przepisy dyskryminujące całe grupy społeczne, kiedy aktywiści są zabijani na ulicy, kiedy osoby walczące z rasizmem idą do więzienia na podstawie sfabrykowanych „dowodów”, w wyniku sterowanych odgórnie spraw sądowych.
Większość milczy i czuje się bezpiecznie wśród własnych złudzeń, a taka ignorancja jest żyzną glebą dla wszelkich rodzajów nienawiści.

Jeśli chcemy się temu przeciwstawiać, powinniśmy stawić odważny i pozytywny opór. W naszym codziennym życiu, a zwłaszcza w dniu tak tragicznej rocznicy, nie może zabraknąć naszej pamięci o ludziach, którzy zginęli w walce z neonazizmem. Więcej, trzeba przypomnieć milczącej większości o tym dniu – by nie dać zapomnieć, by niewiedza o neonazistowskiej przemocy w końcu przestała panować w społeczeństwie.

 

 

16 września 2015 | Dział: Małopolskie

W ubiegłą sobotę (12.09) mieliśmy okazję w ramach szerokiej kolacji, wraz z Amnesty International Kraków i kolektywem Koniec Stagnacji, współorganizować demonstrację Uchodźcy mile widziani.

Poniżej publikujemy nasze wspólne oświadczenie:

Uchodźcy Witamy Was serdecznie!
 
Każdy człowiek ma prawo do bezpieczeństwa. Dlatego przyjęcie migrantów uciekających przed wojną jest naszym obowiązkiem. Ale nędza i głód to także groźba dla życia i godności człowieka. Nikt nie ryzykuje życia swojego i swojej rodziny po to, by mając dobrze – mieć jeszcze lepiej. Dlatego sprzeciwiamy się dzieleniu migrantów na dobrych uchodźców wojennych i złych” – ekonomicznych.
 
Jedni i drudzy są ofiarami wielkiej polityki i rządów państw nie wyłączając naszego. To mocarstwa destabilizują całe regiony, od Czarnej Afryki po Donbas. To międzynarodowe powiązania polityki i kapitału czerpią krociowe zyski z agonii całych społeczeństw. Liczy się handel bronią i ropa.
Zło wyrządzone przez rządy i korporacje naprawiamy sami. Nie oglądając się na instytucje, nie czekając na sygnał z góry. Sieć ludzi dobrej woli oplata całą Europę i wspiera migrantów w ich trudnej wędrówce. My, krakowianie i krakowianki, bez niczyjej inspiracji i pomocy, włączamy się w ten ruch. Walczymy z propagandą nienawiści i niesiemy konkretną, wymierną pomoc potrzebującym. Witajcie w Krakowie!
 
Jednocześnie nie ustajemy w naciskach na państwo polskie, Unię Europejską i NATO, by wykorzystały swój potencjał dla ulżenia doli migrantów. Domagamy się przede wszystkim powstrzymania przemocy w Syrii, gdzie połowa przedwojennej ludności została zmuszona do migracji:
1. Ustanowienia strefy zakazu lotów nad terytorium Syrii.
2. Rzeczywistego wstrzymania dostaw broni dla wojsk B. al-Asada i Państwa Islamskiego.
3. Natychmiastowego otwarcia granicy turecko-syryjskiej w stronę Syrii, aby możliwa stała się odbudowa terenów uwolnionych od islamistów po ciężkich walkach oraz powrót tysięcy uchodźców.
 
 
W demonstracji wzięło udział ponad 500 osób. Zagrała SambaKa, było głośno i kolorowo! Wznosiły się hasła: Chcę arabkę za sąsiadkę!, Gość w dom - Bóg w dom!, Inna kultura - jedno cierpienie!, Żaden człowiek nie jest nielegalny!.
Nie obyło się bez odwiedzin przeciwników przyjęcia uchodźców, niestety spożyty przed demonstracją alkohol nie pomagał im w merytorycznej dyskusji, w końcu po rzęsistym obfotografowaniu przez dziennikarzy zasiedli w cieniu pomnika Adam Mickiewicza.

To jeszcze nie koniec naszych działań! Skupieni w ramach projektu Witajcie w Krakowie! planujemy kolejne akcje - chcesz się dołączyć? Napisz do nas: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. .

 
23 stycznia 2015 | Dział: Małopolskie

Dziękujemy za Waszą postawę. Przywracacie nadzieję tysiącom ludzi przy maszynach, kasach, biurkach – wystraszonym, pozbawianym zarobku i godności. Śledzimy Wasze zmagania, staramy się Was wspierać i zastanawiamy się – co dalej?

 

Nie ma wątpliwości – pod kontrolą państwa, czy pod kontrolą prywatnego kapitału – nacisk na to, by „przywileje”, czyli głównie stabilne zatrudnienie i wynagrodzenia z dodatkami Wam odebrać, będą rosły. Na państwowym wolniej, ale również. Czasem w dyskusjach, także w mediach pada hasło własności pracowniczej. To może być najsensowniejsza odpowiedź na pytanie „co dalej”.

Da się.

 

Pierwsza wątpliwość jest dość powszechna – czy to się może udać? Skoro w ogóle nie słychać o takich firmach? Druga: Może to dobre dla warzywniaka, czy agencji reklamowej, ale nie dla dużego, skomplikowanego zakładu przemysłowego. Na pierwszą odpowiedzmy sobie sami – przez prawie tydzień „nie słychać było” poza regionem o Waszym proteście. Nie należy mylić medialnej fikcji z rzeczywistością. W Polsce działa ok. 1500 spółek pracowniczych oraz spółdzielni produkcyjnych i pracy.

Można mnożyć przykłady wielkich zakładów bez szefów – posiadanych i zarządzanych przez załogi. Skupmy się na kilku, których historie mogą być inspiracją w Polsce.

FaSinPat – fabryka ceramiki budowlanej w Argentynie. Gdy prywatny właściciel fabryki (zbudowanej na darowanym mu przez państwo terenie, za pożyczone pieniądze) postanowił nie spłacać długów i zamknąć fabrykę, ok. 270 pracowników wdarło się na jej teren siłą. Argentyński sąd zgodził się, aby przejęli 40 proc. stanu magazynu jako formę zapłaty za zaległe pobory. Jednak robotnicy zaczęli okupować firmę i rozpoczęli produkcję na własną rękę, wprowadzając kompletnie demokratyczne procedury podejmowania decyzji. Obecnie fabryka zatrudnia 470 pracowników i eksportuje swoje wybory do 25 krajów na świecie. Po 9 latach walk sądowych, po odparciu siłą kilku prób eksmisji, we wrześniu 2009 roku sąd argentyński uznał prawo załogi do fabryki, za częściowym odszkodowaniem dla byłego właściciela.

New Era – fabryka okien PCV w Chicago, USA. W 2012 roku właściciel postanowił „zwinąć żagle”. Pracownicy zajęli budynki, a następnie uruchomili produkcję. Mieli już doświadczenie z poprzednich walk i poparcie społeczne (4 lata wcześniej byli w podobnej sytuacji). Ostatecznie udało im się wykupić majątek firmy. Obecnie zakład ma formę spółdzielni produkcyjnej.

VioMe – fabryka klejów budowlanych w greckich Salonikach. Tu miał miejsce dokładnie ten sam scenariusz, co FaSinPat, tyle że w Grecji, gdzie, jak wiadomo, politycy cały kraj sprzedali bankierom. Właściciele narobili długów i prysnęli. Pracownicy zabezpieczyli zakład, a następnie podjęli produkcję. Wówczas właściciele zainteresowali się na powrót swoją „świętą” własnością i starali się ją odzyskać. Pracownicy wygrali jednak batalię rynkową i sądową. Nie tylko odzyskali rynki zbytu, ale wprowadzili nowe produkty i obecnie rozwijają działalność. Trudny okres, gdy kapitalistyczni kontrahenci nie chcieli z nimi rozmawiać, przetrwali dzięki wsparciu lokalnej społeczności oraz datkom ludzi z całego świata.

W Polsce istnieje wiele firm produkcyjnych pod kontrolą pracowników. Są to głównie przedsiębiorstwa średnie. Jeśli chodzi o wielkie – politycy nigdy nie zgodzili się na to, by pracownicy samorządnie ośmieszyli jedynie słuszną linię prywatyzacji kapitalistycznej. Ale warto przypomnieć, że np. strajk czynny (czyli rozpoczęcie produkcji przez strajkujących pracowników i przejęcie przez nich zysków) w 1992 r. w KGHM odstraszył rząd od decyzji rujnujących polskie górnictwo miedzi i uratował kombinat, który jest dziś perłą w koronie polskiego przemysłu.

Jaka własność pracownicza?

Zasadniczo, polskie prawo przewiduje dwie możliwe formy własności pracowniczej – spółdzielnię (kooperatywę) i spółkę pracowniczą. Najważniejsza różnica jest taka, że w spółdzielni każdy członek ma tak samo ważny głos, a w spółce – waga głosu odpowiada wartości udziałów. A że udziałami można handlować, można też pozyskać kapitał do firmy wprowadzając zewnętrznego inwestora – w większości przypadków w Polsce spółki pracownicze prawie nie różnią się od zwykłych firm kapitalistycznych – pracownicy stopniowo stracili kontrolę nad zakładem. To też jest zagrożenie, które warto przemyśleć.

Aby się udało, potrzebne są dwie rzeczy. Pierwsza – to poparcie społeczeństwa. Wy je macie. Druga – pamiętać nie tylko o ekonomii i miejscach pracy, ale też wartościach: solidarności – tej codziennej, przez małe „s”, czyli pomocy wzajemnej, równości i wolności w zarządzaniu wspólną kopalnią, dla korzyści wszystkich i każdego z osobna.

Czy warto?

 

Państwo nie chce kopalni, prywaciarz nie chce Waszej godności, jedynie Waszego wysiłku. Jedynie sami sobie możecie zagwarantować szacunek i bezpieczeństwo – ekonomiczne, oraz fizyczne, bo przecież górnictwo to nie rurki z kremem. Ile razy jeszcze będziecie musieli strajkować?

A jeśli teraz wygracie i kopalnia będzie nadal państwowa?

 

Warto zatroszczyć się wtedy o kontrolę nad zarządem i otoczeniem kopalni. Nie jest tajemnicą, że dyrektorzy rzadko działają korzystnie dla kopalni. Może taki jest plan, a może to po prostu bezinteresowna głupota. A nawet jeśli zdarzy się ktoś porządniejszy, to wokół jest setka spółek i spółeczek – kontrahentów, wyciągających z kopalni ile się da. Musicie patrzeć na ręce zarządzającym, czytać umowy, faktury. Na gruncie obecnego prawa możliwości są ograniczone – silna i mądra działalność związkowa i rada pracownicza. Pamiętajcie jednak, że prawo określa minimum, a nie maksimum udziału pracowników w zarządzaniu przedsiębiorstwem.

Pamiętajcie, że jesteśmy z Wami my i tysiące, jeśli nie miliony ludzi. Damy Wam wszelkie możliwe wsparcie nie (tylko) dlatego, że chcemy, by ludzie sami sobą rządzili. Dlatego, że jesteśmy Wam to winni.

06 listopada 2014 | Dział: Małopolskie

Dnia 5 listopada 2014 r. o godz. 14.00 przed Konsulatem Generalnym Republiki Francuskiej w Krakowie przy ul. Stolarskiej 15 odbyła się pikieta, w której wzięły udział krakowskie środowiska wolnościowe, m.in. uczestnicy i uczestniczki Federacji Anarchistycznej, inicjatywy Koniec Stagnacji oraz niezrzeszeni aktywiści miejscy. Krakowscy dziennikarze tradycyjnie zignorowali wydarzenie. A jeden z nich, Dawid Kuciński, Zastępca Redaktora Naczelnego portalu lovekrakow.pl na list z informacją o planowanej akcji odpowiedział następująco: „Z tego, co pan pisze, widać raczej, że winni i gorsi od stróżów prawa są pikietujący. Radzę zostać w domu i zająć się pożytecznymi rzeczami”. Dobrze to świadczy to o jego dziennikarskiej neutralności.
Akcja miała na celu uczczenie pamięci zamordowanego przez żandarmerię 25 października br. 21-letniego Rémiego Fraisse. Aktywiści zapalili koło budynku konsulatu znicze oraz postawili portret zamordowanego. Ponadto pikietujący chcieli wyrazić swoje oburzenie brutalnym zachowaniem policji zarówno podczas pacyfikacji protestów francuskich ekologów oraz alterglobalistów broniących mokradeł Testet – w dolinie rzeki Tescou na południowym-zachodzie Francji, (właśnie tam, w okolicach lasu Sivens gdzie został zamordowany Rémie Fraisse  władze planowały budowę zapory), jak też podczas demonstracji, które odbyły się w różnych miastach Francji po zamordowaniu eko-aktywisty. Pikietujący, chcąc zwrócić uwagę mieszkańców Krakowa na zajścia we Francji, rozdawali naświetlające sprawę ulotki oraz trzymali transparent „Policja i kapitał to wróg ludzi i przyrody”. Uczestnicy akcji złożyli także w konsulacie list protestacyjny, który został przyjęty przez nieświadomą omawianych wydarzeń pracowniczkę Instytutu Francuskiego w Krakowie. Zachowująca się bardzo kulturalnie pani poprosiła również o ulotkę i zadeklarowała, iż przekaże list do konsula. Akcja trwała około 30 minut i spotkała się nie tylko z zainteresowaniem przechodniów, ale również policji. Należy przypomnieć, że przy niewielkiej ulicy Stolarskiej w Krakowie znajdują się aż trzy konsulaty oprócz francuskiego również niemiecki i amerykański. Właśnie dlatego przez całą dobę stoi tam radiowóz policyjny. Po rozdaniu ulotek, złożeniu listu oraz wygłoszeniu przemówień pikietujący zostali poproszeni o dowody osobiste oraz o sprzątnięcie zniczy.

W trakcie 47 minut po zakończeniu niezgłoszonej pikiety 9 (z 13 obecnych) uczestników i uczestniczek akcji zostali spisani/ne. Zdezorientowana jak to zazwyczaj bywa całą akcją policja dzwoniła do przełożonych, konsultując się, co ma uczynić z pokojowymi demonstrantami. Nawoływania do posprzątania zniczy oraz grożenie, iż sprawa trafi do sądu w wyniku nieprzyjęcia mandatów za zaśmiecanie pozostały jednak bez skutku. Po wezwaniu pomocy w ilości dwóch radiowozów oraz dokładnego sprawdzenia danych aktywistów dwóch „stróżów prawa” udało się do konsulatu w celu zapytania się czy znicze mogą pozostać. Okazało się, że mogą! Po niewielkiej dyskusji o „wolnym kraju” i absurdalności zachowań policji oraz oddaniu wszystkich dowodów pikietujący rozeszli się. Znicze i portret Rémiego pozostały przy budynku konsulatu.
Nie minuta ciszy, tylko całe życie w walce!
GRUPA ZIELONYCH ANARCHISTÓW I ANARCHISTEK KRAKOWA

12 lipca 2014 | Dział: Małopolskie

29 czerwca na krakowskim Rynku odbyła się pikieta solidarnościowa z Brazylijczykami, przeciw przemocy FIFA, kapitału i państwa. Akcja współorganizowana była przez mieszkających w Krakowie Brazylijczyków i Hiszpanów przy wsparciu krakowskiej sekcji Federacji Anarchistycznej oraz Samby-Ka.

Protest rozpoczęliśmy od happeningu w ramach niego osoby oznaczone jako media, FIFA, policja, służby państwowe, bankierzy odebrali graczom piłkę i zdeptali wartości. Następnie rozegraliśmy mecz nierównych szans podczas, którego piłka burzyła napotkane na swojej trajektorii budynki. Rozdaliśmy 1000 ulotek w wersji polskiej i angielskiej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Oto kilka słów wyjaśnienia dlaczego zdecydowaliśmy się na współorganizowanie tej pikiety:

Największą porażkę Brazylijczycy ponieśli jeszcze przed półfinałem. Ponieśli ją kiedy władza zdecydowała o organizacji Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Oto wyniki rozgrywki między władzą a obywatelami:

- 250 000 osób zostało wysiedlonych ze swoich domów – bez wcześniejszego powiadomienia, bez możliwości negocjacji,

- 11 osób zginęło na budowach, dziesiątki w favelach (w tym 4 dzieci),

- ponad 100 osób zostało aresztowanych za udział w demonstracjach, wiele innych jest ściganych za „spiski” i „terroryzm”,

- zakazano pracy drobnym sklepikarzom i ulicznym artystom,

- niektóre dzielnice miast pozostają pod kontrolą wojskową,

- ponad 0.5 miliona dzieci i kobiet padło ofiarami przemocy seksualnej,

- na Mundial wydano ponad 11 miliardów dolarów z czego 83% zostało pokryte z pieniędzy publicznych, wykonano tylko 20% z obiecanych prac na rzecz transportu publicznego,

- 2 miliardów dolarów wydano na broń i środki represji przeciwko protestującym.

03 lipca 2014 | Dział: Małopolskie

Kara trzech lat więzienia - oto efekt procesu pokazowego w jakim zostali osądzeni Carlos i Carmen mieszkańcy Granady (Hiszpania) i uczestnicy strajku generalnego, którzy po pikiecie ulicznej weszli do baru i wygłosili w nim kilka sloganów. Na wszelki wypadek, aby uniemożliwić im ubieganie się o zmniejszenie kary decyzję podjął sąd drugiej instancji.

 

W Hiszpanii trwa kryzys polityczny i ekonomiczny, dziennie dochodzi do 216 ewikcji, bezrobocie sięga 26%, 56% wśród młodych osób. Państwowy reżim nasila represje wobec ruchów społecznych wymierzając nieproporcjonalne kary i stosując środki przymusu. Z tego powodu 29 marca 2012 roku odbył się strajk generalny.

 

Więcej informacji o Carlosie i Carmen znajdziecie w tym filmie (film w języku hiszpańskim z napisami w języku angielskim).

 

Na Twitterze trwa akcja solidarnościowa z Carlosem i Carmen oznaczona hashtagiem #libertadcarlosycarmen, w której bierzemy udział. Tym samym inaugurujemy działalność naszej sekcji na Twitterze. Znajdziecie nas tutaj.

21 kwietnia 2013 | Dział: Małopolskie

Jak rozpoznać kanara? Jak zachować się gdy kontroler jest agresywny? Do czego mamy prawo? Ale przede wszystkim dlaczego warto obniżyć ceny biletów lub je całkowicie zlikwidować mowa  była podczas wczorajszego “Święcie darmowej komunikacji miejskiej”. Radosną imprezę niestety popsuli funkcjonariusze policji, którzy zatrzymali tramwaj z aktywistami blokując ruch na ulicy Starowiślnej.

 

Na placu Wszystkich Świętych zaaranżowana została scenka typowa dla krakowskiej Komunikacji Miejskiej. Do tramwaju wsiadł kontroler. Gdy tramwaj ruszył od razu przystąpił do sprawdzania biletów. Pasażerka, która nie zdążyła jeszcze zakupić biletu została zwymyślana, inna, która długo nie mogła znaleźć biletu otrzymała od kontrolera propozycję łapówki. Gdy stwierdziła, że jej nie zapłaci ten zaczął ją szarpać… Tym razem wszystko odbywało się na niby.

 

Po odśpiewaniu tramwajowej piosenki i wręczeniu przedstawicielce urzędu miasta biletomatu (które gdy wprowadzona zostanie bezpłatna komunikacja miejska nie będą potrzebne), zgromadzeni ruszyli tramwajem linii numer 1 w stronę Wzgórz Krzesławickich. Niestety obecność kolorowo ubranych ludzi i transparentów nie spodobała się “inspektorowi MPK”, który wezwał “na pomoc” policję. Gdy tramwaj zamknął drzwi by wreszcie odjechać, funkcjonariusze ruszyli w pościg. Ścigając jadący tramwaj z samochodów próbowali zdzierać wywieszone transparenty. Dopadli je jednak dopiero na skrzyżowaniu Starowiślna-Dietla. Tam z postanowili usunąć z wagonu uczestników happeningu. W ten sposób uniemożliwiali odjazd tramwaju, blokując ruch (“ogonek” tramwajów kończył się za Pocztą, powstał też spory korek samochodowy). Utrudnienia spowodowały 2 patrole samochodowe, obsługa “suki” oraz osoby nieumundurowane (tajniacy, ORMO-wcy?) – w sumie kilkunastu pracowników, oczywiście na koszt podatnika.

 

Zdjęcia z akcji mozna obejrzeć na blogu FA Kraków: http://fakrakow.wordpress.com/2013/04/21/o-bezplatna-komunikacje-miejska-dla-krakowa/

03 kwietnia 2013 | Dział: Małopolskie

Drobny ułamek budżetu Dzielnicy I Krakowa zostanie rozdysponowany w sposób partycypacyjny, w ramach przedsięwzięcia zwanego Priorytetem Obywatelskim. Jest to mały kroczek w dobrym kierunku. Federacja Anarchistyczna Kraków czynnie go popiera, zaznaczając jednak, że do prawdziwego budżetu partycypacyjnego jeszcze daleka droga.

 

Priorytet Obywatelski jest wspólną inicjatywą części mieszkańców i radnych „Jedynki". Polega na tym, że większą część lub całość wolnych środków z budżetu dzielnicy na 2014 r. zostanie przeznaczona na projekty zgłoszone, przedyskutowane i przegłosowane przez samych mieszkańców (a także być może osób pracujących i uczących się na jej terenie – jest to jeszcze kwestia dyskusyjna).

 

Promile demokracji

 

Trzeba zaznaczyć, że „budżet partycypacyjny" to nie to samo co „partycypacyjny ułamek budżetu". Zdecydowanie, nie ma więc mowy o rewolucji, o wprowadzaniu „budżetu partycypacyjnego". Radni dzielnicy chcę przeznaczyć na Priorytet Obywatelski 30-50 tys. zł, tj. 0,6-1% całości. Nic dziwnego, że najczęstsza spontaniczna reakcja mieszkańców jest sceptyczna: 30 tysięcy – chyba na waciki.

 

A jednak angażujemy się w to, ponieważ wierzymy, że będzie przykładem, pokazującym niedowiarkom, że się da. Zawsze będziemy uważać, że wspólnota mieszkańców najlepiej zna swoje potrzeby „wystarczy", więc stworzyć narzędzia umożliwiające jej udział w decydowaniu. Zdajemy sobie sprawę, że nie jest to łatwe. Dlatego godzimy się na reglamentację „budżetu partycypacyjnego" wyłącznie w celach taktycznych. Na widoku jest pełne uczestnictwo ludzi w decydowaniu o całym budżecie dzielnic i miasta.

 

Wypracować rozwiązania

 

Choć wiemy, co chcemy osiągnąć, „diabeł tkwi w szczegółach". Istnieje szereg spraw, które wymagają rozwiązania w zastanych warunkach społecznych i prawnych. Jako członkowie rady programowej projektu „Dzielnice się Liczą", obserwujemy, jak ludzie zawodowo (tj. za wynagrodzeniem) zajmujący się upowszechnianiem partycypacji społecznej, odkrywają na nowo i z dziwnym zdumieniem problemy znane z historii oraz analizy bieżących uwarunkowań. My, anarchiści, także nie mamy gotowych recept. Nie chcemy ich mieć. Chcemy je wypracowywać, ale najlepiej w ramach wspólnot w których żyjemy. Czy partycypacja nie powinna mieć miejsce na wszystkich etapach? Czy poczucie odpowiedzialności nie będzie wtedy większe niż gdy ktoś z zewnątrz zaprosi nas do kolejnego głosowania?

 

Już teraz rysują się praktyczne rozwiązania konkretnych problemów, oraz palący postulat radykalnej zmiany ustroju samorządu terytorialnego, bez którego prawdziwa partycypacja we władzy nie będzie możliwa. Właśnie dla zgromadzenia i sformułowania tych wniosków warto przeprowadzić Priorytet Obywatelski.

 

Byśmy chcieli sięgnąć po władzę

 

Jedną z podstawowych przeszkód na drodze do rozwoju samorządu w Polsce jest wmówione ludziom przekonanie, że jedyną właściwą partycypacją we władzy jest udział w wyborach. Fałszywe wyobrażenie, że system władzy jest czymś poza „zwykłymi ludźmi", stało się samospełniającą się przepowiednią. Priorytet Obywatelski to szansa na to, by przynajmniej krakowian wyprowadzić z tego błędu i przekonać, że władzę mogą, i powinni sprawować sami. Uważamy, że osiągnięcie tego celu warte jest poświęcenia zarówno naszej pracy, jak i niezbyt daleko idących kompromisów z wybranymi elementami tegoż systemu.

 

Zapraszamy każdego, niezależnie od przekonań, do udziału w pracy nad Priorytetem Obywatelskim Dzielnicy I. Zapraszamy również każdego mieszkańca Dzielnicy do udziału w tym procesie.

02 maja 2011 | Dział: Lubuskie
Tegoroczna demonstracja 1 Maja zorganizowana przez Inicjatywę Pracowniczą i wsparta przez przedstawicieli różnych organizacji występujących w obronie praw lokatorskich, odbyła się w Nowej Soli pod hasłami: „Nie dla pracy czasowej! W obronie praw lokatorów”. Wzięli w niej udział około 100 aktywistów z Nowej Soli, Zielonej Góry, Gorzowa, Kostrzynia, Wrocławia, Szczecina, Poznania, Warszawy, Torunia, Konina, Krakowa i ze Śląska. 

Manifestacja rozpoczęła się o godzinie 12.00. po czym przemaszerowała ulicami miasta. W trakcie akcji, rozdawano wszystkim napotkanym mieszkańcom specjalnie przygotowane ulotki i gazetę, podejmując rozmowy i wyjaśniając cele protestu. (Oświadczenie dotyczące 1 Maja możesz zobaczyć tutaj)Demonstracja najpierw dotarła pod siedzibę lubuskiej organizacji pracodawców, a następnie pod urząd miasta, gdzie do wiecu dołączyło kilkudziesięciu mieszkańców Nowej Soli. Następnie udano się do bloku socjalnego, w którym panują najgorsze warunki mieszkaniowe. Tylko w ostatnim roku, zmarło tam na gruźlicę troje mieszkańców.

Dalej protestujący przeszli pod komisariat, gdzie zatrzymano kilku działaczy Inicjatywy Pracowniczej, którzy starali się zablokować jedną z eksmisji w Nowej Soli w grudniu 2010 roku. Tu oprócz skandowania haseł wybuchają także petardy. Demonstranci następnie przemieścili się pod zakłady Gedia, jednego z najważniejszych pracodawców w mieście. Wiec pod Gedią był okazją do zademonstrowania stanowiska IP w sprawie przede wszystkim śmieciowych umów o pracę, a także w sprawie łamania praw pracowniczych w specjalnych strefach ekonomicznych, w tym strefie kostrzyńsko-słubickiej.

Następnie protestujący wrócili ulicami Nowej Soli do miejsca rozpoczęcia demonstracji, aby po mniej więcej 2,5 godzinach zakończyć akcję. W przemówieniach końcowych podkreślano wagę tego typu akcji w powiatowych miejscowościach, gdzie łamanie praw pracowniczych i lokatorskich odbywa się niekiedy z dużo większą brutalnością niż w stolicach województw. Stwierdzono także, że manifestacja ta była także wyrazem jedności Inicjatywy Pracowniczej. Najbliższa kolejna akcja odbędzie się m.in. w Goleniowie w związku z procesem trojga działaczy Inicjatywy Pracowniczej z firmy Balic Spinning działającej w Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej.

Organizatorzy dziękują przedstawicielom i przedstawicielkom Akcji Lokatorskiej (Wrocław), Inicjatywy Lokatorskiej (Toruń) i Lewicowej Alternatywy (Warszawa), a także działaczom Federacji Anarchistycznej oraz wszystkim innym za pomoc, poświęcony czas i włożony wysiłek podczas protestu, jak też wcześniej przy debacie nt. ruchu lokatorskiego.

Poznańscy działacze i działaczki Rozbratu oraz Federacji Anarchistycznej wzięli również udział w Rewolucyjnej demonstracji pierwszomajowej w Berlinie. Demonstracja, przebiegająca pod hasłami walki klasowej i sprzeciwu wobec gentryfikacji, zaczęła się o godz. 18.00 tradycyjnie w dzielnicy Kreuzberg, wzięło w niej udział około 10 tys. osób, demonstranci udali się do emigranckiej dzielnicy Neukölln, po drodze zniszczonych zostało kilka banków. Około 21.00 na Hermannstrasse, demonstracja została zaatakowana przez policję, która nakazała jej przerwanie, doszło do starć, aresztowano co najmniej kilkanaście osób.  Demonstranci w eskorcie policji udali się w kierunku Kreuzberga, gdzie demonstracje mają być kontynuowane.

Zdjęcia z Berlina (indymedia.de):


 



Nowa Sól:
14 grudnia 2010 | Dział: Lubuskie

14 grudnia 2010 r. o godzinie 9.00 komornik dokonał eksmisji domu państwa Ostrowskich w Nowej Soli. Eksmisji próbowało zapobiec ok. 20 działaczy Inicjatywy Pracowniczej i Federacji Anarchistycznej z Nowej Soli i Poznania, zostali jednak zaatakowani przez kilkudziesięciu funkcjonariuszy prewencji policji, 6 osób trafiło na komisariat przy ul. Piłsudskiego. Komornik wchodził do domu przez, wczesniej wybite, okno. Około godziny 15.00 wszyscy zatrzymani zostali wypuszczeni, postawiono im zarzuty m.in. naruszenia nietykalności funkcjonariusza policji i utrudniania wykonywania czynności służbowych. Część zatrzymanych była przez cały czas pobytu na komisariacie w zakutych kajdankach, wszystkim zabrano z portfeli pieniądze "na poczet kary". Najprawdopodobniej dzięki ogólnopolskiej akcji solidarnościowych telefonów i zainteresowaniu mediów, nie zatrzymano ich na dłużej.

24 maja 2015 | Dział: Lubelskie

Lokal mieszkalny – rozumiany jako przestrzeń, gdzie człowiek może się schronić, odpocząć, znaleźć miejsce żeby usiąść i ogrzać się, oderwać od zarobkowej i ulicznej gonitwy życia codziennego, zaznać chwili spokoju, dystansując się od często męczącej i przykrej rzeczywistości – jest jedną z pierwszych i podstawowych potrzeb człowieka. Podobnie, jak w przypadku innych elementarnych potrzeb ludzkich, dostęp do kawałka dachu i czterech ścian jest warunkiem życia we względnym zdrowiu, tak fizycznym, jak i mentalnym, stanowiąc tym samym punkt wyjścia dla realizowania jakichkolwiek innych potrzeb oraz prawidłowego i godnego rozwoju jednostek oraz całych grup społecznych. Jednakowoż, w dobie neoliberalnej polityki, jaką uskutecznia zarówno państwo na poziomie centralnym, jak i tzw. samorządy na poziomie lokalnym, pojęcie dachu nad głową, utożsamiane z pojęciem mieszkania, stało się elementem szeroko zakrojonej narracji rynkowej. Innymi słowy, mieszkanie jako takie, jest obecnie częściej postrzegane jak towar, często ekskluzywny, którego cena jest uzależniana od – indukowalnych i nierzadko sztucznie kreowanych zjawisk ekonomicznych – popytu i podaży. Lokale mieszkaniowe budowane przez prywatne firmy mają ceny na tyle wysokie, że najczęściej są zamieszkiwane przez osoby uwiązane na lata kredytami, albo po prostu stoją puste, dając deweloperom możliwość spekulowania i windowania potencjalnych zysków. Jednocześnie ilość mieszkań komunalnych, jakimi dysponują miasta, jest niewystarczająca dla pokrycia społecznego zapotrzebowania lokalowego, stan techniczny wielu z nich czyni je nienadającymi się do użytkowania, a ponadto część jest odsprzedawana prywatnym inwestorom. Władze miast z reguły wolą inwestować w budowę kompleksów wizerunkowych: sportowych, rekreacyjnych, handlowych czy rozrywkowych (nawet pomimo zadłużenia), niż wznosić obiekty z przeznaczeniem na cele społeczne. Tymczasem liczebność populacji ciągle rośnie, zaś zamieszkiwane domy i mieszkania nie są w stanie pomieścić każdej ilości osób. Wobec powyższego, wielu ludzi staje przed wyborem: kredyt na mieszkanie (który przecież nie każdemu będzie udzielony), bezdomność lub zajęcie pustostanu…

29 marca 2015 | Dział: Lubelskie

W sobotę, 28 marca 2015, około godziny 14, pod Bramą Krakowską w Lublinie miała miejsce pikieta, zorganizowana przez Federację Anarchistyczną sekcję Lublin oraz lubelską grupę Jedzenie Zamiast Bomb. Celem demonstrujących było wyrażenie sprzeciwu wobec planowanego zwiększenia wydatków ze środków publicznych na zbrojenia, modernizację armii czy szkolenia wojskowe kosztem realnych potrzeb społecznych, oraz zwrócenie uwagi na fakt stwarzania przez władzę nastroju zagrożenia wojną w celu manipulowania opinią publiczną.

 

11 czerwca 2014 | Dział: Lubelskie

Protest jest wtedy, gdy mówię, że się z czymś nie zgadzam...
...opór wtedy, gdy nie pozwalam innym, aby robili to na co się nie zgadzam.
UM


3 czerwca br. minął rok od momentu, w którym mieszkańcy oraz mieszkanki Żurawlowa i okolic rozpoczęli czynny, fizyczny opór przeciwko działaniom globalnej korporacji, próbującej siłą ingerować w ich życie i otoczenie. Rok temu, z samego rana, najemnicy firmy Chevron podjęli próbę przeprowadzenia wierceń w poszukiwaniu gazu łupkowego na obszarze koncesyjnym „Grabowiec” na Zamojszczyźnie, co spotkało się z szybką reakcją lokalnej społeczności, która już wcześniej wielokrotnie protestowała przeciwko poszukiwaniu i wydobywaniu gazu łupkowego na tym terenie. Spontanicznie zablokowano wjazd pojazdów transportujących sprzęt niezbędny do rozpoczęcia prac wiertniczych na wydzierżawione przez Chevron do tego celu pole. Pomimo przeciwności losu, trudnych warunków, nieprzychylności lokalnych i centralnych władz, zastraszania i prowokacji ze strony korporacyjnych agresorów, blokada trwa nadal. Protestujący ludzie, dzięki ogromnej determinacji, szerokiej świadomości ekologicznej i społecznej, rozwiniętej współpracy opartej o niehierarchiczny podział ról i kolektywną decyzyjność, niestrudzenie bronią ziemi, na której żyją. Przez cały ten czas otrzymują również pomoc i wsparcie z zewnątrz – z kraju i zza jego granic. W protest zaangażowali się liczni aktywiści i aktywistki, reprezentujący różne grupy i środowiska z całego świata, w tym również osoby uczestniczące w Federacji Anarchistycznej.

 

29 czerwca 2018 | Dział: Zapowiedzi

https://www.facebook.com/AnarchistycznyFestiwalFilmowy/

 

Wkrótce więcej informacji

16 czerwca 2018 | Dział: Zapowiedzi

Zapraszamy na 10 edycję ligi Freedom Fighters. Obędzie się ona w dniach 16-17.06.2018 w Poznaniu, na skłocie Rozbrat. Tak, jak w latach poprzednich planujemy walki oraz, następnego dnia, seminarium szkoleniowe,oraz wydarzenia towarzyszące. Więcej szczegółów wkrótce.

 

https://www.facebook.com/events/160753091213603/



Style walk:

Boks
K-1 Rules
Muay Thai
BJJ gi/no-gi
MMA

Ze względów bezpieczeństwa do walk mogą zgłaszać się osoby mające co najmniej półroczny staż. Zawodnicy i zawodniczki będą dobierani ze względu na staż, ilość stoczonych walk (w BJJ dodatkowo wg. pasów). Tak jak podczas poprzednich edycji, nie będą obowiązywać kategorie wagowe, zawodnicy i zawodniczki będą dobierani w ten sposób, by maksymalna różnica wagi nie była większa niż 2 kg.

Zawodnicy i zawodniczki walczące w formule K-1 rules zapewniają sobie ochraniacze na piszczele i stopy (twarde lub miękkie – z zastrzeżeniem, żeby w walczącej parze były ochraniacze takiego samego typu), suspensory, ochraniacze zębów i owijki. Startujący w formule muay thai dodatkowo zapewniają sobie ochraniacze na łokcie. Opcjonalnie mogą walczyć w ochraniaczach na kolana. Kaski i rękawice (10 oz) zapewniane są przez organizatorów. Jeśli walczący w jednej parze zawodnicy i zawodniczki oboje się godzą, mogą walczyć w rękawicach o wadze 12 lub 14 oz, jednak muszą zapewnić je sobie we własnym zakresie. Zawodnicy i zawodniczki walczące w formule MMA zapewniają sobie jedynie ochraniacze na piszczele i stopy (miękkie), rękawice piąstkówki oraz suspensory. Kaski zapewniane są przez organizatorów. Zawodnicy i zawodniczki walczące w formule BJJ no-gi zobowiązani są do walki w rashguardzie.

Szczegółowe regulaminy, w których opisane są min. czas trwania walk, dozwolone i zakazane techniki znajdują się w załącznikach.
Zgłoszenia prosimy przesyłać jak najszybciej na adres Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. . Pod tym adresem udzielamy też szczegółowych informacji. Wczesne zgłoszenia umożliwią odpowiednie dobranie par walczących zawodników/zawodniczek. Walki sędziowane będą przez wykwalifikowanych sędziów. Podczas trwania walk na wydarzeniu obecna będzie pomoc medyczna. W zgłoszeniu prosimy zawrzeć następujące informacje:

Imię i Nazwisko/Ksywa
Wiek
Miasto, klub sportowy
Formuła
Staż treningowy, rekord walk (z wyszczególnionymi formułami)
Waga
Telefon kontaktowy

Przykładowy mail zgłoszeniowy:

Nestor Machno
21
Poznań, Freedom Fighters Gym
muay thai
3 lata, 2-1-0 (K-1, muay thai), 1-0-0 (MMA)
73,5 kg
606 066 660



10th edition of Freedom Fighters league will take place on 16-17.06.2018 in Poznań's Rozbrat squat. Just like in previous years, fights and the seminar next day, and more co-events will take place. More info soon.

Styles:
Boxing
K-1 Rules
Muay Thai
BJJ gi/no-gi
MMA

For security reasons we accept inquiries from fighters with at least 6 months practice. Fighters will be matched accordingly to time of practice (belts in BJJ), number of past fights. There is no weight division, fighters will be matched by weight with 2 kg tolerance. We provide head protector, boxing gloves (10 oz). Fighters can fight in heavier gloves (12 oz or 14 oz) if the opponent agree and also use 12 oz or 14 oz boxing gloves, but those must be brought by fighters. Fighters must have shin (hard or soft), groin, elbow (Muay Thai) protectors, MMA gloves (MMA) mouthguards and handwraps.Grapplers have to fight in rashguard.

All additional info and inquiries: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. . Please send it ASAP so fights can be properly arranged and all fighters can be matched.

We will have licensed referees and medical help during the event.

Inquiry should consist:

Name/Nickname
Age
City,Club
Style
Time of practice, fight record
Weight

Example:

Nestor Ivanovych Makhno/Bat'ko
21
Poznań, Freedom Fighters Gym
K-1 Rules
3 years, 2-1-0 (K-1), 1-0-0 (MMA)
73,5 kg

13 kwietnia 2018 | Dział: Zapowiedzi

Yo! kolejna edycja Fuck Fascism Fest się zbliża. Kapele zabookowane, kręcimy wydarzenia dodatkowe. Jedynym słowem działamy. W tym roku wspiera na ekipa z WiniaryBookings, wiadomo, w grupie siła :)

Data się nie zmieniła, 13-14 kwietnia 2018, można zaklepać terminy w kalendarzach, wypisać wnioski o urlop itd.

13.04.2018

DISCHARGE (UK) - Hardcore/Punk
https://www.facebook.com/Dischargeofficial/

Do zobaczenia pod sceną. Elo!

 

https://www.facebook.com/events/1396519850463575/

24 marca 2018 | Dział: Zapowiedzi

Kurdowie i kurdyjski nie są same. Gele Kurd Ne Tene Ye!
Solidarnie przeciwko terrorowi Turcji i antymigracyjnej polityce UE!

Sobota, godzina 12:00 pod Starym Marychem w Poznaniu


https://www.facebook.com/events/1749524461771218/



W 2014 roku cały świat z zapartym tchem obserwował bohaterską obronę miasta Kobane w Syrii przed tzw. Państwem Islamskim. Dzięki poświęceniu bojowników i bojowniczek kurdyjskich nie doszło do zbrodni, jakiej wcześniej fundamentaliści islamscy dokonali na Jazydach, mordując mężczyzn, a kobiety porywając jako niewolnice seksualne. Kosztem znacznych ofiar udało się nie tylko obronić miasto, ale nawet zdobyć stolicę samozwańczego kalifatu w Raqqa.



Na wyzwolonych terenach, w tzw. Rożawie, wprowadzany jest wyjątkowy w skali świata system społeczny oparty o równość płci, demokracje bezpośrednią w miejscu zamieszkania i pracy oraz poszanowanie praw mniejszości religijnych i etnicznych. Jego istnienie jest obecnie zagrożone przez turecki reżim prezydenta Edrogana, który najpierw dokonał zbrojnej napaści na region i miasto Afrin, a teraz grozi atakiem na resztę Rożawy.



Położone w północno-zachodniej Syrii Afrin, dotychczas było oazą spokoju w siedmioletniej krwawej wojnie domowej. Tysiące ludzi uciekło tam m.in. ze zrównanego z ziemią Aleppo. Dziś są oni ofiarami czystki etnicznej przeprowadzanej przez naszego „sojusznika” z NATO. To co nie udało się Państwu Islamskiemu w Kobane dokonało się rękami tureckiej armii oraz wspomagających ją bojówek religijnych fanatyków. Prezydent Erdogan w swych wypowiedziach od początku dawał do zrozumienia, że celem jest zmiana struktury etnicznej regionu. Dziś staje się to faktem. Kilkaset tysięcy ludzi musiało uciekać z domów. Ci którzy zostali, są przepytywani ze znajomości Koranu i zmuszani do udziału w upokarzających uroczystościach na część „wyzwolicieli”. Tragedia Afrin wpisuje się w długą listę tureckich zbrodni - historyczne ludobójstwo dokonanego na Ormianach i Grekach i współczesne prześladowania Kurdów, ale również Turków będących przeciwnikami obecnej władzy. Nic nie wskazuję, aby reżim Erdogana na tym poprzestał. Już teraz zapowiada on dalszą inwazję i zbrodnie.



Nie możemy na to pozwolić! Reagujmy za nim będzie za późno!



Wszelkimi sposobami musimy wywierać nacisk nie tylko na władze tureckie, ale również polskie i europejskie, aby interweniowały w tej sprawie.

Kurdowie i kurdyjski nie są same. Gele Kurd Ne Tene Ye!

24 marca 2018 | Dział: Zapowiedzi

Rasizm za burtę! Demonstracja antyrasistowska w Łodzi z okazji Międzynarodowego Dnia Walki z Dyskryminacją Rasową. Protest przeciwko narastającej fali nienawiści na tle rasowym i etnicznym, i wszelkim formom dyskryminacji z powodu pochodzenia, koloru skóry czy wyznawanej religii.

Do udziału w naszej demonstracji zapraszamy wszystkich, którym bliskie są idee tolerancji i równości, bez względu na rasę, płeć czy światopogląd. Z tego powodu organizatorzy proszą o nieprzynoszenie na demonstrację flag i transparentów partii politycznych i wyborczych koalicji.Ci, którzy nie zastosują się do tej prośby, podobnie jak osoby zakłócające przebieg zgromadzenia lub stwarzające swym zachowaniem zagrożenie dla innych uczestników manifestacji zostaną z niej usunięte.

 

https://www.facebook.com/events/1298618040238551/

03 marca 2018 | Dział: Zapowiedzi

Zachęcamy do okazania solidarności z represjonowanymi anarchistami i antyfaszystami w Rosji.
W ostatnim czasie - w związku z nadchodzącymi wyborami oraz mistrzostwami w piłce nożnej - rosyjskie władze postanowiły rozprawić się z opozycją, rozpoczynając falę aresztowań, przeszukań a nawet tortur na członkach i członkiniach środowisk wolnościowych.

Nasza mobilizacja jest odpowiedzią na "piekło", które dotknęło środowisko Rosyjskie. Aresztowane osoby są bezprawnie przetrzymywane, bite, rażone prądem, odurzane środkami uspokajającymi, a następnie poddawane wielogodzinnym torturom.

Nie pozostawajmy obojętnymi na to, co spotkało naszych towarzyszów i towarzyszki. Okażmy solidarność i udowodnijmy Rosji, że świat wie!

sobota, 3marca

godz 11:00

Plac Szewczyka

Katowice


03 marca 2018 | Dział: Zapowiedzi

Zaproszenie na Socjalny Kongres Kobiet. O wysokie płace i niskie czynsze
Poznań 03.03.2018

Teatr Ósmego Dnia
godz. 11:00

https://www.facebook.com/events/2020436264905522/?active_tab=about

3 marca organizujemy Socjalny Kongres Kobiet – pracownic, lokatorek, matek, bez względu na miejsce zamieszkania, pozycję społeczną, wiek, przynależność narodową czy religijną. Chcemy rozmawiać o wspólnych doświadczeniach i potrzebach. O tym jak się bronić przed pracą, która zmienia nasze życie w koszmar, przed drożyzną, która zmusza nas do jeszcze cięższej pracy, przed politykami i szefami, którzy ignorują nasze potrzeby.

Żądamy podwyżek płac i stabilnego zatrudnienia bez względu na to, czy pracujemy w fabryce, instytucji kultury, żłobku czy w markecie. Żądamy opłacania pracy, którą musimy wykonywać za darmo we własnych gospodarstwach domowych. Żądamy skrócenia długości dnia roboczego, co oznacza więcej czasu wolnego dla nas i naszych bliskich. Zakończenia eksmisji i powszechnego dostępu do mieszkań, w których nie będziemy zamarzały zimą. Rozwoju publicznych instytucji opiekuńczych dla dzieci i osób starszych. Darmowej komunikacji miejskiej i nieograniczonego dostępu do opieki medycznej.  

Mamy dosyć bycia tanią siłą roboczą. Mamy dosyć pełnienia funkcji darmowego zaplecza socjalnego w efekcie  wprowadzania kolejnych cięć i restrukturyzacji. Nie będziemy pokornie przyjmować kolejnych obciążeń   pod pretekstem służby krajowi, biznesowi czy rodzinie. Jeżeli wymówimy pracę w fabrykach, szpitalach, instytucjach kultury i opieki, jeżeli przestaniemy zapewniać za pół darmo posiłki czy opiekę, to cała gospodarka stanie w miejscu. Chcemy rozmawiać o praktycznym znaczeniu tego faktu. O tym, jak przeciwdziałać codziennemu wyzyskowi. Musimy się wzajemnie inspirować do działania i zdobywać siłę, aby walczyć o godne życie dla wszystkich, a nie tylko dla bogatych.

Od dwóch lat liberałowie, którzy utracili władzę, próbują wykorzystywać niezadowolenie kobiet, aby ponownie zdobyć poparcie społeczne. Głosowanie nad projektem “Ratujmy Kobiety” dobitnie potwierdziło, ile warta jest liberalna opozycja. Nie potrzebujemy polityków i polityczek. Hasło “władza jest kobietą” to fałsz. Czy nasza sytuacja uległa zmianie od kiedy w parlamencie pojawiło się więcej kobiet? Czy nasze płace są wyższe, kiedy to kierowniczki a nie kierownicy nadzorują naszą pracę? Co jest przyczyną niskich płac kobiet, cięć zabezpieczeń społecznych, zakazu aborcji – brak kobiet u władzy czy system gospodarczy, który działa tylko dzięki utrzymywaniu nierówności społecznych. Czy ludzie sprawujący kontrolę nad instytucjami władzy, które od wieków ograniczają wolność kobiet, mogą nas wyzwolić i doprowadzić do zniesienia nierówności społecznych?

1 część - kim jesteśmy, jak działamy, czego oczekujemy

Nie jesteśmy przedstawicielkami biznesu, czy polityki. Nie chcemy występować w roli ekspertek, liderek czy businesswomen. Działamy w związkach zawodowych, stowarzyszeniach lokatorskich i innych grupach walczących z wyzyskiem, biedą i brakiem wpływu na otaczającą nas rzeczywistość. Kongres ma być otwartą przestrzenią umożliwiającą zabranie głosu i wymianę doświadczeń niezależnie od pozycji społecznej osób w nim uczestniczących. Zamiast typowego panelu proponujemy otwartą dyskusję o problemach, z którymi borykamy się w naszych miejscach pracy i w miejscach zamieszkania. Chcemy przedyskutować, na jakie przeszkody organizacyjne natrafiamy w codziennej działalności i o co musimy walczyć.

2 część - nasze plany, jak je realizować, dyskusja nad dotychczasowymi formami protestu.

W drugiej części spotkania będziemy rozmawiać o tym, w jaki sposób rozwijać mobilizacje o wyższe płace czy tanie mieszkalnictwo komunalne. Zastanowimy się jak realizować nasze postulaty, jaki jest nasz stosunek do mobilizacji środowisk liberalnych czy wyborów samorządowych. W oparciu o jakie priorytety, zasady i idee budować ruchy społeczne, jakie strategie na teraz i na jutro są właściwe.



17 lutego 2018 | Dział: Zapowiedzi

Pokaz z udziałem autorek filmu oraz pracownic żłobków miejskich i instytucji kultury.


Film przedstawia historię pracownic poznańskich żłobków publicznych, które w 2011 r. rozpoczęły walkę, która toczy się do dzisiaj. Powodem był spadek płac opiekunek oraz próba prywatyzacji poznańskich placówek opiekuńczych. W odpowiedzi na działania urzędu miejskiego opiekunki wstąpiły do związku zawodowego, zagroziły strajkiem, wywalczyły podwyżki, poprawę warunków pracy i ostatecznie zablokowały prywatyzację żłobków.

Postulaty opiekunek nie ograniczały się jednak tylko do kwestii pracowniczych. Poprzez konflikt w miejscu pracy zaczęły domagać się zmiany polityki społecznej i budżetowej miasta sprzeciwiając się marginalizacji tych sfer, do których przypisane są kobiety m.in. opieki, pomocy społecznej, edukacji, kultury. Zaczęły też głośno mówić o tym, że to na ich barkach zwykle spoczywają obowiązki domowe związane z utrzymaniem rodziny dlatego nieprzestaną walczyć o powszechnie dostępną służbę zdrowia wraz z możliwością przerywania ciąży.

Konflikt dotyczący zaostrzenia prawa do aborcji pokazał, że kobiety stanowią realne zagrożenie dla panujących stosunków władzy. „Strajk kobiet trwa” pokazuje, że nie jest to jednak jedyny przejaw ich siły, z którym mieliśmy do czynienia w ostatnich latach.

Pokaz filmu "Strajk Kobiet Trwa" jest wstępem do dyskusji na temat sfeminizowanych ruchów protestu, która będzie kontynuowana 3 marca w Teatrze Ósmego Dnia podczas Społecznego Kongresu Kobiet. Jako pracownice, lokatorki, matki, migrantki chcemy porozmawiać o naszych potrzebach, doświadczeniach, metodach oporu i wyzwaniach, jakie przed nami stoją. Chcemy dawać sobie inspirację, pobudzać do działania i wspólnie budować siłę zdolną walczyć o polepszenie warunków naszego życia.


Realizacja: Inicjatywa Pracownicza
Polska 2017
Czas trwania: 52 min
Gatunek: dokument

 

Pokaz odbędzie się:

17 lutego o godz. 17 w Centrum Kultury Zamek w Poznaniu

15 lutego 2018 | Dział: Zapowiedzi

Na najbliższym spotkaniu dowiecie się kto i dlaczego was podgląda gdy korzystacie z sieci, w jaki sposób to robi i jak się przed tym bronić. Będziemy omawiać metody, za pomocą których władza i korporacje zbierają o Was dane - a robią to na każdym kroku. W końcu, pokażemy na krótkich warsztatach jakie aplikacje, sprzęt i techniki stosować, aby wyrwać im wtyczkę!

W miarę możliwości przynieście swoje laptopy, aby móc bezpośrednio uczestniczyć w warsztatach. Dla tych z Was, którzy.re laptopów nie mają, będziemy mieli kilka do dyspozycji.

wstęp za darmo

 

15 lutego w godzinach 18:00 - 21:00

Andersa 29, 00-159 Warszawa

https://www.facebook.com/events/535007686885198/

15 lutego 2018 | Dział: Zapowiedzi

Czy polityka dotyczy tylko rozmów w gabinetach? Czy Perykles może czegoś nauczyć anarchistki? Jaki jest związek między rozumem a działaniem? Na te wszystkie pytania i nie tylko na nie już w najbliższy czwartek (15.02) spróbują odpowiedzieć członkinie krakowskiej Federacji Anarchistycznej wspólnie z uczestnikami seminarium i zaproszonymi gośćmi, redaktorami serii wydawniczej Tikn - Piotrem Laskowskim i Andrzejem Grzybowskim. Na pierwszy ogień pójdzie „Perykles i Verdi. Filozofia François Châteleta” Gilles'a Deleuze'a (https://www.tikn.pl/…/perykles-i-verdi-filozofia-francois-…/).

Spotkania w ramach Laboratorium Myśli mają na celu animować krakowskie środowisko wolnościowe oraz wszystkich zainteresowanych do wspólnej refleksji nad współczesną myślą społeczną i polityczną w sposób horyzontalny oraz otwarty dla każdego i każdej. Pierwsze trzy spotkania cyklu poświęcone będą serii wydawniczej Tikn, która wydając małe i przystępne cenowo broszury, chce uwolnić filozofię z murów uczelni i upowszechnić wiedzę o ważnych i nieznanych tekstach autorów bliskich anarchizmowi.

Podczas spotkania będzie można pozyskać broszury, usłyszeć o zapowiedziach wydawniczych czy porozmawiać z redaktorami serii.

 

22 kwietnia 2018 | Dział: Publicystyka

Przedstawiamy niewielki fragment wstępu Davida Graebera do książki „Rewolucja w Rożawie. Demokratyczna autonomia i wyzwolenie kobiet” autorstwa Michaela Knapp, Anji Flach i Ercana Ayboga, która ukaże się nakładem Oficyny Bractwo Trojka. Przypominamy też o trwającej wciąż zbiórce środków, dzięki której ta ważna pozycja będzie mogła się ukazać.

Link do zbiórki: http://bit.ly/zrzutka-rojava

WYDAJ Z NAMI KSIĄŻKĘ!

 

Jestem antropologiem, Rożawe odwiedziłem bardzo przelotnie – przebywałem tam, bez znajomości języka, nieco ponad tydzień - jednak fakt bycia antropologiem wyostrza moje zmysły na wszystko co dotąd nieznane. Zajęłoby mi lata aby pojąć, co tak naprawdę tam się dzieje, a w międzyczasie pewnie i tak wiele by się zmieniło. Jednak to, co udało mi się zobaczyć, było wystarczające aby zrozumieć, że to nie jest tylko uzasadniona i autentyczna rewolucja społeczna - w tym sensie, że istniała oczywista potrzeba nowo odkrytej wolności, godność i radość u napotkanych ludzi - ale również to, czego doświadczyłem było rzadko spotykanym, najlepszym scenariuszem dla masowej rewolucyjnej mobilizacji. Klasa rządząca w przeważającym stopniu uciekła, rząd dokonał samorozwiązania opróżniając swoje gabinety, komputery, niszcząc dokumenty i narzędzia tortur. Duży odsetek strategicznych budynków, zakładów przemysłowych oraz użytków rolnych wszedł w posiadanie społeczeństwa. Jednocześnie, należne pensje były cały czas wypłacane przez (w znacznym stopniu nieobecny) rząd centralny. W związku z tym, nawet najbardziej konserwatywne rodziny postrzegały organizatorów rewolucji jako część legalnego ruchu wyzwolenia narodowego.
Z drugiej jednak strony, sytuacja Rożawy była beznadziejna – ze wszystkich stron otoczona przez siły nieprzyjaciela, na rejon nałożono całkowite embargo, do tego rząd Turecki, który bez zawahania dąży do całkowitego zniszczenia Rożawy przy jednoczesnym wsparciu prawicowych Kurdów w Iraku, którzy gotowi są zagłodzić swoich Syryjskich krewnych byle tylko zadowolić swojego tureckiego sojusznika, Partia Baas przygotowująca się do zrekonstruowania swoich tajnych służb policyjnych, Państwo Islamskie gotowe zrobić wszystko aby zwyciężyć, cyniczne mocarstwa światowe takie jak Stany Zjednoczone i Rosja, gotowe wykorzystać poświęcenie i odwagę Rożawy w walce z Państwem Islamskim tak długo, jak długo będzie to korzystne dla ich celów po czym, jak wszystkim wiadomo, bez zawahania wbiją im nóż w plecy (jedyną niewiadomą jest to, które z mocarstw będzie pierwsze).
Sam fakt, że Rożawa przetrwała, ciągle się rozwija a nawet rośnie w siłę, pomimo wszystkich tych okoliczności przytoczonych powyżej, jest dowodem na to, że przypływ energii, odwagi i czystej ludzkiej zdolności kreowania może mieć swój upust w rewolucji. Ponad dziewięćdziesięciu pięciu procentom populacji na co dzień wmawiano, że nie ma żadnych perspektyw i szans na lepsze jutro, nagle zaś te dziewięćdziesiąt pięć procent populacji zdobywa się na odwagę aby wszystko zmienić. Niedookreślona masa ludzi doświadcza wpływu „kolektywnej mądrości” podczas, gdy dotychczasowe uciemiężenie przez władzę znika, jak ręką odjął.
David Graeber
Tłumaczenie: Patrycja
10 kwietnia 2018 | Dział: Publicystyka

Kiedy po pierwszej wojnie światowej rozpadało się Imperium Osmańskie jednym z krajów powstałych na jego gruzach miał być początkowo Kurdystan. Miał, ale tak się nie stało. Zawarty w 1920 roku traktat z Sevres zakładał stworzenie w Turcji kurdyjskiej autonomii z zagwarantowanym prawem do secesji w ciągu roku .[1] Trzy lata później zawarto jednak nowy traktat, w Lozannie, w którym nie było już mowy o Kurdystanie.

 

Ta zmiana była wynikiem wojny jaką toczyły siły tureckie pod wodzą Mustafy Kemala „Ataturka” z państwami Ententy. Wojny której efektem było powstanie współczesnej Republiki Turcji. Trzeba zaznaczyć, że w jej trakcie wielu Kurdów poparło Ojca Turków (to oznacza przydomek Ataturk). Dziś są zazwyczaj uznawani za zdrajców, ale Witold Repetowicz zwraca uwagę, że wczesna retoryka Ataturka mówiła o dwóch równoprawnych narodach w ramach jednego państwa. Sytuacja uległa drastycznej zmianie dopiero kiedy Ataturk wygrał.[2]

 

pkk-kurdistan-workers-party-patrol-makhmour-iraq-guerrilla_fighters_of_kurdistan_joey_l_photographer_014-1.jpg

Patrol PKK.

 

Turcja miała być teraz krajem monoetnicznym, a Kurdowie stali się „Turkami górskimi”, którzy chwilowo zapomnieli o swoich korzeniach. Kurdyjska tożsamość etniczna, język, kultura miały umrzeć. A jeżeli Kurdowie mieli coś przeciwko temu, to mieli umrzeć razem z nimi. Zaczęła się trwająca już blisko wiek z przerwami wojna Turcji z Kurdami. Wojna o podłożu ideologicznym w imię tureckiego nacjonalizmu i totalitaryzmu przeciwko, początkowo kurdyjskiej tożsamości etnicznej, a z czasem przeciwko rewolucyjnym ideom ruch kurdyjskiego. Wojna w której agresorem zawsze była Turcja. I choć okresowo to inni z czterech zaborców dopuszczali się większych represji przeciwko Kurdom (vide ludobójstwo Al-Anfal w Iraku), to w skali całego tego okresu to Turcja była największym zagrożeniem.

Kurdowie nie pozostawali obojętni na represje. Pierwsze wystąpienie, powstanie w Koczgiri (Koçgiri) miało miejsce w 1920 roku.  Jego uczestnicy domagali się realizacji ustaleń traktatu z Sevres.[3] W 1921 zostali spacyfikowani.  Między 1923 a 1938 rokiem wybuchło 17 większych i mniejszych powstań kurdyjskich.[4] Zostały utopione we krwi, a władze tureckie rozpoczęły program deportacji ludności, który zrealizowano tylko częściowo – Kurdów było zbyt wielu.  Koniec tych wystąpień wiąże się z „Masakrą Dersin” w której turecka armia zamordowała nawet 40 tysięcy mieszkańców „niepokornego” regionu Dersin. Użyto między innymi broni chemicznej.[5] Nastał czas turkifikacji.

 

cxuopmgw8aeamze.jpgMoże i górscy, wszak „Kurdowie nie mają przyjaciół, tylko góry”, jak powtarzają z rozgoryczeniem, ale na pewno nie Turcy.

 

Ponowne „przebudzenie” Kurdów to druga połowa lat 60tych, czas kiedy na całym świecie budzą się ruchy niezależne. Aktywizują się głównie studenci. Działalność jest pokojowa i nastawiona na propagowanie kultury kurdyjskiej. Rząd reaguje represjami. Całe lata 70 te to coraz większe przykręcanie śruby, którego kulminacją staje się wojskowy zamach stanu w 1980 roku. Mimo to część ruchu kurdyjskiego będzie cały czas szukać pokojowych rozwiązań.

Część jednak zacznie się bronić. W 1984 roku Partia Pracujących Kurdystanu (PKK – Partiya Karkerên Kurdistanê) rozpocznie akcje zbrojne przeciwko Turcji. Trzeba tu wyjaśnić jedną rzecz. PKK przeszła na przestrzeni lat olbrzymią ewolucję. Zarzucanie obecnie PKK terroryzmu, czy separatyzmu jest bezpodstawne. Ale PKK ze swoich początków jak najbardziej była organizacją terrorystyczną. Atakowała nie tylko cele wojskowe, ale i cywilne (np. obiektami ataków byli nauczyciele), oraz prowadziła przymusową rekrutację w swoje szeregi. Tak wyglądało pierwsze dziesięć lat walki. Na swoim piątym kongresie,  w styczniu 1995 roku, PKK oficjalnie odrzuciła terroryzm i zobowiązała się przestrzegać Konwencji Genewskich:

 

„1. W konflikcie z tureckimi siłami państwowymi PKK zobowiązuje się przestrzegać konwencji genewskich z 1949 r. i pierwszego protokołu z 1977 r. dotyczących prowadzenia działań wojennych i ochrony ofiar wojny oraz traktować te zobowiązania jako mające moc prawną w ramach swoich sił i na obszarach znajdujące się pod ich kontrolą.

2. Aby rozstrzygnąć wszelkie niejasności, PKK postrzega następujące grupy jako część tureckich sił bezpieczeństwa, a zatem jako uzasadnione cele ataku:

a – członkowie tureckich sił zbrojnych;

b – członkowie tureckich sił antypartyzanckich;

c – członkowie Tureckiego Agencji Wywiadowczej (MIT);

d – członkowie tureckiej żandarmerii;

e – strażnicy wiejscy.[6]

PKK nie traktuje urzędników służby cywilnej jako członków sił bezpieczeństwa, chyba że wchodzą oni w zakres jednej z powyższych kategorii.

3. PKK będzie traktować pojmanych członków tureckich sił bezpieczeństwa jako jeńców wojennych.”

Oświadczenie PKK na konferencji prasowej w Genewie 24 stycznia 1995 r.[7]


c4yodufw8aeplsy.jpg

 

I PKK tych zasad przestrzegało, co potwierdzają między innymi zeznania tureckich żołnierzy, którzy dostali się do kurdyjskiej niewoli. Jednym z nich był Yannis Vasilis Yaylali, snajper armii tureckiej, który dostał sie do niewoli we wrześniu 1994 roku (czyli jeszcze przed publicznym ogłoszeniem nowych zasad). Opowiada:

„Zabrali mnie do małego obozu. Partyzanci przygotowywali posiłek nad wodą, korzystając z brzegu rzeki. Mieli ogień, ale ukryty, żeby nie było widać z daleka. Şerif Goyi przyszedł do mnie i powiedział: „Jesteś jeńcem wojennym i postępujemy zgodnie z konwencją genewską”. W 1994 roku PKK wprowadziło przestrzeganie Konwencji Genewskiej, a rok później oficjalnie do niej przystąpiło. (…) W grudniu 1996 r., po dwóch latach i trzech miesiącach, zostałem zwolniony.”[8]

 

yannis-1024x768-2-teliko-21

 

Yannis Vasilis Yaylali dzisiaj.

Zgoła inaczej postępowała armia turecka. Ten sam Yannis wspomina:

 

„Na moich oczach wojsko zabiło partyzanta PKK zrzucając go z helikoptera. Widziałem odcinanie uszu partyzantom. Widziałem członka MHP (Milliyetçi Hareket Partisi – turecka partia nacjonalistyczna) z naszyjnikiem zrobionym z uszu partyzantów.”

 

Jesienią 2016 roku wypłynęło nagranie, na którym armia turecka zabija dwie wzięte do niewoli partyzantki YJA-Star (Yekîneyên Jinên Azad ên Star, Oddziały Wolnych Kobiet – Gwiazda, kobiece oddziały PKK, męskie to Hêzên Parastina Gel‎). Schwytanym dziewczętom strzelono w tył głowy. Tak jak NKWD polskim jeńcom w Katyniu.[9] Celem  byli nie tylko partyzanci. Także cywile. Ponownie oddaje głos Yannisowi:

 

„Naciskaliśmy na kurdyjskich wieśniaków, aby nie pomagali partyzantom PKK. Nie pozwoliliśmy im zbierać plonów z pól. Zabieraliśmy ich jedzenie, ponieważ mogliby dać nadmiar partyzantom. Chcieliśmy aby mieszkańcy wioski byli głodni. (…)Ludność dwóch wiosek uciekła i  wioski zostały spalone przez wojsko. Ale ludzie z innej powiedzieli: „cokolwiek zrobicie, nie odejdziemy.” Wiec biliśmy ich dopóki nie opuścili swoich domów. Druga drużyna przybyła za nami i spaliła wioskę.”

 

1b8be66f-fdc6-466c-9c5b-fdb146e0b703Turecki oddział specjalny popełniający zbrodnie na konto PKK. W lewym dolnym rogu późniejszy generał Aydoğan Aydın.

 

Operacje przeciwko ludności cywilnej prowadziły także specjalne tajne jednostki wojskowe podległe   JİTEM (Jandarma İstihbarat ve Terörle Mücadele – Wywiad i Antyterroryzm Żandarmerii). Oddziały te przeprowadzały tajne operacje, w tym zbrodnie na cywilach, przebrane za PKK, które miały w ich zamyśle iść na konto partyzantki.[10] Kiedy w marcu 2017 roku zginął turecki generał Aydoğan Aydın, jeden z jego dawnych podwładnych ujawnił zdjęcie takiego oddziału w którym obaj służyli.

 

Jedną z głośniejszych zbrodni na ludności cywilnej była tzw. „Masakra Roboski”. 28 grudnia 2011 roku tureckie lotnictwo zaatakowało grupę 38 osób, 34 z nich, głównie nastolatków zostało zabitych.[11] Grupa ta zajmowała się przemytem, co było częstym zajęciem ludności kurdyjskiej wobec sytuacji celowego utrzymywania regionów przez nią zamieszkałych na niskim poziomie rozwoju gospodarczego. Władze tureckie stwierdziły, że atak był pomyłką i lotnictwo myślało, że atakuje oddział PKK. Jednak Frederike Geerdink, holenderska dziennikarka, która dokładnie zbadała sprawę i napisała o niej książkę uważa, że to kłamstwo, że siły tureckie doskonale wiedziały, że nie atakują partyzantów.[12]

 

20171227-roboski-victims2c05d7-imageOfiary „Masakry Roboski”.

 

Rankiem 8 marca 2017 roku turecka policja zniszczyła, wzniesiony cztery lata wcześniej, pomnik ofiar w Amed.[13] Amed możecie nie znaleźć na mapie. Szukajcie Diyarbakır. To jedna z wielu tureckich nazw nadanych kurdyjskim miejscowościom. To, że mimo to ten pomnik stanął było wynikiem zawieszenia broni i rozmów pokojowych, które toczyły sie od 2012 roku (oficjalnie ogłoszone 21 marca 2013 roku).

 

Wynikało to z dwóch rzeczy. Po pierwsze Ocalan i co za tym idzie PKK, odrzuciły koncepcję niepodległego państwa kurdyjskiego na rzecz rozwoju samorządu i demokracji wewnątrz istniejących organizmów państwowych. Juz od 1999 roku w kurdyjskich miastach i dzielnicach zaczęły dochodzić do głosu kurdyjskie samorządy.[14] Z drugiej strony rządząca od 2002 roku w Turcji partia Recepa Erdogana – Adalet ve Kalkınma Partisi (Partia Sprawiedliwości i Rozwoju) złagodziła dotychczasową politykę turecką wobec Kurdów. Nie zrobiła tego z dobroci serca. AKP to partia o charakterze religijnym i liczyła na poparcie mocno konserwatywnej kurdyjskiej społeczności na prowincji.

 

DYld1fqXUAA7U4v

 

Turecka armia obwiesiła tureckimi flagami zniszczone przez siebie kurdyjskie miasto Nusaybin w Turcji i pozuje do zdjęć na tle morza ruin.

Okazało się jednak, że odwilż doprowadziła do rozwoju kurdyjskich samorządów na południowym wschodzie kraju. Wspomniana przeze mnie pokojowa część ruchu kurdyjskiego zaadoptowała wiele z nowych rozwiązań ideowych Ocalana. Najbardziej widocznym tego przejawem było przyjęcie systemu współburmistrzów w kurdyjskich miastach, czyli jednoczesnego sprawowania tego urzędu przez kobietę i mężczyznę. Po wyborach samorządowych w 2014 roku takich miast i miasteczek było 102.[15] Jednym z nich było Amed. Dziś jego współburmistrz, Gültan Kışanak, siedzi w więzieniu, a turecka prokuratura chce ją skazać na… 230 lat więzienia.[16] Podobny los spotkał wielu innych kurdyjskich samorządowców.

Bodźcem do wznowienia wojny (trzeba tu podkreślić, że represje złagodzono, ale nie zaniechano w ogóle[17]) były wybory parlamentarne 7 czerwca 2015 roku. W wyborach tych AKP straciła bezwzględną większość w parlamencie. Dalej była najliczniejszą partia, ale nie mogła samodzielnie rządzić. Jednocześnie do parlamentu po raz pierwszy w historii weszła partia prokurdyjska. Do tej pory ruchowi kurdyjskiemu udawało się wprowadzać pojedynczych działaczy, ale wyśrubowany, dziesięcioprocentowy próg wyborczy uniemożliwiał wejście jako zorganizowana siła. Halkların Demokratik Partisi (Ludowa Partia Demokratyczna) zdobyła 13,12% głosów.

 

sur 04 07 2015 - 11 07 2017Skala zniszczeń w kurdyjskim Sur w Turcji. Zdjęcia wykonano 4 lipca 2015 roku i 11 lipca 2017 roku.

 

Reakcją Erdogana było wznowienie wojny. Wiele wskazuje jednak, że planowano ją wcześniej. Tzw. „Plan Kolaps” został opracowany już rok wcześniej.[18] Inaczej niż poprzednio, ta wojna była w znacznej mierze (choć nie tylko) wojną miejską, pierwszym celem stały się miasta z kurdyjskimi samorządami. A raczej prokurdyjskimi, bo nie tylko Kurdowie w nich zasiadali. Kiedy rozpoczęła się pacyfikacja miast do walki z turecką armią stanęła kurdyjska młodzież, która zrzeszyła się w oddziałach Yekîneyên Parastina Sivîl (Oddziałach Obrony Cywili) i ich kobiecym odpowiedniku Yekîneyên Parastina Sivîl Jin.[19] Nie mogli tej wojny wygrać.

3 października 2015 roku 24 letni Haci Birlik został najpierw raniony przez policyjnego snajpera, a kiedy ranny założył sobie opaskę uciskowa, dobity z bliska. W jego ciele było 28 kul. Następnie jego ciało wleczono za tureckim samochodem policyjnym. Haci był początkującym aktorem, jedyną jego zbrodnia było posiadanie szwagierki, posłanki z ramienia HDP.[20]

 

hb

 

Ciało Haci Birlika wleczone za samochodem policyjnym.

57 letnia Taybet İnan’ın została zamordowana 19 grudnia 2015 roku na ulicy w Silopi przez siły tureckie. Jej ciało leżało na tej ulicy przez tydzień. Jej szwagier, który usiłował odciągnąć zwłoki także został zabity.[21]

25 grudnia 2015 roku w Sur, gdzie nie było żadnych barykad, ani grup samoobrony, członkowie tureckich sił bezpieczeństwa zabili 3 miesięczną Miray İnce i jej 82 letniego pradziadka, Ramazana İnce. Miray została najpierw raniona, a następnie, podczas transportowania do szpitala pod biała flagą osoby niosące ją (dwóch mężczyzn i kobieta) zostały ponownie zaatakowane mimo telefonicznego uzgodnienia z policją transportu rannego dziecka. Dziewczynka ponownie trafiona zmarła, jej dziadek został śmiertelnie ranny i zmarł po kilku godzinach, ranna została też matka.[22]

 

nusaybin

 

Tureckie czołgi i transportery opancerzone w ruinach Nusaybin.

14 stycznia 2016 roku w dzielnicy Dağkapı turecka armia ostrzelała z moździerzy bawiące się dzieci. Zginęli Yusuf Akalın, lat 13 i Büşra Yürü, lat 11, Dilan Akalın, lat 10 została ciężko ranna. W okolicy nie było barykad.[23]

19 kwietnia 2016 roku w Van została śmiertelnie raniona przez turecką policję Remziye Bor. Remziye  była w ciąży. Cesarka uratowała dziecko, matka zmarła nie odzyskawszy przytomności.[24] To tylko kilka z wielu podobnych przypadków.

 

M60 Sirnak

 

Turecki czołg M60 Patton ostrzeliwujący Sirnak, kurdyjskie miasto w Turcji. Maj 2016.

Raport Human Rights Watch z lipca 2016 roku podaje między innymi:

– 22 miasta, lub dzielnice miejskie objęte represjami.
– Ponad 355 000 ludzi wygnanych z domów.
– Co najmniej 338 cywili zabitych do końca kwietnia (obliczenia Tureckiej Fundacji Praw Człowieka).
– Tylko pomiędzy 14 grudnia a 11 lutego 2016 władze tureckie zamordowały 66 mieszkańców Cizre, w tym 11 dzieci.
– Partia HDP ocenia liczbę zabitych w Cizre na 251osób, ale identyfikacja ofiar jeszcze trwa.
– Potwierdzone strzelanie do cywilów pod biała flagą.
– Potwierdzone zabijanie rannych.
– Potwierdzone umyślne zabijanie dzieci.
– Potwierdzone wykorzystywanie przez armię turecką szpitali do prowadzenia operacji militarnych.
– Potwierdzony ostrzał cywilów przez armię turecką z moździerzy.
– Potwierdzony ostrzał ludzi pomagających rannym.
– Cywile ginęli także w dzielnicach gdzie nie było żadnych walk z kurdyjską samoobroną.
– Niszczenie całych dzielnic na rozkaz rządu.
– W Cizre zidentyfikowano 95 000 m2 (9,5 hektara) zniszczonych domów.
– Brak reakcji rządu tureckiego na żądanie Wysokiego Komisarza ONZ d/s Praw Człowieka wpuszczenia komisji ONZ.
– Blokowanie dostępu organizacjom praw człowieka.
– Prawo z 23 czerwca zapewniające bezkarność popełniającym zbrodnie żołnierzom i funkcjonariuszom państwowym.
– Komisja Wenecka uznała przepisy na podstawie których wprowadzono godzinę policyjną za niezgodne z turecką konstytucją i umowami międzynarodowymi.
– Naruszenie godziny policyjnej miało być w teorii karane grzywną 100 lirów, ale w praktyce groziło zastrzelenie, lub więzienie.[25]

Opublikowany w marcu raport Biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka[26] obejmujący okres od lipca 2015 do grudnia 2016 mówi już o 1200 zabitych, oraz od 355 tysięcy do pół miliona wygnanych z miejsca zamieszkania.  W jednym masowym mordzie w trzech piwnicach Cizre tureckie siły rządowe zamordowały do 189 osób (wg raportu ONZ, inne źródła podają inne dane, dokładna liczba jest trudna do ustalenia, bo władze tureckie dokładnie wyczyściły miejsce zbrodni).


Kampania terroru nie zakończyła się jednak 1 listopada 2015, kiedy to odbyły się ponowne wybory, które przywróciły AKP większość bezwzględną, ale trwała dalej.


Nagranie ostrzelania przez armię turecką grupy cywili w Cizre poruszających się pod białą flagą bo uprzednim ustaleniu ich przejścia z władzami.

W tej chwili trwa niszczenie kurdyjskich dzielnic w miastach i przesiedlenia ludności. Tyle tylko, że już z użyciem spychaczy i koparek, a nie czołgów i artylerii. I tak World Heritage Watch, organizacja monitorująca obiekty Światowego Dziedzictwa UNESCO podała, że destrukcja w Sur, wpisanym na listę UNESCO centrum miasta Amed (tureckie Diyarbakır) postępuje i do 4 marca 2017 objęła 35-40 hektarów[27]. Raport ten powstał przed najnowszą falą wyburzeń.[28]

Celem są nie tylko miasta ale i regiony wiejskie. W lutym 2017 roku armia odcięła na ponad dwa tygodnie od świata wioskę Xeraba Bavê (Koruköy) pod Nusaybin. Niszczono domy mieszkańców, zamordowano kilku z nich, kilku poddano torturom, uprowadzono dwie młode dziewczyny[29].

 

C4-dGG3WcAAxLAD2

 

Luty 2017 r. W wiosce Xeraba Bavê (Koruköy) turecki żołnierz demonstruje gest wilczego łba, pozdrowienie faszystowskich Szarych Wilków i turecki odpowiednik sieg heil, nad ciałem zamordowanego Kurda.

Jednocześnie z pacyfikacją miast, Turcja zaczęła ataki na tereny kurdyjskie w Syrii pod pretekstem walki z Daesh (ISIS vel Państwem Islamskim), która oczywiście nie miała miejsca. Aktywność ta nasiliła się w 2016 roku w ramach agresji o kryptonimie „Tarcza Eufratu” mającej na celu zapobiegnięcie połączeniu kurdyjskich kantonów w Syrii. Jej apogeum to agresja na kanton Efrin. Pominę ten temat ponieważ pisałem już o nim w tych dwóch artykułach:

Ostatnim przejawem tureckiej wojny przeciwko Kurdom jest agresja w Iraku. A dokładniej w Basur, „irackim” Kurdystanie. Celem są znajdujące się w pogranicznym rejonie bazy PKK. To znaczy celem oficjalnym, bo jak zwykle Turcja uderza głównie w cywili. Ataki na Basur nie są niczym nowym.[30] Zazwyczaj realizowało je lotnictwo, ale w październiku 2017 roku rozpoczęto działania naziemne.[31] Nasiliły się po zajęciu Efrin. Do 5 kwietnia siły tureckie weszły na głębokość 19 km[32] powodując ucieczkę ok. 120 rodzin.[33] Turcja ma wsparcie rządzącego w Basur klanu Barzanich. Ale to juz temat na osobny artykuł.

 

Paweł Ziółkowski


Muzyczny komentarz do zniszczonych kurdyjskich miast w Turcji.

 

[1] „Artykuł 62: Komisja zasiadająca w Konstantynopolu, w skład której wchodzi po trzech członków wyznaczonych przez rządy: brytyjski, francuski i włoski opracuje w ciągu sześciu miesięcy od wejścia w życie niniejszego traktatu projekt lokalnej autonomii dla obszarów o przeważającej liczbie ludności kurdyjskiej, położonych na wschód od Eufratu, na południe po południowej granicy Armenii, która zostanie w przyszłości wyznaczona oraz na północ od granicy Turcji z Syrią i Mezopotamią, ustalonej w artykule 27, II (2) i (3). Jeśli jakakolwiek kwestia nie zostanie rozstrzygnięta jednomyślnie, członkowie komisji zreferują ją swym rządom. Projekt zabezpieczy ochronę praw mniejszości asyro-chaldejskiej oraz innych mniejszości rasowych i religijnych na tych terenach. W tym celu komisja złożona z przedstawicieli Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch, Persji i Kurdystanu uda się na miejsce, aby zbadać i zadecydować, czy i jakich poprawek należy dokonać na tym odcinku granicy Turcji, gdzie w myśl postanowień niniejszego traktatu zbiega się ona z granicą Persji.

 

Artykuł 63: Rząd turecki niniejszym akceptuje i zgadza się na wykonanie decyzji obu komisji wymienionych w artykule 62. w ciągu trzech miesięcy od zakomunikowania ich rzeczonemu rządowi.

Artykuł 64: Jeśli w ciągu jednego roku od wejścia w życie niniejszego traktatu ludność kurdyjska na ziemiach wymienionych w artykule 62. zwróci się do Rady Ligi Narodów i wykaże, że większość tych terenów pragnie uzyskać od Turcji niepodległość i jeśli Rada uzna, że ludność ta dojrzała do niepodległości i zaleci zagwarantowanie jej tej niepodległości, Turcja zgadza się niniejszym wykonać takie zalecenie, zrezygnuje ze wszystkich praw i tytułów do tych ziem.” cytat za:  S. Dudra, B. Nitschke „Kurdowie i Kurdystan” [w] „Przegląd Narodowościowy” nr 1/2012, wyd. Uniwersytet Zielonogórski, str. 14. Dostęp online: http://www.ip.uz.zgora.pl/index.php/przeglad-narodowosciowy/numery-issues/164-kurdowie-kurds-przeglad-narodowosciowy-journal-of-nations-no-1-2012

[2] W. Repetowicz „Naród i terytorium Kurdów – wymiar egzystencjalny migracji” [w:] „Humaniora. Czasopismo Internetowe, nr 1(17)/2017, str. 176. Dostęp online: http://humaniora.amu.edu.pl/sites/default/files/humaniora/Humaniora%2017/Repetowicz_Hum_1_17_S.pdf .

[3] K.P. Kaczorowski „Kurdyjskie starania o utrzymanie tożsamości kulturowej – przemiany politycznej reprezentacji Kurdów w Republice Tureckiej” [w:] „Władza sądzenia”  nr 4/2014, wyd. Uniwersytet Łódzki, str. 152-153. Dostęp online: http://wladzasadzenia.pl/2014/4/kurdyjskie-starania-o-utrzymanie-tozsamosci-kulturowej-przemiany-politycznej-reprezentacji-kurdow-w-republice-tureckiej.pdf .

[4] J. Niekrasz „Sytuacja Kurdów w Turcji na przestrzeni wieków” [w] „Przegląd…”, str. 28.

[5] H.L. Kieser „Dersim Massacre, 1937-1938”  https://www.sciencespo.fr/mass-violence-war-massacre-resistance/fr/node/3014 .

[6] Tzw “Strażnicy Wiosek” są formacją kolaboracyjną stworzoną przez władze tureckie. Rekrutacja w ich szeregi często (choć nie zawsze) była przymusowa. Więcej o nich: https://www.buzzfeed.com/borzoudaragahi/turkeys-longest-war .

[7] http://hartford-hwp.com/archives/51/009.html .

[8] https://corporatewatch.org/from-fascist-to-anti-militarist-an-interview-with-a-turkish-ex-soldier-2 .

[9] https://twitter.com/TurkeyUntold/status/792333485105115136 .

[10] https://anfenglish.com/features/turkish-special-units-are-prey-to-the-guerrilla-20387 , https://anfenglish.com/kurdistan/jItem-case-soldiers-dressed-up-like-guerrilla-to-commit-murder-22129 .

[11] https://anfenglish.com/kurdistan/stories-of-roboski-victims-23885 .

[12] https://frederikegeerdink.com/2013/04/05/the-truth-about-uludere-3 .

[13] http://ekurd.net/turkey-destroys-roboski-memorial-2017-01-09 .

[14] http://theregion.org/article/13040-from-homicide-to-memorycide-the-cultural-revolution-in-amed-which-led-to-the-decimation-of-sur .

[15] https://www.opendemocracy.net/nadje-al-ali-latif-tas-g-ltan-ki-anak/kurdish-women-s-battle-continues-against-state-and-patriarchy- .

[16] http://www.nrttv.com/En/Details.aspx?Jimare=11246 .

[17] Np. kurdyjska piosenkarka Nudem Durak została w kwietniu 2015 r. skazana na 10,5 roku więzienia. W lipcu 2016 r. wyrok podniesiono do 19 lat. Jedyną zbrodnią Nudem było śpiewanie i nauczanie dzieci kurdyjskich piosenek. http://voiceproject.org/takeaction/free-nudem-durak , https://corporatewatch.org/imprisoned-for-singing-in-kurdish-support-nudem-durak , http://songfornudemdurak.org .

[18] Artykuł po turecku: http://www.nerinaazad.org/columnists/oktay_yildiz/cokturme-plani .

[19] https://www.byline.com/column/57/article/1331 .

[20] http://observers.france24.com/en/20151008-turkey-police-dragged-streets-kurdish-video , http://www.dailymail.co.uk/news/article-3262116/Turkish-officials-defend-shooting-dead-Kurdish-protestor-dragging-body-streets-saying-corpse-booby-trapped.html , https://www.huffingtonpost.com/entry/turkey-dragged-kurdish-man-video_us_56142087e4b022a4ce5fc79e .

[21] https://www.reuters.com/article/us-turkey-kurds/turkish-cleansing-operation-rocks-southeastern-cities-idUSKBN0U80FQ20151226 , http://kurdishquestion.com/oldarticle.php?aid=dead-bodies-on-the-street-and-the-unforgiving-war-in-kurdistan , http://www.demokrathaber.org/guncel/taybet-inan-in-kizi-o-sokaga-her-baktigimda-annemin-yerde-h94332.html .

[22] https://www.hrw.org/news/2016/07/11/turkey-state-blocks-probes-southeast-killings .

[23] tamże.

[24] http://jinha.com.tr/en/ALL-NEWS/content/view/53209 .

[25] https://www.hrw.org/news/2016/07/11/turkey-state-blocks-probes-southeast-killings .

[26] http://www.ohchr.org/Documents/Countries/TR/OHCHR_South-East_TurkeyReport_10March2017.pdf .

[27] http://villa.org.pl/villa/wp-content/uploads/2017/06/WHW-Report-2017.pdf

[28] https://anfenglishmobile.com/kurdistan/latest-situation-in-amed-s-historic-sur-district-25111 .

[29] http://komnews.org/siege-kurdish-village-continues-6-people-killed-2-children-taken-hostage-reports

[30] https://anfenglish.com/kurdistan/clashes-at-southern-kurdistan-border-continue-22399 .

[31] http://www.hurriyetdailynews.com/turkish-army-engages-in-northern-iraq-for-first-time-in-nine-years-121032 .

[32] http://www.nrttv.com/en/Details.aspx?Jimare=19559 .

[33] https://anfenglishmobile.com/kurdistan/120-families-left-their-homes-due-to-turkish-attacks-on-bashur-25958 .

04 kwietnia 2018 | Dział: Publicystyka

W ostatnim tygodniu bardzo dużo mówi się o współczuciu, o pomaganiu. Wszystko za sprawą Dominiki Kulczyk – współwłaścicielki firmy Kulczyk Investments działającej w 30 krajach na świecie oraz prezeski Kulczyk Foundation, również obecnej w 30 krajach (przypadek?). W związku z tą drugą działalnością występuje ona w serialu dokumentalnym „Efekt domina”, w którym, jak opisuje jeden z portali: „'Efektu domina' nie da się powstrzymać. Jeden dobry uczynek pociąga za sobą następny. Ten program to najlepszy przykład na to, iż każde mądre wsparcie może uruchomić serię pozytywnych zmian w życiu całych społeczności. Tym razem Dominika Kulczyk pomaga tam, gdzie problem głodu i niedożywienia, zwłaszcza wśród najmłodszych, jest najbardziej widoczny”. Koncepcja całkiem niezła i idea wydaje się słuszna, zwłaszcza że czas Wielkanocy, a Jezus nauczał o pomocy bliźniemu. W miastach w Polsce pojawiły się billboardy, na których widzimy Dominikę trzymającą czarnoskóre dziecko. Dzieci łapią za serce, więc nie dziwi, gdy w jednym z czasopism szybko pojawia się wywiad z bohaterką. Kulczyk przekonuje w nim, że taka działalność jest jej obowiązkiem. Bo jako nastolatka była bogatsza od innych rówieśników, gdyż miała mandarynki.



No i zaczął się efekt domina. Podczas tegorocznego rozdania Nagród Radia Tok FM im. Anny Laszuk aktywiści Obozu dla Puszczy wspomnieli, że sponsorująca tę nagrodę Kulczyk Investments robi coś niedobrego w Delcie Nigru, że to katastrofa ekologiczna. Z tego samego Obozu jedna z aktywistek rezygnuje z ubiegania się o inną nagrodę, bo nie chce stać ramię w ramię z Dominiką Kulczyk, także do niej nominowaną. W międzyczasie powstają teksty, opinie, felietony, ludzie spierają się w komentarzach. Jedni popierają Dominikę jako wyśmienitą filantropkę, bohaterkę „trzeciego świata” i oskarżają jej przeciwników, że zazdroszczą jej pieniędzy, które przecież ciężko zarobił jej tata. Wojciech Staszewski w swoim komentarzu do sprawy pisze o zawiści zjadaczy ziemniaków wobec zjadaczy mandarynek. Druga strona natomiast krzyczy, że Delta Nigru, że Tunezja. Jako mieszkaniec Poznania, w którym Jan Kulczyk zaczynał swoją biznesową karierę, pozwolę sobie dorzucić swoje trzy grosze.



Aby rozeznać się trochę w kwestii tego, jak Dominika Kulczyk jest w stanie pomagać dzieciom na całym świecie, trzeba zobaczyć, skąd pochodzą dochody jej, jak i prowadzonej przez nią fundacji. W tym celu wystarczy wejść na stronę Kulczyk Investments. Znajdziemy tam wszystkie inwestycje. Połowa z nich związana jest z wydobyciem surowców naturalnych takich jak ropa, gaz, węgiel i złoto w Afryce i Ameryce Łacińskiej, czyli najbardziej kontrowersyjne z punktu widzenia lokalnych społeczności biznesy, które nie bez przyczyny prowadzą do licznych protestów, często krwawo tłumionych. Na tych właśnie kontynentach pomocy udziela Kulczyk Foundation. Oczywiście nie tylko firmy znajdujące się pod kontrolą Kulczyków zyskują na eksploatacji surowców w krajach globalnego Południa. O znaczeniu tego typu przemysłu wydobywczego i jego konsekwencji mówi np. krótki filmy Instytutu Globalnej Odpowiedzialności, który warto obejrzeć przed lekturą następnej części tekstu: „Tajemnica twojego smartfona”.



Przyjrzyjmy się bliżej działalności niektórych konsorcjów rodziny Kulczyków. Zacznijmy od Neconde Energy Limited. Jej opis z wyżej wspomnianego portfolio brzmi: „Konsorcjum, które kupiło od Shell 45% udziału w licencji OML 42 w delcie Nigru, jednym z największych basenów węglowodorowych na świecie. Udział w konsorcjum Neconde daje Kulczyk Investments dostęp do bardzo atrakcyjnych aktywów wydobywczych na terenie Afryki.” Jest. Słynna i głośna w ostatnich dniach Delta Nigru, tak bardzo przywoływana przez ekologów. W 2008 i 2009 roku doszło tam do wycieków, które zanieczyściły wodę, zniszczyły ziemię uprawną, a plama ropy miała 200 km długości. Pozbawiło to wody pitnej i zrujnowało życie dziesiątek tysięcy osób w regionie. Wtedy pojawiło się Kulczykowe Neconde, które odkupiło licencje skompromitowanego Shella. Była to całkiem udana inwestycja – Shell pozostał z konsekwencjami i wyciekiem do posprzątania, a Neconde tanio nabyło „żyłę złota”. Nie było słychać wtedy o akcji humanitarnej z ich strony. Zarobili kosztem zniszczenia domu 30 milionów ludzi, w tym wielu dzieci, podczas gdy „Efekt domina” pomógł 600000 osób, zgodnie z tym, co mówi Dominika.



Kolejna spółka to Serinus, która wcześniej nazywała się Kulczyk Oil Ventures, w ostatnim czasie wykazuje tylko straty. Głównie za sprawą tego, że inwestuje w niestabilnych regionach, szukając ropy i gazu. Były to m.in. Syria przed wojną, Ukraina przed konfliktem zbrojnym oraz Tunezja. O inwestycjach w tym ostatnim kraju głośno było w ostatnim roku, kiedy to spółka straciła dostęp do pól naftowych okupowanych w ramach strajku przez pracowników. Było to spowodowane zwolnieniami w rafineriach. Ktoś powie – no ale chociaż na chwilę dostali pracę. Tylko niestety przemysł wydobywczy ma to do siebie, że pojawia się na jakimś terenie, zanieczyszcza środowisko, daje co prawda na jakiś czas pracę, ale zostawia później mieszkańców z wyjałowioną ziemią, bez perspektyw i możliwości przeżycia oraz ze zdestabilizowanym regionem. Pracownicy w Tunezji, walcząc o godne warunki życia, giną w czasie ataków policyjnych, a wszystko po to, aby spółki takie jak Kulczykowe Serinus mogły odzyskać za cenę krwi kontrolę nad swoimi inwestycjami. Przypomnijmy, że właśnie na tych ludziach i ich pracy w rafineriach i kopalniach ciężko zza biurka dorobili się Kulczykowie.



W czwartej edycji „Efektu domina” Dominika Kulczyk będzie prowadziła działania w obozie dla uchodźców. I tutaj warto przyjrzeć się kolejnej spółce – San Leon Energy. Wpisując tą nazwę w wyszukiwarkę, pojawia się wideo. Widać obóz dla uchodźców, sporo dzieci i protest przeciwko San Leon. Kobieta tłumaczy, że przez działalność tej spółki są pozbawieni podstawowych produktów, takich jak woda i nie chcą ich na swoim terenie. Już nie wspominając o tym, że spółka ta wydobywa dla okupanta, przez którego znaleźli się w tej sytuacji. Ciekawe, czy o nich też będzie program…



No i ostatnia spółka, której chcę się przyjrzeć. Autostrada Eksploatacja SA, czyli spółka posiadająca dużą część autostrady A2 będącej najdroższą autostradą w Europie. Było to sprytne zagranie, ponieważ początkowo Jan Kulczyk ściągał samochody zagranicznych marek do polski. Na tym zbił pierwszy majątek. Aby dodatkowo zarobić na tej inwestycji, dogadał się z polskim rządem i wszedł w budowę A2. Dzięki temu mógł zarobić po raz drugi na wysokich opłatach za przejazdy. A zarobek spory, bo w roku 2011 wynosił 400 mln zł. Kulczyk Investments tłumaczy się, że musi w całości pokrywać koszty utrzymania autostrady i do tego płacić podatek VAT od sprzedaży biletów. W tym czasie taka np. Szwajcaria potrafi skasować od kierowcy za rok tyle pieniędzy za przejazd wszystkimi autostradami, co Autostrada SA jednorazowo za przejazd w dwie strony. I nie jest w stanie oddać państwu 800 mln zł plus odsetki, na które okradła nas wszystkich (w tym szpitale, sierocińce i stołówki, w których działa Kulczyk Foundation), przeszacowując prognozy dotyczące przejazdu ciężarówek autostradą. Tak właśnie uczciwie zarabia rodzina Kulczyków na swoją działalność dobroczynną i na swoje mandarynki kosztem zjadaczy ziemniaków.



Na podstawie danych, które podsuwa sama strona Kulczyk Investments, można jednoznacznie stwierdzić, że Dominika Kulczyk nie jest filantropką. Jest zwykłą hipokrytką, która dorobiła się na nieszczęściu innych oraz na tym, że jej ojciec miał (co mu trzeba oddać) łeb do interesów. I podstawowym problemem nie jest tutaj – jak niektórzy pokroju Staszewskiego twierdzą – zawiść do zjadaczy mandarynek. Niech je jedzą. Problemem jest to, że sok z tych mandarynek wymieszany jest z ludzką krwią i łzami: pracujących w kopalniach oraz zabitych na protestach, a także tych, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich ziem, ponieważ na skutek katastrof ekologicznych nie nadają się one do życia. Jeśli faktycznie chce pomóc tym ludziom, powinna zamknąć interesy w krajach globalnego Południa, a pieniądze zarobione na nich zainwestować w rekultywację terenów i pomoc byłym pracownikom i rolnikom. A tak mamy „Efekt domina”: wykorzystać, zarobić, zniszczyć, przekazać ochłap na pomoc, żeby pokazać, jak się jest fajnym. Opowiedzieć o tym mediom, żeby pokazać, jak dzięki zarobionym pieniądzom można pomóc. A w międzyczasie wciąż eksploatować i na koniec porzucić interes, zostawiając ludność w nienadającym się do życia ekosystemie.

Kawka

 

 

www.rozbrat.org

12 marca 2018 | Dział: Publicystyka
Jesteśmy ekoanarchistycznym ruchem „Platforma Ekologiczna” (Экологическая платформа) ze Lwowa (Ukraina). Do głównego kierunku naszej aktywności należy działalność oświatowa: organizowanie pokazów filmowych, wykładów, uroczystości dla wegan, jak również organizacja pikiet i demonstracji na rzecz praw zwierząt. Oprócz tego angażujemy się w obronę lwowskich parków przed zabudową, udzielamy pomocy schroniskom dla zwierząt oraz organizujemy akcje bezpośrednie.
Na przestrzeni ostatnich miesięcy czujemy na sobie ogromną presję państwa oraz radykalnej prawicy. Sytuację komplikują sprzedajne media oraz pasywność społeczeństwa. 28 lutego nasza pikieta przed lwowskim cyrkiem została brutalne rozpędzona przez oddziały specjalne policji. Przyczyną do rozpędzenia była prowokacja ultraprawicowców, którzy rzucali w uczestników akcji racami dymnymi. Rzecz symptomatyczna, że dwa autobusy policyjne i kilka radiowozów przybyły na pikietę wcześniej od organizatorów, a funkcjonariusze zaczęli wszystko nagrywać pół godziny przed rozpoczęciem akcji. Czyli od początku było zrozumiałe, kto zostanie zatrzymany. Od razu po odpaleniu rac przez ultraprawicowców, eko-anarchiści zostali okrążeni przez policję, która ogłosiła, że są zatrzymani. Przy tym funkcjonariusze nie podali przyczyny zatrzymania, demonstrując rażącą nielogiczność. Działania skrajniej prawicy były koordynowane przez generała policji, ponadto widzieliśmy bliską i towarzyską komunikację między neonazistami i szeregowymi policjantami. W trakcie zatrzymania funkcjonariusze policji dopuścili się rażących naruszeń podstawowych praw człowieka - aktywistów bito, rzucano na ziemię, przeszukiwano oraz zatrzymano na więcej niż trzy godziny, co jest niezgodne z prawem.
Aktywiści upublicznili naruszenie swych praw przez policję, na nasze posty umieszczone na portalach społecznościowych zareagował szereg organizacji społecznych, obrońcy praw człowieka, a nawet rzecznik praw człowieka. Wynikiem tego rezonansu społecznego stał się szereg spraw kryminalnych przeciwko funkcjonariuszom policji. W odwecie policja przekazała ultraprawicowcom wszystkie dane osobowe aktywistów Ekoplatformy. Na prawicowych portalach zauważyliśmy swoje zdjęcia, jak też imiona, adresy, rodzaj naszej działalności - całą informację, którą „stróże prawa” otrzymali podczas sporządzania protokołów zatrzymanych aktywistów.
Uczestnicy Ekoplatformy są w niebezpieczeństwie i w każdym momencie mogą zostać napadnięci lub doznać represji. Od tamtego momentu żadne z wydarzeń organizowanych przez Ekoplatformę nie odbyło się bez prób prowokacji ze strony skrajnej prawicy, we współdziałaniu z tymi samymi oddziałami policji. Schemat ich działań wygląda następująco: neonaziści atakują ekoaktywistów podczas dotarcia na wydarzenie lub po rozejściu się po akcji. Jeżeli zechcemy stawiać opór, kilka pojawiających się znikąd radiowozów jest gotowych do naszego zatrzymania. Tak więc jesteśmy w sytuacji nie do pozazdroszczenia i stajemy przed wyborem - albo zostać pobitymi, albo postawić się neonazistom i trafić do więzienia. Dotychczas udawało się nam unikać prowokacji dzięki skoordynowaniu działań, aczkolwiek - jak się wydaje - urazy cielesne lub sprawy sądowe, to tylko kwestia czasu.
Sytuacja robi się coraz bardziej napięta przez działania mediów - największa stacja TV w kraju emituje opłacone materiały o „weganach-terrorystach”, pstrzące się manipulacjami, skażeniem faktów i otwartym kłamstwem. Na przykład jako dowody naszego terroryzmu są wykorzystywane filmiki wspomnianego wyżej odpalenia rac przez prawicowców. Kilka , na pierwszy rzut oka, niezwiązanych ze sobą sił działa w jednym kierunku, ich celem jest likwidacja naszego ruchu. Policja, SBU, radykalna prawica oraz media zjednoczyły się przeciwko nam. Nie jesteśmy pewni, co do przyczyn tej sytuacji. Możliwe, że nasz ruch stoi w gardle prawicowych organizacji „ekologicznych” i „broniących praw zwierząt”, które istnieją tylko nominalnie, w rzeczywistości zaś nie robią nic. Najwidoczniej kogoś denerwuje fakt, że Ekoplatforma zajęła praktycznie wszystkie obszary danej działalności we Lwowie i rozpoczęło się oczyszczanie terenu dla opłaconych ruchów prawicowych, które dążą do uzyskania poparcia społecznego, byle dorwać się do władzy.
Dziękujemy za solidarność oraz za to, że zgodziliście się na opublikowanie tego tekstu. Chcemy, żeby jak najwięcej osób dowiedziało się o bezprawiu na Ukrainie i postarało się nie doprowadzić do podobnych sytuacji u siebie.
Tekst nadesłany do redakcji Ataku przez aktywistkę Ekoplatformy.
Za tłumaczenie z rosyjskiego dziękujemy Aleksandrowi.
08 marca 2018 | Dział: Publicystyka

Pod koniec stycznia 2018 r. funkcjonariusze FSB zatrzymali w Petersburgu kilku antyfaszystów. Aktywiści zostali oskarżeni o udział w działaniach organizacji terrorystycznej. „Sieć”, która do tej pory nie była znana.


Z dokumentów sprawy wynika, że ​​„Sieć” jednoczyła komórki w Moskwie, Sankt Petersburgu, Penzie oraz na Białorusi. Członkowie „Sieci”, zgodnie z wersją FSB, planowali w Rosji rewolucję, organizując wybuchy podczas wyborów prezydenckich i Mundialu. Rozmówca
republic.ru, który zapoznał się z materiałami sprawy, mówi, że mamy do czynienia z dwiema tendencjami: z jednej strony w kraju pojawiło się nowe pokolenie „narodowolców” (stosujących terror członków narodnickich organizacji rewolucyjnych działających w Rosji w latach 70. i 80. XIX w.); z drugiej strony w przeddzień wyborów prezydenckich FSB stara się pokazać swoje znaczenie, ujawniając kolejne zagrażające państwu „międzyregionalne ugrupowania”.


11 grudnia portal ovdinfo.org opublikował raport, poświęcony prześladowaniom w związku z „rewolucją Malcewa” („Rewolucja 5 listopada”). Wiaczesław Malcew, lider umiarkowanego ruchu rosyjskich nacjonalistów „Artpodgotowka”, przez kilka lat obiecywał, że 5 listopada 2017 r. w Rosji odbędzie się rewolucja. Jednak tydzień przed tą datą ruch „Artpodgotowka” został uznany za ekstremistyczny, po czym w całej Rosji zaczęły się zatrzymania. Po 30 października zatrzymano kilkaset osób, oskarżając je o ekstremizm i terroryzm. Sam Malcew latem 2017 r. uciekł do Francji, gdzie usiłuje dostać azyl polityczny. W raporcie wspomniano o grupie terrorystycznej w Penzie. Wówczas informowano, że w tej sprawie jest 5 oskarżonych, w tym 2 anarchistów. Okazało się jednak, że jest 6 oskarżonych, a przynajmniej część z nich należy do ruchu antyfaszystowskiego. Jeden z nich Arman Sagynbajew („Andzrej-Bezpieczeństwo”, inżynier i saper, miał odpowiadać za produkcję i podkładanie materiałów wybuchowych) mieszkał przed aresztowaniem w Petersburgu. Według informacji fontanka.ru, w materiałach dotyczących zatrzymania Igora Szyszkina jest protokół przesłuchania Sagynbajewa.

 

17 lub 18 października w Penzie aresztowano Jegora Zorina („Griszę”), pierwszego oskarżonego „sprawy penzeńskiej” (miał być strzelcem, który „w sytuacji bojowej bierze udział w starciach z mundurowymi”). Jako pierwszy zaczął składać zeznania, które według rodzin innych zatrzymanych były „najdziksze”. Na Sylwestra jego zatrzymanie zostało zmienione na areszt domowy. Po nim zatrzymano Ilję Szakurskiego („Spajk”, jako taktyk miał uczyć technik walki) i jego znajomego Wasilija Kuksowa („Koks”). Szakurski studiował razem z Zorinem na wydziale fizyki Państwowego Uniwersytetu w Penzie i był dość znaną osoba w lewicowym środowisku Penzy. Często organizował wykłady, sprzątanie parków w ramach inicjatyw ekologicznych, jak też akcje w obronie praw zwierząt.

 

27 października został zatrzymany Dmitrij Pczelinciew (miał założyć grupę, był jej liderem i ideologiem, przed aresztem był instruktorem strzelectwa). Na początku listopada w Penzie zatrzymano też Andrieja Czernowa („Bliźniak”, miał być łącznościowcem grupy), w Petersburgu Sagynbajewa, którego przewieziono do izolatora śledczego w Penzie. Zdaniem prowadzących śledztwo wszyscy zatrzymani należeli do usiłującej wywołać niepokoje społeczne, działającej od 2014 r. grupy terrorystycznej „5.11” (art. 205.4 KK). Jako dowód uczestnictwa w grupie terrorystycznej posłużyły repliki broni palnej strzelające plastikowymi kulkami o kalibrze 6 (rzadziej 8) mm, które wykorzystuje się podczas gry w airsoft. Granie w airsoft, zdaniem prowadzących śledztwo, było niczym innym jak przygotowaniem do akcji terrorystycznych. Aktualnie w izolatorze śledczym pozostaje 5 osób, Zorin znajduje się w areszcie domowym. Najmłodszy ma 21 lat, najstarszy – 27. Oprócz wymienionych osób w sprawie figurują też niejaki „Ryży” zastępca Pczelincewa, który miał zajmować się rozpoznaniem i werbunkiem nowych członków, oraz ideolog i koordynator „Borys”.


Latem 2016 r., wedle materiałów śledczych, do „Sieci” przystąpiło kilka nowych organizacji. W ten sposób uformowały się 4 rosyjskie komórki. Penzeńska (centrala) otrzymała nazwę „5.11” lub „Wschód” (Восход). Według innych zeznań, „Wchodem” określano jedną z jednostek wewnątrz „5.11”. Miała składać się z Szakurskiego, Zorina i Kuksowa. Komórka moskiewska nosiła nazwę „MSK” (2-4 osoby, petersburska — „Pole Marsowe” (6 osób, w tym Filinkow) i „Iordan-SPb” (7 osób, w tym Szyszkin). Wszyscy członkowie określani są przez FSB jako anarchiści.


Proces zjednoczenia „Sieci” opisany został według zeznań oskarżonych. Szyszkin, którego przesłuchiwano całą dobę, twierdził, że organizacje Petersburga powstały wiosną 2016 r. Młode osoby spotykając się dwa razy w miesiącu w Olgino, na terenie poligonu do gry w air soft, ćwiczyć miały obsługiwanie broni i udzielanie pomocy medycznej.

 

Wówczas do Petersburga z Penzy przyjechali przedstawiciele „Sieci”, którzy zaprezentowali plan rozwoju organizacji. Chodziło o aktywne stosowanie „czarnego terroru” wobec przedstawicieli organów władzy państwowej. Zgodnie z założeniem grupy podczas tzw. dnia „Cz”, wydarzenia prowokującego zamieszki, stosując terror należało zlikwidować władze lokalne, kierownictwo partii „Jedyna Rosja” oraz naczelników organów spraw wewnętrznych.

 

Odbyło się kilka zjazdów „Sieci”. Pierwszy — w lipcu/sierpniu 2016 r. w obwodzie moskiewskim. Anarchiści mieli ćwiczyć zajęcie posterunku Drogowej Służby Patrolowej. Drugi zjazd odbył się na przełomie 2016/2017 r. we wsi Sapernoje obwodu leningradzkiego, trzeci natomiast — w lutym 2017 r. Wówczas Szyszkin postanowił opuścić grupę, gdyż przestał popierać metody swoich towarzyszy. Petersburscy członkowie grupy mieli wówczas nawoływać do aktywnych działań radykalnych.

 

Sagynbajew z kolei przyznał się, że przez stronę internetową avito.ru kupił 15 kg proszku aluminiowego do produkcji materiałów wybuchowych. W czasie rewizji w jego mieszkaniu znaleziono 15-litrowe wiadro, które w 1/3 było wypełnione proszkiem aluminiowym, ponadto 4 kg azotanu amonu, dwa budziki i nadające się do uruchomienia urządzenia wybuchowego elementy radiowe. Resztę elementów rzekomo oddał członkowi jednej z petersburskich grup. Ponadto w materiałach mówi się, że członkowie komórek zakupili amunicję i składany ścięty karabin szturmowy Kałasznikow. Nie wiadomo, czy ta broń została znaleziona.

 

Kolejny dowód winy przedstawiony przez FSB to protokół zeznań tajnego świadka „Kiry Tatarinowej”, której Szyszkin miał opowiadać o tajnej organizacji anarchistycznej, celem której było zniszczenie państwa. Tatarinowa przyjaźniła się z Szyszkinem w latach 2013-2014, po 2015 r. nie widzieli się.

 

Podstawowa cześć oskarżenia jest zbudowana w oparciu o zeznania aktywistów z Penzy. Według śledztwa wszyscy oskarżeni przyznali się do winy. Aktywiści z kolei twierdzą, że to agenci FSB podrzucili im broń, a po zatrzymaniu torturowali za pomocą prądu, wieszali do góry nogami, grozili porzuceniem w lesie z połamanymi nogami. Z relacji żony Pczelincewa Angeliny wynika, że ona również była zastraszana, a Pczelincowi przymusowo podawano trankwilizatory i inne środki medyczne. Ponadto był codziennie torturowany. W jednym z listów napisał: „Boje się, że serce może nie wytrzymać i nie wyjdę stąd żywy. To jest piekło”.

 

Szyszkin nie mówił o torturach, ale przed rozprawą sądową jego przyjaciel zauważył, iż Szyszkin został pobity. W materiałach sprawy ten fakt wyjaśnia sam Szyszkin, który wkrótce po zatrzymaniu wyjaśnił wszystko w liście skierowanym do Aleksandra Radionowa, kierownika FSB w Sankt Petersburgu. Oskarżony tłumaczył się, że wszystkie jego obrażenia powstały podczas trenowania sztuk walki w klubie „Versus”. Po pojawieniu się tego dokumentu Szyszkina skierowano na badania lekarskie. Lekarze zdiagnozowali złamanie dolnej ściany oczodołu, liczne krwiaki i otarcia.

 

Przypominamy, że 23 stycznia zaginął 23-letni antyfaszysta Wiktor Filinkow. Znalazł się po dwóch dniach. Służba prasowa petersburskich sądów ogłosiła, że został aresztowany i przyznał się do zarzutu uczestnictwa w zrzeszeniu terrorystycznym, którego uczestnicy “mają anarchistyczne poglądy”. Następnego dnia Filinkowa odwiedzili w areszcie śledczym obserwatorzy ze Społecznej Komisji Obserwatorów Wiktor opowiedział im, że był poddawany torturom. Ponadto Filinkow złożył do Komitetu Śledczego skargę dotyczącą torturowania. Jego adwokat Witalij Czerkasow zwrócił się również do kierownictwa izolatora śledczego, gdzie przebywa Filinkow, o zakaz dostępu funkcjonariuszom FSB do zatrzymanego. Według słów samego Filinkowa, po zatrzymaniu w nocy 23 stycznia, funkcjonariusze FSB eskortując go z miejskiego szpitala znajdującego się poza Petersburgiem, zastosowali wobec niego psychologiczną i fizyczną przemoc, zadając mu pięściami i paralizatorem liczne ciosy i uderzenia w różne części ciała. To wszystko trwało ok. czterech godzin. Akcją kierował Konstantin Bondariew, który osobiście, ok. 10 razy, uderzył Filinkowa. 29 stycznia dwaj funkcjonariusze FSB odwiedzili Filinkowa w izolatorze śledczym. Jednym z nich był Bondariew, druga osoba nie przedstawiła się. Filinkowa zastraszano i proponowano mu współpracę w zamian za najmniejszy z możliwych wyroków 3 lata pozbawienia wolności. W reakcji na słowa Filinkowa o torturach, które wobec niego zastosowano, Bondariew odpowiedział: „Nie lubię tego, co robię. Apeluję do ciebie jak człowiek do człowieka. Przyjmij moje przeprosiny.” Po tych słowach podał Filinkowi rękę, ale Filinkow odpowiedział, że nie może przyjąć tych przeprosin.


25 stycznia zaginął 26-letni mieszkaniec Petersburga, Igor Szyszkin – wyszedł na spacer z psem. Do domu wrócił pies w asyście policjantów, którzy przeszukali mieszkanie Szyszkina. Sąd Petersburga aresztował Szyszkina pod tymi samymi zarzutami, co Filinkowa. Wieczorem 25 stycznia zatrzymano Ilję Kapustina, który mimo prób wydobycia przyznania się do winy, nie zrobił tego i został wypuszczony na wolność.
27 stycznia dziennikarze „Mediazony” (https://zona.media) próbowali wejść na rozprawę antyfaszysty
Igora Szyszkina. Zostali jednak zatrzymani przez policję. Szyszkin figuruje w materiałach sprawy jako zwolennik radykalnej ideologii i organizator masowych imprez „Nie poddawaj się” (Не сдавайся!) oraz „Czarny Petrograd” (Черный Петроград); był założycielem grup anarchistycznych „Akcja Autonomiczna” (Автономное действие) i „Siła Wegetariańska” (Вегетарианская сила), kilkukrotnie skazano go z artykułów KA, oskarżano o rozbój i spowodowanie ciężkiego uszczerbku ciała.


30 stycznia aktywiści różnych organizacji lewicowych i anarchistycznych protestowali pod siedzibą FSB na Łubiance, żądając zaprzestania represji i torturowania aktywistów z Petersburga i z Penzy. Protesty przyjmowały formę jednoosobowych pikiet. Do protestu aktywistów przyłączył się związek zawodowy dziennikarzy, aby zwrócić uwagę na aresztowanie dziennikarzy, którzy chcieli wziąć udział w rozprawie sądowej Szyszkina.

 

W międzyczasie na facebooku pojawiło się konto założone przez funkcjonariuszy policji, które podszywa się pod znanego kiedyś aktywistę rosyjskiego. Policja stara się zdobyć na FB znajomych wśród aktywistów, aby uzyskać dostęp do ich profili i tym samym zdobyć jeszcze więcej informacji o środowisku.

 

Rano 31 stycznia w mieszkaniu dziennikarza Pawła Nikulina, współprzewodniczącego Związku Zawodowego Dziennikarzy (Профсоюз Журналистов), odbyła się rewizja. Prawdopodobnie zatrzymanie to było związane z tekstem Nikulina „Z Kaługi z dżichadem”, który został opublikowany w marcu 2017 r. w The New Times. Według słów adwokata „Otwartej Rosji” Romana Klimowa, Nikulin występuje w charakterze świadka w ramach sprawy dotyczącej przejścia szkolenia w celu przeprowadzenia działań terrorystycznych (art. 205.3 KK). Pawłowi skonfiskowano laptopa, dwa pudła z wydawanym przez niego almanachem „Moloko plus” oraz koszulki z logiem wydawnictwa. Po złożeniu zeznań Paweł został zwolniony.


Przyjaciele i koledzy Pawła nie wierzą w przypadek. 30 stycznia Paweł uczestniczył w pikiecie zorganizowanej naprzeciwko budynku FSB przeciwko zatrzymaniu dziennikarzy Saszy Bogino i Dawida Frenkiela, których nie wpuszczono na otwarta rozprawę sądową w sprawie antyfaszysty Igora Szyszkina. Zostali zatrzymani za próbę przedostania się do budynku sądu, łamiąc tym samym art. 49 ustawy „O środkach informacji masowej”.


 


Wsparcie finansowe:

Яндекс-кошелек АЧК-Питер - 41001160378989

PayPal Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. - АЧК Москва (ważne! - należy zaznaczyć "Петербург")

Bitcoin
1EKGZT2iMjNKHz8oVt7svXpUdcPAXkRBAH
Litecoin
LNZK1uyER7Kz9nmiL6mbm9AzDM5Z6CNxVu
Etherium
0x1deb54058a69fcc443db2bf9562df61f974b16f7
Monero
4BrL51JCc9NGQ71kWhnYoDRffsDZy7m1HUU7MRU4nUMXAHNFBEJhkTZV9HdaL4gfuNBxLPc3BeMkLGaPbF5vWtANQn4wNWChXhQ8vao8MA
Zcash
t1dX9Rpupi77erqEbdef3T353pvfTp9SAt1

 

 

 

 

Na podstawie:

https://ovdinfo.org/articles/2018/01/29/straykbol-penzenskoe-delo-o-terrorizme?utm_source=fb&utm_medium=share

https://republic.ru/posts/89236

https://zona.media/article/2018/02/01/kacheli

https://avtonom.org/

https://vk.com/class__war

 

 

 

 

 

 

 

 

 

24 stycznia 2018 | Dział: Publicystyka

Media w ostatnich dniach odkryły, że polski nacjonalizm odwołuje się do spuścizny nazizmu. Odkrycie to nastąpiło dopiero po tym, jak nacjonaliści uderzyli w liberalnych polityków, wieszając ich wizerunki na szubienicy. Gdy środowiska wolnościowe przez lata ostrzegały, że patriotyzm jest jedynie pretekstem do napaści, pogromów na tle rasowym czy po prostu zabójstw obcokrajowców, media wolały zrównywać nacjonalistyczną przemoc z działaniami grup lewicowych. Pomimo, że wśród środowisk lokatorskich, pracowniczych czy kobiecych ciężko szukać przykładów przemocy w nacjonalistycznym stylu to wciąż pokutuje przekonanie, że lewica walcząca o godne życie najgorzej usytułowanych grup społecznych nie wiele różni się od tych, którzy świętują urodziny Hitlera.

 

Gdy niedawno w Poznaniu pub prowadzony przez narodowców i będący miejscem spotkań lokalnych "patriotów" spod znaku Młodzieży Wszechpolskiej oraz ONRu czy Szturmowców gościł lidera Ruchu Narodowego - Roberta Winnickiego, straszono zamieszkami, które rzekomo miały zostać wszczęte przez środowiska antyfaszystowskie demonstrujące swój sprzeciw wobec zaproszonego nacjonalisty. Grono sympatyków posła dało wówczas wyraz swemu przywiązaniu do ojczyzny, wykrzykując hasła typu "biały honor, biała duma". Dziś okazuje się, że Winnicki próbował tuszować dokonania bohaterów ostatnich doniesień medialnych.

 

Już w najbliższą sobotę, we wspomnianym, "patriotycznym" pubie, organizowany jest koncert wykonawców doskonale wpisujących się w tę scenerię. Jedną z gwiazd wieczoru jest raper Wuem Enceha, związany ze środowiskiem kibiców warszawskiej "Legii" (co może wydawać się dziwne w naszym mieście) oraz Autonomicznych Nacjonalistów. Wśród tekstów jego utworów usłyszeć można między innymi:

 

"Czerwone kurwy spłoną, do tego dodaj antifę
Karmcie się HIV-em, karmcie się również AIDS-em
Mordy zawsze obite, kurewskie lewackie z pejsem
Faszyzm nie przejdzie? Nie przejdzie - przebiegnie
Aż każda ciota zejdzie i pedalskie dupsko pęknie
NOP, ONR właśnie tak, nigdy nie poddamy się
Walczymy o wolny kraj"


Drugą z gwiazd wieczoru jest Tomasz Kuś, lider zespołu Nordica, wcześniej znanego jako neonazistowska Agressiva 88. Nordica w ramach swoich koncertów wykonuje między innymi utwory legendarnej w kręgach neonazistowskich Konkwisty 88 , natomiast sam Kuś występuje w koszulkach z nazistowskimi totenkopfami.

 

Kuś 1

 

Kuś-po-środku2


Jak widać właścicie lokalu stawiają na twórców i publikę, która zwyczajowo zamawia pięć piw używając gestu Heil Hilter. Od takiej publiki niedawno próbowała się odciąć w mediach Młodzież Wszechpolska, lecz równocześnie sam poznański odział tej organizacji, wykorzystywał pub Reduta do konferencji prasowej z Winnickim.

 

Polska prawica parlamentarna w mediach podkreśla swoją poprawność polityczną i czasami próbuje tuszować swoją fascynację rasizmem. Nie przeszkadza to jej w utrzymywaniu bliskich relacji ze swoim nacjonalistycznym zapleczem politycznym. Chociażby Wojewoda Wielkopolski Zbigniew Hoffmann, który szedł w jednym marszu razem z członkami Obozu Narodowo-Radykalnego. Poseł Tadeusz Dziuba uczestniczył w niedawnym spotkaniu z Robertem Winnickim i nagabywał policję, aby nie reagowała na festiwal rasistowskich haseł wykrzykiwanych pod pubem Reduta.

 

Po raz kolejny oświadczamy – nie zgadzamy się na tolerowanie faszyzmu! Nacjonalizm nie przejdzie!

 

 

www.rozbrat.org

05 stycznia 2018 | Dział: Publicystyka

Antyfaszystowska Platforma z Saragossy chce w pierwszym rzędzie wyrazić swój ból i konsternację wobec tego co zaszło. Od pierwszego momentu, należało zostawić do wyjaśnienia to co się stało policji i sądowi żeby mogły stwierdzić przebieg zdarzeń. Niestety publiczny lincz społeczny i medialny wobec Rodrigo Lanzy, jego rodziny i środowiska oraz przeniesiony na kolektywy i organizacje lewicowe w aragońskiej prowincji zmuszają nas do wystosowania tego komunikatu.

 

Po zeznaniach różnych świadków, czynnościach policyjnych oraz informacjach podanych w wielu oświadczeniach, w tym Platformy Antyfaszystowskiej z Saragossy nie mamy żadnych wątpliwości, że Rodrigo Lanza bronił się przed atakiem ze strony Victora Laineza. Rodrigo nie szukał konfrontacji i opuszczał lokal, aby jej zapobiec, gdy został zaatakowany. Sędzina wysłała Rodriga Lanzę do więzienia, bez kaucji, gdzie przebywa w izolatce. Sądowy nakaz aresztowania mówi o morderstwie, ale w żadnym razie nie mówi o morderstwie z nienawiści (rasowej, ideologicznej, religijnej, seksualnej, etnicznej etc) ujętym w kodeksie karnym hiszpańskim w artykule 510. A tak jak przedstawiły to media!



Dla Antyfaszystowskiej Platformy z Saragossy, to media były prawdziwymi winnymi i odpowiedzialnymi za atak społeczny i prasowy na lewicę, od kiedy miały miejsce te wydarzenia. Pierwsza informacja opublikowana w lokalnym dzienniku: Heraldo de Aragon podtrzymywała w sposób oczywisty, że ofiara została zaatakowana, bo miała szelki w kolorze flagi hiszpańskiej. Podtrzymywano, że były to dwie młode osoby, które pobiły ofiarę za pomocą żelaznego pręta i, że to Víctor Lainez usiłował odejść kiedy został zaatakowany. Obaj sprawcy mieli być członkami grupy anty systemowej, co miało potwierdzać, że zbrodnia była popełniona z nienawiści.



Cała ta wiadomość jest jednym wielkim kłamstwem o tym, co się zdarzyło. Pierwsze informacje dotarły do sieci społecznych 11 grudnia. Konkretnie od przyjaciół Victora Laineza, jak na przykład znanego neonazisty El Gutiego, który nie był obecny w miejscu zdarzenia. Poczynając od tego gazeta Heraldo de Aragon opublikowała 12 grudnia niesprawdzoną wiadomość, która sprowokowała lawinę innych wiadomości i poszukiwań ze strony mediów. W nich ukazywano powiązania Rodrigo Lanzy z różnymi politykami, organizacjami czy kolektywami. Próbowano stworzyć wizerunek społecznie odstręczający w oczach społeczeństwa i wydać totalną walkę ruchowi antyfaszystowskiemu. W ten sposób przed poznaniem deklaracji i zeznań Rodrigo Lanzy, różne instytucje wspomogły atak medialny i społeczny, opublikowały swoje komunikaty w sposób taśmowy a nawet promowały minuty ciszy. To wszystko oznacza naruszenie prawa do domniemanej niewinności Rodrigo zanim odbędzie się rozprawa.

 

Ze strony Platformy Antyfaszystowskiej w Saragossie zdajemy sobie sprawę, że wszystkie te bezpośrednie ataki na ruch antyfaszystowskiej używają tego wydarzenia ze względów czysto politycznych. Ten klimat był wyczuwalny zwłaszcza w komentarzach do wiadomości na różnych stronach mediów oficjalnych, gdzie nie brakło wulgaryzmów pod adresem zatrzymanego, jego rodziny, znajomych czy partii i kolektywów z lewicy. Wykorzystując klimat totalnej bezkarności społecznej, grupy neonazistowskie opublikowały dane i zdjęcia adwokatki i przyjaciół Rodriga. Również były komentarze, pogróżki i nawoływania do ataków w Saragossie. Przez lata ruch antyfaszystowski w Saragossie pracował w środowiskach sąsiedzkich propagując prawa i wolności obywatelskie. Mamy nadzieję, że ludność nie ulegnie nienawiści grup neofaszystowskich, które wykorzystują to wydarzenie i, że zakończy się pobłażanie, do którego są przyzwyczajeni. Na koniec mamy nadzieję, że teraz wszystkie poczynania będą wyłącznie na linii sądowej, że wyjdzie na światło dzienne prawda, i że uda się dokazać, że Rodrigo Lanza nie działał w sposób zaplanowany, ani z pobudek ideologicznych tylko, że się bronił. Prosimy wszystkie organizacje i kolektyw, stowarzyszenia i osoby, jeśli się zdecydują o dołączenie do tego komunikatu.

 

N.K

 

www.rozbrat.org

31 grudnia 2017 | Dział: Publicystyka
Chcielibyśmy na łamach „A-taku” rozpocząć publikacje tekstów i zaprosić was do dyskusji w temacie „Jaki antyfaszyzm?”. Jest to dyskusja o wiele lat spóźniona, ale uważamy, że na jej odbycie nigdy nie jest za późno. Jak na razie wszystko podąża utartymi ścieżkami. Z tymi samymi błędami, brakiem refleksji i niemocą organizacyjną. Przedstawiamy wam na początek dwa teksty.
Pierwszy z nich to artykuł „Utracona historia Antify”, z którego autorką trudno nam się, jako redakcji, w całości zgodzić (nie wychodzi on z pozycji anarchistycznych). Zdecydowaliśmy się jednak na jego zamieszczenie, ponieważ opisuje on mało znaną historię tego ruchu i jego początki, o których wiele osób określających się jako antyfaszyści nie ma pojęcia. Po drugie tekst krytykuje subkulturowy charakter współczesnego antyfaszyzmu, który czyni go oderwanym od walk społecznych.
Drugi tekst „Nacjonalizm chroni Balcerowicza” w dosadny sposób pokazuje, gdzie przebiega rzeczywista linia frontu, czego zbyt często nie dostrzega ruch antyfaszystowski zarówno w swoim przekazie, jak i codziennej praktyce. Ujawnia też pustkę kryjącą się za hasłem „solidarność zamiast nacjonalizmu”, gdy wykrzykiwane jest ono przez liberałów.
Zapraszamy do dyskusji ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. )

Tekst ukazał się w 7 numerze „A-taku” (2017).
29 listopada 2017 | Dział: Publicystyka
Wywiad, którego obszerne fragmenty przekazałem redakcji „A-taku”, to plon wielogodzinnej rozmowy z Tomaszem Piątkiem, pisarzem, felietonistą, dziennikarzem śledczym. Tuż przed ukazaniem się książki „Macierewicz i jego tajemnice” wywiad odrzuciło wiele redakcji, zarówno mainstreamowych, jak i niezależnych. Postanowiłem ocalić przed dezaktualizacją to, czego brakowało mi w innych wywiadach, przeprowadzonych już po ogromnym sukcesie książki. Mam nadzieję, że będzie interesujący także dla czytelniczek i czytelników „A-taku”. Anarchistom gratuluję odwagi (Jan Bińczycki).
 
 
Jan Bińczycki: Przedstawiasz Antoniego Macierewicza i ludzi z jego otoczenia w taki sposób, że sprawiają wrażenie osób operatywnych i wpływowych. Tymczasem inne media przywołują sylwetki wyniesionych na kierownicze stanowiska różnych, już przysłowiowych „Misiewiczów”. To ludzie, których trudno się bać.
 
 
Tomasz Piątek: Do zakulisowych działań politycznych często używa się osób przegranych lub pełnych rozżalenia. Robią to np. służby specjalne. Tacy ludzie są świetnym narzędziem. Nienawidzą status quo, chcą się odegrać. Ale nie dajmy się zwieść. Portal OKO pisze np. o członkach chóru Lira, którzy figurują w podległych ministrowi obrony spółkach skarbu państwa. Lira to były chór członków „paxowskiego” Liceum św. Augustyna. Środowisko peerelowskich koncesjonowanych katolików.
 
„Resortowe dzieci”?
 
 
No nie krzyw się, zastosujmy definicję znaną z książek i artykułów „niepokornych dziennikarzy”.
 
Wolę się trzymać konkretów. PAX to była organizacja współpracująca z władzą, czy - dosadniej mówiąc - kato-komunistyczna. W tym środowisku było wielu esbeków, ale to nie oznacza, że każdy absolwent LO im. św. Augustyna, czy członek chóru jest resortowym dzieckiem. Takie gadanie zaciemnia fakty. Choćby takie, że wiceminister Bartosz Kownacki, zastępca Macierewicza, zasiadał we władzach Polskiego Związku Katolicko Społecznego, kolejnej kolaboranckiej, kato-komunistycznej organizacji. Można o tym przeczytać na jej stronie. Od dawna jej nie aktualizowano, więc nie wiadomo co teraz się tam dzieje. Tak jak nie wiadomo po co PZKS jest lub był potrzebny wiceministrowi. Można tylko snuć domysły. Szczególnie teraz, gdy najpoważniejszy dziennik niemiecki, „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, opisuje bliskie związki wiceministra Kownackiego z podejrzanym o szpiegostwo Mateuszem P., założycielem prokremlowskiej partii Zmiana. Według „FAZ” w 2012 r. Kownacki pojechał do Moskwy - pod skrzydłami Mateusza P. i w towarzystwie innych zwolenników Rosji - żeby „obserwować” tamtejsze wybory prezydenckie i legitymizować reżim Putina.
 
Za chwilę może się okazać, że to PiS jest tzw. mniejszym złem.
 
Ogromna większość społeczeństwa jest niepisowska i nienacjonalistyczna. Wystarczyłoby żebyśmy ruszyli tyłki i już by ich nie było. Kobiety tupnęły nogą na czarnym proteście i zakaz aborcji poszedł do kosza. Tego się boi władza. Nie trzeba by było nikogo obalać. Wystarczyłoby postać pod sejmem przez miesiąc.
 
Tu byłbym ostrożniejszy.
 
Mamy do czynienia z ludźmi, dla których jedyną szansą na miejsce na stołku jest absolutne posłuszeństwo. Nawet jeśliby to miało oznaczać zdradę stanu, wyrwanie Polski z Europy, oddanie jej Rosji. Przecież nie wierzą w te swoje brednie o Polakach jako narodzie wybranym, „husarzach wyklętych” prześladowanych przez zgniły Zachód. Z nielicznymi wyjątkami, które są kłopotliwe dla partii, jak Krystyna Pawłowicz. Chociaż czasem mam wrażenie, że i w jej szaleństwie jest metoda.
 
 
 
Mam problem z twoją książką i poprzedzającymi ją tekstami. Czyta się je prawie jak artykuły w prasie prawicowej sprzed paru lat o katastrofie smoleńskiej jako zamachu. Każda sprawa ma drugie dno. Ale w tym wypadku byłoby to trzecie lub czwarte. Rzeczywistość nie jest aż tak skomplikowana.
 
Rzadko kiedy tak skomplikowana bywa. Oczywiście, warto się zastanawiać nad różnymi możliwościami. Ale właśnie po takim zastanowieniu nie dopuszczam np. możliwości zamachu bombowego, trotylowego, helowego etc. w Smoleńsku. Przeczą temu fakty, dane techniczne, liczby. Gdyby eksperci Macierewicza mieli cień dowodu, to by go solidnie opracowali, a nie wyskakiwali z kolejnymi humorystycznymi teoriami, pękającymi parówkami.
 
Ale twoje teksty też mają wiele wątków i sensacyjny posmak.
 
Teorie spiskowe są formą kompensacji. Ludzie słabi, wykluczeni, pozbawieni wpływu na rzeczywistość wymyślają te teorie, by mieć poczucie wyjątkowej, ekskluzywnej wiedzy. A zatem poczucie mocy, jakiejś kontroli nad rzeczywistością. Ale zapominamy, że bywają także formą projekcji. Ludzie, którzy próbują manipulować innymi, prowadzić podwójne życie, wpływać na świat poprzez niejawne, nieprzejrzyste układy – chętnie zarzucają to innym. Obie te tendencje, kompensacyjna i projekcyjna, nieraz się splatają. Ludzie, którzy z poczucia bezsiły wierzą w spiski, są łatwym narzędziem dla kogoś, kto próbuje stworzyć prawdziwy spisek.
 
Dobra. Ale jeśli to kupuję, to mi się wywraca wszystko, co zwykłem sądzić o III RP i okazuje się, że Polska to słaby kraj, którym trzęsą służby specjalne.
 
Trzęsą, bo im pozwalamy. Problemem podstawowym jest teoretyczność państwa. Słynne „chuj, dupa i kamieni kupa”. Jesteśmy państwem katolickim. Jak już udowodnił profesor Benito Arrunada, w takich państwach liczy się rodzina i nieformalne układy, a nie prawo i zobowiązania społeczne. My jesteśmy krajem nie tylko katolickim, ale po sarmacku anarchokatolickim – zniewolenie na dole, kompletny rozpieprz na górze.
 
 
 
Modernizowaliśmy się z reguły w sposób naiwny, powierzchowny.
 
A często wymuszony. Bo jaśniepaństwo nie chciało się modernizować, dopóki nie przyszli zaborcy.
W PRL mieliśmy z jednej strony postęp, z drugiej – uwstecznienie. Dlatego dziś jesteśmy nieufni wobec modernizacji. Nie wypracowaliśmy sobie zdolności do samoorganizacji.
Wielu mądrych ludzi długo wierzyło Kaczyńskiemu. Choćby Ludwik Dorn. Wierzyli, że uruchamiając prymitywne mity, zgromadzi ludzi w taką wspólnotę, która pozwoli im się zorganizować jako państwo i społeczeństwo.
 
Przecież świetnie się zorganizowali.
 
Jako partia! Jako kolejny w III RP układ kolesi – tyle że bardziej brutalny i niszczący! Taki układ nie zorganizuje nam państwa i społeczeństwa. Nie można ich budować na mitologii katolicko-sarmackiej, która jest antyspołeczna i antypaństwowa. To konfederacja, ruchawka. Obalić coś albo chociaż poudawać obalanie, pobiegać po lasach z szabelką. Znów jesteśmy w tej sytuacji, co w drugiej połowie XVIII wieku. Prozachodnie reformy świetnie przyjmują się na papierze, ale nie wnikają w społeczną tkankę. A pomysł tradycjonalistów to nowa konfederacja barska. Bieganie po lasach i drażnienie Rosjan. Poprzednim razem Rosjanie rozdeptali konfederację, a chwilę później zlikwidowali resztki autonomii Polski. Trudno się oprzeć wrażeniu, że niektórzy „konfederaci” o tym wiedzą i właśnie dlatego robią to, co robią. Być może ta nowa konfederacja barska ma nas szybko doprowadzić do targowickiej. Być może nasz nowy sojusz z Białorusią i żarliwa miłość do sponsorowanego przez Rosjan Donalda Trumpa to taki test przed wielkim „odwróceniem polityki wschodniej”. I za rok parówki nagle wykażą, że tupolewa w Smoleńsku wysadzili zdrajcy Ukraińcy, żeby skłócić nas z bratnią Rosją. Albo islamiści, lewactwo i geje z CIA... W tej chwili to jeszcze brzmi fantastycznie, ale rok temu wiele innych rzeczy brzmiało fantastycznie, a potem się wydarzyło.
 
 
Źródło: Internety
 
Czy Polską rządzą tajemniczy, „smutni panowie”?
 
Moja teza brzmi inaczej. Sformułowałem ją po przegryzieniu się przez cały szereg faktów. Otóż – w Polsce zazwyczaj nie ma normalnego sporu politycznego opartego na interesach klasowych. Albo – ten spór nie wyraża się jasno w polityce parlamentarnej i partyjnej, jest w niej ukryty, stłumiony, zepchnięty pod dywan. Zamiast niego mamy konflikt geopolityczno- ideologiczny, przy czym ideologie bywają maską dla geopolityki. Od niepamiętnych czasów istnieją w Polsce dwie potężne formacje, które władają ideami, polityką, kulturą, biznesem. Jeden blok to zwolennicy Rosji, a drugi – kościół katolicki. Kiedy te dwie siły się zwalczają, Polska przesuwa się na Zachód. Tak było za czasów Jana Pawła II, który ideologicznie był zaprzeczeniem zachodniej nowoczesności, inteligentnym ultrakonserwatystą. Jednak mimo swoich przekonań stwierdził, że trzeba zbliżyć się do Zachodu, bo chciał oddalić się od Moskwy. I znacząco przyczynił się do zmian ustrojowych. W dużej mierze to dzięki niemu Polska w latach 1970-80 geopolitycznie zaczęła przesuwać się w kierunku Europy. Oczywiście za sprawą Wojtyły duża część polskich prozachodnich elit przestała się orientować na liberalno-lewicowy Paryż, Londyn i Nowy Jork, wybierając konserwatywny Watykan i Waszyngton – ale wtedy to też był wybór prozachodni, a przede wszystkim antymoskiewski. Do tego „katolicko- zachodniego” przesunięcia doszło najpierw w sferze sympatii, później także ustrojowo. Przyjęliśmy kapitalizm, weszliśmy do Unii Europejskiej… Jednak nierzadko w naszej historii zdarzało się, że formacja katolicka wybierała wschodni konserwatyzm zamiast zachodniego nowinkarstwa. Na tym właśnie polegała Targowica. Dzisiaj też dzieje się coś takiego.
 
To bardzo odważne tezy.
 
Przez lata nie docenialiśmy zdolności operacyjnych polskiego kościoła katolickiego. Mówiliśmy - wiadomo, że jest potężny, ale przecież będzie słabnąć: przez postęp, wolny rynek, cokolwiek innego. Tymczasem kościół katolicki rósł i rośnie w siłę – przynajmniej w Polsce. To hierarchiczna, zamknięta organizacja. Czasem działa jak mafia, choćby poprzez agendy takie jak Opus Dei, którego członkowie dyskretnie pracują np. w biznesie. Nie chcę wyciągać daleko idących wniosków, ale zdziwiłbyś się, gdzie można znaleźć tych de facto zakonników, działających w świeckim świecie.
 
Mówmy o tym, co można opublikować.
 
Mówię o rzeczach, które można wyczytać w KRS. Można tam znaleźć choćby Kawalerów Maltańskich. Członkowie zakonu i związanych z nim fundacji pojawiają się w rozmaitych partiach. Także tych uważanych za światopoglądowo liberalne.
 
 
Kawalerowie maltańscy podczas procesji Bożego Ciała w Warszawie TOMASZ GOŁĄB /GN
 
 
Mnie się to nie klei. Owszem, też podejrzewam polityków o najgorsze zamiary, ale jednocześnie nie wierzę w istnienie tak sprawnych mechanizmów i przebiegłych planów.
 
Bałagan też ma swój sens. Kiedy czyta się o dawnych społecznościach słowiańskich w najbliższej okolicy, np. połabskich, to tam powtarza się model, którego echa pojawiają się dziś u nas. Kneź-książę ma władzę wyłącznie w czasie wojny, w stanie pokoju mamy „anarchodemokrację sterowaną”. Władzy niby nie ma, choć jest, i to piętrowa: ludem manipulują kapłani, którymi z kolei dyskretnie kierują bogacze. A w Polsce? Za „złotą wolnością” stały interesy magnaterii, która rozgrywała drobną szlachtę, często przy pomocy księży. Dziś też można się zastanawiać, na ile Kościół katolicki przyczynia się do utrwalania naszej „anarchooligarchii”.
 
Wchodzimy na niebezpieczne tony.Możemy dojść do wniosku, że w Polsce nie ma demokratycznej polityki, że każdy ruch społeczny od czasów „Solidarności” był sterowany przez tajemnicze siły.
 
Ja tak nie uważam. Oczywiście, że nie można sterować całą sferą publiczną. Nie da się nią zawładnąć, ani nawet całkowicie rozpieprzyć pewnych zjawisk.
 
A może jest tak, że ministrowi Macierewiczowi byli potrzebni tacy ludzie? Co jeśli musiał mieć „swoich ubeków”, „swoich Moskali”? Być może odkryty przez ciebie fragment „politycznej kuchni” nie nadawał się do pokazania ogółowi, ale był potrzebny tej ekipie do przeprowadzenia koniecznych (z ich punktu widzenia) zmian?
 
Zwolennicy Macierewicza mogą się łudzić, że pan minister rozgrywał jakąś przemyślną grę z Moskwą i wykorzystywał jej ludzi, aby ją ograć dla dobra Polski. Grę, którą ja i inni dziennikarze ujawniający jego rosyjskie powiązania zepsuliśmy… Ale jeśli tak, to po ujawnieniu przez nas wielu podobnych powiązań, Macierewicz powinien wystąpić publicznie i wszystko Polakom wyjaśnić. Zamiast tego chowa się za plecami swoich podwładnych i zwolenników, którzy bronią go bluzgiem i kłamstwem.
 
Wywiad ukazał się w 7 numerze “A-taku” (2017).
 
 
 
 
Anarchia matką porządku (komentarz redakcji)
 
Chętnie publikujemy „wyklęty” wywiad przeprowadzony przez Jana Bińczyckiego z Tomaszem Piątkiem, autorem książki „Macierewicz i jego tajemnice”.
Jako anarchiści postawilibyśmy zapewne inne pytania, z drugiej jednak strony te, które padły, być może czynią go ciekawszym dla grona odbiorców szerszego niż uczestnicy i uczestniczki ruchu anarchistycznego, co jest dla nas niewątpliwym plusem. Ciągle jednak wraca do nas, anarchistów, jak ta biedna brzoza w snach polityków z prawa, chorobliwe utożsamianie niekompetencji, rządów kolesiostwa, układów i wszelkich wynaturzeń z anarchią, a tym samym z anarchizmem. Wiemy, że w wywiadzie mowa jest o potocznej „polskiej anarchii” rodem z Jasienicy, ale jako anarchiści nie możemy zostawić tak daleko idących uproszczeń bez komentarza. Od rozmówcy Bińczyckiego oczekiwalibyśmy bowiem lepszego zrozumienia znaczeń poszczególnych pojęć i idei z zakresu nauk politycznych. Tymczasem Piątek nie wychodzi poza potoczną, drobnomieszczańską formę rozumienia tychże, która od zawsze utożsamia „anarchię” z „chaosem”, aby mieć czym straszyć wyborców. Trudno nam się też zgodzić z poglądami autora „Macierewicza i jego tajemnic” na państwo jako takie czy prawo. Pomimo naszych zastrzeżeń wywiad jednak ukazuje się, jak na ironię, w gazecie anarchistycznej, której redakcja jako jedyna nie obawiała się jego publikacji. Autor wywiadu podziwia nas więc za odwagę. Tę swoistą odwagę widać też w decyzji Piątka dotyczącej wydania rzeczonej książki i wzięcia na siebie wynikłych z tego konsekwencji, które są niezwykle dotkliwe dla Piątka i jego rodziny. Może więc jednak mamy ze sobą choć trochę wspólnego.
Zapraszamy do dyskusji ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ).
 
 
 
Odpowiedź Tomasza Piątka na komentarz redakcji:
 
Rozumiem, że między ideałami anarchizmu a anarchią potocznie rozumianą jako chaos, bezprawie i samowola jest różnica. Szanuję wkład wielu anarchistycznych myślicieli i działaczy w rozwój społeczeństwa obywatelskiego. Ktoś zauważył, że największe sukcesy odnoszą te wspólnoty terapeutyczne i samodoskonaleniowe, które działają w sposób zbliżony do propagowanego przez Kropotkina.
 
 
26 marca 2018 | Dział: Polska

Zapraszamy do kolportażu i wsparcia wydawania gazety.

W numerze m.in.

Turecka agresja na Efrin

Walka pracownicza i represje na poczcie polskiej

Kryzys uchodźczy na wschodzie twierdzy Europa

Bóg Honor Polacja

Walka ruchu lokatorskiego z mafia mieszkaniową

Kontrakcja dodatek zielonego anarchizmu

Białoruski anarchizm na celowniku propagandy

Pilarski zawsze po stronie pokrzywdzonych

Faszyzm / antyfaszyzm w kinie cz. 3

Globalizm czyli nacjonalistyczne ksero chroni kapitalizm

Podsumowanie działań Federacji Anarchistycznej w 2017r.

Kuszenie nacjonalizmu

 

Te i inne teksty nie zapomną tobie przestać myśleć a mamy nadzieje ze poruszą do działania.

Poza tym zapowiedzi wydarzeń, akcji, reklamy inicjatyw wolnościowych, recenzje.

Pisz na maila Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

15 lutego 2018 | Dział: Polska

Michael Knapp, Anja Flach, Ercan Ayboga -

Rewolucja w Rojavie. Demokratyczna autonomia i wyzwolenie kobiet w syryjskim Kurdystanie

Wstęp: David Graeber



Pierwsza książka oddająca w pełni wyjątkową sytuację polityczno – społeczną w Rojavie (Syria)

Prosimy was o wsparcie w wydaniu tej ważnej książki. Podpisaliśmy już umowę na jej wydanie w wydawnictwem Pluto Press. Obecnie trwa tłumaczenie.

Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na częściowe pokrycie kosztów zakupu praw do książki, druku, tłumaczenia, składu i promocji książki.

Dzięki wam książka ta może się ukazać jeszcze w tym roku!

Jeśli uda nam się zebrać kwotę większą, niż potrzebna jest do wydania książki, każdą dodatkową złotówkę wykorzystamy na kolejne projekty wydawnicze Trojki.



OPIS KSIĄŻKI:

Mieszkańcy syryjskich kantonów Rojavy tworzą jedno z najbardziej postępowych społeczeństw na naszej planecie. Zachodni turyści są zdumieni sukcesem projektu, jakim jest wspólnotowa demokracja bezpośrednia, która uznaje równość kobiet za nieodzowną i odrzuca reakcyjną ideologię nacjonalistyczną, a jednocześnie jest zaciekle antykapitalistyczna.

Rewolucja w Rojavie jest pierwszym całościowym opracowaniem transformacji społecznej i politycznej trwającej w syryjskim Kurdystanie. Jest to pierwszy autentyczny wgląd w złożone wymiary rewolucji.

Jej autorzy wykorzystują własne doświadczenia z pracy i walki w regionie, aby stworzyć obraz nadziei dla polityki i społeczeństwa na Bliskim Wschodzie, oraz ukazać niezwykłą historię walki z przeciwnościami losu.

Autorką zdjęć widocznych na profilu jest MarSe

 

http://bit.ly/zrzutka-rojava

 


05 stycznia 2018 | Dział: Polska

Projekt Posłuchaj o Anarchizmie doczekał się swojej strony internetowej.

Mamy nadzieję, że pomoże to w jakimś stopniu przybliżyć jak największej rzeszy osób podstawy naszej idei.

Przesyłajcie znajomym, niech posłuchają!

 

posłuchajoanarchizmie.tk

10 listopada 2017 | Dział: Polska

@-TAK nr 7

a w nim m.in. ( bo to nie wszystko):

- Nacjonalizm ratuje Balcerowicza

- Utracona historia Antify

- Amerykańskie korzenie rasizmu

- Zniewolenie na dole kompletny rozpieprz na górze - rozmowa z Tomaszem Piątkiem

   autorem książki  ''Macierewicz i jego tajemnice''

- Wojna wojnie

- Korporacja, depresja i płace dla prezesów

- Medycyna / Koncerny / Władza  część I

- Rozmowa z pracownikiem Amazona

- Lokals przeciwko wycińce puszczy

- Amnesty pożyteczni idioci polityki tureckiego rządu

- Manifest biblioteczego anarchisty

- Hassa Fathy i dobrowolność

- Faszyzm / Antyfaszyzm w kinie część 2

- 11 listopada

- Seria wydawnicza TIKN

Poza tym: sporo ilustracji, zdjęć, komiksów, koloru, dział regionalny - z aktywności ruchu @, komentarze redakcyjne i  zaproszenie do dyskusji na łamach kolejnych numerów,

Nie obyło się bez błędów i wtop za co bijemy się w piersi i obiecujemy poprawę.

Jeśli chcesz nas wesprzeć lub kolportować @-TAK pisz na Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

 

19 września 2017 | Dział: Polska

Słowo „tikkun” w tradycji kabalistycznej oznacza naprawę – naprawę świata. A świat naprawiony, jak opisują go kabaliści, bardzo przypomina świat z anarchistycznego marzenia: ustaje tu wszelka władza, prawo zostaje pozbawione jakiejkolwiek treści.

 

Naprawa wymaga nie tyle zniszczenia zła, ile poszukiwania i chronienia tego, co w tym świecie może przynieść ocalenie. Kabaliści mówią o iskrach boskiego światła, które już tu są, trzeba je tylko odnaleźć i uwolnić. Gilles Deleuze będzie pisał o „wspólnocie odkrywców” przepełnionej „wiarą, a raczej zaufaniem – nie wiarą w inny świat, lecz zaufaniem do tego świata”. Naprawa dokonać się może tylko wewnątrz tego świata i tylko naszymi rękami.

 

Wiara w świat nie ma nic wspólnego z zasiedziałym zadowoleniem. W 2000 roku francuski kolektyw Tiqqun wskazywał, że jedyną drogą wyjścia z nocy, jaka pochłania dziś nasze myślenie, jest porzucenie twierdzy tożsamości, odkrycie, że wszystko, czym jesteśmy, pozostaje ostatecznie nie nasze, obce, tymczasowo używane. W miejsce przywiązania do spektaklu polskości, europejskości, Polski Walczącej czy kariery senior managera – potrzebujemy odwagi błądzenia, wędrowania, migrowania. Tym, co łączy nas z innymi jest właśnie wspólne doświadczenie istot, które dziwią się samym sobie.

 

W wędrówce ku wspólnocie z innymi mogą nas wspomóc książki, które pozwalają dostrzec coś nieznanego, myśleć inaczej niż dotąd. Dla grupy Tiqqun jedną z takich książek była Wspólnota, która nadchodzi Giorgio Agambena. W 2001 roku, jedenaście lat po wydaniu tej książki, Agamben dodał do niej część zatytułowaną „Tiqqun de la noche”. To znak sympatii dla francuskiego kolektywu, ale nocny tikkun to także praktyka czytania przez noc święta Szawuot tekstów, które pomagają naprawić świat.

 

W języku jidysz, języku Żydów Europy Wschodniej, słowo „tikkun” brzmiało „tikn”. Nie jest chyba przypadkiem, że w początkach XX wieku w naszej części świata anarchizm zyskał właśnie wśród Żydów szczególnie silny odzew. Michel Löwy twierdził, że ideały wolnościowe łączy z koncepcją tikn szczególny związek – powinowactwo z wyboru.

 

Seria „Tikn” powstaje we współpracy z Oficyną Wydawniczą Bractwa Trojka. Zamierzamy wydawać krótkie teksty, których autorki i autorzy nie zawsze deklarowali się jako „anarchiści”, a jednak wiązało ich z anarchistycznym ideałem takie właśnie powinowactwo. Chcemy, by te teksty stały się szeroko dostępne, chcemy uwolnić je od akademickiej powagi i przywrócić powszechnemu użyciu. Wierzymy, że te małe i tanie książeczki, które łatwo można nosić ze sobą, pomogą naprawiać świat.

www.bractwotrojka.pl

https://www.facebook.com/SeriaTikn/

13 lipca 2017 | Dział: Polska

Ukazł się właśnie @-TAK nr 6. a w nim m.in.
- Stop wycince w Puszczy Białowieskiej
- Callais jungle otwórzymy granice
- Gorąca wiosna 2017 na Białorusi
- Kongres indian w Chiapas
- 500 plus
- Anarchitektura
- Sytuacja pracowników gastronomii
- Smog, ubóstwo energetyczne
- Gwarancja dochodu - dyskusja
- Faszyzm / antyfaszyzm w kinie
- Wszyscy jesteśmy Neganem? Czyli anarchia w świecie zombi
- Pokot insurekcja wg Agnieszki Holland
- Zwierzęta, samochody i mięso  "z próbówki"
- Dni lokatorskie w LublinieZamawiajcie do dystrybucji w swoich miejscowościach.
Wspierajcie też finansowo.
Piszcie na: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

Numer w wersji pdf  http://www.akcja.type.pl/ksiazki/attachment/atak6_fl/

25 czerwca 2017 | Dział: Polska

Dla tych, którzy znają Chomskiego jedynie jako analityka mediów i krytyka polityki międzynarodowej, ta wszechstronna książka przedstawia jego studia nad lingwistyką, teorią anarchistyczną i radykalną krytyką polityczną.NACLA Report of the Americas.Chomsky pokazuje nam jak niewiele wspólnego z wolnością, jeśli w ogóle, mają frazy w rodzaju "wolność wypowiedzi", "wolny rynek" czy "wolny świat". Pokazuje nam on, że wśród miriad wolności, do jakich rości sobie pretensje rząd USA znajdują się też takie, jak wolność mordowania, unicestwiania i dominacji. Wolność finansowania i sponsorowania despotów oraz dyktatorów na całym świecie. Wolność szkolenia, uzbrajania i chronienia terrorystów. Wolność obalania wybranych w demokratycznych wyborach rządów. Wolność gromadzenia i używania broni masowej zagłady - chemicznej, biologicznej i nuklerarnej. Wolność wypowiadania wojny każdemu krajowi, którego rząd ma odmienne zapatrywania.Arundhati Roy indyjska pisarka i publicystka, działaczka
ruchów antywojennych i antyglobalistycznych.
Jest dwóch "Chomsky'ch". Jeden wprowadził nowe perspektywy w języku i ludzkiej inwencji twórczej, drugi drobiazgowo krytykował społeczną niesprawiedliwość i przemoc władz gdziekolwiek na świece by ona nie występowała. Oboje mogą być postrzegani jako jeden i ten sam spadkobierca tradycji Oświecenia.

John Maher profesor lingwistyki na International Christian University
w Japonii oraz autor książki "Chomsky for Beginners".
Spis treści:I. Terror, wojna i globalny kapitalizm
1. Badając globalny kapitalizm
2. Wielostronne porozumienie o inwestycjach (MAI)
3. Świat bez wojny
4. Terror i sprawiedliwa odpowiedź
5. Od "komunizmu" do "terroryzmu" "wojny z narkotykami"
6. Fatalny trójkąt: przerażająca asymetria
7. Mechanizmy międzynarodowego terroryzmu
kierowanego przez państwo
8. Operacja iracka przed i poII. W stronę utopii
9. Uwagi o anarchizmie
10. Świadomość klasowa a ideologia władzy
11. Aktualność anarchosyndykalizmu
12. Marksizm, anarchizm i alternatywne przyszłościIII. Język i polityka
13. Lingwistyka a polityka
14. Teoria języka a teoria sprawiedliwości
15. Polityka i nauka

 

19 kwietnia 2017 | Dział: Polska

 

Przeczytacie w nim m.in. o decyzjach podjętych na dziesiątym zjeździe delegatów i delegatek naszego związku, wydarzeniach i działaniach związku w 2016, ostatnim odszkodowaniu jakie musi wypłacić Amazon niesłusznie zwolnionej pracownicy oraz innych toczących się rozprawach. Obok wywiadu z walczącymi od wielu miesięcy związkowcami z komisji IP przy Teatrze Polskim we Wrocławiu, przeczytacie również o sytuacji małopolskich operatorów żurawi wieżowych i pracowników instytucji kultury na przykładzie muzeum POLIN w Warszawie. Na kolejnych stronach publikujemy wywiad o warunkach jakie panują w poznańskiej gastronomii, a także artykuł o tym, jak nadchodząca reforma edukacji już wpływa na warunki zatrudnienia w szkolnictwie. Związkowczynie z IP opowiadają o powodach, dla których biorą udział w protestach związanych z próbami zaostrzania ustawy aborcyjnej.

Przypominamy, że w biuletynie zawsze publikujemy dodatek lokatorski, na łamach którego piszą autorzy i autorki z zaprzyjaźnionych z OZZ IP organizacji lokatorskich.

W dziale Publicystyka przeczytacie o BHP w magazynach Amazona i o kulisach organizowania protestów przeciwko zaostrzeniu ustawy aborcyjnej we Wrocławiu.

Na stronach poświęconych historii piszemy o kolejnych odsłonach walki o ulicę Dąbrowszczaków w Warszawie, jak również publikujemy stanowisko warszawskich komisji IP w sprawie tzw. dekomunizacji.

W dziale Zagranica przeczytacie podsumowanie ubiegłorocznych spraw międzynarodowych w jakie angażował się nasz związek, a także artykuł o największym strajku w dziejach ludzkości, jaki wybuchł we wrześniu zeszłego roku.

Na koniec zapraszamy do obszernej relacji z Europejskiego Spotkania Ekonomii Pracowniczej, które odbyło się w ubiegłym roku w Grecji.Pod adresem prasowy[@]ozzip.pl czekamy na Wasze teksty, uwagi i przemyślenia.

21 marca 2017 | Dział: Polska

Zapraszamy do obejrzenia filmiku z wiosennych porządków. Przede wszystkim do wiosennych porządków i akcji bezpośrednich w waszych miejscowościach.

Nacjonalizm i rasizm  nie przejdzie, odzyskajmy ulice.

https://www.youtube.com/watch?v=9Yzmcz-v_bQ&feature=youtu.be

24 stycznia 2018 | Dział: Świat

Mamy dla Was przykrą wiadomość. W poniedziałek odeszła od nas wybitna pisarka, zadeklarowana anarchistka i feministka Ursula Kroeber Le Guin. Miała 88 lat.

 

Była jedną z najbardziej rozpoznawalnych autorek powieści o tematyce science-fiction i fantasy. Wiele jej książek przeszło do klasyki gatunku, była laureatką dziesiątek nagród. W jej twórczości widoczne jest zainteresowanie antropologią kulturową. Inspirowała się taoizmem filozoficznym, który uważała za formę proto-anarchizmu. Jako jedna z pierwszych pisarek SF i fantasy uwypukliła w swoich powieściach problemy płci i koloru skóry. Jej książki służyły jako inspiracja dla autorów takich jak Neil Gaiman, Terry Pratchett, David Mitchell, Salman Rushdie czy Zadie Smith, która powiedziała, że „Le Guin pisze tak dobrze jak żaden inny żyjący pisarz spoza gatunku [science-fiction]”.


W swojej twórczości nie unikała odwołań do anarchizmu. Jej pierwszą książką, która bezpośrednio nawiązywała do tej idei była wydana w 1974 roku powieść "Wydziedziczeni", której akcja ma miejsce na rywalizujących planetach: Urras i jej satelicie Anarres. Mieszkańcy tej drugiej wywodzą się z rewolucyjnego anarchistycznego ruchu Odo. Ponad sto lat przed wydarzeniami opisywanymi w książce wyzwolili się spod władzy urraskich kapitalistów i osiedlili na satelicie. Co ciekawe wydawca "Wydziedziczonych" nie polubił jej z powodu anarchistycznej tematyki i poprosił o skrócenie jej o połowę. Ursula odmówiła i polubownie zerwała kontakt. Jak mówiła w wywiadzie: "tak naprawdę myślę, że uważał rzecz za kompletnie nudne, bezsensowne dno i w ogóle jej nie zrozumiał". "Wydziedziczonych" oraz inne tytuły autorstwa Ursuli K. Le Guin można nabyć w internetowej księgarni anarchistycznej Oficyna Trojka.

 

Wywiady z Ursulą pojawiały się w polskiej prasie anarchistycznej, m.in. w piśmie Inny Świat (nr 30/2009 i 46/2017).

02 sierpnia 2016 | Dział: Świat

W ciągu roku, od czasu pierwszego 25 lipca Międzynarodowego Dnia Solidarności z Antyfaszystowskimi Wieźniami w 2015 r. znacząco wzrosła aktywność międzynarodowa środowisk skrajnej prawicy.

Każdy dzień przynosi kolejne informacje o falach protestów i demonstracjach w imię nazcjonalizmu i bezpieczeństwa narodowego, co jednocześnie demonizuje uchodźców i imigrantów, podsyca nienawiść do Muzłumanów, atakuje środowiska LGBTQ oraz wszytskie inne opresjonowane grupy walczące o wolność.

Obserwujemy Nigel'a FARAGE oraz UKIP (Partię Niepodległości Zjednoczonego Królestwa) w Wielkiej Brytani, Front Narodowy we Francji, Donald'a TRUMPA w Stanach Zjednoczonych. Wszędzie stawiane są takie same rasistowskie żądania, używające praktycznie takiej samej skrajnie prawicowej retoryki. W rekacji, antyfaszyści z Polski, Tajlandii, Malezji, Anglii, Australii, Brazyli, Burmy, Grecji, Francji, Szwecji czy ze Stanów Zjednoczonych mają taką samą odpowiedź na to gówno:

NO PSARAN!

Antyfaszyści są na głównej linii forntu w walce przeciwko faszyzmowi, Skrajnej Prawicy i nacjonalistycznemu koszmarowi. W Stanach Zjednoczonych zaobserwowaliśmy już znaczny wzrost fali aresztowań aktywistów antyfaszystowskich, głównie podczas różnych demonstracji przeciwko KKK i podobnym organizacjom. Zwiększyła się również aktywność antyfaszystów na ulicach USA, co wiąże sie oczywiście z rosnącymi represjami ze strony państwa. Dlatego nie pozowlimy aby nasi towarzysze - otoczeni stalowymi kratami i betonowymi ścianami - zostali zapomnieni!

25 lipca został zapoczątkowany w 2014 roku pod nazwą Dzień Solidanrości z Jock PALFREEMAN - australijskim aktywistom skazanym na 20 lat więzienia w Bułgarii, za obronę dwóch Romów, którzy zostali zaatakowani przez faszystowską bojówkę. W 2015 roku rozszerzyliśmy nasze działania solidarnościowe tak, aby objąć wszytskich więźniów-antyfaszystów na całym świecie. W tym czasie miejsce miały różne akcje w różnych miejscach na świecie: benefity, akcje bezpośrednie, koncerty, akcje solidarnościowe, banery, projekcje filmów, wykłady, działaność wydawnicza.

Wzywamy zatem do międzynarodowego anty-faszystowskiego działania i solidarności ze wszytskim zatrzymanymi Towarzyszami!

Rozważcie zorganizowanie akcji poświęconej zatrzymanym. Oni są tam dla nas, my jesteśmy tu dla nich!

NO PASARAN!

DOPÓKI WSZYSCY NIE ZOSTANĄ UWOLNIENI!

Poniżej znajduje się lista antyfaszystowskich więźniów. Proszę, skontaktuj się z nami jeśli znasz jakiegoś zaginionego antyfaszystę z ww. listy. Jeśli planujesz jakąś akcję daj znać na adres: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

EUROPA:

  • Białoruś:

ROMAN BOGDAN został aresztowany w kwietniu 2015 roku, w wyniku długoterminowych represji antyfaszytsów w Brest. W październiku Roman został skazany na 8 lat więzienia w kolonii karnej i musiał zapłacić 3500 euro grzywny. W grudniu 2015 roku sąd złagodził wyrok Romana do 2 lat.

Roman potrafi czytać po rosyjsku i torchę po angielsku.

213010 Shklov

p. Molodezhnyj, IK-17, otryad 12

Mogilevskaya obl.

BELARUS

http://abc-belarus.org/?p=6153&lang=en

VLAD LENKO antyfaszytsa z Ivatsevichi. Został aresztowany w grudniu 2014 roku i okarżony o udział w bójce przeciwko lokalnym neo-nazistom. Vladowi zarzucono udział w grupie huligańskiej i kwalifikowane uszkodzenie ciała. Jego wyrok to 6 lat w kolonii karnej. Obecnie aktywiści z Białorusi starają się zebrać fundusze na apelację, licząc przynajmniej na redukcję wyroku o połowę. Potrzebne jest również 1000 euro tytułem kosztów sądowych i grzywny, którą Vlad musi zapłacić. Pieniądze zbierane są na konta:

$ Z418615316084

€ E146518161935

Vlad zna język rosyjski i torchę angielski:

Lenko Vlad Igorevich

211300 Vitebskaya obl.

Vitebskiy rajon, Vitba, IK-3

BELARUS

www.abc-belarus.org/?p=6240&lang=en

 

DZMITRY STSYASHENKA aresztowany w październiku 2013 roku za udział w bójce z grupą neo-nazistów i "posłanie" jednego z nich do szpitala. Został skazany na 4 lata więzienia, ale w wyniku amnestii zredukowano jego karę do 1 roku.

Niestety w kwietniu 2015 roku, wznowiono inną sprawę z 2013 roku, w której Dzmitry był rownież oskarżony o udział w bójce i skazano go ponownie na 5 lat kolonii karnej i 500 euro grzywny.  W grudniu sąd odwoławczy zredukował tę karę do 2 lat .

Dzmitry zna język rosyjski i angielski:

213800 Bobruisk,

ul. Sikorskogo 1a, IK-2, otryad 14

Mogilevskaya obl.

BELARUS

http://abc-belarus.org/?cat=3&lang=en

 

  • BUŁGARIA

JOCK PALFREEMAN australijski antyfaszysta i więzień polityczny skazany na 20 lat więzienia w Bułgarii za śmierść jednego z neo-nazistwoskich bojówkarzy, którzy zaatakowali dwóch Romów w Sofii w 2007 roku. Jock stanął w obronie zaatakowanych i szybko stał się głównym celem akatku. Władze Bułgarii zrobiły wszystko co mogły aby utwierdzić Nas, że Jock nie otrzymał sprawiedliwego procesu. Odmówiono mu przeniesienia do więzienia do Australii tak aby mógł być bliżej rodziny i przyjaciół - tym samym władze Bugłarii złamały wiążące ich umowy międzynarodowe z Australią.

Jock zna angielski i bułgarski:

Jock Palfreeman

Sofia Central Prison

21 General Stoletov Boulevard

Sofia 1309, BULGARIA

www.brightonabc.org.uk/jock.html

  • ANGLIA

MICHELLE SMITH została aresztowana w styczniu 2016 r. za udział w blokadzie anty-imigranckiego wiecu zorganizowanego przez różne środowiska skarajnie prawicowe w Dover. Michelle jest matką wychowującą dwójkę dzieci. Została zatrzymana w miejscu swojej pracy, a wcześniej nachodzono ją w domu. Została skazana w lipcu tego roku na karę 12 miesięcy pozbawienia wolności z powodu rzucania kamieniami w faszystów, którzy korzystali z silnej ochrony policji podczas ww. protestu - tego jak i każdego innego.

Michelle zna angielski. Jesli chcesz do niej napisać, odezwij się do jej przyjaciół www.facebook.com/MerseyAFN którzy przekażą ci adres.

  • ROSJA

ALEKSANDR KOLCHENKO został aresztowany w maju 2014 r. i wraz z kilkoma towarzyszami został oskarżony o udział w grupie terrorystycznej, która planowała podłożenie ładunków wybuchowywch w pobliżu pomniku Lenina, oraz która jest podejżewana o sabotowanie linii kolejowych i elektrycznych. Aleksander jest również oskarżony o rzekome przeprowadzenie dwóch podpaleń w kwietniu - jedno pod siedzibą Rosyjskiej Partii Jedności oraz pod siedzibą Rosyjskiej Wspólnoty Krymu. Został przeniesiony do Moskwy i jest przetrzymywany w drakońskich warunkach. Wobec jego adwokata stosowane są absurdalne środki uniemożliwiające mu stosowanie podstawowych narzędzi obrony Alekdandra. Towarzysza czeka 15 do 20 lat w obozie pracy. Właze Rosji utrzymują, że Aleksander jest członkiem skrajnie prawicowych ugrupowań ukaińskich jednak, jak podkreślają jego przyjaciele i rodzina, Alekdandr nie ma i nie miał żadnych powiązań z tym środowiskiem. Aleksandr jest antyfaszytsą i anarchistą, który walczy z ruchem narodowym na Krymie i ciagle mieżył się z atakami faszytsowskimi z powodu swojego aktywizmu.

Sprawa Alekdandra jest bardzo polityczna, koszty jego obrony wynoszą 850 euro na miesiąc. Dochodzenie znacznie obciążyło finansowo lokalny ACK, dlatego wzywają oni o pomoc. Możesz przekazac pieniądze przez PayPal na rzecz Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. albo robiąc przelew bankowy (żeby uzyskać dane konta napisz na podany wyżej e-mail).

Listy w obcym języku nie przechodzą przez rosyjski system więziennictwa. Dlatego napisz po rosyjsku lub wyślij kartke/zdjęcie:

Kolchenko Aleksandru Aleksandrovichu

344082

Rostov-na-Donu

Bolshaya Sadovaya str, 31

SIZO-4

RUSSIA

 

ALEXEY SUTUGA jest anarchistą i antyfaszystą aresztowanym w kwietniu 2014 r. za udział w bójce z członkami ultra prawicowego ruchu w Moskwie. Został skazany na 3 lata i miesiąc więzienia. Wyrok ten zapadł w kontekście jego wczesniejszej sprawy z kwietnia 2012 r.

Sutuga Alexey Vladimirovich 1986 g.r

Ispravitelnaya Koloniya № 2

Pervy Promyshlenniy massiv

kvartal 47

d. 6 g. Angarsk 665809

Irkutskaya oblast

RUSSIA

http://wiki.avtonom.org/en/index.php/Alexey_Sutuga

 

  • SZWECJA

Walka z faszyzmem w Szwecji jest bardzo agresywna i wielu z antyfaszystów którzy zostali zatrzymani sa oskarżani o udział w organizacjach bojowych. Obecnie w szweckich więzieniach znajduje się większa liczba antyfaszystów, którzy jednak nie chcą aby ujawniać ich imiona. Jeśli chcielibyście się z nimi skontaktować piszcie na adres http://www.fanggruppen.com/

JOEL ALMGREN został skazany na 5 i pół roku więzienia za obronę lokalnej społeczności, która zorganizowała antyfaszystowską demonstrację w Sztokholmie, przeciwko brutalności ataków nazistowskich z dnia 23 grudnia 2013 r. Pokojowy protest przeciwko nazistom oraz rozpowszechnianiu przez nich retoryki skrajnie prawicowej w lokalnych szkołach, został zaatakowany przez uzbrojonych w noże, butelki i pałki grupy bojówkarzy neo-nazistowskich.  Antyfaszyści uczestniczący w demonstracji podjęli sie obrony swojego życia oraz życia osób biorących udział w zgromadzeniu.

Joel został ponadto obarczony karą grzywny w wysokości  4080 dolarów, aby wesprzeć go finansowo można przesyłać pieniądze:

IBAN: SE0680000832799438650120

Bic: SWEDSESS

Joel zna angielski i szwecki:

Joel Almgren

KVA Tidaholm

Skogsholmvägen

522 85 Tidaholm

SWEDEN

www.fanggruppen.com/write-to-prisoners-1/

www.facebook.com/freejoel

 

  • STANY ZJEDNOCZONE AMERYKI

LUKE O'DONOVAN został wypuszczony 25 lipca tego roku!! Zachęcamy wszytskich o wsparcie finansowe dla naszego Towarzysza. Więcej info na stronie letlukego.com

Luke spędził imprezę noworczoną w 2013 roku ze swoim partnerem, tańcząc i bawiąc się jak inni. Został jednak zaatakowany przez grupę innych uczestników z imprezy. Luke starał sie wycofać z bójki jednak, jak twierdza naoczni świadkowie, przeciwnicy zaczęli okładać go z zamiarem wyrządzenia poważnej szkody, został kilkukrotnie dźgnięty nożem. Luke'a zatrzymano i oskarżono o udział w bójce, z użyciem śmiertelnych narzędzi oraz o dopuszczenie się wysokiego uszczerbku na cudzym zdrowiu i życiu.

źródło: https://nycantifa.wordpress.com/2016/06/21/july-25-2016-antifa-prisoners/

 

 

Więcej na:

www.ack.most.org.pl

18 lipca 2016 | Dział: Świat

London Anarchist Bookfair 2016 odbędzie się w tym roku 29 pażdziernika.

Będą tam też obecne anarchistyczne publikacje w języku polskim.

Więcej informacji na https://www.facebook.com/events/592732617575110/

22 maja 2016 | Dział: Świat

Anarchista Aleksander Kolczenko i reżyser Oleg Sencow to krymscy aktywiści, którzy już od dwóch lat znajdują się w rosyjskich koloniach karnych, skazani za „terroryzm” w sfabrykowanym procesie. Nie tylko przebieg procesu budził wiele wątpliwości (m.in. zeznania wymuszane torturami), ale sam fakt, że do niego doszło – Kolczenko i Sencow nigdy nie zrzekli się ukraińskiego obywatelstwa, a w czasie odczytywania wyroku 10 i 20 lat więzienia odśpiewali hymn Ukrainy. W Kijowie zawiązał się Komitet Solidarności z „krymskimi więźniami” organizujący dla nich pomoc prawną, wysyłający im paczki z żywnością i książkami oraz starający się nagłośnić ich historię.
Gorąco zachęcamy do kupna koszulek-cegiełek, ze sprzedaży których cały dochód zostanie przekazany kijowskiemu komitetowi.
Cena koszulki 30 zł. Aktualnie dostępne rozmiary:
męskie: S, M
damskie: L
Formularz do zamówienia.

Na zdjęciu tył oraz przód koszulki.
13235146_1092550247473075_1459505116142731496_o

21 stycznia 2015 | Dział: Świat
Apel o bałkańską, europejską i światową solidarność z bułgarskimi antyfaszystami i wszystkimi ludźmi cierpiącymi przez obecność faszystów w Bułgarii
od członków Centrum Społecznego ADELANTE w Sofii (Bułgaria)*.
Wszędzie nastały ciężkie czasy, a szczególnie w Europie, gdzie mamy do czynienia z wybuchem silnych tendencji faszystowskich. Ukraina pokazała nam, do czego może doprowadzić faszyzm, i w Bułgarii chcielibyśmy powstrzymać tę tendencję. Niestety, w kraju, w którym 25 lat kapitalizmu doprowadziło do zubożenia ludności, w którym Unia Europejska nie spełniła oczekiwań, i w którym silnie przejawia się antykomunizm, zjawiskiem społecznym staje się nacjonalizm, przejmujący hegemonię na ulicach (w każdym mieście w Bułgarii można zobaczyć wiele swastyk) a obecnie także w parlamencie.
Od roku 2003 corocznie odbywa się Marsz Łukowa, faszystowski pochód upamiętniający bułgarskiego kolaboranta z okresu narodowego socjalizmu. Ukraina ma swojego Banderę, a Bułgaria swojego generała Christo Łukowa. Łukow utrzymywał z III Rzeszą bardzo ścisłe relacje, i ustanowił faszystowską organizację pod nazwą Bułgarskich Legionów Narodowych. Będąc ministrem wojny planował działania wojenne i napaści skierowane przeciw większości krajów sąsiednich. Marsz Łukowa, zwoływany przez organizacje i partie nacjonalistyczne, zyskał nawet poparcie zagranicznych członków ugrupowania Blood and Honour, którzy kilka lat temu przyjechali wspólnie maszerować. Co roku miejscowi działacze [antyfaszystowscy] próbują nakłonić mera Sofii do odwołania zgody na pochód, ze względu na jego narodowo-socjalistyczny charakter. Jak na razie, bez powodzenia.
Od wybuchu wojny w Syrii, Bułgaria ma do czynienia z bezprecedensową skalą napływu uchodźców. Uchodźcy i imigranci, przedstawiani w mass-mediach jako obce zagrożenie, stali się zjawiskiem wybijającym niebezpieczne ideologie na popularność, a nienawiść do nie-Bułgarów zaczęła być postrzegana za coś zrozumiałego i logicznego. To przyczyniło się do wzrostu przemocy na ulicach oraz do utworzenia w parlamencie prawicowej koalicji, w której obecna jest także partia "patriotyczna". Słyszeliśmy z parlamentu niesłyszane dotąd wypowiedzi ziejące nienawiścią. Romów wyzywano od pół-ludzi, Romki od kurew, a o ich dzieciach powiedziano, że bawią się ze świniami. Lekarzom radzono nie zajmować się pacjentami romskiej narodowości.
Teraz my, ułamek społeczeństwa Bułgarii, my bułgarscy wrogowie władzy, wrogowie kapitału i anarchiści, apelujemy o antyfaszystowską solidarność! Jako wrogów wszelkich represyjnych ideologii, nasz głos jest odosobniony, nawet gdy odwołujemy się do człowieczeństwa. Antyrasistowskie demonstracje w stolicy zwykle gromadzą nie więcej jak 100 osób. Tego roku, ponieważ rasizm sięga po panowanie na ulicy i u władz, chcemy zażądać zakazu przeprowadzenia Marszu Łukowa, zbierając się na kontrmanifestacji 14 lutego o 12:00, na kilka godzin przed wyjściem nazistów na ulice (17:30). Do przyłączenia się do nas zapraszamy wszystkich, którzy mają silne przekonania co do tej sprawy, a szczególnie osoby z sąsiednich krajów. Nigdy więcej panowania faszystów!
NO PASARAN!
Więcej informacji uzyskacie kontaktując się z CS Adelante lub na stronie centrum społecznego.*)
http://sc-adelante.org/(strona po bułgarsku)
 
15 października 2013 | Dział: Świat

10 października minęło 5 lat od dnia zamordowania jednego z najbardziej znanych organizatorów i uczestników ruchu antyfaszystowskiego w Rosji Fjodora Fiłatowa (Fiediaja), lidera Moscow Trojan Skinheads:

 

http://wikibit.net/clip/Trojan-Skinhead

 

Okoliczności jego zabójstwa są dzisiaj badane razem z szeregiem innych głośnych zabójstw dokonanych przez grupę „BORN” (Bojowa Organizacja Rosyjskich Nacjonalistów).

 

Adwokatem Fiediaja powinien był zostać Stanisław Markiełow, który stał się kolejną ofiarą neonazistów. Właśnie o Fiłatowie mówił Markiełow na zgromadzeniu pod pomnikiem Gribojedowa w Moskiwe 30 listopada 2008 roku: „ Jestem zmęczony czytać listy zamordowanych i odnajdywać tam imiona osób, których bronię. Ostatnio zamordowano antyfaszystę Fiłatowa prosto przed klatką schodową. Tojuż niejestpraca, tojestkwestiaprzetrwania”.

 

http://vk.com/radical_leftist_antifascist?z=video185759243_165993068%2F5b95fcaf7443b67220

 

Teledysk Bystreet o Fiłatowie:

http://www.streetmob.org/news/900-fedyaj-my-pomnim

 

Nowy film o Stanisławie Markiełowie:

http://www.youtube.com/watch?v=P3M29krmm8Y

 

W listopadzie również przypada kolejna tragiczna rocznica - 5 lat temu został zamordowany przyjaciel Fiediaja - antyfaszysta Iwan Chutorskij (Kostołom)

 

Zwiastun filmu o Kostołomie:

http://www.youtube.com/watch?v=jmRxfg4gWco

 

Nie zapomnimy, nie wybaczymy!

08 kwietnia 2013 | Dział: Świat

Przed rozpoczęciem Uniwersjady władze Kazani (Rosja) urządziły czystki w mieście: przeciwko pięciu antyfaszystom fabrykuje się sprawa karna


3 kwietnia o ósmej rano pracownicy Centrum Zwalczania Ekstremizmu jednocześnie przeszukali cztery domy, gdzie mieszkali antyfaszyści. Po przeszukaniu aktywiści Rusłan Rostow, Oleg Kapustjanow, Dmitrij Iljeczew, Arciom Szer zostali przywiezieni do budynku MSW.


Przeszukania odbyły się z widocznymi naruszeniami. W trakcie zatrzymania aktywistom nie zostały przedstawione żadne dokumenty: wezwania albo nakazy sądowe lub prokuratorskie. Czterech młodych ludzi pod groźbą użycia siły wsadzono do samochodów i odwieziono do budynku MSW Republiki Tatarstanu po to - jak podaje policja - aby „porozmawiać". Podczas przeszukiwań dwaj aktywiści (w tym Arciom Szer, obywatel Izraela) zostali pobici. Później odbyło się przeszukanie w miejscu pracy antyfaszystki, która została wypuszczona w charakterze podejrzanej. Oprócz pracowników Centrum Zwalczania Ekstremizmu podczas przeszukania obecni byli także pracownicy FSB. W postanowieniu o przeprowadzeniu przeszukania jest podana informacja, że „podejrzana należy do nieformalnej młodzieżowej grupy Antifa".


Według wersji policji, czterech chłopców i jedna dziewczyna w noc na 24 lutego pobili dwóch młodych mężczyzn. Ze słów policji wynika, że aktywiści mogą zostać oskarżeni o chuligaństwo i użycie siły z powodu ideologicznej nienawiści (art. 116 i art. 213 KK FR).


Wszyscy zatrzymani są studentami. Wszyscy mają poglądy antyfaszystowskie, ale nikt nie jest członkiem jakiejkolwiek organizacji lub partii politycznej, nikt nie brał udziału w akcjach bezpośrednich. Aktywiści mówią, że w nocy z 23 na 24 lutego byli w innym miejscu miasta. Policja próbuje przedstawić antyfaszystów jako agresywnych chuliganów z ulicy, którzy użyli przemocy wobec swoich przeciwników politycznych – neonazistów.

 

Wszystkie osoby, które zostały przeszukane są znane policji miasta Kazań, aktywiści systematycznie brali udział w akcjach ekologicznych i społecznych. Przeciwko jednemu z zatrzymanych (Oleg Kapustjanow) pracownicy Centrum Zwalczania Ekstremizmu już próbowali sfabrykować sprawę karną, która trafiła do sądu, ale z powodu dużej ilości błędów została jednak odesłana do dalszej analizy. Teraz, widocznie, Centrum chce skończyć rozpoczętą sporawę, likwidując grupę „ekstremistów".


Od razu przypomina się znana sprawa „Antifa-Rash" z rosyjskiego miasta Niżnij Nowgorod, kiedy policjanci sfabrykowali sprawę karną i próbowali połączyć antyfaszystów lokalnych w grupę ekstremistyczną (obecnie sąd po raz kolejny rozpatruje tę sprawę). Dlatego obawiamy się, że władze, podobnie jak w Niżniem Nowgorodzie, spróbują wymyślić jakąś „społeczność ekstremistyczną".


3 kwietnia o godzinie 19.00 czasu moskiewskiego Oleg Kapustjanow bez obecności prawnika został poddany identyfikacji przez "poszkodowanych" neonazistów. Oleg odmawia składania zeznań. O fakcie, że neonaziści współpracują z policją, świadczy informacja w sieci społecznościowej Vkontakte.ru. Ta informacja pojawiła się w sieci dzień przed przeszukiwaniami i aresztami, są w niej umieszczone prywatne dane antyfaszystów z Kazani. Wśród wszystkich kazańskich antyfaszystów neonaziści rozmieścili informacje tylko o 5 aktywistach, którzy następnego dnia zostali zatrzymani. Zaistniała sytuacja świadczy o tym, że w tej sprawie policjanci aktywnie współpracują z neonazistami, którzy są zawsze gotowi do składania fałszywych zeznań i „rozpoznania" tego, na kogo wskaże policja.


Jesteśmy pewni, że wszystkie wymienione działania policji, są związane z Uniwersjadą, która powinna się odbyć w mieście latem. Fabrykując sprawy karne, władze pozbywają się osób myślących inaczej, aby one nie zepsuły wizerunek uroczystości i powszechnej jedności.


Rusłan Rostow, Oleg Kapustjanow odmówili składania zeznać powołując się na art. 51 Konstytucji. Sąd przedłuzył areszt Olega i Rusłana do 4 maja. Przyjaciele antyfaszystów obawiają się, że za ten czas policjanci spróbują uzyskać od zatrzymanych przyznania się do winy.

 

Aktywiści potrzebują pieniędzy na prawników. Będziemy wdzięczni za każdą pomoc.


Pieniądze można przekazać na Webmoney (nr rachunku R189119935020 )
Kontakt: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.


Anarchistyczny Czarny Krzyż Kazań

01 marca 2013 | Dział: Świat
W internecie ukazał się ktrótki film (z napisami po angielsku) poświęcony anarchiście Aliaksandrowi Frantskevichowi, który kilka dni temu po raz kolejny trafił do karceru. Film został nagrany w ramach serii opowiadającej o białoruskich więźniach politycznych. Przypominamy, że Aliaksandr Frantskevich zostałó zatrzymany 3 września 2010 r. Na chwilę obecną w więzieniach Białorusi znajduje się 11 więźniów politycznych, z których czterech są anarchistami:

Mikałaj Dziadok - 4,5 lata pozbawienia wolności
Adres: 212011, г. Могилев, ул. Крупской, 99А, тюрьма №4, камера 150

Ihar Aliniewicz - 8 lat pozbawienia wolności
Adres: ИК-10: 211440, г. Новополоцк Витебской области, ул. Техническая, 8, отр. 12

Aliaksandr Frantskevich - 3,5 lat pozbawienia wolności
Adres: ИК-22 “Волчьи норы”, 225295 Брестская обл. Ивацевичский р-н. ст. Доманово, отряд №2

Artsiom Prakapenka - 7 lat pozbawienia wolności
Adres: 212013, г. Могилев, Славгородское шоссе, 183, ИК-15

Źriódło:
Революционное Действие (Akcja Rewolucyjna): http://revbel.org/2013/02/sprava-anarhistau-pa-myanushtsy-gvozd-mini-fil-m-pry-svechany-alyaksandru-frantskevichu/
29 stycznia 2013 | Dział: Świat
W internecie ukazał się ktrótki film poświęcony tzw. "bobrujskiej sprawie". Autorzy filmu próbują nakreślić prawdziwe motywy uczestników spektakularnego ataku na budynek KGB w Bobrujsku (Białoruś) 16 października 2010 r. Film został nagrany w ramach serii opowiadającej o białoruskich więźniach politycznych. 

Przypominamy, że Yauhen Vaskovich (członek Białoruskiej Cgrześcjańskiej Demokracji), Artsiom Prakapenka i Pavel Syramolatau (został zwolniony 27 wrzenia 2012 r. po tym jak podpisał prośbę o ułaskowienie) 17 października 2010 r. usiłowali podpalić budynek KGB w Bobrujsku. 18 maja 2011 Sąd w Bobrujsku skazał trzech aktywistów na siedem lat kolonii. Wszyscy zostali uznani za winnych na podstawie art. 218 pkt. 3 umyślne zniszczenie lub uszkodzenie mienia) oraz 339 pkt. 2 kodeksu karnego (chuligaństwo) kodeksu karnego.

Na chwilę obecną w więzieniach Białorusi przebywa 12 więźniów politycznych, z których czterech są anarchistami:

Mikałaj Dziadok - 4,5 lata pozbawienia wolności
Adres: 212011, г. Могилев, ул. Крупской, 99А, тюрьма №4, камера 150

Ihar Aliniewicz - 8 lat pozbawienia wolności
Adres: ИК-10: 211440, г. Новополоцк Витебской области, ул. Техническая, 8, отр. 12

Aliaksandr Frantskevich - 3,5 lat pozbawienia wolności
Adres: ИК-22 “Волчьи норы”, 225295 Брестская обл. Ивацевичский р-н. ст. Доманово, отряд №2

Artsiom Prakapenka - 7 lat pozbawienia wolności
Adres: 212013, г. Могилев, Славгородское шоссе, 183, ИК-15

Źriódła:
Centrum obrony praw człowieka "Wiosna"   http://spring96.org/be/news/60902
Anarchistyczny Czarny Krzyż - Białoruś   http://abc-belarus.org/?cat=3
11 grudnia 2012 | Dział: Świat
Film o białoruskim więźniu politycznym, anarchiście Igoru Oliniewiczu, który w maju 2011 r. został skazany na 8 lat kolonii karnej o wzmocnionym rygorze.

Z kolei inny białoruski anarchista Mikołaj Dziedok został przeniesiony do więznienia w Mohylewie.
Nowy adres do korespondecji:

212011, г. Могилев, ул. Крупской, 99А, тюрьма №4

Żródła: http://anarcho-news.com/movie-43; http://abc-belarus.org/